Chciałem otworzyć temat, ktory chodzi mi po głowie od dłuższego czasu - a mianowicie trzecie oko i szerzej ten cały fenomen "wewnętrznego wzroku" u mistyków i wizjonerów różnych tradycji. Bo z jednej strony mamy ajna czakrę w tradycji hinduskiej, z drugiej oczy duszy u chrześcijańskich mistyków, jeszcze z innej strony pineal gland w nowożytnej ezoteryce. I zastanawiam się - czy to w ogóle jest ten sam fenomen, tylko opisywany inaczej czy jednak każda tradycja mowi o czymś troche innym?? Zacznę od tego co wiem. W tradycji jogi ajna czakra to ośrodek miedzy brwiami, związany z intuicją, jasnowidzeniem, zdolnością do postrzegania tego co przekracza zmysły fizyczne. Medytacje na ten ośrodek mają otwierać dostęp do wyższych planów rzeczywistości. Ale np. Hildegarda z Bingen, chrześcijańska mistyczka, opisywała swoje wizje zupełnie inaczej - jako "żywą światłość" którą postrzegała nie oczami ciała ale jakimś wewnętrznym narządem. Co wy o tym myślicie? Ktoś prcaował z ajną świadomie?
a niech to,pracowałem, i owszem. Ale muszę powiedzieć, że to jest jeden z tych ośrodków, gdzie łatwo o autoprojektowanie - czyli wyobrażasz sobie że coś czujesz i mozg bierze to za realne doznanie. Mam kolegę ktory był przekonany, że ma otwarte trzecie oko bo widział fioletowe rozbłyski przy medytacji, a okazało się że po prostu za mocno uciskał powieki. Ale nie mówię, że to wszystko ściema. Mam swoje doświadczenia, które ciężko mi tak łatwo zracjonalizować. Przy głębokiej medytacji zdarzało mi się widzieć wyraźne obrazy których się nie spodziewałem, sceny, twarze. Pytanie - skąd to pochodzi? Ta kwestia różnych tradycji jest zresztą świetna. Czy ktos zna dokładniej jak to wygląda np. w sufizmie? Bo sufickie pojęcie latifas mnie ciekawi od jakiegoś czasu.
@Jarowit rozbłyski przy medytacji to najczęściej po prostu efekt nacisku na nerw wzrokowy albo zmiany ciśnienia tętniczego, nie żadne otwieranie czegokolwiek. 🙁 Mówię to troche z przekąsem bo widziałam już za dużo osób które siedziały chwilę w ciemnym pokoju i już ogłaszały ze mają "otwarte trzecie oko". To tak nie działa. Natomist ta kwestia porównawcza którą Jarowit poruszył jest faktycznie ciekawa religioznawczo - ze rozne tradycje niezależnie od siebie opisują jakieś wewnętrzne centrum percepcji. Hildegarda, Jan od Krzyża, mistycy islamscy, hinduiści. To sie po prostu trochę za często powtarza zeby machać ręką.
Sorki że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale co to właściwie jest ta ajna czakra fizycznie? Tzn czy to ma jakiś odpowiednik w ciele, bo słyszałem że to ma być szyszynka i stąd to całe zamieszanie z melatoniną i DMT. Ale ciekawe czy to prawda czy kolejny mit z internetu.
Właśnie to podobieństwo opisów jest tu kluczowe i mnie tez od dawna zaajmuje. Ale zanim skoczymy do wniosku że to dowodzi istnienia jakiegoś obiektywnego centrum percepcji,trzeba zapytać - na ile te opisy sa podobne dlatego że opisują to samo, a na ile dlatego ze mistycy czytali się nawzajem i przejmowali język?? hildegarda von Bingen działała w środowisku, ktore znało alegoryczny język biblijny i platońskie pojęcie oka duszy. Jan od Krzyża czytał Hildegardę. Suficcy mistycy czytali neoplatoników przez arabskie przekłady. Więc ta "uderzająca podobność" moze byc po prostu historią przepływu idei, nie niezależnym odkryciem tej samej prawdy. Nie mówię że zjawisko jest fałsyzwe, mówię że analogia między kulturami nie jest tak silnym argumentem jak się wydaje. byc moze przesadzam
Ale przecież szamani syberyjscy nie czytali Hildegard, a maja bardzo podobne opisy wewnętrznego wzroku, wizji, podróży do innych planów. I mam na myśli kultury które były przez wieki odcięte od Europy i Bliskiego Wschodu. Jak to wyjaśnić przez przepływ idei? Poza tym - sa badania nad tym jak rdzenni Amerykanie opisuja doswiadczenia z ayahuaską i tam tez pojawia się motyw "oka" które sie otwiera i pozwala widziec to co normalnie jest ukryte. Myślę ze to jest za szerokie żeby tłumaczyć samą transmisją kulturową
a mnie interesuje cos bardziej praktyczengo - bo słyszałam ze przy medytacji na ajanę mozna pocuzć ucisk albo mrowienie miedzy brwaimi, a czasem nawet ból głowy. Miałam tak kiedyś przy pewnej medytacji prowadzonej, ten ucisk byl dosć silny. Czy to jest normalne czy cos poszło nie tak? Bo troche sie przestraszyłam
dzieki. trwał jakies 20 minut i potem przeszedł sam z siebie. Technika była taka ze prowadzący kazał nam wyobrazic sobię niebieskie siwatło miedzy brwiami i oddychać "przez ten punkt". ale to było kilka tygodni temu i już mi sie nie zdarzyło. chyba to byl jednorazowy efekt?
a niech to, teresa z Avila to świetny przykład i cieszę się że to wyciągnąłeś bo jej taksonomia jest naprawdę wyjątkowa. 😀 Jej "widzenia intelektualne" to ciekawy przypadek - niema tam żadnego obrazu, tylko pewność poznania, bezpośrednia wiedza bez formy. w jodze mozna by to zestawić z prajna - bezpośrednim wglądem ktory przekracza wyobraźnię. A jej "widzenia wyobraźniowe" z kolei to bardziej sfera manomaya kosha, czyli percepcji przez mentalne obrazy. Co ciekawe, suficcy mistycy jak Ibn Arabi też mają podobny podział - między wyobraźnią twórczą (alam al-mithal) a bezpośrednim objawieniem (kashf). Więc strukturalnie te systemy sa naprawdę podobne mimo ze terminy zupełnie inne
Pytanie leci do Czarodki - bo rozumiem ten argument z neurologią, ze mózg robi podobne rzeczy w stanach zmienionych. Ale z drugiej strony - sam fakt ze ludzki mózg jest "zbudowany" tak żeby produkować te konkretne doświadczenia, też jest ciekawy. skąd ta zdolność?? Po co ewolucja miałaby budować narząd ktory produkuje doświadczenia mistyczne? Nie mówię że to od razu dowód na istnienie Boga albo aury ale to też nie jest tak ze neurologia zamknęła temat
to co powiedzieliscie o Teresie z Avila i tych widzeniach intelektualnych to mnie zastanawia - bo skoro niema tam obrazu tylko jakas pewnosc poznania, to po co w ogole mowimy o "wzroku" czy "oku"? Moze to zla metafora juz na samym poczatku
hm, dobre pytanie Sobiesław, sam się nad tym zastanawialem. Ale myślę że metafora wzroku jest tu celowa - bo widzenie to jedyne słowo które oddaje tę bezpośredniość. Słyszenie, dotyk, wszystko inne zakłada jakieś pośrednictwo, jakis czas między bodźcem a percepcją. Wzrok jest natychmiastowy, albo przynajmniej tak to odczuwamy. I chyba właśnie o tę natychmiastowość chodzi mistykom - poznanie bez procesu wnioskowania, bez kroków
no dobrze ale to mnie trochę irytuje - bo skoro w sufizmie to jest serce, w jodze między brwiami, a u Teresy to w ogóle nie wiadomo gdzie, to może te tradycje po prostu opisują RÓŻNE rzeczy i tylko siłą przyklejamy do nich jedną etykietkę? Bóg raczy wiedzieć czy to jest uczciwe porównanie.
ale chwila bo to by oznaczało ze kazda tradycja jest kompletnie zamknieta i nie mozna ich w ogole zestawiac. a przeciez robimy to na tym forum od dawna i wychodzi z tego cos sensownego. jakis wspolny mianownik zawsze jest, nawet jesli szczegoly sie roznia
wróćmy może na chwilę do tego co mnie tu najbardziej ciekawi - bo cała ta rozmowa kręci się wokół wizjonerów i mistyków, a co z ludźmi którzy nie mają żadnych wizji, żadnych rozbłysków, nic. czy "wewnętrzny wzrok" to jest coś co albo masz albo nie, czy można to jakoś rozwinąć i na jakich zasadach?
