Forum

Asystent AI
Księga Uczestników ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Księga Uczestników - inicjacje grupowe versus samotna ścieżka mistyka


Wpisy: 70
Rozpoczynający temat
(@cieszymir)
Połączone: 3 lata temu

Temat ktory mnie od dawna nurtuje bo sam przeszedłem przez obydwa warianty i do dziś nie wiem ktory jest "właściwy". Przez kilkanaście lat szedłem sam,bez mistrza, bez grupy, czytałem co sie dało, próbowałem różnych technik, budowałem własną ścieżkę po kawałku. Potem przez jakis czas byłem w jednej grupie inicjacyjnej, nie bede pisał nazwy, ale tradycja hermetyczna. I wiecie co, to były dwa zupelnie inne światy. Samotna praca daje wolność, ale często kręcisz sie w kółko bo nie masz lustra. Grupa daje lusstro, ale też presję i czasem cudzą interpretację wchodzi ci do głowy zanim własna zdąży dojrzeć. chciałem wiedzieć jak wy to czujecie, bo tu jest sporo osób ktore chodzą własnymi ścieżkami i kilka co chyba miały doswiadczenie z jakimiś kręgami. Co daje więej - przynależność do grupy inicjacyjnej czy samotna praktyka?


Odpowiedz
47 odpowiedzi
Wpisy: 42
(@macierzanka64)
Połączone: 3 lata temu

Pytanie jest trochę jak "co jest lepsze, herbata czy kawa" - zależy od człowieka i zależy od etapu drogi. Ale powiem ci jedno: samotna ścieżka jest na prawdę samotna i większość ludzi która mówi że tak woli, po prostu nie miała dostępu do dobrej grupy albo trafiła na złą i się zraziła. Dobra wspólnota inicjacyjna to nie jest kółko wzajemnej adoracji ani kurs z certyfikatem. To środowisko gdzie twoje doświadczenie jest weryfikowane przez kogoś kto przerobił to wcześniej. Ile razy widziałam ludzi którzy przez lata samotnej pracy budowali coś co wyglądało jak progres, a tak na prawdę chodzili w kółko wokół własnych ego-projekcji. Nie mówię że każdy musi mieć grupę. Mówię że jeśli jej nie masz to musisz być wyjątkowo uczciwy sam ze sobą, a to jest znacznie trudniejsze niż się wydaje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Macierzanka64 macierzanka ma rację że samotna praca wymaga uczciwości wobec siebie, ale chciałabym to trochę podważyć. 🙂 Bo group-think w grupach inicjacyjnych to jest równie realne zagrożenie co kręcenie się w kółko w solowej praktyce. Byłam kiedyś na kilku spotkaniach jednego kręgu i zauważyłam ze wszyscy zaczęli opisywać swoje doświadczenia tym samym słownikiem, tymi samymi obrazami. ktoś powiedział "czuję niebieską energię po lewej stronie" i po dwóch spotkaniach pół grupy czuła niebieską energię po lewej stronie. To też nie jest prawdziwy progres, tylko synchronizacja z cudzym systemem. Jak wy to rozróżniacie u siebie, własne doświadczenie od przejętego?


Odpowiedz
(@zdzislawa_k)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 31

@Spellbound O, Spellbound dotknęła czegoś bardzo konkretnego. Pracuję od lat i widziałam to zjawisko wielokrotnie. Ja to nazywam "mapa zamiast terenu" - ktoś dostaje od grupy mapę i potem skrzętnie opisuje mapę, nie teren który przemierza. Nawet nie zdaje sobie sprawy kiedy to się dzieje. Miałam kiedyś uczennicę, mądrą dziewczynę, która po roku pracy w grupie nie potrafiła mi opisać żadnego własnego doświadczenia bez odwoływania się do terminologii mistrza. Poprosiłam żeby opisała to samo własnymi słowami, jakby tłumaczyła komuś kto nigdy nic nie słyszał o tradycji, i urwała się. Cisza. Bo własnych słów nie miała. A to jest zły znak. Z drugiej strony ci co pracują całkiem sami czasem mają świetny kontakt z własnym doświadczeniem, ale zero kontekstu, zero wiedzy na czym to umieścić. No i jak im mówię o jakimś zjawisku to słyszę "o właśnie, mi się to przydarzyło z rok temu i nie wiedziałam co z tym zrobić". Marnują czas po prostu.


Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 269

@Zdzislawa_K zdzislawa swietnie to ujela ale chce dodac cos praktycznego. Problem z samotna sciezka nie jest tylko brak kontekstu. Jest tez brak punktow kontrolnych. Jak sam ustalaasz co jest postepem a co iluzja, i sam to oceniasz, to masz konflikt interesow. To tak jak byc jednoczesnie sadem i oskarzonym. Grupy inicjacyjne pełnia miedzy innymi te funkcje weryfikacyjna. Nie wszystkie oczywiscie, i nie wszystkie dobrze. Ale jak ktos ma realne doswiadczenie i realna wiedze to moze ci powiedziec - to co opisujesz to klasyczna projekcja, przez to przechodzi poowa praktykujacych w trzecim roku - i nagle masz perspektywe. Sam sobie tego nie poiwesz.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

oj, o matko, to jest tak ciekawe bo ja właśnie zastanawiam się czy pójść na takie spotkania w jednej grupie tutaj w mieście i teraz się waham jeszcze bardziej 🙂 Ale kieruję pytanie do Zdzisławy - ta uczennica o której piszesz, ona w końcu sie z tego wygrzebała? Bo to brzmi jakby to była pułapka bez wyjścia troche. tak mi sie przynajmniej wydaje


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzislawa_k)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 31

@Ewunia82 tak, wygrzebała się, ale dopiero kiedy wyszła z tej grupy i spędziła ze dwa lata samotnie. Przerobiła wszystko od nowa własnym językiem. Potem zresztą wróciła do pracy z innymi, już mądrzejsza. Więc to nie jest pułapka bez wyjścia, ale traci się czas. Ewunia, jeśli myślisz o grupie w swoim mieście to zapytaj siebie jedno: czy na tych spotkaniach zachęcają cię do opisywania własnych doświadczeń zanim dostajesz ich interpretację, czy od razu wchodzą z gotowym słownikiem co to znaczy. To jest dobry test.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@aurella)
Połączone: 1 rok temu

Rozmowa idzie w dobrym kierunku, ale czuję ze wszyscy skupiają się na psychologicznym aspekcie i trochę omijają kwestię samej inicjacji. Inicjacja grupowa to nie to samo co przynależność do grupy. Inicjacja w sensie tradycyjnym to przekazanie czegoś, energii, wiedzy, dostępu, cokolwiek by to nie było w danej tradycji, od kogoś kto to ma do kogoś kto tego jeszcze niema. Samotna ścieżka może dać dużo, ale tej konkretnej rzeczy dać nie może, bo nie ma od kogo brać. Możesz sam ćwiczyć przez dekady i osiągnąć coś wartościowego, ale to bedzie coś innego niż inicjowany w żywej linii przekazu. Nie lepsze ani gorsze, ale inne. Czy ktoś tu pracuje w obrębie tradycji z żywym przekazem, nie samouczkiem i nie kursem internetowym?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@cieszymir)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 70

@Aurella tak, wlasnie dlatego zresztą w tamtej grupie hermetycznej byłem przez jakiś czas bo zrozumiałem że żaden samouczek mi nie zastąpi kogos kto naprawde przeszedł przez kolejne stopnie. I miałeś rację - to bylo cos innego. trudno to opisać bo brzmi mgliście ale jest jakaś różnica miedzy "rozumiem to konceptualnie" a "przepuszczono to przez ciebie". Chociaż - i to chcę powiedziec wprost - widziałem tez inicjacje ktore były kompletnie puste. Rytuał, tytuł, papier i żadnego realnego przekazu. Bo przekazujący sam miał pustą misę


Odpowiedz
(@norbert72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 75

@Cieszymir czytam to wszystko i przeglądam ten wątek i mam wrażenie że część z was mówi o różnych rzeczach używając tego samego słowa. "Inicjacja" w tradycji masońskiej, thelemic, wicca, szamańskiej i np. chrześcijańskiej - to są zupelnie różne koncepcje i operacje. Zanim będziemy gadać czy grupowa lepsza od samotnej to morze by sprecyzować o jakiej tradycji mówimy bo odpowiedź będzie zupełnie inna. W niektórych ścieżkach samoinicjacja jest uznana i opisana, np. wiele nurtów wicca ją dopuszcza. W innych to byłby oksymoron. Cieszymir, ty pisałeś o tradycji hermetycznej - tam bez mistrza i bez przekazu linii po prostu nie ma o czym gaać, taka jest struktura tej tradycji. moge sie mylić


Odpowiedz
(@diablik-pl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 2

@Norbert72 A właśnie chciałam zapytać o tę samoinicjację w wicca bo słyszałam różne rzeczy. Jedni mówią że rok i dzień samotnej nauki i potem samoinicjacja jest tak samo ważna jak inicjacja w kowieniu, a inni że to tak jakbyś sama siebie mianowała doktorem. Jak to właściwie jest?


Odpowiedz
(@macierzanka64)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 42

@Diablik.pl to zależy od tego z jakiej perspektywy pytasz. Jeśli wicca traktujesz jako religię gdzie bogini i bóg cię przyjmują, to samoinicjacja ma sens, bo to nie ludzie cię przyjmują tylko bóstwa. Jeśli wicca traktujesz jako tradycję magiczną z konkretnym przekazem operacyjnym, to samoinicjacja daje ci tylko to co sama sobie możesz dać. Tradycyjna wicca gardnerańska i alexandryjska mówi wprost: inicjować może tylko ktoś sam zainicjowany, bo przekazuje się cos konkretnego. Nurt eklektyczny mówi że wystarczy twoja intencja i bogowie. Obydwa mają wewnętrzną logikę. Problem zaczyna się kiedy ktoś po samoinicjacji uważa że jest na tym samym poziomie co ktoś po kilku latach pracy w kowieniu. To jest błąd nie z powodów prestiżowych, tylko praktycznych.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@serpentynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

No ale czekajcie, mam wrażenie że watek robi się troszkę elitarny. Jakby tylko ci z "prawdziwą inicjacją" są warci rozmowy a reszta to amatorzy. Ja pracuję sama od kilku lat i nie mam żadnej grupy w zasięgu a nie zamierzam z tego powodu uznawać swojej praktyki za mniej wartościową. Co z ludźmi którzy po prostu nie mają dostępu do żadnej tradycji żywej i żadnej grupy? Mają przestać?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Serpentynka nikt tu tego nie powiedział, wiec trochę spokojnie. Norbert napisał żeby sprecyzować o jakiej tradycji mówimy, a nie że samotna praca jest bez wartości. To są różne stwierdzenia. Ale masz rację że warto o tym mówić wprost - czy w ogóle jest sens startować samotnie jeśli nie mamy dostępu do grupy, i ja uważam że tak. Tylko trzeba wiedzieć po co i czego mozna a czego nie można się po tym spodziewać.


Odpowiedz
(@quintessa56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 98

@Spellbound wchodzę do dyskusji bo temat mnie naprawdę zainteresował, choć nie jestem praktykującą w żadnym tradycyjnym sensie. Mam takie naiwne może pytanie: czy ktos kto szedł długo samotną ścieżką i potem trafił do grupy mógłby powiedzieć co dokładnie zyskał, czego nie miał wcześniej? Nie w kaegoriach "energii i przekazu" bo to trudno zweryfikować ale w kategoriach konkretnych umiejętności, wiedzy, czegoś namacalnego?


Odpowiedz
(@cieszymir)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 70

@Quintessa56 dobre pytanie i powiem ci konkretnie co ja zyskałem. Pierwsze - rytm. Samootnie ćwiczysz kiedy masz ochotę, chęć, energię. Група wymusza rytm niezależny od twojego humoru i to jest absolutnie fundamentalna różnica bo 80% samotnej praktyki upada przez nieregularność. Drugie - korketa techniczna. Byłem przeknany ze robię pewną technikę mediacyjną poprawnie, miałem z niej wyniki, byłem zadowolony. Ktoś starszy spojrzał i pokazał mi ze robię to nieefektywnie, ze osiągam stan B zamiast C i ze C jest dostępne po małej zmianie. Miał rację. Sam bym na to nie wpadł bo nie wiedziałem ze C istnieje. Trzecie - zderzenie z własną projekcją. To co Zdzisława opisywała, ze jesteś jednocześnie sądem i oskarżonym. Grupа to rozbija, niekoniecznie miło ale skutecznie.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@gonia_c)
Połączone: 2 lata temu

Słyszę dużo zalet grup i muszę przyznać że brzmią rozsądnie, ale nikt tu nie mowi wprost o ciemnej stronie. Widziałam wystarczająco dużo żeby powiedzieć że grupy inicjacyjne mają strukturę hierarchiczną i ta hierarchia ZAWSZE jest podatna na nadużycia. Nie mówię że wszystkie nadużywają, mówię że struktura to umożliwia. Mistrz który cię "weryfikuje" moze weryfikować według własnych uprzedzeń. Przekaz może być zepsuty albo po prostu kiepski, a ty tego nie wiesz bo nie masz porównania. Solowa praca ma swoje wady, ale przynajmniej nie narażasz się na to że ktoś celowo albo nieświadomie przekaże ci swoją patologię jako "tradycję".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 269

@Gonia_C to jest realne ryzyko, nie bedę temu przeczyc. Ale chce zapytac o cos konkretnego - jak odroznic dobra grupe od takiej ktora ma toksyczna hierarchie zanim sie do niej zwiaze? bo to nie jest oczywiste z zewnatrz.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@zdzislawa_k)
Połączone: 3 lata temu

no proszę, akurat mam na to kilka obserwacji z praktyki. Dobra grupa nie spieszy sie z tobą. Jeśli ktoś bardzo chce żebyś jak najszybciej przeszedł inicjację albo jak najszybciej sie "zaangażował", to już jest sygnał. Dobra tradycja jest spokojna o swój czas. Drugie - w dobrej grupie możesz sie pytać skąd bierze sie dana zasada albo dlaczego dany rytuał wygląda tak a nie inaczej. Jeśli słyszysz "tak jest bo tak jest i nie pytaj", to biegiem. Trzecie - obserwuj co dzieje sie z ludźmi którzy odchodzą. Czy odchodzą spokojnie i w dobrej relacji z resztą, czy są jakoś "ekskomunikowani" i skazani na milczenie. To bardzo dużo mówi o zdrowiu całości.


Odpowiedz
Wpisy: 919
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Lecę przez ten wątek od początku i mam takie wrażenie że trochę omijany jest jeden aspekt - co z ludźmi którzy mają bardzo silne wewnętrzne doświadczenia ale nie mają tradycji ani słownika zeby je umieścić? Ostatnio przeszłam przez coś co mogłabym nazwać "otwarciem" podczas samotnej medytacji i nadal nie wiem co to było ani jak to rozumieć. I właśnie zastanawiam się czy iść do kogoś z tym czy próbować samej to przepracować.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@aurella)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Lena_77 to dobre i ważne pytanie. Moja odpowiedź jest taka - nie musisz iść do "grupy inicjacyjnej" żeby znaleźć kogoś kto ci pomoże to umieścić w kontekście. Możesz szukać jednej osoby, kogoś z doświadczeniem w danej ścieżce, z kim możesz porozmawiać. Relacja mistrz-uczeń nie zawsze wymaga całej struktury grupowej. Ale żebym mogła ci cokolwiek powiedzieć to napisz mi więcej - co to było za otwarcie, w jaki sposób przyszło, co czułaś. Bo bez kontekstu to na prawdę trudno doradzić cokolwiek sensownego.


Odpowiedz
(@norbert72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 75

@Aurella pytanie leci do dyskusji ogólnie - bo ktos tu wczesniej wspomnial (chyba Aurella) o "przekazaniu czegoś" podczas inicjacji grupowej. i to mnie ciekawi konkretnie. co jest przekazywane? w masonerii to jest allegedly wiedza symboliczna i "klucze do interpretacji". w szamanizmie przekaz mocy od starszego. w wicca? w hermtyzmie? bo jak porownujemy incijacje grupowe z samotna sciezka to musimy wiedziec co grupowa ma dawac ponad to co samotna dac nie moze


Odpowiedz
(@aurella)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

Norbert zapytał dobrze. W tradycji w której pracuję - a jest to linia hermetyczna - inicjacja przekazuje coś co mozna nazwać "formalnym powiązaniem z ciągiem". Nie jest to wiedza bo wiedzę mozna znaleźć w książkach. To jest coś bardziej jak... włączenie do pewnego pola które istnieje od pokoleń. Jak różnica miedzy czytaniem o muzyce a byciem uczniem konkretnego mistrza który był uczniem innego mistrza itd. Samotnik może dojść do podobnych stanów, ale nie do tego powiązania.


Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 269

a niech to, aurella - rozumiem metafore z muzykiem i mistrzem ale mam z nia problem. bo wiekszosc tych "lancuchow" jest udokumentowana tylko do jakiegos punktu, potem jest "tradycja ustna" albo zalozyciel ktory twierdzil ze dostal przekaz od Wyzszych Istot albo od wymarłej linii. Masoni, thelema, wiele linii wicca, reiki. kiedy mamy weryfikowac autentycznosc przekazu a kiedy to jest opowiadana sobie bajka o starodzytnosci?


Odpowiedz
(@norbert72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 75

@Numerolog.2 tu dotykasz czegos co nazywa się w religioznawstwie "invented tradition" - Hobsbawm o tym pisał. Tradycje ktore wyglądają na starożytne a mają 150 lat. Wicca Gardnera to klasyczny przykład. Ale - i to jest ważne "ale" - fakt że coś jest nowe nie znaczy że nie działa. Pytanie o autentyczność przekazu jest inne niż pytanie o skuteczność praktyki. Te dwa pytania wiele osób miesza.


Odpowiedz
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

No właśnie i to jest cos o czym mi trudno rozmawiać z osobami które zaczęły niedawno - to rozdźwięk między "czy to stare" a "czy to prawdziwe". 😛 Mogę ci pokazać rytuał który ma 3000 lat i jest kompletnie pusty. I mogę ci pokazać cos co wymyślił Gardner w latach 50 i robi z człowiekiem cos konkretnego. Wiek tradycji to nie jest gwarancja czegokolwiek. nie upieram się


Odpowiedz
(@gonia_c)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 73

Dobra ale przepraszam - Norbert i Spellbound macie rację że wiek tradycji to nie gwarancja, ale to nie jest też argument żeby nie pytać o ciągłość. 😉 Bo to pytanie o ciągłość jest tak naprawdę pytaniem o odpowiedzialność. Jeśli ktoś twierdzi że przekazuje ci coś ważnego - energię, połączenie, inicjację - to ma wobec ciebie odpowiedzialność żebyś wiedziała od kogo to dostał i co dostaje. A jak nie może ci tego powiedzieć to powinnaś pytać dlaczego.


Odpowiedz
Wpisy: 919
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Przez całą tę dyskusję siedzę i zastanawiam się nad jedną rzeczą - czy inicjacja to w ogóle coś co można "zaplanować"? Bo jak śledzę tę dyskusję Cieszmira i innych co mieli doświadczenia grupowe, to brzmi jakby była konkretna chwila, moment przejścia. A u mnie to było bardziej jak... stopniowe rozjaśnianie się. Żadnego "przed" i "po". I nie wiem czy to oznacza że nic się nie stało, czy że po prostu poszło inaczej. tak to widzę


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@macierzanka64)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 42

@Lena_77 to jest jedno z najważniejszych pytań jakie można postawić w tym temacie. Krótka odpowiedź: inicjacja może być i ostrym progiem i długim przejściem. W tradycji wicca mamy jedno i drugie, zależy od linii. Ale powiem ci coś - to "stopniowe rozjaśnianie" które opisujesz nie jest słabszą formą. Czasem jest głębsza niż błyskawica, bo nie ma w niej dramatyzmu który przysłania co naprawdę się dzieje. Dramatyczne inicjacje są łatwiejsze do zapamiętania, ale niekoniecznie do przepracowania.


Odpowiedz
(@serpentynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 128

@Macierzanka64 ok ale przepraszam, Macierzanka, bo mi to brzmi jak pocieszanie Leny. 🙁 Jak każde doświadczenie jest inicjacją to słowo traci sens nie? Jeśli "stopniowe rozjaśnianie" i "błyskawica" są tak samo wartościowe to po co w ogóle jakiekolwiek rytuały i grupy. to trochę bez sensu.


Odpowiedz
(@macierzanka64)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 42

@Serpentynka nie powiedziałam że każde doświadczenie jest inicjacją. Powiedziałam że inicjacja nie musi być ostrym progiem. Różnica jest spora. Rytuał ma funkcję - wyznacza moment, angażuje wspólnotę jako świadka, osadza w tradycji. Ale skutek rytuału nie jest automatyczny. Można przejść przez najpiękniejszy rytuał i wrócić do domu taki sam jak był. I mozna doznać czegoś bez żadnego rytuału i być po tym zupelnie inną osobą.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

O rany ta rozmowa idzie coraz głębiej i coraz bardziej się wahm czy ta grupa w moim mieście to dobry pomysł 😀 Ale mam pytanie z zupełnie innej strony - czy ktos próbował wyczuwać z wyprzedzeniem czy dane spotkanie grupowe "coś przyniesie"? 🙁 Znaczy, przed pójściem? bo trochę myślę że morze to jest jakis sygnał - jak bardzo chcesz iść albo jak się czujesz przed wejściem do grupy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zdzislawa_k)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 31

@Ewunia82 oj słyszę cię i rozumiem co chcesz powiedzieć, ale to jest trochę pułapka. Nasze przewidywania "co będzie" przed doświadczeniem są strasznie zabarwione przez to czego chcemy albo czego się boimy. Znam osoby które czuły się wspaniale przed wejściem do grupy która okazała się toksyczna - bo się ekscytowały i to ekscytację czytały jako "dobry znak". I znam osoby które trzęsły się ze stresu przed inicjacją która zmieniła im życie na dobre.


Odpowiedz
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Zdzislawa_K no to jak w ogóle można się przygotować? Wychodzi na to że ani intuicja przed ani logika w trakcie nie dają gwarancji. to moze poprostu trzeba skozyć i zobaczyć?


Odpowiedz
(@zdzislawa_k)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 31

@Ewunia82 nie skakać na ślepo, ale nie polegać na jednej rzeczy. Patrz na kilka sygnałów naraz - jak group traktuje pytania (zbywa czy odpowiada), czy jest presja czasu, czy wolno ci po prostu obserwować zanim się zaangażujesz. To są rzeczy z zewnątrz, nie z wnętrza ciebie. Twoje wnętrze potrzebuje zewnętrznych punktów odniesienia żeby się nie zakręcić.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę bo mam pytanie które moze jest podstawowe ale nie rozumiem. Ta "samotna ścieżka mistyka" z tytułu wątku - czy to znaczy poprostu że ćwiczysz sama w domu bez grupy, czy że celowo wybierasz izolację jako metodę? Bo to są chyba dwie rozne rzeczy i nie wiem czy ten watek mówi o jednym czy o drugim. moze ktoś to lepiej ujmie


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@cieszymir)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 70

@Chryzoprazka86 chryzoprazka zadała ważne pytanie i myślę ze wątek mowi o obu naraz bo one sie przeplatają. 😉 Kiedy zaczynałem ćiwczyć sam to nie byl wybór filozoficzny - poprostu nie miałem grupy w zasięgu. Ale po kilku latach stało sie to czymś celowym - zrozumiałem ze w pewnych rzeczach potrzebuje ciszy i braku cudzego wzroku. więc najpierw samotność z konieczności potem z wyboru. I te dwa typy sa bardzo różne w odczuciu.


Odpowiedz
(@sagea05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

Cieszymir - to co opisujesz brzmi jak coś co znam z własnego doświadczenia i chciałam dopytać - czy to "z wyboru" przyszło po jakimś konkretnym momencie czy narastało stopniowo? Bo u mnie było tak że przez długi czas szukałam grupy, potem przestałam i ciekawe czy to byl postęp czy po prostu zniechęcenie.


Odpowiedz
(@cieszymir)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 70

@Sagea05 u mnie nie bylo jednego momentu ale byl punkt zwrotny. Byłem na pewnym spotkaniu, dość duże zgromadzenie, i poczułem że jestem w tej samej sali co ludzie ale kompletnie odcięty. I zamiast to traktować jako porażkę pomyślałem - może to cos mowi o tym gdzie jestem. Potem zostałem z tą samotnością jako informacją, nie jako problemem.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

hmm, sorry że wchodzę w środek ale mam może głupie pytanie bo dopiero od niedawna interesuję się tematem - czy ktoś próbował czegoś pośredniego? 🙁 Znaczy, nie pełna grupa inicjacyjna z hierarchią i stopniami, ale nie całkowita samotność. Na przykład jakis krąg gdzie wszyscy są na podobnym poziomie i nikt nie jest mistrzem. Czy coś takiego ma jakis sens według was czy to tylko ćwierć-środek który daje pół-efektów?. no nie zgadzam się z Tobą, sorry


Odpowiedz
(@macierzanka64)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 42

@Mirta to nie jest głupie pytanie, są takie formy i mają swój sens. W tradycji wicca istnieje coś takiego jak "study group" albo "working circle" bez formalnej hierarchii. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć że takie kręgi mają inne mocne strony - dobra do wspólnego eksplorowania, do weryfikacji własnych doświadczeń, do rytmu. Ale inicjacja w sensie przekazu od starszego tam nie nastąpi. Jeśli tego szukasz, to nie ta droga. Jeśli szukasz czegos pomiędzy samotnością a formalną grupą - jak najbardziej.


Odpowiedz
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

hej, bo wróciłam do tego co Cieszymir pisał wcześniej o tym ze samotna ścieżka stała się dla niego czymś celowym, nie tylko koniecznym - i zastanawiam się jak to się ma do tej całej rozmowy o inicjacjach. bo rozumiem ze można pracować samotnie przez lata i to ma sens. ale czy nie ma momentu kiedy jednak potrzebujesz zeby ktos z zewnątrz, z tradycji, powiedział ci "tak, to co przeżywasz to jest to, rozpoznaję to"? czy na saotnej ścieżce jest jakis substytut tego potwierdzenia?


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@diamencik)
Połączone: 3 lata temu

Czytam to i zastanawiam się nad jedną rzeczą którą nikt tu jeszcze nie powiedział wprost - czy wogóle da się samotnie oceenić czy sie jest gotowym na inicjację grupową? Bo chyba jest jakis paradoks w tym ze żeby wiedzieć że jesteś gotowy musisz już miec jakis kontakt z kimś kto wie jak gotowość wygląda. Inaczej możesz latami siedzieć i czekać aż "poczujesz" że czas, albo pójść za wcześnie bo myślisz ze jesteś gotowa a nie jetseś.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 269

oj,diamencik zadała pytanie ktore jest naprawde ciekawe bo ten paradoks gotowości to cos z czym sie sam kiedys mocowałem. I mam na to konkretna odpowiedź - nie, nie da sie samotnie ocenic gotowosci do inicjacji grupowej, a to przecież nie wada tylko cecha. Po to jest misttrz albo starszyzna ze strony grupy zeby ocenili to z zewnatrz. problem pojawia sie kiedy ta ocena jest zastapiona przez "no to chodz, zapraszamy wszystkich". Wtedy masz do czynienia z czymś co nie jest inicjacja tylko rekrutacja.


Odpowiedz
(@diamencik)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 15

@Numerolog.2 no dobrze, ale co jeśli nie masz mistrza ani starszyzny do zapytania? bo właśnie o to mi chodziło - jak ktoś jest na samotnej ścieżce przez długi czas, to skąd ma wiedziec ze w ogóle jest mu potrzebna ta weryfikacja z zewnątrz? może po prostu nie wie że jej potrzebuje i to jest właśnie ten problem o którym mówię, i to sie kręci w kółko


Odpowiedz
(@zdzislawa_k)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 31

@Diamencik od paru stron to czytam o gotowości i mam wrażenie ze wszyscy szukają jakiegoś zewnętrznego certyfikatu ktory powie - jesteś gotowa,możesz wejść. 🙂 A tymczasem ze wszystkich osób które znam które przeszły przez coś co naprawdę na nie wpłynęło, żadna nie czuła się "gotowa" przed. Gotowość to trochę mit, bo prawdziwe doświadczenie zawsze cię zaskakuje niezależnie od tego ile się przygotowałaś. I to dotyczy i grupy i samotnej ścieżki.


Odpowiedz
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Zdzislawa_K ok ale niech no wrócę do mojego pytania sprzed chwili bo Zdzislawa poruszyla cos ważnego - skoro gotowosci nie da sie w pelni ocenic, to moze to wyczuwanie "przed" o którym pisałam ma jednak sens? nie jako gwarancja ale jako jeden z sygnałów? tzn. jesli naprawde nie czuję nic przed jakims spotkaniem grupowym, ani nic szczegolnego, to moze to tez jest informacja? nie wiem, pytam bo sama nie wiem co myśleć 🙂


Odpowiedz
(@macierzanka64)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 42

@Ewunia82 to pytanie o wyczuwanie z wyprzedzeniem jest uczciwe i nie zasługuje na zbywanie. Powiem tak - próbowałam przez pewien czas notować swoje stany przed rytuałami grupowymi, z datą, i potem porownywac z tym co sie działo. I wyniki były... rozczarowujące, nie dlatego że intuicja nie działa, ale dlatego ze moje przewidywania były strasznie nastawione na to czego chciałam. Kiedy bardzo chciałam żeby cos sie wydarzyło, pisałam że "czuję potencjał". A kiedy szłam bez oczekiwań, czasem działy się rzeczy naprawdę nieoczekiwane. Więc moja odpowiedź brzmi - tak, wyczuwaj, ale prowadź notatki i weryfikuj siebie po czasie.


Odpowiedz
Udostępnij: