Trafiłam ostatnio na pojęcie "Księgi Zgromadzeń" w kontekście kabały i zaczęłam szukać dalej - i okazuje się, że to nie jest wyłącznie żydowska sprawa. W różnych tradycjach mistycznych pojawia się coś, co można by nazwać "zgromadzeniem duchów" albo "spotkaniem w niewidzialnym", i to mnie uderzyło. Sufi mają swoje hadra, czyli rytualne zebrania z dhikrem, kabaliści piszą o sod ha-sod - tajemnicy zebrania wyższych dusz, a w tradycjach szamańskich jest przecież zbieranie się duchów przodków w jednym miejscu. Chciałam otworzyć temat wlasnie pod kątem tych "powrotów energetycznych" po takich spotkaniach - bo to co się dzieje PO jest chyba równie ciekawe jak samo zgromadzenie. Ktoś coś z tym miał do czynienia, w jakiejkolwiek tradycji?
O, dobry temat. 😉 Ja akurat z perspektywy medytacyjnej mogę coś dodać - bo kiedy robiłam grupowe praktyki, to zawsze przez kilka dni potem coś "pracowało". Jakby energia zebrana podczas sesji miała swoje życie po fakcie. Nie mam pewności czy to właśnie to co masz na myśli przez powroty energetyczne ale cęhtnie poczytam co inni o tym myślą.
Temat otwarty szeroko i dobrze. Zanim jednak pójdziemy za daleko w kierunku energii i odczuć - warto rozróżnić kilka warstw tego zjawiska. Po pierwsze: same zgromadzenia mają w tradycjach mistycznych zupelnie różny charakter i cel. Hadra sufich to nie to samo co bet midrasz kabalistów, a zbbiorowy trans szamański to nie to samo co chrześcijańskie rekolekcje ignacjańskie. Każda z tych form ma inną teorię tego co sie poodczas niej dzieje na poziomie subtelnym. Kwestia powrotów energetycznych jest ciekawa wlasnie dlatego, ze różne tradycje opisują to inaczej - sufi mówią o "hal" i "maqam", czyli stanach ktore zostają lub odchodzą, kabała mówi o przyciąganiu iskier światła, szamanizm o tym co duch przynosi z powrotem do codzienności. Dola_C, masz jakiś konkretny kontekst w którym natrafiłaś na to pojęcie?
Szczerze, to pojęcie "powrotów energetycznych" brzmi jak współczesna naklejka przyklejona do starych praktyk. Sufi mają precyzyjne terminy na stany po dhikrze, kabaliści mają swoją terminologię, szamani swoją - i one nie są wymienne. Trochę się obawiam, że zaczniemy mieszać jabłka z pomarańczami i wyjdzie nam newage'owy koktajl, gdzie "energia" wyjaśnia wszystko i nic. Co konkretnie miałoby być tym "powrotem" i jak go odróżnić od zwykłego pobudzenia po intensywnym przeżyciu zbiorowym?
no nie wiem, hej, ja nie znam sie na kabale ani sufizmie az tak ale znam troche szamanizm syberyjski i tam jest cos takiego jak "smak ducha" - cos co zostaje w człowieku po tym jak szaman wroci z podrozy. Nikt tego nie tłumaczy jako energię, po prostu mówią że duch zostawia ślad. ciekawi mnie czy to jest to samo zjawisko opisane innym językiem czy narawde coś innego
Wchodzę Wam w zdanie ale mam pytanie które moze być naiwne - czy te "zgromadzenia" w tradycjach mistycznych to zawsze jest coś co odbywa się w realnym fizycznym skupieniu ludzi czy też mógłby to być rodzaj spotkania w przestrzeni wewnętrznej? 🙂 Bo czytałam coś o tym ze adepci sufizmu mogą "spotykać się" ze swoim szejkiem nawet na odległość podczas medytacji.
ta "inna twarz" to akurat motyw który pojawia się też w zupełnie innym kontekście - Mojżesz schodzący z Synaju ma świecącą twarz, Przemienienie Pańskie w ewangeliach, różne opisy świętych po ekstazie. ciekawe czy to jest opisywanie tego samego fenomenu różnymi językami, czy tylko metafora której wszyscy używają bo jest chwytliwa
No właśnie i tu zaczynamy topić się w analogiach. Mojżesz, cadyk, szaman syberyjski, sufi po dhikrze - czy to naprawdę to samo? Może każda kultura ma po prostu swój sposób opisywania wyjątkowych jednostek i ich wpływu na otoczenie, a my szukamy wspólnego fenomenu który po prostu nie istnieje jako jeden byt. To nie jest złośliwość, naprawdę pytam - co by musiało być prawdą zeby to wszystko BYŁO tym samym?
ehh, wlasnie, i to jest ciekawy problem bo ja znam jednego syberyjczyka co sie osiedlil w Polsce i jak go pytasz po polsku to on mówi "duch zostawia w tobie coś" i nie ma polskiego slowa na to co ma na mysli. 🙁 wiec tlumaczy przez to co zna z polskiego - i wychodzi cos co brzmi jak "energia". ale on sam mowi ze to nie energia, to cos innego
kurcze, probem translacji to jedna warstwa. jest jeszcze druga - ze my jako czytający jesteśmy juz ukształtowani przez pewne kategorie myślenia. kiedy słyszę "ślad po zgromadzeniu" to mój umysł automatycznie sięga do pojęć ktore znam - eergia, rezonans, pamięć ciała. i nie wiem czy to odkrywam cos prawdziwego czy po prostu nakładam swój schemat na cudzy opis.
przepraszam ze pytam coś bardzo podstawowego bo nie znam sie na Zoharze - ale co to właściwie jest ta noc zebrania o której piszecie? to jak sen, wizja, coś co sie dzieje na jawie? bo czytam watek od początku i troche gubie sie w tym czy to jest coś fizycznego czy wewnętrznego
aha, czyli to troche jak te opisy świętych którzy widzieli innych świętych po śmierci? u nas w chrześcijaństwie tez są takie opisy chyba. czy to jest podobny mechanizm?
przepraszam znowu za głupie pytanie ale ta rozmowa o piętrach duszy i iskrach - to jest coś co praktykujący Żydzi dzisiaj też robią? czy to jest bardziej taka historyczna teologia? bo jakoś nie wyobrażam sobie ze ktos wstaje w nocy żeby studiować i dosłownie wierzy ze spotka dusze cadyków
no wlasnie i to jest ciekawe bo wychodzi ze miedzy "dosłownie wierze ze spotykam dusze" a "to głębka metafora" jest cała skala i różni ludzie w tej samej wspólnocie moga byc w różnych miejscach tej skali. tak samo jest chyba z każdą tradycja gdzie jest jakis zbiorowy rytuał
można do tego podejść inaczej. różne tradycje niezależnie od siebie dochodzą do podobnego wniosku że zbiorowe > solo dla pewnych celów. to nie dowodzi że mają rację, ale jest pewnym argumentem że coś zauważyły. ajnowie mają kult zbiorowy, sufici mają hadra, Zohar ma tikkun, tybetańczycy mają puja. to nie wygląda jak zbieg okoliczności
hmm ale czy to synchronizacja oddechowa jest przyczyną czegoś czy tylko efektem ubocznym skupienia? bo jak kilka osób jest naprawde skupionych na tym samym,to naturalnie wyrównują rytm - to nawet fizjologia robi bez żadnych mistycznych założeń
o, to jest interesujące! to brzmi trochę jak opis rezonansu który "zapisuje się" w człowieku. ale jak to działa w praktyce - tzn. po jakim czasie wg tych tekstów to wraca? bo to brzmi jak coś bardzo trudnego do opisania bez metafory
hej, mam pytanie moze nieco z boku ale myślę że istotne - te "iskry które pamiętają" z Zoharu i to fermentowanie z alchemii, to czy to jest ten sam fenomen opisany różnym językiem, czy tylko metafory które brzmią podobnie przez przypadek?? bo mi się wydaje że trochę za łatwo zestawiamy rzeczy które mogą być zupełnie niezwiązane
ale czy to w ogóle ważne skąd się wzięło podobieństwo, jesli pytamy o to czy sam fenomen istnieje? tzn. czy zapożyczone pojęcie moze opisywać realne doświadczenie tak samo dobrze jak pojcie oryginalnie stworzone do jego opisu. mam wrażenie że troche dyskutujemy o historii idei zamiast o tym co czują ludzie którzy to praktykują
