Zaczyna mnie ostatnio mocno nurtować jedno pytanie - czy w różnych religiach istnieje coś w rodzaju wspólnego rozumienia przebaczenia? 😀 Bo czytam sobie różne teksty i widze wyraźną różnicę między tym jak to wygląda na Wschodzie a jak na Zachodzie. w chrześcijaństwie masz konkretny akt, wyznanie, rozgrzeszenie - cos jakby transakcja między człowiekiem a Bogiem. W buddyzmie czy hinduizmie to jakby... inny mechanizm w ogóle. Karma nie wybacza, ona tylko wyrównuje. Skoro tak, to czy na Wschodzie pojęcie przebaczenia ma w ogóle sens religijny? Albo inaczej - czy pojawia się tam jako cos ważnego, tylko w innej formie?
No właśnie, to chyba zależy od tego co rozumiemy przez przebaczenie. Bo ja mam wrażenie, że chrześcijaństwo robi z tego taki wielki akt dramatyczny - spowiedź, żal za grzechy i w ogóle - a buddyzm mówi raczej coś w stylu: puść, nie przywiązuj sie, zaakceptuj. Czy to czasem nie jakiś rodzaj przebaczenia samemu sobie? chociaz może to inna kategoria w ogóle.
Hmm, ale uważam że trochę uprościłeś buddyzm. metta - medytacja miłującej dobroci - wprost mowi o wybaczaniu sobie i innym, jest konkretna praktyka gdzie mentalnie puszczasz urazy do kolejnych kręgów istot. To jest jak najbardziej akt przebaczenia, tyle ze nie sakramentalny tylko medytacyjny. Poza tym w theravadzie tez jest pojęcie kamma-vipaka i niekoniecznie działa tak automatycznie jak w popularnym rozumieniu
Nie byłam pewna czy się odzywać, ale chciałam zapytać - czy w islamie jest coś analogicznego do spowiedzi? Zawsze mi się wydawało że muzułmanie proszą Boga bezpośrednio o przebaczenie i nie potrzebują pośrednika. To chyba bliższe takiemu wschodniemu podejściu niż katolicyzmu, prawda?
Ja bym dorzuciła judaizm do tej układanki, bo tam to ciekawie wygląda. Jom Kipur to nie jest prywatna spowiedź do Boga - owszem, za przewinienia wobec Boga można dostać przebaczenie od Boga. Ale za przewinienia wobec człowieka? Musisz iść do tego człowieka, przeprosić, wyrównać szkodę. Bóg nie wybacza ci tego co zrobiłeś drugiemu człowiekowi dopóki tamten człowiek ci nie wybaczy. To jest bardzo konkretna, wręcz społeczna koncepcja. Zupełnie inne rozłożenie akcentów niz w katolicyzmie gdzie ksiądz może ci rozgrzeszyć wszystko. trochę zgaduję, przyznaję
nie wiem czemu ale mnie zawsze bardziej ciagnelo do tego jak hinduizm to rozgrywa bo tam masz bhakti, czyli oddanie, i ten kto naprawde kocha boga to jakby jest "ponad" karmą w pewnym sensie, przynajmniej tak to czytalem. tzn karma jest ale milosc boga może "spalic" zlą karmę. wiec jest tam tez ktos kto wybaczy, tylko nie ksiądz ale sam Wisznu albo Sziwa. nie wiem czy dobrze to rozumiem, moze ktos sprostuje
o rany, nie jestem ekspertem i pewnie powiem coś głupiego, ale mnie się nasunęło pytanie - a co z wierzeniami słowiańskimi? Tam były jakieś rytuały oczyszczenia, kupała chociażby. czy to można porównać do przebaczenia w ogóle, czy to raczej tylko oczyszczenie z nieczystości a nie z winy moralnej? Bo to trochę inna kategoria chyba.
szczerze? mam wrażenie ze dyskutujemy o czymś co jest moze bardziej zachodnią kategorią pojęciową niz czymś co istnieje tak samo w każdej kultturze. "Przebaczenie" zakłada winę, a wina zakłada wolną wolę i osąd moralny. w systemach które tego nie mają wprost - jak część buddyzmu czy taoizm - to pojęcie moze po prostu nie istnieć w takiej samej formie. i wcale nie jest to brak, to jest inna ontologia.
wróciłam do islamskiego wątku bo nikt nie odpowiedział - faktycznie w islamie jest tawba, czyli pokuta-nawrócenie, i skierowana jest bezpośrednio do Allaha bez pośrednika. 🙂 Bóg jest Ghafur, przebaczający. ale też jest Al-Muntaqim, mszczący. więc to nie jest takie proste że automatycznie przebacza. musi być szczera skrucha, naprawienie szkody o ile możliwe i postanowienie poprawy. struktura podobna do judaizmu w sumie.
no a co z tymi religiami gdzie nie ma rozróżnienia dbry-zły wogóle, jak toaizm? tam przeciez yin i yang to nie jest dobro i zło, to tylko dwa aspekty. wiec co tam miałoby być przebaczone i komu? to chyba w ogóle inna para kaloszy
a mi sie nagle przypomnialo - w gnostycyzmie to kto wlasciwie przebacza? bo tam demiurg jest złym bogiem, stwórcą materialnego wiezienia. no to prosisz go o przebaczzenie czy raczej uciekasz od jego jurysdykcji w ogóle? to jest dla mnie kompletnie odwrócony schemat w stosunku do wszystkiego o czym gadamy
ojejku, ktoś wcześniej pytał o islam i czy odpowiedziałam wystarczająco - chciałam dodać że tawba ma swoje warunki, jest ich pięć według niektórych szkół: zaprzestanie grzechu, żal, postanowienie niepowrotu, naprawienie szkody jeśli dotyczyła innego człowieka, i musi być podjęta zanim śmierć lub Sąd jest zbyt blisko. czyli jednak nie jest tak że zawsze i bezwarunkowo, to ma swoją strukturę
no właśnie, i to jest rzecz którą zauważam w tej dyskusji - na początku wszyscy mówili "zachód to transakcja, wschód to proces" ale im głębiej idziemy tym bardziej widzę ze każda tradycja ma jakiś mechanizm wymagań. Nawet bhakti u Rocha - miłość do boga musi być autentyczna, nie performatywna. też jakiś warunek. Może różnica nie jest tak ostra jak myśleliśmy?
wybaczcie że wchodzę z czymś pewnie prostym ale - jak to jest w tych religiach gdzie są szamani albo uzdrowiciele? bo u nas na Podlasiu babcia chodziła do kogoś kto "odprowadzał choroby" i było w tym jakieś przepraszanie, nie wiem czego. nie wiem czy to wierzenia słowiańskie czy po prostu stary folk
hej a nikt nie wspomniał o konfucjanizmie? bo tam cały etyczny system to relacje - syn-ojciec, poddany-władca itd. i jezeli cos sie psuje w tej relacji to naprawa tez musi byc w ramach relacji. nie ma transcendentnego boga ktory moze przebaczac, jest konkretny czlowiek nad toba w hierarchii. to jest chyba najbardzej "poziomy" system przebaczenia z mozliwych
to Rocha dorzucenie o konfucjanizmie jest trafne - i znowu wychodzi ze podmiot przebaczenia jest kluczowy. Konfucjusz: przebacza konkretna osoba w konkretnej relacji hierarchicznej. Brak pionowości, cały ciężar na poziomie ludzkim. I co ciekawe - to chyba system gdzie TRUDNIEJ jest zignorować przebaczenie bo nie możesz pójść do Boga z pominięciem człowieka jak to jest możliwe gdzieniegdzie.
ojejku, dopiero doczytałam cały wątek i to jest niesamowite jak te wszystkie tradycje się różnią a jednocześnie wszędzie jest jakiś odpowiednik tego samego problemu. mam pytanie może naiwne - a czy ktoś z piszących tu faktycznie stosuje jakiś z tych systemów na co dzień? bo to jest piękne teoretycznie ale jak to wygląda w życiu? ale to tylko moje zdanie.
