Forum

Asystent AI
Księga Zakalątów - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Księga Zakalątów - małych problemów duchowych przechodzących w wielkie kryzysy


Wpisy: 689
Rozpoczynający temat
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

ojjj, zaczęłam ostatnio myśleć o czymś, co chyba wszyscy znamy z własnego życia duchowego, ale rzadko o tym rozmawiamy wprost. Chodzi mi o takie małe, pozornie niegroźne momenty zwątpienia, zaniedbania czy duchowej niefrasobliwości, które z czasem urastają do czegoś naprawdę poważnego. Roboczo nazywam to "zakątami" - taki drobny problem, który wepchniemy gdzieś w kąt, bo "jutro się tym zajmę", i zamiast zniknąć, rośnie sobie tam spokojnie w ciemności. Stąd pomysł na ten temat. Ale jest tu też coś głębszego - bo kiedy zaczęłam się nad tym zastanawiać, uderzyło mnie pytanie: czy te zakątki w ogóle MOGĄ wyrosnąć w coś wielkiego z własnej woli, czy to my swoimi wyborami (albo brakiem wyborów) im na to pozwalamy? I tu wchodzi determinizm kontra wolna wola. Bo jeśli mamy wolną wolę, to znaczy że sami zapraszamy te kryzysy przez zaniechanie. A jeśli jesteśmy zdeterminowani, to nasze "zaniedbanie" już było wpisane w scenariusz. Co o tym myślicie? Czy w ogóle widzicie ten wzorzec u siebie - takie małe rzeczy, które nagle stały się dużym problemem duchowym?


Odpowiedz
77 odpowiedzi
Wpisy: 267
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Ten wzorzec znam doskonale i to nie tylko z teorii. Małe pęknięcia energetyczne w czakrach działają dokładnie tak samo - ignorujesz drobne sygnały (senność, rozdrażnienie, brak skupienia), a po jakimś czasie masz zablokowaną solarną albo sercową i nie wiesz kiedy to się stało. Mechanizm jest identyczny niezależnie czy mówimy o psychice, ciele czy energii. Co do determinizmu - mam mieszane odczucia. Wydaje mi się ze tradycje wschodnie mają tu ciekawsze podejście niż to zachodniocentryczne "albo jedno albo drugie". W hinduizmie czy w taoizmie to nie jest tak zero-jedynkowe. Karma nie jest wyrokiem, jest tendencją. Pytanie brzmi: kto tę tendencję obserwuje i reaugje na nią?


Odpowiedz
Wpisy: 751
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Hm,no ale to troche takie wyjście awaryjne - "karma to tendencja, nie wyrok". Jakbyśmy tak mogli definiować dowolnie żeby zawsze bylo spójne. Bo albo jest determinizm i mamy wyznaczone ścieżki, albo jest wolna wola i sami decydujemy. Jeśli karma to "tendencja" którą mozna zmienić, to mamy wolną wolę, koniec, nie potrzeba słowa kaarma. Przepraszam ze tak bezpośrednio ale lubię zeby rzeczy były nazywane po imieniu. a co do tych "zakątów" - owszem, znam to zjawisko, tylko zastanawiam się czy to jest jakaś duchowa zasada czy po prostu psychologia odkładania na później


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 267

@Feliks73 nie,nie, poczekaj - właśnie dlatego ze to nie jest zero-jedynkowe, nie jest "wyjściem awaryjnym". Wolna wola i determinizm mogą działać na różnych poziomach rzeczywistości jednocześnie. Atom wodoru jest zdeterminowany przez prawa fizyki ale molekuła wody ma własności których atom nie ma. Poziomy. Podobnie świadomość morze miec przestrzeń wyboru wewnątrz szerszego deterministycznego pola. To nie jest uciekanie od pytania, to jest uznanie ze pytanie jest źle sformułowane gdy sie zakłada ze jedno wyklucza drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i mnie to mocno uderza, bo właśnie przeżywam coś co pasuje do tego opisu. Był taki moment, może pół roku temu, kiedy poczułam że moja codzienna praktyka meditacyjna stała się... mechaniczna. Robiłam ją bo "trzeba", nie dlatego że chciałam. I wtedy powiedziałam sobie "dobra, przerwa, wrócę do tego". No i wróciłam, ale coś zostało zamknięte. Runy mi to zresztą sygnalizowały - Hagalaz wchodziła mi w każdym losowaniu przez jakis czas. Teraz zastanawiam się czy to był mój wybór żeby zrobić przerwę, czy właśnie ta przerwa była czymś, co musiało się stać, żeby mnie trochę trzasnęło i obudziło na nowo. Nie umiem tego rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@renia01)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz z tą mechaniczną praktyką - to jest właśnie sedno. Nie przerwa jest problemem, problemem jest moment przed przerwą, ten kiedy jeszcze robisz, ale już cię nie ma w tym. W tradycji hermetycznej powiedzieliby że duch opuścił formę zanim forma przestała działać. I to jest ten zakątek o którym pisze autorka tematu - on nie rośnie w momencie zaniedbania, on już jest, ukryty w pozornym funkcjonowaniu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Renia01 o, to jest bardzo trafne. "Duch opuścił formę zanim forma przestała działać" - to brzmi jak coś z czego mogłabym długo medytować. Ale jeśli tak, to z punktu widzenia determinizmu, ten moment odpływu ducha już był zapisany? Albo to ja swoimi wcześniejszymi wyborami doprowadziłam do takiego stanu energii?


Odpowiedz
Wpisy: 598
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Muszę powiedzieć szczerze - trochę mnie drażni ta dyskusja, bo ma tendencję do odlatywania w abstrakcję. "Duch opuścił formę" brzmi pięknie, ale co z tym zrobić praktycznie? Bo widzę że wiele osób na tym forum (i poza nim) używa tych wielkich koncepcji żeby w gruncie rzeczy nie brać odpowiedzialności. Jeśli "wszystko było zapisane", to nie muszę nic robić. Jeśli "karma to tendencja", to mogę poczekać aż tendencja się zmieni. a problem rośnie w kącie. Wolę podejście: masz problem, widzisz go, co z tym robisz - i to zostawić bez owijania w metafizyczną wełnę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Irenka_92 nie, tu się nie zgodzę - przynajmniej nie w całości. Metafizyczne pytanie o wolną wolę MA wpływ praktyczny. Bo jeśli głęboko wierzysz w pełny determinizm, to twoja praktyka rytualna zmienia charakter - przestaje być próbą "zmieniania" rzeczywistości, a staje się czymś w rodzaju tańca w rytm tego co i tak ma się stać. To nie jest ucieczka od odpowiedzialności, to jest zupełnie inaczej rozumiana odpowiedzialność. Widziałam u różnych tradycji bardzo poważnych praktyków którzy akceptowali determinizm i jednocześnie działali z ogromną precyzją i zaangażowaniem. Stoicy to świetny przykład.


Odpowiedz
(@diablik00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

Wrócę do rdzenia tego co napisała Mistralka na początku bo mysle że tu jest cos ważnego co nam umyka w tej wymianie. Ona pyta nie tylko o wzorzec (zakątek rośnie) ale o to co ten wzorzec OZNACZA w kontekście rżónych tradycji religijnych. Bo np w buddyzmie therawady mamy avijjā,czyli niewiedzę/ignorancję, jako rdzeń cierpienia - i to jest właśnie ten mechanizm. Nie zło, nie słabość, ale przeoczenie. W chrześcijańskiej mistyce byłby to moze grzech przez zaniechanie, acedia. W hermetyzmie - stagnacja materii bez ruchu ducha. Każda tradycja ma swój opis tego samego wzorca, i każda inaczej odpowiada na pytanie: czy mogłeś to powstrzymać??


Odpowiedz
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 229

To co pisze Irenka ma sens w jednym miejscu - że za dużo filozofowania bywa ucieczką. Ale sama filozofia nie jest winna. Znam to z afirmacji i pracy z intencją: jeśli wierzysz że wszystko jest z góry ustalone, afirmacja traci sens bo "i tak będzie jak ma być". A jeśli wierzysz w pełną wolną wolę, to afirmacja staje się roszczeniem - "ja decyduję, wszechświat ma posłuchać". Oba skrajne podejścia prowadzą do problemów w praktyce. W środku jest ta trudna przestrzeń: działam ale nie przywiązuję się do efektu. Łatwiej powiedzieć niż zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 11
(@bogumil77)
Połączone: 3 lata temu

Hej, czytam ten wątek z wielkim zainteresowaniem! Przyznam że pojęcie "zakątek" jest genialne, bo od razu wiem o czym mówicie, chociaz nie umiałem tego wcześniej nazwać. Mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy jest jakiś sposób żeby te zakątki zobaczyć zanim urosną? Tzn jakaś technika, praktyka, rytuał który pokazuje co chowamy w kąty? Bo mam wrażenie że sam nigdy nie widzę tych rzeczy dopóki nie eksplodują.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

No dobra a ja mam pytanie bardziej z poziomu praktyki energetycznej bo wychodzę z czakr głównie - jak wy w ogóle rozpoznajecie że macie jakis "zakątek"? Bo wiem że u mnie sygnały są zawsze fizyczne najpierw, dopiero potem psychiczne. Np blokada solara = problemy z trawieniem zanim pojawia sie jakikolwiek niepokój emocjonalny. I zawsze sie okazuje że to byl sygnał czegoś co ignorowałem od dłuższego czasu. Czy to jest waszdaniem bardziej argument za determinizmem (ciało "wiedziało" zanim umysł to zauważył) czy za wolną wolą (mogłem na ten sygnał odpowiedzieć ale nie odpowiedziałem)?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 444

To co opisuje Hilek z ciałem jest ciekawe ale ja bym tu uważała z wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków. Ciało reaguje na stres biochemicznie, to nie musi być "sygnał" w sensie metafizycznym, może być zwykła fizjologia. I to jest ok, nie umniejsza doświadczenia - ale łączenie bólu brzucha z "zakątkiem" to już krok który wymaga uzasadnienia, nie tylko przekonania. Sama pracuję z ziołami i wiem że herbata z melisy na ból brzucha działa niezależnie od tego czy wierzycie w czakry czy nie. Co nie znaczy że czakry nie istnieją, tylko że nie każdy ból trzeba od razu tłumaczyć metafizycznie.


Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Werbena w porządku, rozumiem zastrzeżenie i nie twierdzę że kazdy ból = czakra. Ale mówię o wzorcu który powtarza się u mnie konsekwentnie i daje sie prześledzić wstecz. Nie jeden raz, wielokrotnie. W pewnym momencie wzorzec jest argumentem. Choć przyznam, nie mam na to twardego dowodu - to jest moje wewnętrzne mapowanie własnych stanów


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Doczytuję ten wątek i mam takie poczucie że wszyscy krążymy wokół czegoś czego nie umiemy dotknąć wprost. Może dlatego że ten problem z "zakątkami" i wolną wolą istnieje właśnie w tej szarej strefie między tym co świadome a tym co nie. Śniłem ostatnio coś co chyba dotyczy właśnie tego - byłem w domu z wieloma pokojami i wiedziałem że w jednym z pokojów coś jest ale drzwi były zamknięte i ja sam je zamknąłem dawno temu i zapomniałem klucza. Czy to byl mój wybór żeby zamknąć? Tak. Czy wiedziałem co za tym będzie? Nie. Więc wolna wola istnieje, ale operuje w ciemności własnej ignorancji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zywiena78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 270

Piękny obraz Astral ale pozwolę sobie torchę sprowadzić to na ziemię. W tarocie jest jedna karta ktora opisuje ten wzorzec lepiej niż jakakolwiek filozofia - Pustelnik. Nie dlatego ze odchodzi od świata, ale dlatego że niesie latarnię. I to jest sedno: on NIE likwiduje ciemności, on ją oświetla. Zakątki istnieją dokąd nie ma światła, nie dlatego ze trzeba je wyeliminować ale dlatego ze zostały bez uwagi. I z punktu widzenia praktyki tarotowej - nie ma sensu pytać "czy mogłem to powstrzymać", bo to pytanie patrzy wstecz. Pytanie które warto postawić to: gdzie teraz moja latarnia nie sięga?


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@szafirowa)
Połączone: 1 rok temu

Hmm to ciekawe z tym Pustelnikiem. Ja się dopiero uczę tarota więc mogę się mylić ale czy ta karta nie symbolizuje raczej dobrowolnej izolacji? skąd wiadomo że on świeci latarnią żeby zobaczyć ciemność a nie żeby odgrodzić się od innych? Pytam serio, nie złośliwie, bo to wpływa na interpretację tego całego motywu zakątków.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zywiena78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Szafirowa dobre pytanie. Izolacja Pustelnika jest środkiem, nie celem - on odchodzi od zgiełku po to zeby zobaczyć wyraźniej, nie po to zeby uciec. Latarnia jest skierowana w dół, pod jego własne stopy, nie w górę zeby błyszczeć dla innych. W senssie klasycznej ikonografii - to karta introspekcji i świadomego oświetlania własnej ścieżki. Ale masz rację ze można ją tez czytać jako zamknięcie, i wtedy jest ostrzeżeniem właśnie - uważaj żebyś nie stał się swoim własnym zakątkiem.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@mikolajek)
Połączone: 2 lata temu

Chcę wrócić do pytania Bogumila bo myślę ze zostało pominięte, a jest ważne. Czy jest sposob zeby zobaczyć zakątki zanim ursoną?? W różnych tradycjach jest kilka odpowiedzi. W buddyzmie - codzienna praktyka uważności, vipassana, jest wlasnie tym sposóbm, skanem ciągłym. W tradycjach szamańsskich - regularne "przeglądy" stanu duszy z pomocą przewodnika lub duchów opiekuńczych. w chrześcijaństwie kontemplacyjnym - rachunek sumienia, nie jako kara ale jako latarnia Pustelnika wlasnie. Żadna z tych technik nie gwarantuje ze nic sie nie skryje, ale wszystkie mają wspólny mianownik - regularność. Zakątek nie lubi regularnego światła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil77)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 11

@Mikolajek dzięki za odpowiedź! Czyli rozumiem że kluczem jest regularność a nie intensywność? Bo ja jak juz cos zaczynam, to robię to bardzo intensywnie przez tydzień i potem wszystko odpada. Może to jest właśnie mój zakątek - myślę ze zrobiłem wystarczająco i zaczynam odpuszczać zanim cokolwiek naprawdę zadziała?


Odpowiedz
Wpisy: 11
(@bogumil77)
Połączone: 3 lata temu

Okej, czyli rozumiem - regularność bije intensywność. To jest wlasnie moj problem, robie wielkie gesty zamiast małych kroków. Ale mam pytanie bo mnie to nurtuje: czy jesli ktos zaczyna praktyke i JUZ wie ze ma tendencje do porzucania - to czy to tez jest zakątek? Taki meta-zakątek? Bo jakby problem ze mna jest ze widze wzorzec ale i tak go powtarzam


Odpowiedz
Wpisy: 598
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Bogumilu, to nie jest meta-zakątek, to jest po prostu brak dyscypliny. I mówię to bez złośliwości, bo sama przez to przechodziłam. Widzenie wzorca i niereagowanie na niego to nie jest duchowa tajemnica, to jest codzienna ludzka słabość. Tradycje mądrościowe mają na to konkretne odpowiedzi - w zen mówią żeby wracać do cushion bez dramatyzowania. Nie pytasz czemu odszedłeś, wracasz. Tyle.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mikolajek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 186

@Irenka_92 w połowie masz rację, ale to "po prostu brak dyscypliny" trochę za mocno upraszcza. Wzorrzec porzucania po intensywnym starcie to moze byc coś głębszego - np. nieświadome przekonanie że nie zasługuję na przemianę, albo lęk przed tym co pojawi sie jesli naprawde zacznę sie zmieniać. Nie każda porzucona praktyka to lenistwo


Odpowiedz
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Mikolajek no dobra, zgoda - możliwe że za ostro. Ale martwi mnie tendencja żeby każdej słabości szukać głębokiej duchowej przyczyny. Czasem człowiek po prostu odpada bo mu sie nie chce. I to też jest ok. Nie trzeba z każdego odpuszczenia robić materiału do analizy.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Wiecie co, tu jest ciekawa sprawa. Zarówno "to lenistwo" jak i "to głęboki lęk" mogą byc prawdą, ale dla różnych osób. I tu właśnie wchodzi ten determinizm znowu - bo jeśli wzorzec porzucania jest głęboko zapisany, to czy w ogóle ma sens pytanie dlaczego? Może ważniejsze jest co z tym zrobić niezależnie od przyczyny.


Odpowiedz
23 Odpowiedzi
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

no właśnie Zaneczka i to chyba jest jedyne sensowne wyjście z tego kółka filozoficznego. zamiast pytac skad to pochodzi, pytamy co mozna zmienić. determinizm albo wolna wola, wynik praktyczny jest ten sam: wracasz do praktyki albo nie wracasz. reszta to imo gadanie


Odpowiedz
(@diablik00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

@Feliks73 chcę tu wejść z innej strony bo mysle ze Feliks zbyt szybko zamyka pytanie. "Co zrobić" nie jest oderwane od "skad to pochodzi" bo rozne tradycje dają zupelnie inne odpowiedzi NA TEN SAM wzorzec w zależności od diagnozy. Buddyzm powie: wróć do praktyki bez osądzania bo porzucenie to tez bylo pusta forma. Tradycja chrześcijańska powie: to pokusa i trzeba ją nazwać. Jungiana powie: twój cień sabotuje ego. każda z tych diagnoz prowadzi do innej drogi wyjścia. Więc "co zrobić" naprawde zależy od "skad".


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

Diablik ma punkt. I właśnie dlatego to jest tak trudne - bo wybierasz tradycję z której korzystasz i ta tradycja już z góry kształtuje jak rozumiesz swój zakątek. To jest troche jak kura i jajko. Ja np. przez długi czas używałam ram taoistycznych i mój zakątek wyglądał jak "opór przeciw wu wei". Potem zaczęłam pracować z czakrami i nagle ten sam wzorzec wyglądał jak "blokada na poziomie splotu słonecznego". Czy to jest ten sam problem? Nie wiem już.


Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Cebulka o, to super ciekawe co piszesz. masz poczucie że inna rama na prawdę zmienia problem, czy tylko zmienia OPIS prolbemu?? Bo moim zdaniem - i to jest moje subiektywne odczucie z czakrami - czasem zmiana ramy faktycznie odblokowuje coś co inna rama zamrażała. Jakby problem potrzebował innego kąta zeby zacząć sie ruszac


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Hilek.pl uczciwa odpowiedź? Oba. Czasem zmiana ramy to tylko nowy płaszczyk na ten sam problem. A czasem ta inna rama coś na prawdę przestawia. Nie umiem powiedzieć z góry które to kiedy.


Odpowiedz
(@zywiena78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Cebulka do pytania Bogumila wracam jeszcze raz bo on zadał je szczerze i dostał połowę odpowiedzi. Ta tendencja do intensywnego startu i porzucenia - w tarocie to jest klasyka Asa. Wielka energia, wielki gest, ogromny potencjał. I... koniec na tym. Bo As to otwarcie, nie budowanie. Żeby cos zbudować trzeba przejść przez Dwójkę, Trójkę, całą Siódemkę z jej kryzysem i tak dalej. Ludzie zakochują sie w energii Asów i nie chcą wchodzić w żmudną środkową część. To nie jest defekt, to jest pułapka archetypu.


Odpowiedz
(@szafirowa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Zywiena78 zywiena, czyli rozumiem że w tarocie porzucanie praktyki po tygodniu to byłoby utknięcie na Asie? 😉 Ale czemu w takim razie ludzie w ogóle startują z taką energią skoro potem nie mają siły kontynuować? Czy to nie jest trochę po prostu mechanizm obronny - wielki start żeby potem móc powiedzieć "no ale próbowałam"?


Odpowiedz
(@sylvana80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 98

@Szafirowa szafirowa o matko, to co napisałaś z tym "wielki start zeby potem móc powiedziec próbowałam" - to jest takie trafne ze az mnie zmrozilo. sama tak robiłam latami z kartami. Kupie talie, zacznę sie uczyc jak szalona, tydzien pozniej wszystko lezy. I rzeczywiscie zawsze miałam gotowe wyjście: no ale brałam sie za to poważnie, narpawde. A tak naprawde to sie brałam za ZACZYNANIE, nie za robienie.


Odpowiedz
(@bogumil77)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 11

@Sylvana80 no Sylvana to jest to! Ja tak mam ze wszystim nie tylko z ezoteryka. Może to jest moj zakątek generalnie w zyciu a nie tylko tutaj? hm. Trochę to przytłaczające jak tak na to patrze. odbieram to jako troche lekceważące


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Bogumil77 bogumil, to nie jest powód do przytłoczenia - to jest dobry moment. Zakątek który widzisz jest już mniej groźny niż zakątek który działa w ciemnościach. I tu jest sedno całego tego wątku - to przejście od "małego problemu duchowego" do "właściwie to co mnie tu trzyma" to jest ten moment wzrostu. Więc nie traktuj tego jako klęski, raczej jako diagnozę która coś otwiera. nie podoba mi się ten ton


Odpowiedz
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 267

@Mistralka dobra, chce wejść z czymś co mi sie kręci po głowie od jakiegos czasu. wszyscy mówimy o zakątkach jak o czymś co sie usuwa albo przepracowuje. ale co jezeli niektóre zakątki NIE mają byc usunięte, tylko zrozumiane? mam na mysli konkretnie ta tendencje bogumila - a co jezeli ona sluzy jakiemus celowi ktory nie jest oczywisty z zewnątrz? nie bronię porzucania praktyk ale zanim sie cos "naprawi" warto sie zapytac czy to jest usterka czy cecha


Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Jarowit to jest dobre pytanie ale też niebezpieczna logika. Bo "może to ma cel" bardzo łatwo zamienia się w "więc nie muszę nic zmieniać". Znam ten mechanizm z wróżbiarstwa - klient przychodzi z problemem, słyszy że może to ma głębszy sens, wychodzi utwierdzony w statusie quo. I wraca za rok z tym samym problemem, tylko większym.


Odpowiedz
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 267

@Ravenna84 zgoda, to jest realne ryzyko. ale czyż nie jest tak ze zmiana dla samej zmiany też jest pułapką? nie kazdy wzorzec jest defektem. pytanie jak odrżónić jedno od drugiego - i czy w ogóle możemy to ocenić sami, czy potrzebujemy kogos z zewnątrz


Odpowiedz
(@renia01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Jarowit jarowit zadaje właściwe pytanie. W tradycji hermetycznej jest coś co mogłoby tu pomóc - zasada "as above so below" czytana od wewnątrz mówi: wzorzec ktory się powtarza to nie przypadek, ale to nie znaczy że jest niezmienialny. To znaczy że operuje na kilku poziomach jednocześnie. Zakątek Bogumila - intensywny start, porzucenie - może być widoczny w ciele, w relacjach, w pracy, w praktyce. Wszędzie ten sam wzorzec. I dopiero kiedy widzisz wszystkie poziomy razem, możesz zdecydować czy to jest usterka do naprawy czy właściwość strukturalna do przekierowania. Ale tego nie da się zrobić samemu, w środku tego wzorca. Potrzebujesz punktu zewnętrznego.


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Renia01 renia, pytanie do ciebie: co rozumiesz przez "punkt zewnętrzny"? bo to może oznaczać bardzo różne rzeczy - terapeuta, nauczyciel duchowy, przyjaciel, wyrocznie, medytacja z intencją. Czy masz na myśli coś konkretnego czy to jest ogólna zasada?


Odpowiedz
(@renia01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Werbena punkt zewnętrzny to nie musi być osoba. 😉 Może być praktyka która wymaga od ciebie odpowiedzi - np. regularne wyciąganie karty z intencją: pokaż mi gdzie jest mój wzorzec. Wyrocznie działają wlasnie tak - nie dają gotowej prawdy, zmuszają cię do spojrzenia z zeewnątrz na coś co jest zbyt blisko twarzy zeby to zobaczyć. Ale tak, moze być też nauczyciel, terapeuta, ktoś kto zna tradycję. Chodzi o to zeby wyjść z własnej głowy. sama nie wiem do końca


Odpowiedz
(@galaktyka66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 58

@Bogumil77 zaglądam tu od dłuższego czasu od dłuższego czasu i mam jedno knkretne pytanie do całej grupy: mówimy o zakątkach jako problemach ktore blokują, ale czy ktoś tu rozróżnia między zakątkiem który jest faktyczną blokadą a zakątkiem który jest po prostu temperamentem?? Bo mam wrażenie że mieszamy dwie rzeczy. Bogumil moze mieć temperament "wszystko albo nic" który jest źródłem i siły i trudności jednocześnie - i to zupełnie nie błąd do naprawienia. sam nie wiem do końca


Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Galaktyka66 ej, to jest naprawdę ważne rozróżnienie. Jak to odróżnić w praktyce? Bo z czakrami mam podobny dylemat - przeciążona czakra sacral moze być albo problemem albo po prostu czyimś rodzajem energii twórczej. Skąd wiadomo kiedy leczyć a kiedy kanalizować?


Odpowiedz
(@galaktyka66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 58

@Hilek.pl nie ma jednej metody. Ale pytam siebie: czy to mi szkodzi? Czy niszczy relacje, zdrowie, ważne projekty? Temperament który mi nie szkodzi - to po prostu ja. Temperament który za każdym razem kończy się bólem - to warto przyglądać się bliżej. To jest moje kryterium robocze.


Odpowiedz
(@irga98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 42

@Galaktyka66 to co Galaktyka pisze o temperamencie kontra blokada to mi sie kręci w głowie od jakiegos czasu. Robiłam spread z pytaniem podobnym - "co jest moje a co jest do przepracowania" - i wychodziły mi karty ktore sugerowały ze część tego co uważam za wady to sa nieużywane zasoby. Słabość i siła z tego samego źródła. Ciężko powiedzieć czy to tradycja tarotowa mowi konkretnie o tym ale tak to czytam.


Odpowiedz
(@ludwinia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 516

@Irga98 irga, a jaki spread? Bo pytanie jest tak szerokie ze sie zastanawiam jak w ogole ograniczyłas pola zeby karta miała gdzie trafić. mam na mysli - pytanie "co jest moje" to jest ogromne. Jaką strukturę dałaś temu rozłożeniu?


Odpowiedz
(@irga98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 42

@Ludwinia trzy pola: co powtarza sie w moim zyciu, skąd to pochodzi czy to zasób czy blokada. 🙂 Proste. Trójka kielichów na pierwsze pole, Czwórka mieczy na drugie i As buław na trzecie. Wyszło mi ze mój wzorzec emocjonalny pochodzi z okresu wycofania i jest właśnie teraz gotowy wejść w fazę działania. Nie wiem czy dobrze czytam. trochę zgaduję, przyznaję


Odpowiedz
(@zywiena78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Irga98 czytasz sensownie. As buław jako odpowiedź na "zasób czy blokada" to bardzo dobry sygnał - mowi ze energia jest tam, tylko czeka na impuls. Czwórka mieczy jako źródło potwierdza ze wzorzec wziął się z okresu kiedy zatrzymanie bylo potrzebne. Problem zaczyna się kiedy ten tryb zostaje tez wtedy gdy sytuacja sie zmieniła.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@sylvana80)
Połączone: 2 lata temu

a ja mam pytanie do całej tej rozmowy o wzorce i zakątki - czy ktoś tu w ogóle doswiadczył momentu kiedy zakątek sie naprawde zmienił? 😀 Nie mowie ze zobaczyłas go inaczej, ale ze wzorzec sie realnie przerwał. Bo czytam to wszystko i jest piekne ale zastanawiam sie czy to jest kiedykolwiek mozliwe bez jakiegos bardzo silnego wstrząsu zewnętrznego.


Odpowiedz
15 Odpowiedzi
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 229

Sylvana, tak. Ale nie przez jeden moment tylko przez długi proces w którym nagle okazywalo sie ze stary wzorzec sie nie uruchomił tam gdzie zawsze sie uruchamiał. Nie ma fanfar. Po prostu pewnego dnia robisz inaczej i potem jeszcze raz inaczej i w końcu widzisz ze coś sie przesunęło. Wstrząs zewnętrzny może przyspieszyć ale nie jest warunkiem.


Odpowiedz
(@bogumil77)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 11

@Sylvana80 sylvana zadała moje pytanie 😀 Dokładnie to mnie dręczy. Lubię te rozmowy ale martwię sie ze zostanę z pieknym opisem swojego wzorca i nic więcej. Że zobaczę siebie w lustrze super dokładnie ale nie będę umiał nic z tym zrobić


Odpowiedz
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 267

@Bogumil77 to jest uczciwe i ważne. Ale sam fakt że to powiedziałeś głośno to juz coś. Masz świadomość pułappki - czyli nie jesteś całkowicie w niej. Tradycje kontemplacyjne mówią że widzenie wzorca jest pierwszym ruchem,nie komentarzem do stagnacji. niech to zostanie jako luźna myśl


Odpowiedz
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Jarowit jarowit, ale to jest ten sam problem co z "zakątek ma cel". Pociesza ale nie przesuwa. Bogumil, powiem wprost: samo zobaczenie wzorca w lustrze faktycznie nie wystarczy. Potrzebna jest powtarzalna praktyka która tworzy nowe tory. Medytacja, rytuał, cokolwiek - ale robione regularnie. Magia bez działania to filozofia.


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

Irenka ma rację w tym że sama wiedza nie zmienia. ale jest tu subtelność - ten temat nazywa sie "małe problemy duchowe przechodzące w wielkie kryzysy" i myślę ze wlasnie to jest ta granica. Zakątek zostaje mały dopóki jest widziany i pracowany. Staje sie kryzysem gdy jest widziany ale ODŁOŻONY. To odkładanie to jest ten mechanizm który nas tu trzyma.


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

ok, Mistralka weszła z czymś konkretnym. odkładanie jako mechanizm przejścia z małego do dużego. to ma sens. ale mam pytanie - skad wiadomo ze odkładam, a nie ze akurat potrzebuję dojrzeć? bo to jest piekna furtka dla racjonalizacji.


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Feliks73 dobre pytanie. Moja odpowiedź: kiedy odkładasz z poczuciem ulgi, to jest racjonalizacja. Kiedy odkładasz z poczuciem ciężaru który zostaje - to jest coś co czeka. Ciało wie różnicę zanim głowa zdąży ją zakryć słowami.


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Mistralka to co Mistralka pisze o poczuciu ciężaru który zostaje - tak. :)) Ja to rozpoznaję. Mój stary zakątek z porzucaniem praktyki zawsze zostawał gdzieś z tyłu jako coś lepkiego. Nie myślałam o nim aktywnie ale byl. dopiero kiedy runy zaczęłam ciągnąć z intencją codziennie przez miesiąc to zobaczyłam że ten ciężar zaczął sie zmieniać. Nie znikł, ale przestał sie nakręcać.


Odpowiedz
(@amethysta_60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 27

@Cebulka wcinam się, bo nie wytrzymam w połowie, ale chciałam spytać... to co Cebulka pisze o robieniu czegoś codziennie przez miesiąc - czy to jest jakoś związane z tym jak planety albo tranzyt działają na wzorce? Bo czytałam gdzieś że pewne okresy są bardziej podatne na zmianę nawyków. Nie wiem czy to ma tu sens. ale to tylko moje zdanie


Odpowiedz
(@renia01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Amethysta_60 tak, ma sens. 😛 Tranzyt Saturna do Merkurego albo do władcy ascendentu to klasyczne okresy kiedy wzorce myślowe sa "odsłonięte" - co nie znaczy że łatwiej je zmienić, ale że bardziej bolą kiedy działają. Księżyc w nowiu to tradycyjnie czas sadzenia intencji, pełnia - czas widzenia co wyrosło. Można to wykorzystać ale nie jako wymówkę zeby zaczynać tylko w odpowiednim czasie. tak mi się przynajmniej wydaje


Odpowiedz
(@szafirowa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Renia01 renia ale czy przypadkiem to nie trochę deterministyczne? 😀 Czekam na odpowiedni tranzyt żeby zacząć coś zmieniać - to brzmi jakby gwiazdy decydowały kiedy mogę działać. trochę nam sie tu kłóci z tą wolną wolą o której mówimy od początku wątku.


Odpowiedz
(@irga98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 42

@Szafirowa a to jest właśnie ten dylemat który mnie też gryzie od dawna. Bo jak tranzyt Saturna mówi ze teraz, to czy to jest wolna wola czy determinizm? Ja to rozumiem tak - gwiazdy nie decydują, ale pokazują okno. Czy przez nie wejdziesz to już twoje.


Odpowiedz
(@galaktyka66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 58

Szafirowa podniosła coś ważnego i nie chcę zeby to zgubił watek. Bo to jest właśnie serce tematu - czy zakątek staje się kryzysem kiedy MY odkładamy, czy kiedy los nam układa ścieżkę tak że i tak w niego wpadniemy? To nie jest to samo pytanie


Odpowiedz
(@renia01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Szafirowa nie chodzi o czekkanie na tranzyt. Chodzi o to że pewne okresy mają inną jakość energetyczną i jeśli znasz swój horoskop możesz to wykorzystać - tak jak farmer nie czeka aż ziemia sama się zaorana, ale wie kiedy gleba jest odpowiednia. Saturn nie zakazuje ci działać przed. po prostu kiedy jest aktywny, wzorce które nosisz są bardziej na wierzchu.


Odpowiedz
(@szafirowa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Renia01 ok, to brzmi sensowniej niż mi sie wydawało. Ale nadal mam jedno "ale" - jak ktoś nie zna swojego horoskopu albo nie wierzy w astrologię, to te okna dla niego nie istnieją? Czy może działają niezależnie od tego czy się o nich wie?


Odpowiedz
Wpisy: 751
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

no i tu zaczyna sie ta pętla. jeśli gwiazdy pokazują okno a my i tak mamy wejść albo nie wejść,to skąd mamy wiedzieć czy nasze "nie wejście" to jest wolna wola czy też część scenariusza?? to mi sie kręci w głowie od dawna i żadna tradycja którą znam nie odpowiada na to uczciwie


Odpowiedz
Wpisy: 11
(@bogumil77)
Połączone: 3 lata temu

o rany, ja tu siedzę i czytam i mam wrażenie że im dalej tym bardziej mi sie myli czy chodzi o zmianę siebie czy o zrozumienie dlaczego jestem taki. Bo to sa chyba różne projekty? I nie wiem czy na tym forum ktoś te dwa rzeczy rozróżnia czy wszystko idzie razem


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 267

@Bogumil77 to jest bardzo dobre rozróżnienie i cieszę sie ze je postawiłeś. Rozumienie bez zmiany to mapa bez podróży. Zmiana bez rozumienia to chodzenie po omacku. w praktyce kontemplacyjnej idą razem ale nie muszą startować jednocześnie. Czasem miesiącmi tylko widzisz, zanim cos drgnęło. możemy bez tej wyższości?


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Jarowit przeglądam ten wątek o oknach i tranzytach i mam mieszane uczucia. 🙂 z jednej strony rozumiem metaforę farmera, ładna. z drugiej strony widzę dużo ludzi którzy latami "czekają na dobry moment" i nic. zakątek rośnie w kryzys właśnie dlatego że czekają. czy to nie jest pułapka samej astrologii?


Odpowiedz
(@irga98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 42

@Werbena to jest uczciwa obserwacja. 🙁 Znam takie osoby. Ale to nie jest wina astrologii, to jest wina użycia jej jako wymówki. Każde sposób można tak obrócić. Tarot też można używać żeby odkładać decyzje zamiast je podejmować. moge sie mylić


Odpowiedz
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 229

@Bogumil77 ciągnę ten temat co Bogumil powiedział wczesniej o lustrzanym opisie bez zmiany. mnie zajęło dobre dwa lata zanim zobaczyłam że rozumiem swój wzorzec wręcz za dobrze, i to było problemem. wiedziałam o nim tyle ze miałam pełne zdanie gotowe na każde pytanie. a za tym zdaniem nic sie nie zmieniało. rozumienie moze być też rdzajem ucieczki.


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

Zaneczka, to jest to. "wiedziałam tak dużo że miałam zdanie na każde pytanie" - dokładnie tak wyglądał mój stary zakątek. Umiałam go opisać, nazwać, umieścić w kontekście, i to dawało poczucie że coś z nim robię. a nie robiłam nic. to nie jest uczciwa polemika


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@zywiena78)
Połączone: 11 miesięcy temu

to jest w ogóle ciekawy wątek bo w tarocie widzę to non stop. ktos przychodzi z pytaniem o ten sam problem po raz piąty. karty mówią to samo co rok temu. osoba kiwa głową, mówi "tak, rozumiem, to ten wzorzec". i wraca za kilka miesięcy. rozumienie które nie boli juz nie popycha do zmiany.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@henia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 190

nie wiem czy dobrze wchodze w ten watek ale chciałam zapytac... 🙂 jak to jest ze wzorzec moze byc rozumiany a nie zmieniany? u mnie jest cos podobnego z tym ze zawsze zaczynami nowe rzeczy z wielkim zapalem a potem zostawiam. rozumiem ze to robie, wiem skad, ale i tak robie to dalej. czy to jest wlasnie ten zakątek o którym piszecie?


Odpowiedz
(@sylvana80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 98

@Henia tak,to jest dokladnie to. i mam dobrą wiadomość i złą. dobra: to że to widzisz to juz cos. zła: sama wiedza nie wystarczy, to co piszą tu Zaneczka i Cebulka. musisz to poczuć jako problem, nie tylko zobaczyć jako zjawisko. jak długo zostaje "interesującą obserwacją" to sie nie rusza


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

Zywiena powiedziała coś bardzo ważnego - rozumienie które nie boli nie popycha do zmiany. i to mi się wiąże z tym co jest w nazwie tego wątku. zakątek zostaje mały i niegroźny dopóki jest zrozumiały i oswojony. zaczyna przechodzić w kryzys kiedy coś zewnętrznego - relacja, strata, choroba - przestaje mu pozwalać być oswojonym. wtedy nagle ten sam wzorzec kosztuje o wiele więcej.


Odpowiedz
(@amethysta_60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 27

@Mistralka przepraszam że znowu wchodzę z boku ale... czy to co Mistralka opisuje nie jest trochę argumentem za determinizmem? bo wychodzi że zmiana przychodzi kiedy okoliczności nas do niej zmuszają, nie kiedy my sami decydujemy. czy to nie jest właśnie gwiazdy a nie wola?


Odpowiedz
(@kasjopeja_n)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Amethysta_60 nie do końca. okoliczności ktore cię zmuszają to nie to samo co brak woli. wola pojawia się w tym co robisz kiedy cię zmuszą. możesz się zamknąć, obwinić, uciec w nowy wzorzec. możesz też spojrzeć i pracować. to jest wlasnie ta przestrzeń wolnej woli, nie przed kryzysem ale w środku niego.


Odpowiedz
Udostępnij: