Zaczne moze od tego co mnie ostatnio naszło podczas wizyty w kilku kościołch i jeden klasztor w okolicy. Chodzi mi o te wszystkie ukryte przejscia, zakamarki, wneki za ołtarzami, krypty pod posadzką - i zastanawiam sie czy to nie jest celowe, ze wlasnie TAM przechowywano rzeczy, ktore nie byly dla wszystkich. Nie mowie tylko o relikwiach bo to oczywiste. Chodzi mi o cos wiecej - o te miejsca, do ktorych tylko wtajemniczeni mieli dostep. Czy ktos sie tym interesuje? Bo mi sie wydaje ze w kazdej wiekszej tradycji religijnej jest ten schemat - jest cos dla ogolu i jest cos ukrytego, dla wybranych, i to "ukryte" ma swoje fizyczne miejsce. czy to prawda w innych religiach tez?
To jest bardzo szeroki temat i dobrze ze ktos go poruszył, bo rzadko sie o tym mowi wprost. Tak, masz racje ze ten schemat sie powtarza. W tradycji nordyckiej i runicznych ośrodkach kultu tez to bylo - miejsca dla skalda i godia, do których zwykli ludzie nie wchodzili. Ale chciałabym dopytac: czy chodzi ci bardziej o architekture samą w sobie jako nośnik sekretu, czy o to co sie w tych miejscach przechowywało? Bo to dwie różne rozmowy.
No tak, ale zanim pojdziemy dalej - bo znam te dyskusje i zawsze sie robi z tego troche za duzo - trzeba rozroznic miedzy tym co bylo faktycznie ukryte z powodów doktrynalnych (wtajemniczenie, stopniowe objawienie prawd wiary) a tym co bylo po prostu ukryte bo bylo cenne i mogli je ukrasc. 😀 Dużo "tajemniczych zakamarków" w kościołach to były po prostu skarbce albo archiwa. Nie kazdy niski korytarz to ścieżka inicjacji
A ja bym nie oddzielała tak szybko tych dwóch rzeczy. Cenne = święte, a co jest święte to się chroni i przed złodziejem i przed okiem niepowołanym. To nie jest sprzeczność tylko dwie warstwy tego samego. W tradycjach ludowych które znam to w ogóle nie ma granicy miedzy "skarbem" a "mocą" - jedno idzie z drugim
To nie jest tylko podobne, to jest wrecz klasyczny przykład tego mechanizmu. garbhagriha - masz racje co do tłumaczenia - to najgłębsza komnata świątyni gdzie mieszka bóstwo, dosłownie serce budowli. Dostęp ma tylko kapłan. I co ciekawe, ta komnata jest z reguły mała, ciemna, bez oiken, i to jest zamierzone - bóstwo żyje w ciemności, w głębi, niedostępne. To samo spotkasz w egipskich sanktuariach, gdzie statua boga stała w najgłębszej czarnej sali, i kapłan wchodzil tam wstecz zeby nie odwracac sie tyłem do bóstwa. Wzorzec ten sam
Ojej to nie wiedziałam że w hinduizmie tez sa takie miejsca, myślałam ze tylko w kościołach katolickich sa te wszystkie tajemne miesca. A kapłan naprawde wchodził tyłem?? To troche dziwnie brzmi
ooo, ok, Świete Świetych to akurat wyjątkowo dobry przykład bo tam mamy i architekture i doktryne i zakaz w jednym. Ale zauwazmy ze po zniszczeniu Świątyni cały ten system przestał istnieć i Żydzi musieli zredefiniować duchowość bez świętej przestrzeni fizycznej. I wyszło im calkiem nieźle - synagoga to nie jest odpowiednik świątyni, to jest dom modlitwy bez kapłańskiego sanktuarium. Ciekawe ze ta utrata fizycznego "zakamarku" nie zniszczyła religii tylko ją zrestrukturyzowała
A ja mam pytanie może głupie ale... czy te ukryte miejsca w kościołach były kiedys używane do rytuałów których nie powinno się robić publicznie? Mam na myśli cos w rodzaju tajnych ceremonii, nie koniecznie złych, po prostu takich ktore nie były dla wszystkich? Bo czytałam gdzies o tym ze w średniowieczu były różne zakony i praktyki których nie pokazywano wiernym
To jest wlasnie to o czym myslalem. Bo mamy np. templariuszy i te wszystkie oskarżenia o tajne rytuały - część z nich to plotki i oszczerstwa ale część morze miec jakies ziarno prawdy?? Tzn. inicjacje zakonne raczej nie odbywały sie na oczach parafian. I klasztorne kaplice "nocne" gdzie śpiewano liturgię godzin o 3 w nocy - to nie były publiczne nabożeństwa.
Tu trzeba uważać żeby nie wpaść w pułapkę: tajne nie równa sie zakazane ani mroczne. Inicjacje zakonne były tajemnicą nie dlatego że były niebezpieczne tylko dlatego że były przeznaczone dla kogoś kto przeszedł odpowiednie przygotowanie. To jak z przepisem lekarza - nie dajesz go wszystkim nie dlatego że ukrywasz cos złego ale dlatego że bez kontekstu jest bezużyteczny albo szkodliwy. Wiele tajemnic świątynnych działało na tej samej zasadzie.
Oooo, dziękuję za ten wątek bo to jest dokładnie cos o czym od dawna chciałam poczytać. 🙂 Mam pytanko do bardziej doswiadczonych - czy w tradycji runów tez bylo cos takiego? Tzn. nie chodzi mi o fizyczne miejsca ale o to że pewna wiedza była przekazywana tylko wybranym? Bo Odyn przeszedł przez swoje doswiadczenie żeby zdobyć runy i to nie była wiedza dla wszystkich. Czy to jest ten sam schemat tylko bez fizycznego budynku?
Hmm dobry punkt. Mnie sie też wydaje ze jedno bez drugiego to niepełna historia. Ale mam inne pytanie do tematu, bo czytam cały wątek i nikt nie wspomniał o czymś co mnie interesuje - jak to jest z meczetami? Bo islam nie ma kapłanów w takim sensie jak chrześcjiaństwo czy hinduizm, nie ma teź relikwii za zamkniętymi drzwiami. Czy to znaczy ze w islamie nie ma tego "ukrytego zakamarku"?
Jeśli pytasz o architekture to masz racje ze meczet jest raczej egalitarny - wchodzą wszyscy (no, nie-muzułmanie mają zakaz w wielu świątyniach ale to inna kwestia). Ale jeśli pytasz o ukrytą wiedzę to islam ma sufizm i tam jest pełna hierarchia inicjacji, mistrz-uczeń, przekazywana ustnie wiedza, i mistyczne interpretacje które nie sa dla każdego. Fizyczny zakamarek zastępuje tam wewnętrzna droga.
Dokładnie,jaskinia to jest chyba najstarszy "zakamarek" jaki ludzkość zna. altamira, Lascaux - to nie były przypadkowe miejsca, szło się tam specjalnie, głęboko, w ciemność. I to wejście do wnętrza ziemi to jest ten sam symbol co schodzenie do krypty pod kościołem czy wchodzenie do garbhagrihy. Dół, głąb, ciemność - tam mieszka sacrum
Zgoda,tylko tutaj trzeba uważać żeby nie wpaść w pułapkę "wszystko jest tym samym". Jaskinię wybierali prawdopodobnie dlatego że była akustycznie dobra, chroniła przed pogodą i miała właściwości które służyły konkretnym celom rytualnym. To nie musi być ta sama intuicja co krypta w gotyckim kościele budowanym przez ludzi którzy mieli zupełnie inną teologię. szukanie jednego archetypu we wszystkim to trochę zbyt łatwe.
Ten wątek o bóstwie które "ma adres" jest bardzo piękny i gdzieś mnie to ciągnie z powrotem do fizycznych zakamarków w świątyniach. Bo jeśli bóstwo ma punkt zaczepienia, to sens ukrycia tego miejsca staje się inny - chronisz nie tajemnicę wiedzową, tylko chroniącego obecność. Jak nie wpuszczasz kogoś nieodpowiedniego do kogoś ważnego. być może przesadzam
eee, byłem kiedys w takim starym kościele gdzies na Dolnym Slasku i proboszcz pokazał nam pomieszczenie za ołtarzem którego normalnie nie otwierają bo drzwi sa z grubego drewna i zamknięte na klódkę. Mówił że to dawna zakrystia ze starymi naczyniami liturgicznymi ale jak sie tam stało to czuło sie coś... nie wiem jak to opisać. Takie zagęszczenie powietrza. Moze to przez wiek budynku i mały okienko ale moze nie tylko
No i właśnie to jest moje pytanie do całej dyskusji - czy w ogóle jesteśmy w stanie odróżnić prawdziwe wyczuwanie czegoś od autosugestii w takim miejscu? Bo jak wchodzisz do starej krypty wiedząc że to stara krypta, to masz już gotową ramę interpretacyjną. Co by było gdybyś tam weszła nie wiedząc nic?
Ojej ale ta dyskusja o sugestii kontra prawdziwy efekt to się kręci w kółko trochę. 🙂 Wracając do konkretów z tytułu - czy ktoś wie o jakichś SPECYFICZNYCH miejscach w polskich kościołach albo klasztorach gdzie przechowuje sie takie "sekrety"? Bo mówiliśmy duzo o Indiach, o judaizmie, a co z naszym podwórkiem?
Dobre pytanie Pustelko. Polska jest pod tym względem ciekawa bo mamy warstwy - romanik, gotyk, barok, a pod tym często jeszcze starsze fundamenty. Klasztor w Tyńcu ma podziemia ktore nie są ogólnodostępne. Podobnie Jasna Góra - jest tam coś poza trasą dla pielgrzymów, choć nie wiem dokładnie co. Ktoś miał do czynienia z tamtymi miejscami?
Właśnie! I to jest ten motyw który przewija sie przez wszystkie tradycje o których rozmawiamy - przygotowanie jako klucz. Nie chodzi o to że miejsce jest "niebezpieczne dla nieuków" w jakimś tandetnym sensie, tylko że knotakt z pewnym rodzajem energii wymaga żebyś byl wewnętrznie gotowy go przetworzyć. Bez tej gotowości to jak wlewanie wody do dziurawego naczynia.
To akurat jest poświadczone historycznie w różnych tradycjach. W egipskich świątyniach w adyton czyli niedostępne pomieszczenie wnosiło sie barke z posągiem bóstwa na procesje ale na co dzień stała tam i tylko kapłani mieli dostęp. Grzeabno tam też teksty rytualne, przepisy obrzędowe, tablice z imieniem boga. Tajemnica dotyczyła zarówno przedmiotu jak i wiedzy.
Czyli to były takie... sejfy? Dosłownie? Chowało się tam wartościowe rzeczy bo to było bezpieczne miejsce? Trochę mi się to banalizuje kiedy tak to ujmę, ale może o to chodzi i my za bardzo szukamy mistyki tam gdzie jest prosta praktyczność?
wybaczcie że wchodzę, jestem nowa w tym temacie trochę, ale czytałam gdzies że w katedrze w Chartres są podziemia do których nie wchodzą turyści i podobno tam były druidzkie miejsca kultu zanim wybudowali kościół. :)) to prawda?
Wracam bo mi się coś przypomniało w kontekście tej rozmowy o fizycznych miejscach. Byłam kiedyś w klasztorze benedyktyńskim, nie powiem gdzie, i zaprzyjaźniona zakonnica pokazała mi korytarz przy scriptorium który prowadził do małej ślepej wnęki. Mówiła że mnisi zostawiali tam zapisane intencje modlitewne na skrawkach pergaminu i że to "miejsce ma uszy". Trudno mi powiedzieć jak to interpretować, ale fizycznie ta wnęka była wyraźnie inna - zimniejsza, ciszniejsza, choć nie miała żadnego wentylacji. Może to architektura, może coś innego.
ta kwestia z akustyką to pierwsza raz słyszę i brzmi naprawde ciekawie. 😀 Czy to sa te badania co mozna gdzies poczytac? Bo nie wiem czy nie mylisz z czymś, słyszalem kiedys ze to jest raczej zbieżnosc przypadkowa a nie zamysł. tak czuję, choć trudno to uzasanić
wtrącę się na moment z troche innej strony ale ta rozmowa o ukrytych miejscach w swiatyniach cos mi skojarzyła. Czytałam ze w tradycji nordyckiej runy były częssto ryto w miejscach ukrytych - pod progiem,za belką, w miejscu niewidocznym dla zwyklego czlowieka. Jakby te runy "działały" wlasnie dlatego że były schowane i niewidoczne. Czy to jest podobny mechanizm do tych adytonów??
