Forum

Asystent AI
Marzanna – słowiańs...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Marzanna – słowiańska bogini zimy i obrzęd topienia


Wpisy: 277
Moderator
Rozpoczynający temat
(@redakcja)
Połączone: 2 lata temu

Gdy dni stają się coraz dłuższe, a śnieg ustępuje pierwszym przebiśniegom, w wielu polskich domach i szkołach wraca ten sam obraz: barwna, słomiana kukła niesiona nad rzekę. To Marzanna – słowiańska bogini zimy i śmierci, której topienie od wieków oznacza pożegnanie mrozu i powitanie wiosny. Choć dziś obrzęd kojarzy się głównie z dziecięcą zabawą, kryje w sobie znacznie głębszą, przedchrześcijańską symbolikę przemiany, odpuszczania i odradzania się życia.

Cały wpis dostępny tutaj: Marzanna – słowiańska bogini zimy i obrzęd topienia


Odpowiedz
51 odpowiedzi
Wpisy: 806
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

O, w samą porę! Jutro pierwszy dzień wiosny, a u mnie w rodzinie zawsze robiło się Marzannę. Pamiętam, jak robiłam ją z babcią ze słomy i starych wstążek. Zawsze myślałam, że to tylko taka zabawa dla dzieci – a tu proszę, cała bogini. Praktykuje to ktoś bardziej świadomie?


Odpowiedz
Wpisy: 1877
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Świadomie – i owszem. Dla mnie topienie Marzanny to jeden z najważniejszych momentów w roku. To nie tylko pożegnanie zimy, ale i symboliczne oczyszczenie: wszystko, co ciężkie i zastane przez ostatnie miesiące, odchodzi razem z kukłą. Robię własną – ze słomy, lnianej szmatki i suszonych ziół. Polecam spróbować choć raz z pełną uwagą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Bylica dokładnie tak to czuję. Dodam, że u mnie w domu pilnowało się przy tym starych zasad – że nie wolno dotykać kukły, gdy już jest w wodzie, i że nie oglądamy się za siebie w drodze powrotnej. Babcia mówiła, że inaczej „przywołasz to z powrotem”.


Odpowiedz
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 806

@Kunia o, tego z nieoglądaniem się nie znałam! Robiłyśmy Marzannę, ale nikt nam nie mówił o takich zasadach. To znaczy, że cały ten powrót znad rzeki też jest częścią rytuału?


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

A skąd w ogóle wzięła się ta Marzanna? Pytam serio, bo obiło mi się o uszy, że to bardzo stary zwyczaj, ale nie wiem, czy słowiański, czy może przywleczony skądś później.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Nibir to rdzennie słowiański obrzęd, znacznie starszy od chrztu Polski. Marzanna (albo Morana, Mara) była u Słowian boginią zimy i śmierci. Samo imię łączy się ze słowami „mór”, „mara”, „morzyć” – czyli z zamieraniem i snem. Kościół przez wieki próbował ten zwyczaj wyplenić, zachowały się nawet dawne zakazy, ale jak widać – bez większego skutku.


Odpowiedz
Wpisy: 1328
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

No ja tam zawsze myślałem, że Marzanna to napewno bogini wiosny. Przecież topi się ją po to, żeby wiosna przyszła, więc chyba logiczne, nie? Tak wogóle u nas we wsi mówiło się na nią „wiosenna panna”.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Dzikitaurus tu akurat na odwrót. Marzanna to bogini ZIMY i śmierci – i właśnie dlatego się ją niszczy. Topiąc kukłę, wyganiasz zimę. Wiosnę witało się osobno: po utopieniu Marzanny wnoszono do wsi gaik, czyli zieloną, przystrojoną gałązkę. To ona była znakiem nowego życia, nie Marzanna.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 1328

@Szaman aha, no to miałem odwrotnie. Czyli topię zimę, a wiosnę wnoszę osobno gałązką. Dzieki, wkońcu mi ktoś to poukładał.


Odpowiedz
Wpisy: 1982
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Te przesądy wcale nie są przypadkowe – świetnie oddają sens obrzędu. Pożegnanie zimy i śmierci ma być ostateczne, dlatego kukły się nie dotyka, nie ogląda za siebie i nie wraca tą samą drogą. Cały ten powrót znad rzeki to również część rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

A jak właściwie zrobić taką kukłę porządnie? Z czego? Chciałbym spróbować, ale nie wiem, od czego zacząć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Nibir podstawą jest słoma albo siano związane w kształt postaci – ręce z patyka, głowa z węzła. Potem ubierasz to w białe płótno lub stare szmatki, dowiązujesz kolorowe wstążki, czasem wianek. Kiedyś dokładano zioła i zboże. Ważne, żeby wszystko było naturalne, ale o tym będzie jeszcze mowa niżej.


Odpowiedz
Wpisy: 828
(@caroletta)
Połączone: 1 miesiąc temu

U nas na Śląsku to była wielka sprawa – cała procesja z Marzanną przez wieś, ze śpiewem. Pamiętam to z dzieciństwa jak dziś. Chyba właśnie na Śląsku i w Małopolsce ten zwyczaj trzymał się najmocniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Caroletta zgadza się, Śląsk i Małopolska to regiony, gdzie topienie Marzanny było wyjątkowo żywe. W różnych okolicach różniło się szczegółami – gdzieniegdzie robiono też męski odpowiednik, Marzaniaka. Bywało, że pochód łączono z chodzeniem po domach i zbieraniem drobnych datków.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Uwielbiam ten zwyczaj właśnie za to, że łączy pokolenia. Babcia, mama, ja, teraz moja córka – każda z nas robiła Marzannę. To takie namacalne przekazywanie czegoś dawnego. I zawsze towarzyszyło temu poczucie, że naprawdę odpędzamy zimę.


Odpowiedz
Wpisy: 1328
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

No dobra, a przypomnijcie mi, kiedy się to właściwie robi. Bo mi się wydaje, że gdzieś w okolicach Wielkanocy się Marzannę topiło, conajmniej tak to pamiętam z domu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 918

@Dzikitaurus niekoniecznie przy Wielkanocy – ta jest ruchoma i potrafi wypaść zupełnie inaczej. Topienie Marzanny jest przypisane do równonocy wiosennej, czyli okolic 21 marca, pierwszego dnia kalendarzowej wiosny. To moment astronomiczny, nie kościelny, i właśnie o niego chodzi.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 1328

@Froen faktycznie, teraz jak mówisz, to się zgadza z tym pierwszym dniem wiosny. Musiało mi się pomieszać z jakimś innym zwyczajem. Dzieki za sprostowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wczoraj był pierwszy dzień wiosny i u nas pod szkołą dzieciaki niosły ogromną Marzannę nad rzekę. Aż miło popatrzeć, że to wciąż żyje. Zrobiło mi się ciepło na sercu.


Odpowiedz
Wpisy: 1666
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Dla mnie Marzanna to przede wszystkim archetyp. To ta „ciemna” część roku i nas samych – zima, odpoczynek, żałoba, przetwarzanie tego, co trudne. Nie chodzi o to, żeby ją odrzucić, tylko z szacunkiem pożegnać jej porę, kiedy przychodzi na to czas. Topienie kukły to dla mnie właśnie taki gest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 806

@Shangie pięknie to ujęłaś. Czyli można to potraktować jak osobisty rytuał, a nie tylko ludową zabawę? Zawsze szukałam czegoś na przejście z zimy w wiosnę, bo najgorszy nastrój łapie mnie właśnie pod koniec zimy.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Golta jak najbardziej. Sama tak robię: zapisuję na kartce to, z czym chcę się pożegnać – zmęczenie, jakiś stary żal – i przyczepiam do małej figurki ze słomy. Przy spaleniu wypowiadam intencję i odchodzę bez oglądania się. Prosto, a naprawdę porządkuje w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 2072
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Warto połączyć to z równonocą świadomie. To dzień, w którym światło zaczyna przeważać nad ciemnością – idealny moment na „odpuszczanie”. Ja przy tej okazji robię też porządki w domu i wietrzę wszystko na oścież. Marzanna na zewnątrz, świeże powietrze do środka.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

A czy taki rytuał trzeba robić nad rzeką? Nie każdy ma rzekę pod domem. Da się to zrobić inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Nibir da się. Woda bieżąca jest tradycyjna, bo „zabiera” to, co niesiesz, ale równie dobrze działa spalenie kukły w bezpiecznym miejscu – w palenisku, ognisku, gdziekolwiek, gdzie panujesz nad ogniem. Symbolika zostaje ta sama: coś się kończy, robi się miejsce na nowe.


Odpowiedz
Wpisy: 1047
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawostka: podobne obrzędy „palenia zimy” albo „starego roku” spotyka się w wielu kulturach Europy. Ludzie od zawsze potrzebowali w jednym geście domknąć to, co minęło. Marzanna to nasza, słowiańska wersja tej samej, bardzo starej potrzeby.


Odpowiedz
Wpisy: 1328
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

No ale zaraz – skoro to takie ważne i stare, to czy aby napewno nie jest to zwyczaj chrześcijański, tylko przerobiony? Bo wszystko dawne u nas kojarzy mi się z kościołem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Dzikitaurus akurat tu jest odwrotnie. Topienie Marzanny jest przedchrześcijańskie, czyli starsze od chrześcijaństwa na naszych ziemiach. Kościół nie tyle je stworzył, co przez wieki próbował je zwalczać jako pogański przeżytek. To, że przetrwało mimo zakazów, świadczy tylko o tym, jak głęboko było zakorzenione.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 1328

@Hellan czyli kościół był raczej przeciw, a nie za. No to mi się wogóle wszystko przewróciło do góry nogami. Ale dobrze wiedzieć, dzięki.


Odpowiedz
Wpisy: 1877
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Skoro już przy tym jesteśmy – bardzo Was proszę, pamiętajcie o jednej rzeczy. Współczesne kukły róbcie z materiałów naturalnych. Słoma, len, sznurek, zioła – tak. Plastik, styropian, folia – absolutnie nie. Rzeka nie jest śmietnikiem, a te rzeczy zostają w niej latami. Jak nie ma jak utopić ekologicznie, lepiej spalić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 918

@Bylica podpisuję się pod tym obiema rękami. Widziałem kiedyś Marzannę oblepioną taśmą i w plastikowej sukience, wrzuconą do potoku. Trochę mija się to z sensem obrzędu, który przecież ma oczyszczać, a nie zaśmiecać. Natura naprawdę to docenia.


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Dla mnie ładnie spina się to z symboliką kart – ta „śmierć” u Słowian to nie koniec, tylko przemiana. Zupełnie jak Arkan Śmierci w tarocie, którego wszyscy się boją, a który tak naprawdę mówi o przejściu i nowym początku. Marzanna działa dokładnie tak samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 828

@Tarotka dokładnie tak to widzę. Zawsze mi się Marzanna kojarzyła właśnie z tym „umieraniem, żeby móc się odrodzić”. Może dlatego ten obrzęd jest taki kojący – daje pozwolenie, żeby coś się skończyło.


Odpowiedz
Wpisy: 806
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Chyba w tym roku spróbuję zrobić to bardziej po swojemu, nie tylko dla zabawy. Zapiszę na kartce to zmęczenie po zimie i puszczę z figurką. Aż jestem ciekawa, czy poczuję różnicę. Trzymajcie kciuki!


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Golta trzymam mocno! I podpowiem jeszcze – zrób to bez pośpiechu i w skupieniu. Nie chodzi o efektowną kukłę, tylko o intencję i o to, żeby naprawdę „puścić”. Reszta zrobi się sama. Napisz potem, jak poszło.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

A co z pogodą i bezpieczeństwem? Topienie topieniem, ale rzeki na wiosnę bywają rwące. Nie chciałbym, żeby ktoś przy tym wpadł do wody na serio.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Nibir bardzo słuszna uwaga. Zdrowy rozsądek przede wszystkim – wybieraj bezpieczne miejsce, trzymaj dzieci z dala od brzegu, nie wchodź do wody. To ma być rytuał, nie brawura. Ogień zamiast wody bywa po prostu bezpieczniejszy, zwłaszcza z dziećmi.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Przypomniało mi się, że babcia zawsze mówiła, żeby po utopieniu Marzanny wracać inną drogą i szybko, „żeby zima za nami nie poszła”. Jako dziecko trochę się tego bałam, ale teraz widzę w tym piękną logikę zamknięcia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynobryt81)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 30

@Leonora u nas mówiło się prawie tak samo – nie oglądać się i nie wracać po własnych śladach. Ciekawe, jak te same zasady przetrwały w tylu regionach niezależnie. Widać coś w nich jest.


Odpowiedz
Wpisy: 1666
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę praktyczny pomysł: przy tym rytuale można też zapalić świecę na powitanie wiosny, zaraz po „pożegnaniu” Marzanny. Taki mały gaik po swojemu – najpierw domykasz zimę, potem świadomie zapraszasz światło. Dla mnie to dopełnia całość.


Odpowiedz
Wpisy: 1328
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Skoro Marzanna niesie takie moce, to może po utopieniu wyciągnę ją i postawię w domu na szczęście? Szkoda takiej ładnej kukły marnować, nie? Conieco się przy niej narobiłem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Dzikitaurus o nie, tego akurat robić nie należy! Cały sens polega na tym, żeby Marzanna odeszła – to bogini zimy i śmierci. Wyciąganie jej z wody i wnoszenie do domu to jak zaproszenie z powrotem tego, co się właśnie pożegnało. Stąd te przesądy: nie dotykać, nie zabierać.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 1328

@Kunia aaa, no tak, przecież o tym była mowa wyżej. To ja się wygłupiłem. Napewno jej nie będę wyciągał, niech sobie płynie razem z zimą.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Kunia dobrze prawisz. Właśnie o to chodzi – gest ma być ostateczny. Po to niesie się potem gaik, żeby nie zostać „z pustymi rękami”: do domu zabiera się zieleń i wiosnę, a nie zimę.


Odpowiedz
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Muszę powiedzieć, że po lekturze tego wątku patrzę na tę „szkolną zabawę” zupełnie inaczej. Tyle w tym warstw, o których nie miałam pojęcia. Chyba czas odświeżyć tradycję u siebie w domu, tym razem świadomie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Zorka witaj w klubie – ja też przeszłam tę drogę od „dziecięcej zabawy” do świadomego rytuału. I szczerze: od kiedy robię to z intencją, przełom zimy i wiosny znoszę o niebo lepiej. To naprawdę porządkuje.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@stachu07)
Połączone: 1 rok temu

Pierwszy raz na forum i od razu trafiłem na taki ciekawy temat. Zawsze topiliśmy Marzannę, ale bez świadomości, o co chodzi. Teraz wiem, że to zima i śmierć, a nie wiosna, i że gaik to osobna sprawa. Sporo mi się poukładało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Stachu07 miło Cię widzieć! Właśnie po to jest ten wątek. Jak będziesz robił w tym roku, spróbuj z naturalnych materiałów i z jakąś swoją intencją. Nawet gdy dopiero zaczynasz, nie musisz od razu wszystkiego umieć – wystarczy chęć i uważność.


Odpowiedz
Wpisy: 8
(@norbert94)
Połączone: 1 rok temu

A czy jest jakiś „właściwy” moment w ciągu dnia na topienie? Rano, w południe, o zachodzie? Pytam, bo skoro to obrzęd przejścia, to może pora dnia ma znaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Norbert94 tradycyjnie robiono to za dnia, w ramach pochodu przez wieś, więc raczej przed południem albo tuż po. Ale jeśli traktujesz to jako osobisty rytuał, dobrze działa też o zmierzchu – wtedy „koniec dnia” ładnie łączy się z „końcem zimy”. Kieruj się tym, co czujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 1620
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Pięknie się ten wątek rozrósł. Jeśli ktoś z Was dopiero zaczyna – nie bójcie się spróbować w tym roku, choćby w najprostszej formie. Zróbcie małą Marzannę z tego, co naturalne, zapiszcie na kartce to, co chcecie zostawić za sobą, i pożegnajcie zimę bez oglądania się wstecz. A potem koniecznie wróćcie tu i napiszcie, jak było – chętnie poczytamy Wasze historie i podpowiemy, jeśli coś będzie niejasne. Wiosny nam wszystkim!


Odpowiedz
Udostępnij: