Ostatnio wróciłam do tematu ksiąg wywołań i chciałam pogadać o czymś, co rzadko tu poruszamy, bo większość rozmów kończy się na voodoo albo ogólnikach o szamanizmie. Mam na myśli konkretne tradycje, w których istnieje coś w rodzaju "instruktażu" przywoływania duchów, czy to grimoire'y europejskie, czy andyjskie "libro de la cura", czy syberyjskie śpiewy szamańskie przekazywane ustnie. To nie jest to samo co spirytyzm z talerzem i świeczką, żeby była jasność. Czy ktoś tu w ogóle pracował z którąś z tych tradycji bardziej świadomie, nie tylko czytał?
No właśnie, to jest ten problem z większością dyskusji o wywoływaniu duchów, miesza się ze sobą trzy zupełnie różne rzeczy. Szamańskie przywołanie ducha pomocniczego to co innego niż zachodnia tradycja ars goetia, a to znowu co innego niż np. koreańskie mugyo, gdzie mudang wchodzi w stan opętania i dosłownie staje się naczyniem dla bóstwa. Każda z tych tradycji ma swoje "zabezpieczenia" i swoją logikę. Grimoire'y europejskie jak Lemegeton to cała inna filozofia, tam praktykant próbuje niejako utrzymać kontrolę nad duchem przez kręgi i pieczęcie. W szamanizmie syberyjskim jest odwrotnie, szaman wychodzi ku duchom, a nie je sprowadza do siebie. To fundamentalna różnica.
dobra ale jak to faktycznie wygląda w praktyce? 🙁 bo tu się dużo mówi o teorii a ja chcę wiedzieć, czy ktoś z was próbował czegoś konkretnego. nie mówię że sama to zrobie ale jestem ciekawa jak to się odczuwa
Próbowałam pracować z tradycją opartą na nordyckiej seiðr, to trochę zbliżone do szamańskiego modelu. mam zanotowane kilka sesji i za każdym razem wyglądało to inaczej, raz bardzo wyraźne odczucie obecności, raz totalnie nic. Co mnie zastanawia, to że w seiðr jest coś w rodzaju "wywołania przez pieśń", wölva śpiewała a reszta zgromadzenia odpowiadała, to nie był solowy rytuał. Zastanawiam się czy ta struktura grupowa miała jakiś konkretny cel, czy to tylko tradycja.
wchodzę tu z innej strony bo czytam o tych grimoire'ach europejskich i zawsze mnie mroziło jak bardzo tam jest zaznaczone ze praktykant musi być "czysty", wypoczęty, bez grzechu itd. czy ktos wie po co te warunki były? bo mi się wydaje ze to nie był moralny wymóg tylko jakis praktyczny, ale nie rozumiem jaki
to "podszycie" to jest coś o czym słyszę w różnych kontekstach i za każdym razem mnie zastanawia jak to rozpoznać. 🙂 bo teoretycznie żadna tradycja nie mówi "a jak jesteś nieprzygotowany to nic sie nie stanie", każda ostrzega przed tym że moze sie pojawić coś innego. jak to się identyfikuje w praktyce??
to zależy od tradycji ale są pewne wspólne mianowniki. 🙂 w szamanizmie mówi się że duch który się nie identyfikuje, który nie chce powiedzieć skąd pochodzi i czego chce, jest podejrzany. prawdziwy duch pomocniczy w tych tradycjach ma "twarz", ma historię, ma konsekwentne zachowanie między sesjami. coś co za każdym razem jest inne, co zmienia obietnice, co mówi wszystko co chcesz usłyszeć, to jest według tych tradycji zły znak. w grimoire'ach analogicznie, jeśli duch nie reaguje na wezwanie imienia i pieczęci tak jak powinien, to coś jest nie tak.
ojej, ale skąd wiadomo jak "powinien reagować" jeśli się robi to pierwszy raz? to trochę błędne koło nie?
wlasnie to jest problem bo ludzie czytają jakieś tłumaczenia Lemegeton albo cos z netu i myślą ze to wystarczy. a tu sie okazuje że bez kontekstu to jest jak czytanie instrukcji do sprzętu w języku którego nie znasz
a to "linia przekazu" to jak sprawdzić? bo to brzmi jak coś co każdy moze sobie wygodnie sfabrykować. "ach tak, mój nauczyciel uczył sie u mistrza który uczył sie u mistrza" i tak w nieskończoność, nikt tego nie weryfikuje
a co z tymi co piszą blogi i youtube'y o szamanizmie?? bo tam jest tego mnóstwo i część wygląda całkiem poważnie, część to kompletna fikcja ale nie zawsze widać różnicę na pierwszy rzut oka. jak wy to odróżniacie?
ok ale "proceduralny" to ciekawe słowo. 🙁 czyli w tym europejskim modelu zakłada się że możesz kogoś zmusić do czegoś? że autorytet i rytuał wystarczą i duch musi słuchać? bo to brzmi dość... zuchwale jak na kontakt z czymś nieznanym
ej ale czy ktokolwiek tu faktycznie próbował czegoś z tych europejskich grimoire'ów? nie teorii tylko praktyki? bo mi się wydaje że ta rozmowa jest ciekawa ale bardzo abstrakcyjna i chciałabym wiedzieć jak to wygląda z perspektywy kogoś kto próbował
muszę powiedzieć że próbowałam raz czegoś opartego na Kluczu Salomona, ale na bardzo podstawowym poziomie, tylko ochronne formacje i oczyszczanie przestrzeni, bez żadnego przywołania. i już samo to było intensywne przeżycie. zupełnie inaczej niż medytacja albo praca z kartami. było coś w tej strukturze, powtarzalności gestów i słów, co faktycznie przestawiało coś w głowie. nie wiem jak to interpretować ale poczucie było wyraźne.
dobra ale ja mam inne pytanie, które może być głupie ale mnie nurtuje. te grimoire'y, Lemegeton, Klucz Salomona itd. były pisane przez konkretnych ludzi w konkretnym czasie. skąd oni wiedzieli jak to ma wyglądać? czy to jest tradycja ustna zapisana, objawienie, czy ktoś po prostu siedział i wymyślał?
czytam tą dyskusję i mam proste pytanie, moze banalne ale czy te tradycje rozróżniają co sie dzieje jak wywołanie "się uda" a co jak "nie wychodzi"?? tzn. co szaman mowi jak wraca z wyprawy i nic nie znalazł, albo co magik robi jak duch nie odpowiada na pieczęć
a w grimoire'ach jak duch nie odpowiada na pieczęć i imię, to co wtedy? bo zakładam że skoro cały system jest zbudowany na autorytecie i hierarchii, to brak odpowiedzi jest jakimś błędem proceduralnym, nie informacją zwrotną od bytu?
czyli w grimoire'ach cały ciężar "błędu" spada na praktykanta, duch w zasadzie nie morze odmówić jesli rytuał jest poprawny? a w szamanizmie może odmówić i to jest OK? to jest naprawde fundamentalna różnica w tym jak te systemy rozumieją naturę tych bytów.
tak i myślę że to odzwierciedla różne kosmologie. 😀 w systemie salomonicznym byty niższe są zobowiązane przez porządek boski, nie mają autonomii którą mogłyby przeciwstawić konsekrowanemu operatorowi. w szamanizmie duchy mają wolę, relację z praktykantem, historię. to nie jest hierarchia podporządkowania tylko coś bardziej... wzajemnego.
no to mam kolejne pytanie bo to mi sie skojarzylo. czy w którejs z tych tradycji jest cos w rodzaju "fałszywego ducha" ktory udaje kogos innego? tzn. przychodzisz po konkretny byt a dostajesz kogoś kto tylko udaje? bo w chrześcijańskiej demonologii to jest stały motyw,diabeł jako naśladowca
okej to mnie trochę przeraża szczerze. czyli przychodzi cos co mówi ze jest duchem X i moze kłamać? i musisz wiedziec jak to sprawdzic? to brzmi jak cos gdzie bardzo łatwo o poważny błąd nawet jak ktoś ma dobre intencje. głupio by było gdybym się mylił
to wtedy całe pytanie o "autentyczność" tradycji grimoire'owej trochę się komplikuje, bo jeśli u podstaw jest produkt komercyjny z synkretycznym tyglem to jaka jest ciągłość z czymkolwiek wcześniejszym? 😛
mnie zastanawia coś innego w tym kontekście. wracam do szamanizmu bo temat nam gdzieś uciekł. czy w tradycjach w których szaman prowadzi wywołanie w imieniu kogoś innego, klienta, pacjenta, jest jakaś zasada co szaman może a czego nie może ujawnić z tego co usłyszał lub zobaczył? coś w rodzaju tajemnicy zawodowej?
hej, mam pytanie które mnie gryzie od jakiegoś czasu czytając ten wątek. czy w tych tradycjach shamańskich jest jakis odpowiednik tego co my byśmy nazwali "ochroną przed energiami" albo tarczą? bo jak szaman wchodzi w kontakt z różnymi bytami to chyba musi miec jakis sposob zeby... nie wiem jak to powiedziec, zeby nie przyciągnąc czegos czego nie chce?
okej to trochę dziwne pytanie z mojej strony ale wchodzę do tego wątku bo mnie ciekawi jedna rzecz. wszyscy tutaj mówią o przywołaniach jakby to były dwa systemy, szamanizm i grimoire'y. ale przecież jest np. nekromancja w różnych kulturach, przywoływanie kokretnie duchów dead. to nie jest ani jedno ani drugie i ma chyba własne zasady?? albo się mylę i to jest podkategoria jednego z tych systemów?
nekromancja to jest osobna gałąź i słusznie że to wyciągasz, bo to komplikuje prosty podział. grecka nekromancja w wyroczniach umarłych, pytanie duchów przodków w Chinach, wywołania w afrykańskich tradycjach rodowych, to są bardzo różne systemy ale mają wspólny mianownik: duch osoby ktora żyła i ma konkretną pamięć i wiedzę ze swojego życia. to różni sie od przywołania bytu ktory nigdy nie był człowiekiem. w szamanizmie oba typy istnieją, w goetii praktycznie operujesz na bytach niehuman. więc tak, nekromancja to osobny rozkład sił.
