Ostatnio natknęłam się na temat nocnych wędrówek duszy i kompletnie wciągnęłam się w czytanie o tym, jak różne kultury to opisują. 🙂 Zaczęłam od egipskiej Księgi Umarłych, gdzie dusza Ra odpływa łodzią przez podziemny Duat, zeby o świcie odrodzić się na horyzoncie, i to mnie troche uderzyło, bo to nie jest tak, że dusza po prostu śpi. Ona coś robi w nocy. Aktywnie przechodzi przez kolejne godziny i musi znać słowa, formuły, zeby nie utknąć. Potem weszłam w teksty tybetańskie i tam z kolei jest Bardo, czyli stan między, i też jest ten motyw wędrówki, nawigowania. Czy to jest przypadek, że tak wiele kultur ma dokładnie ten sam schemat, nocna podróż, przeszkody, potrzeba wiedzy żeby przejść dalej? Zastanawiam się, czy to jest jakaś wspólna intuicja ludzkości co do tego, co się naprawde dzieje kiedy śpimy albo umieramy. Chętnie usłyszę co wy o tym myślicie, bo ja dopiero zaczynam się w to zagłębiać 🙂
To nie jest przypadek, tylko schemat, ktory religioznawcy opisują od dziesięcioleci. 🙂 Joseph Campbll nazwał to monomitem, ale w kontekście nocnych podróży duszy masz do czynienia ze sarszym wzorcem, ktory Mircea Eliade opisywał jako katabasis, zstąpienie. egipski Amduat, Gilgamesz szukający Utnapisztima, Odyseusz w Hadesie, Eneasz u Wergiliusza, Dante w Boskiej Komedii, to wszystko warianty tego samego motywu. Kwestia czy to "wspólna intuicja" czy dyfuzja kulturowa jest sporna. Część badaczy twierdzi że to niezależne wynalazki, bo doświadczenie snu i śmierci jest powszechne. Inni widzą konkretne szlaki transmisji, np. wpływ egipski na orficki, orficki na platońskie dialogi. Co do tybetańskiego Bardo, tam jest jednak troche inna logika niz w egipskim Duat, bo w Amduat to bóstwo odbywa podróż i dusza jest niejako bierna lub asystująca, a w Bardo Thodol to wlasnie swiadomosc umierającego jest podmiotem całego procesu. Spłaszczaie tych dwóch systemów do jeednego wzorca bywa mylące.
No i tu jest wlasnie sedno. Mnie zawsze zastanawia ten element aktywności duszy w nocy. bo patrzcie, sny lucydne w tradycjach szamańskich to nie jest hobby ani technika relaksacyjna, to jest dosłownie praca. Szaman wychodzi nocą, zeby cos zrobić, przywrócić choremu jego duszę, negocjować z duchami, odczytać informacje. Czas nocny jest w wielu tradycjach czynnościowy, a nie tylko stanem przejścia. Azteckie Mictlan, japońskie Yomi, słowiański Nawia, wszedzie jest ten pomysł ze nocna pora to pora dostępu do innego porządku rzeczywistości, ktory działa równolegle. Ciekawi mnie czy ktos próbował to zestaić z pojęciem "pracy w czasie" w praktykach medytacyjnych, gdzie tez mowi sie o pewnych godzinach jako bardziej przepuszczalnych
@Nashira ojej, to jest mega ciekawe. Ale mam pytanie, bo niezbyt rozumiem, czy te tradycje mówią o tym co się dzieje KAŻDEJ nocy kiedy śpimy, czy tylko przy śmierci? Bo mam wrażenie ze egipski Duat to jest o śmierci, a tybetańskie Bardo tez, ale z tego co Nashira napisała to wychodzi jakby każda noc była taką małą pdoróżą?
Hej, wchodzę trochę z boku, ale wlasnie się zastanawiam, czy ten pomysł że sen to "próbna śmierć" nie jest tak naprawde wzięty z Platona, a potem przez chrześcijaństwo zaadoptowany do modlitw wieczornych? Bo pamiętam że w kościele jest coś takiego jak wieczorny rachunek sumienia wlasnie z myślą że moze sie nie obudzić. Czy to jest powiązane z tym co opisujecie czy raczej przypadkowe?
wlasnie o tej kabalistycznej stronie chciałam cos dopsać bo czytałam o tym jakis czas temu. 🙂 tam jest taki pomysł że dusza ma kilka warstw i nie wszystkie wychodzą w nocy,zostaje cos w rodzaju iskry ktora pilnuje ciała, a wyższe warstwy idą "do góry". i w zależności od tego co dusza "zobaczy" albo "przeżyje" w górnych swiatach, człwiek może miec prorocze sny albo zwykłe sny. prorocze sa wtedy kiedy wyższa warstwa dociera wysoko i przynosi prawdziwą informację. zwykłe to tylko echo i szumy niższych sfer. nie wiem czy dobrze pamietam to tłumaczenie ale chyba mniej wiecej tak. ktos bardziej obeznany moglby sprawdzic?
Siedzę nad tym wątkiem z dużym zainteresowaniem i mam jedno pytanie, może naiwne. Wszystkie te tradycje zakładają ze dusza gdzieś idzie, coś robi, coś widzi. Ale czy ktoś gdzieś opisuje co się dzieje z ciałem kiedy duszy niema? czy jest jakaś ochrona, czy jest jakieś niebezpieczeństwo ze coś wejdzie w opuszczone ciało?
o matko, ta nocnica to brzmi strasznie. nigdy o tym nie slyszałam. to znaczy że jak śpimy to jesteśmy narażeni na takie rzeczy? przepraszam ze tak pytam bo dopiero czytam te tematy i troche mi sie wszystko miesza. czy są jakieś tradycyjne sposoby żeby się chronić podczas snu, z tych starych tradycji?
jest jeszcze jeden wymiar ktory sie tu nie pojawił, a mnie zawsze wydawał się ważny. czas w nocnej podróży nie płynie tak jak czas dzienny. w Duat Ra przechodzi przez dwanaście godzin nocy które odpowiadają dwunastu godzinom dnia, ale te godziny sa jakościowo rozne, każda ma swoją nazwę, swoich strażników, swoja naturę. podobnie w słowiańskim rozumieniu nocy, od zmierzchu do świtu nie bylo jednym blokiem tylko sekwencją różnych porządków energetycznych. północ to byl punkt graniczny szczególny, nie środek nocy tylko jej brama. czy ktos bardziej pracuje z tym podziałem godzin nocnych?
system godzin planetarnych jest powiązany ale pochodzi z tradycji hellenistycznej i potem hermetycznej,to troche inna warstwa niz egipska czy słowiańska. natomiast tak, w tym systmeie każda godzina dnia i nocy jest pod patronatem innej planety, i ma inne właściwości. godzina Saturna w nocy jest uważana za najtrudniejszą do przejścia i jednocześnie najgłębszą. godzina Księżyca sprzyjać ma kontaktowi z tym co intuicyjne i bezosobowe. jeśli ktoś chce pracować z tym systemem to polecam sprawdzić tabele godzin dla danego dnia bo to się zmienia w zależności od dnia tygodnia. moze z czasem to lepiej zrozumiem
o inkubacji snów właśnie ostatnio czytałam i mnie to bardzo ciekawi. czy to jest coś co można próbować samemu czy to wymagało specjalnych kapłanów i odpowiedniego miejsca? bo ta świątynia Asklepiosa to brzmi jakby to była cała ceremonia a nie coś co można zrobić w domu
no wlasnie, i tu się pojawia problem ktury mam z tym całym wątkiem. 🙂 mieszamy dwie różne rzeczy - kosmologie opisujące co się dzieje z duszą niezależnie od nas, i techniki praktyczne do świadomego działania w nocy. to nie jest to samo, i tradycje też tego nie mieszały. Duat i Bardo to opisy struktury rzeczywistości, a inkubacja snów to technika. ze obie dotyczą nocy, to za mało zeby traktować je jako jedno
nie sztuczny bo masz wtedy problem kto może i na jakich warunkach. kapłan w Egipcie przechodził lata przygotowań, post, rytualne oczyszzenia, inicjację. inkubacja w świątyni tez miała protokół. "każdy może to zrobić przed snem" to jest XXI-wieczna democratyzacja praktyk które były celowo chronione i wymagały przygotowania. nie mówię że to złe, mówię że warto być świadomym tej różnicy żeby nie mieć fałszywych oczekiwań
wtrącę się na moment z innej strony, ale co to znaczy "zdestabilizować"? bo to już kilka osób napomknęło o jakichś zagrożeniach czy ryzyku i trochę się tego boję. czy praca z nocą jest w ogóle bezpieczna dla kogoś kto nie ma żadnego przygotowania?
ta myśl o wyciszeniu ciała przez kilka dni brzmi dla mnie strasznie trudno w praktyce 😀 ale rozumiem o co chodzi. to znaczy że lepiej nie próbować niczego specjalnego kiedy jest się zmęczoną albo po dużej imprezie?
w Grecji masz to w opisach Pauzaniasza, pisał o świątyni w Oropie i procedurze inkubacji u Amfilocha. trzeba było spać na skórze barana ofiarnego, wczesniej post i oczyszczenia. w tradycji słowiańskiej analogii szukałbym przy "spaniu na grobie" przodka ktore pojawiało sie jako technika wywołania snu wróżenbego. to nie jest dokladnie ta sama struktura ale idea przygotowanego przekroczenia granicy jawy i snu jest podobna
no proszę, czkawię się na to "spanie na grobie przodka", to brzmi mocno. 🙂 ale rozumiem że to symboliczne, nie? nie dosłownie grob? bo to by było trochę makabryczne
dobra, tyle że tu mi się coś nie klei. mówimy o "tym samym korytarzu" jakby to był fakt, a nie hipoteza. morze to sa podobne techniki bo ludzie wszędzie śpią i śnią, nie dlatego że jest jakaś mistyczna struktura nocna. analogia != dowód
