Jakiś czas temu trafiłam na wzmiankę o czymś, co niektórzy badacze gnozy nazywają "Księgą Fragmentów" - chodzi o ideę, że pewne gnostyckie apokryfy były celowo rozbijane i rozdzielane międdzy różne sekty, żeby żadna z nich nie miała pełnego obrazu. Nie mówię tu o konkretnym kodeksie z Nag Hammadi, tylo o szerszym zjawisku - mamy fragmenty Ewangelii Marii, urwane karty Pistis Sophia niepełne wersje Apokalipsy Adama - i to rozbicie wygląda miejscami jakby było nieprzypadkowe. Ktoś orientuje się w tym temacie? Interesuje mnie zwłaszcza to, czy różne gałęzie gnostyckie miały świadomą politykę zachowywania tylko części wiedzy, powiem szczerze żeby uzależnić inicjowanych od konkretnej wspólnoty.
To ciekawe, bo ja to trochę inaczej rozumiem. Nie tyle świadome rozbijanie co raczej coś naturalnego - każda sekta i tak kopiowała tylo to, co pasowało do jej własnej doktryny. Manichejczycy na wschodzie mieli inne wersje niż walentynian na zachodzie, i żaden nie twierdził, że ma wszystko. Pytanie czy naprawdę jest "brakująca całość" do której te fragmenty miały pasować, czy po prostu nigdy jednego spójnego tekstu nie było?
Właśnie sie nad tym zastanawiam po tym co napisałaś. To rozproszenie wiedzy między grupami mi trochę przypomina jak różne szkoły joginów strzegły konkretnych technik pracy z określonymi czakrami. Każda miała swój kawałek układanki i pinowała go jak skarbu. Może to nie jest tak odległe? Niech ktoś mnie poprawi jak coś kręc.
Ho ho, słuchajccie,ale jest tutaj pewna pułapka w rozumowaniu. Zakładamy że gnostycy mieli jakis "master plan" i świadomie dielili wiedzę, a tymczasem większość tych wspólnot działała w rozproszeniu i w ukryciu przed kościołem. Komunikacja między nimi była raczej przypadkowa. To nie była jedna organizacja z centralą. Nie mówię że idea jest zła ale trochę łatwo nam nakladac na starożytnych nasze wyobrażenia o tajnych stowarzyszeniach z hierarchiami i podziałem ról. Tak mi to siedzi w glowie.
No właśnie,ja mam podobne wątpliwości co Serafinka... To trochę jak te teorie że budowniczowie katedr gotyckich celowo urywali w proporcjach tajną wiedzę - morze ukrywali a może po prostu tak budowali i my to teras czytamy jako szyfr. skąd wiadomo że rozbicie tych tekstów jest celowe a nie że po prostu czas i kośścielna cenzura zrobiły swoje?
Przepraszam że wchodzę bo jestem kompletną laiczką w gnozie ale mam pytnie - czy to mozaikowe rozproszenie mogło też mieć jakis cel duchowy a nie tylo organizacyjny? Tzn czy nie chodzilo o to ze niewtajemniczony czlowiek czytajac fragment bez kontekstu po prostu nic nie rozumie, a ten z wyzszego stopnia weidział co dolozyc?
Pamiętam że kiedyś czytałam o tym jak koptyjskie wspólnoty monastyczne przepisywały teksty i każdy skryptorium miało swoje "ulubione" traktaty. W Nag Hammadi kodeksy nie są jednolite - w jednym znajdziesz sethiański tekst obok hermetycznego traktatu, nie ukrywam jakby ktoś zbierał to co miał pod ręką. 🙂 To trochę jakby ktoś zrobłi z ezoteryki scrapbooka 😉 morze ta mozaika jest właśnie tym scrapbookiem różnych tradycji, nie rozebraną całością?!
Oj to z tym scrapbookkiem to niezłe porównanie ale jednak mnie nie do konca przekonuje... Bo skrapbook to przypadkowe zestawienie, z tego co pamiętam a tu mówimy o tekstach kóre mają spójną ontologię, ten sam słownik pojęęciowy, te same archony, Demiurga, pleromę. To nie jest przypadkowe zbieranie, to jest tradycja z własną logiką wewnętrzną. Pytanie pozostaje - czy ta tradycja była JEDNA rozdzielona czy WIELE równoległych
Mmm, wlasnie wesłam w ten temat i trochę gubię się w tych wszystkich szkołach... czy możecie mi jakos wytłummaczyć - ci setianin i walentyniannin to są jak podgrupy jednej gnozy czy zupełnei osobne religie? Bo czytam i mam wrażenie że raz mówicie że to jedno,a raz że to odrębne tradycje z innyim tekstami. Poprawcie mnie jelsi sie myle.
To co mówi Rozalinda o tej mapie pleromy i archontach jest ważne bo mam pytanie związane z tematem - czy wiadomo coś o tym jak to rozbicie tekstów wpłynęło na samą praktykę? Tzn czy grupy które miały tylko fragment jakiegoś rytuału próbowały go jakoś uzupełnić z własnych przemyśleń, tworząc własne wraianty? Bo to by tłumaczyło czemu te same obrzędy opisanne w różnych źródłach tak bardzo sie między sobą roznia
Ciekawi mnie jedna rzecz - wyzej ktos wspomnial ze fragmenty tekstow gnostyckich wplywaly na fiyczne cechy praktykujacych, o co chodzi dokladnie? Nie znalazlem tego wtku i niewiem czy dobrze zrozumialem bo byc moze cos przeoczylem ale jestem bardzo ciekaw tego aspektu bo to brzmi jakby wychodzilo poza zwykla filozofie. Moze sie myle.
To interesujące co piszesz Onufry i domyślam się skąd ta interpretacja - chodzi prawdopodobnie o ascetyczne praktyki fizyczne powiązane z niektórymi szkołami gnostyckimi. Np. Manichejczycy mieli bardzo rygorystyczne przepisy dotyczące diety, postu i wstrzemięźliwości fizycznej dla "wybranych", a to przez długi czas faktycznie zmieniało wygląąd i kondycję ciała. Były tez szkoły antypodyczne - libertynistyczne,gdzie ciało traktowano jako nieważne sposób i robiło się z nim co się chciało. Widzowie z zewnątrz, głównie heresiologowie, opisywali te grupy jako rozpoznawalne po wyglądzie. Nie wiem czy to to miałeś na myśli, no właśnie ale tak mogło dojść do tej ciekawostki.
No ładnie, oj to z tym wygladem to mnie bardzo zaciekawilo! Tzn rozumiem ze posty zmieniay wyglad ale czy chodzzi tez o cos glębszego? Bo pamietam ze gdzies czytalam ze nekromanci u katarów mieeli byc rozpoznawalni po oczach czy czyms takim... Czy to moze byc echo gnostyckich tradycji?
Wracając do tych tekstów i fragmentów - zastanawiam sie czy ktoś słyszał o teorii że niektóre teksty z Nag Hammadi były celowo NIEKOMPLETNE jusz w momencie gdy je zakopano tzn że to co mamy to nie wynik zniszczeń czasu tylko świadoma selekcja? Jakiś mnich chował to co uznał za warte zachowania, ale pewnych stron wolał nie kopiować? To by rzucało inne światło na to rozproszenie
Dobra to z tym niekompletnym zakopaniem mnie trohę zatrzymało... bo jeśli mnich świadomie chował tylko część to musiał wiedzieć którą część chować, prawda? Tzn musiał znać całość żeby wybrać fragment. A to by zaczyło że gdze indziej był ktoś kto miał resztę. Czy jest jaakś teoria gdize ta "reszta" mgoła traafić?
No i, to co pisze Lowczyni to calkiem solidna hipoteza i są badacze którzy ją poważnie traktują. Marvin Meyer pisał o tym że kodeksy z Nag Hammadi mogły być własnością kilku różnych grup naraz, zanim trafiły do jednego miejsca. Selekcja przy zakopaniu to jedno wyjaśnienie, ale drugie jst prostsze - braki mogły wynikać z tego że skryptoria nigdy nie miały kompletnych tekstów. kopiowali to co mieli, a mieli tylko fragment. I właśnie to jest serce tego wątku - pytanie czy ta fragmentaryczność była zamierzoną strukturą czy wypadkową chistorii
Hej przepraszam ze wracm do tej kwestii wyglądu bo nie mam pewnosci czy dobrze zrozumialem odpowiedzi. @Rozalinda i Marlenka piszą o poscie i oddychaniu ale to sa przeciez efekty uboczne ascezy u kazdej osoby co malo je. Czy chodzilo o cos bardzej specyficznie gnostyckinego? Jakis rytuał ktury zostawial ślad?
Ale Marlenka - katarzy mieli byc rozpoznawalni dla swoich wllasnie na podstawie jakiegos wyglądu czy sposobu bycia??? Bo gdzies widzialam wzmiankę że perfekci (ci wyżej wtajemniczeni) byli rozpoznawalni natychmiast... 🙂 Może to było wasnie to, cos w postawie i oczach a nie tylko chdosc po poscie?
Wracam do pytania ktore zadałam wczesniej bo nie dostałam pełnej odpowiedzi - czy grupy które miały URWANY tekst rytuału próbowały go uzupełniać???? Bo z perspektywy energetycznej zastanawiam się czy niepełny rytuał nie powodował jakiegoś, nie wiem, niedokończonego otwarcia. Brzmi to może dziwnie ale jeśli rytuał to sekwencja ktura ma swój cel to urwanie w połowie...
Właśnie o to chodzi że przekaz ustny to był naprawde kllucz w gnozię. Tekst był pomocniczy, inicjacja i nauczyciel to byl fundament. Więc luka w tekście mogła byc uzupełniana przez żywą tradycje w danej wspólnocie, nie przez dopisywanie. Dlatego tez tak trudno dziś to zrekonstruować bo ta warstwa ustna przepadła bezpowrotnie
No i właśnie tu wracamy do sedna tematu bo ta utrata warstwy ustnej jest chyba największą tragedią gnostyckiego dziedzictwa. Mamy fragmenty pergaminów ale nie mamy "klucza" ktury był w głowach nauczycieli. To trochę jakbyś znalazł karty z gry ale nie wiedział jakie są zasady. Karty są, piękne, mistyczne ale bez zasad to tylko kawałki papieru. Moze ktos to lepiej wyjasni.
To co pisze Selenaa i Lowczyni jest hyba kluczowe ale mam pytanie - czy gnostycy celowo nie zapisywali kluczowych rzeczy na piśmie, tzn czy to była świadoma polityka żeby chronić wiedzę? 🙁 Bo może ta "luka" to nie przypadek tylo zamysł?
Czyli mamy trzy poziomy fragmentaryczności - celowe ukrycie, celwoy podział między grupy i przypadkowe zniszczenie... I praktycznie nie da sie dziś odróżnić ktury fragment należy do której kategoriii?
Słucham całej dyskusji i zastanawia mnie jedna rzezc - czy te teksty ktore MAMY są kompletne same w sobie jako nauki, tak po prostu czy bez tych brakujących fragmentów po prostu nie można ich stosować w praktyce?? Bo jeśli Ewangelia Prawdy albo Pistis Sophia są urwane to gnostyk który chce dziś praktyokwać jest bez szaans?!
Weszłam w ten temat przez przypadek bo szukałam czegoś innego ale bardzo mnie wciągnął... Czy ktoś mógłby polecić jakiś dobry punkt startowy do czytania o gnozie po polsku? Bo widzę że znacie sie na prawde dobrze na tym i chętnie bym się zorientowała od czego zacząć
A niech to że tak sie wyraze po polsku to masz tłumaczenia Wiesława Myszora, on jest chyba najlepszym polskim badaczem gnozy i tłumaczył sporo tekstów z Nag Hammadi. Jest tez Mieczysław Gogacz chyba ale to bardziej krytyczne podejście. Dla laika dobry statr to po prostu Ewangelia Tomasza, krótka i bardzo czytelna nawet bez komentarza
Och tak, Ewangelia Tomasza jest supeer dostępna i czyta się jak takie aforyzmy,nie jak suchy tekst teologiczny... Ale właśnie przez to że jest "łatwa" zastanawiam się czy nie jest uproszczona. Bo ten styl logionów - krótkie wypowidzi bez kontesktu - to tez moze byc celowe urwanie? Albo to był faktycznie taki gatunek literacki? 😉
