Węch jako brama do rozszerzonych stanów świadomości - temat rzadko poruszany, a moim zdaniem jeden z najbardziej niedocenianych. Zacząłem się tym interesować przy okazji pracy z czakrami, bo okazało się ze pewne zapachy dosłownie przenosiły moje medytacje na inny poziom. Nie chodzi mi o aromaterapię w stylu "pachnie ładnie i się relaksujemy". Mówię o czymś głębszym - o tym jak zapach morze fizycznie wywołać stan poza ciałem, zmienić postrzeganie czasu albo otworzyć cos w głowie czego normalnie nie ruszasz. Różne tradycje znają to od dawna. Kadzidła w świątyniach, peyotl u szamanów, specjalne mieszanki w misteriach egipskich. Czy ktoś tu aktywnie pracuje z węchem jako praktyką, nie tylko jako tłem do rytuału?
No to zacznę od małego sceptycyzmu bo lubię. Rozumiem ze zapachy oddziałują na psychikę, to fakt neurologiczny, układ limbiczny i tak dalej. Ale "stan poza całem przez kadzidło" to już duże słowa. Pytanie do autora tematu - czy ty sam to przeżyłeś czy to raczej teoria z przeczytanych materiałów? bo to robi sporą różnicę. ale to tylko moje zdanie
o to to! Węch to najbardziej "pradawny" zmysł, ewolucyjnie mówiac, i jedyny ktory idzie bezpośrednio do mózgu bez dodatkowego przystanku. wszystkie inne zmysły maja pośrednie połączenia, a zapach trafia wprost. Czytałem że właśnie dlatego ma tak silne działanie na pamięć i emocje - ale tez na stany świadomości! Szamani syberyjscy palili konkretne zioła zeby wejść w trans, to nie był przypadek, wiedzilei co robią. Ja próbowałem z piołunem i efekt był... no, wyraźny. Komuś kiedyś powiedziano zeby uważać na piołun i teraz rozumiem dlaczego 🙂
no proszę,przepraszam że moze głupie pytanie ale co to znaczy węch jako "praktyka"? tzn. rozumiem ze chodzi o wdychanie zapachów ale jak to ma wygladac konkretnie bo brzmi jak cos co mogę sprobować ale nie wiem od czego zaczac
hmm, a czy to nie jest poprostu hiperwentylacja albo cos podobnego? Bo jak człowiek bardzo głęboko oddycha przez dlugi czas to tez dostaje dziwne odczucia i wiem to z własnego doswiadczenia, nic magicznego. zastanawiam sie czy przypadkiem nie mylicie przyczyny
ja pracuje z kadzidlami od lat i moge powiedziec że każda tradycja ma tu swoje sekrety. 🙂 W egipskim rytuale uzywnao kyphi - mieszanki szesnastu składnikow, i receptury pilnowano jak skarbu. Grec i rzymianie tez mieli swoje kompozycje świątynne. To nie bylo przypadkowe palenie czego popadnie. A co do rozszerzenia swiadomości - weż takie labdanum, to żywica z Ciprus i poczuj jak od razu robi sie inaczej w glowie. Nie meta-fizycznie, dosłownie chemicznie, bo to tez bywa bramą
Zawracam do meritum - czy ktos z was ma doswiadczenie z węchem w kontekscie pracy z wróżbą albo tarotem? Tzn. czy specyficzny zapach pomagał ci "otworzyc" odbiór intuicyjny przed czytaniem? Bo mnie sie wydaje ze tu jest jakis potencjał którego jeszcze nie eksploruję.
Panowie (i panie), troche porządku. Temat nazywa sie "rozszerzenie psychiki poza fizyyczne ciało", a gadamy tu o aromaterapii i kartach tarota. Jeśli chcemy rozmawiać o prawdziwym rozsezrzeniu świadomości, to trzeba zejść głębiej. Węch to furtka, ok ale prawdziwa praca dzieje sie gdzie indziej. Techniki holotropowe, głęboka medytacja wipassana, tamte rzeczy naprawdę przenoszą. Kadzidło to ozdobnik
przepraszam ze wchodzę, ale mam pytanie trochę z boku - czy to jest bezpieczne? Mówię o tych mocnych rzeczach jak piołun czy labdanum które tu padły. Gdzieś czytałam że niektóre zioła w dymie sa neurotoksyczne i nie chce sobie zobić krzywdy przez przypadek. Jak to w ogóle wygląda od strony bezpieczeństwa?
aha, a mozna zapytac co sie wtedy czuje jak juz "zadziala"? Tzn. jak poznac ze cos sie przesuwa a nie ze poprostu jest ladny zapach i relaks? Bo boje sie ze bede siedział, paliił kadzidlo i nic nie bedzie czuc poza tym ze ladnie pachnie w pokoju haha
to chyba najczęstsze pytanie w tym temacie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. U mnie wygladało to tak ze granica miedzy "tu" a "tam" trochę się rozmywa - jakby ostrość rzeczy wokół lekko siadła ale nie w sensie że mi słabo, tylko ze uwaga idzie do środka a nie na zewnątrz. Ciężko opisać słowami.
pozwolę sobie się wciąć z totalnie podstawowym pytaniem,ale jakie kadzidla konkretnie mozna dostac w normalnym sklepie a nie w jakims ezoterycznym w internecie? Tzn. te frankincense i bergamot to gdzie to w ogóle jest? Bo ja widze w sklepach tylko te patyczki z napisem "róza" albo "ocean"
a propos żywic - słyszałem ze na bazie mirry robią podróbki z olejkami zapachowymi i sprzedają jako "czysta mirra". Jak odróżnić to co dobre od syfu? Pytam serio bo sam raz kupiłem cos co miało być kadzidłowcem a śmierdziało jak tani dezodorant kiedy sie zapaliło
