Forum

Asystent AI
Księga Rozmnażania ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Księga Rozmnażania - praktyki erotyczne jako droga do duchowego rozwoju


Wpisy: 111
Rozpoczynający temat
(@dola_c)
Połączone: 3 lata temu

Chciałam napisać o tym od dłuższego czasu, bo temat jest w ezoteryce bardzo poważny, a na polskich forach jakoś go omijają albo sprowadzają do pikanterii. Księga Rozmnażania to nie jest jakiś jeden konkretny tekst - to zbiorcze określenie na tradycje, w których seksualność jest traktowana jako ścieżka do sacrum. Mam na myśli przede wszystkim leworęczną ścieżkę w tantrze, pewne nurty w taoizmie (szczególnie taoizm seksualny szkół takich jak Shangqing), ale też zachodnie tradycje jak Ordo Templi Orientis czy pewne wątki w gnozie. Zależy mi żeby porozmawiać o tym BEZ sensacyjności, bo to jest naprawdę głęboka tradycja, która ma swoje uzasadnienie teologiczne i filozoficzne. Czy ktoś tu ma jakieś doświadczenie z którymś z tych nurtów?


Odpowiedz
58 odpowiedzi
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Dobre pytanie postawiłaś Dolo, tylko od razu powiem że to nie jest prosty temat i dużo tu nieporozumień narosło. W OTO na przykład rytuały seksualne to dopiero wyższe stopnie inicjacji, a i tam chodzi bardziej o trannssmisję enegii i transformację świadomości niz o sam akt fizyczny. Crowley pisał o Magick bez szczegółów dla szeokiej publiczności właśine dlatego, zeby nie bylo tego spłaszczenia. Tantra w ogóle w 90% to wcale nie praktyki seksualne co ludzie bardzo mylą. Ale wróćmy do sedna - co rozumiesz przez "Księgę Rozmnażania" jako termin? Bo nie spotkałem sie z tym jako ustalonym pojęciem w żadnej konkrtenej tradycji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@numerolog04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 94

@Rasphul rasphul ma rację ze pojęcie "Księgi Rozmnażania" to bardziej metafora niz konkretny tekst. ale nie uważam zeby to byl problem - możemy przez to rozumieć całą tę tradycję sakralizacji erosa. I tu jest ciekawy wątek: w kabale mamy Pieśń nad Pieśniami interpretowaną mistycznie jako zjednoczenie Szekinah z Bogiem. W gnozie mamy Ewangelię Filipa gdzie jest wzmianka o "komorze ślubnej". Czy to seksualne praktyki czy tylko metafory? Rabini dyskutowali o tym wiekami


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

Taoizm seksualny to ciekawa sprawa bo tam przynajjmniej jest jakaś konkretna "fizjologia duchowa" za tym stojąca. 😀 Chodzi o pracę z jing, czyli energią esencji, i jej subliamcję do wyższych centrów. Ale szczerze - ile z tego co krąży w necie to oryginalne nauki, a ile to współczesne pomieszania z XIX wiecznym okultyzmem zachodnim?? Mam duże wątpliwości co do czystości tych przekazów.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

No wlasnie, ta kwestia metafora-dosłowność jest kluczowa. W tantrze kaszmiryjskiej, konkretnie w tradycji kaula, to nie jest metafora - Abhinavagupta w Tantraloke pisze dość wprost o ritach z udziałem partnerki. Ale tez od razu zaznacza warunki: odpowiedni guru, inicjacja, właściwy kontekst. Bez tego to jest według niego po prostu seks a nie sadhana. mnie interesuje czemu zachodnie podejście zawsze to albo dosłownie traktuje albo całkowicie wypiera. Hindsi mają tu jakiś spokój i jasność której nam brakjue


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasjopeja_n)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Irisa91 no ale ten "spokój" w tradycji kaszmiryjskiej miał swoją ciemną stronę też. Nie idealizujmy - w pewnych nurtach kaula te praktyki były dostępne tylko dla mężczyzn z kasty, kobiety miały rolę instrumentalną. Nie twierdzę że cała tradycja jest zepsuta, ale warto to miec z tyłu głowy zanim zaczniemy mówić o "ścieżce do duchowego rozwoju". Dla kogo ta ścieżka i na jakich warunkach??


Odpowiedz
(@dola_c)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 111

@Kasjopeja_N to jest naprawdę ważne zastrzeżenie i nie chcę go zamieść pod dywan. 😀 Ale mam pytanie: czy to jest specyfika tantryczna czy raczej specyfika struktury społecznej w której tantra funkcjonowała? Bo w tradycjach shakta - tych skupionych na Bogini - sytuacja jest chyba odwrotna? Tam kobiecość jest zasadą kosmiczną, nie sposóbm. Pytam serio bo sama nie jestem ekspertem od tego i wolę się upewnić zanim powiem coś pewnie.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@zbyszek90)
Połączone: 2 lata temu

ja tu troche z boku ale mam pytanie bo moze głupie - czy w tych tradycjach jest jakis odpowiednik tego co my dzisiaj nazwiemy "świadomą zggodą"? tzn. czy te teksty w ogule poruszają temat dobrowolności i partnerstwa czy to zakładano jako oczywiste? pytam bo to mi sie od razu nasuwa jak słyszę o rytualnym kontekście i hierarchii guru-uczeń. niech to zostanie jako luźna myśl


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Zbyszek90 to wcale nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. W tekstach jest mowa o diksha czyli inicjacji partnera co zakłada pewną formę zgody i gotowości. Ale czy to odpowiada naszemu współczesnemu rozumieniu świadomej zgody? Uczciwa odpowiedź brzmi: nie w pełni bo kontekst hierarchiczny guruji zaciemnia tę kwestię. Są znane przypadki nadużyć w XX wiecznych ruchach tantrycznych na Zachodzie, gdzie "ścieżka duchowa" była pretekstem. dlatego Dola dobrze robi ze to otwiera bo bez tej rozmowy temat szybko staje sie niebezpieczny.


Odpowiedz
(@kasjopeja_n)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Rasphul na to pytanie Doli nie ma jednoznacznej odpowiedzi i podejrzewam że intencjonalnie. Ewangelia Filipa jest celowo wieloznaczna. ale wrócę do wątku ktory mi leży na sercu po tym co Rasphul napisał o nadużyciach - mamy tu cos co mogę nazwać strukturalnym ryzykiem. Kiedy nauczyciel duchowy jest jednocześnie partnerem rytualnym to ta relacja jest z definicji niesymetryczna. I żadne starożytne teksty nie rozwiązują tego problemu bo pisały je osoby ktore były w tej hierarchii i jej interes im nie kazał go dostrzegać.


Odpowiedz
(@wahadelka71)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 39

@Kasjopeja_N no wlasnie to jest sedno i dobrze ze Kasjopeja to mowi wprost. Ja zawsze powtarzam - jak ktos ci mowi ze musisz przez niego (lub nią ale częściej jego) przejść żeby "otworzyć się duchowo" to jest czerwona lampka. Nie ważne jak piękna tradycja za tym stoi i ile tysiąc lat ma. Bo my dzisiaj żyjemy,nie w Kaszmirze tysiąc lat temu, i nasze ciało i psychika nie sa mniej ważne dlatego ze to "duchowe"


Odpowiedz
(@bogus)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 21

@Wahadelka71 bardzo ciekawy temat, czytam i mysle sobie że to jest coś o czym rzadko sie mówi w ezoteryce bo kazdy albo sprowadza to do seksu albo uciekaa w abstrakcję. 🙂 to co piszecie o hierarchii i ryzyku nadużyć brzmi ważnie, zwłaszcza dla kogoś kto zaczyna szukać i morze napotkać "nauczyciela" ktory oferuje te praktyki. czy jest jakiś sposób żeby odróżnić autentyczną tradycję od czegos co jest poprostu pretekstem?


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

lecę przez ten watek i mam wrażenie że krążymy wokół czegoś ważnego. jest jakaś różnica między sakralną seksualnością jako doświadczeniem wewnętrznym, transformacją własnej energii, a jej aspektem rytualnym z udziałem drugiej osoby. te dwie rzeczy często są mieszane. w taoizmie na przykład masz praktyki solo - dla kobiet i mężczyzn osobno - które dotyczą właśnie sublimacji energii. to zupełnie inny kontekst niż rytuał z partnerem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Niezapominajka_68 dokładnie,i to rozróżnienie jest kluczowe. 🙂 Praktyki solo jak brahmacharya w hinuizmie czy właśnie techniki taoistyczne to jedna sprawa - tam kwwestia relacji interpersonalnej nie wchodzi. Problem pojawia się gdy rytuał wymaga partnera i gdy hierarchia duchowa nakłada sie na relację intymną. To strukturalnie podatne na nadużycia niezależnie od intencji.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@kminek99)
Połączone: 2 lata temu

no nie wiem, trochę nie rozumiem po co w ogóle łączyć to z religią, jakby seks jest seksem, nie? szczerze pytam bo nie kwestionuję że ktos tak wierzy tylko nie widzę tej logiki. co takiego "duchowego" ma się dziać? jakiś fizjologiczny mechanizm czy to bardziej symbolika?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Kminek99 haha okej to jest w sumie bardzo dobre pytanie i nie jest wcale takie proste. W tradycjach tantrycznych i taoistycznych chodzi o to ze ciało i jego energie to nie jest cos oddzielnego od "ducha" - to ten sam system energetyczny. Seksualność to w ich rozumieniu koncentracja siły życiowej, kundalini albo jing, i można tą energię albo po prostu rozładować albo skierować w górę przez centra energetyczne. to nie jest metafora dla nich, to fizjologia subtelna. Czy to "działa"?? Inny temat ale logika wewnętrzna jest spójna. ale to tylko moje zdanie


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@ezoteryk63)
Połączone: 1 rok temu

a co z praktyczną stroną? 😀 tzn. skad wiedziec ze sie robi to dobrze a nie po prostu... no wiecie. czy sa jakies oznaki ze energia faktycznie sie sublimuje czy to wszystko na wierze? bo czytałem troche o karezza i technikach zatrzymania i to brzmi jakby miało efekty ale trudno mi ocenić czy to fizjologia czy psychologia


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@numerolog04)
Połączone: 3 lata temu

zanim ktos odpowie Ezoterykowi - warto zaznaczyć ze karezza to tradycja z końca XIX wieku, Alice Bunker Stockham, i ma bardzo specyficzny kontekst chrześcijański co ciekawe. 🙂 to nie jest dokladnie to samo co tantra czy taoizm, choć powierzchowne podobieństwo jest. sama Stockham pisała o tym jako o dodze do uszlachetnienia relacji małżeńskiej i wyzwolenia kobiety z niekontrolowanej ciąży. bardzo ciekawy przykład jak "sakralna seksualność" może mieć kompletnie rozne uzasadnienia ideologiczzne w zależności od kontekstu. tak mi sie przynajmniej wydaje


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@sennaria)
Połączone: 2 tygodnie temu

kurcze, wchodzę w dyskusję troche z innej strony - we śnie symbolika erotyczna ma w prawie wszystkich tradycjach mistycznych znaczenie inicjacyjne. Proroctwa snów w Talmudzie, sny boga Serapisa w Egipcie, wizje mistyków chrześcijańskich jak Hildegarda z Bingen - wszędzie pojawia sie ten język zednoczenia, zaślubin duszy z Bogiem. Nie mówię ze to to samo co fizyczne praktyki ale ten sam archetype. czy ktos sie zastanawiał nad tym powiązaniem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dola_c)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 111

to co Sennaria pisze o symbolice zaślubin w mistyce to jeden z najlepiej udokumentowanych toposów w historii religii. 😀 Hieros Gamos - święte zaślubiny - pojawia się od Sumeru przez Eleusis po Kabbale. Ale tu jest pytanie które mnie gnębi: czy te symboliczne "zaślubiny" w mistyce zachodniej były tylko metaforą od początku, czy metafora zastąpiła kiedyś praktykę dosłowną? gnostycy mieli komnatę ślubną jako sakrament - co tam się działo naprawdę?


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@romcia_91)
Połączone: 1 miesiąc temu

czytam tę dyskusję od początku i mam troche inny kąt - czy ktoś z was zetknął się z tym tematem nie przez teksty a przez praktykę? bo tu mówicie duzo o Abhinavagupcie i Kabale ale mnie bardziej interesuje jak to wygląda od środka dla kogoś kto zaczyna. pytam serio, bez ironii


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@sylweria55)
Połączone: 3 lata temu

dobra, tyle ze zacznę od tego co mnie tu uwiera bo czytam i coraz bardziej mnie to drażni - połowa tej dyskusji to cytowanie tekstów których nikt z was pewnie na oczy nie widział w oryginale. Tantraloka, Ewangelia Filipa, Hieros Gamos - to brzmi mądrze ale co z tego wynika praktycznie? mam wrażenie ze to akademicka układanka a nie rozmowa o duchowości


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Sylweria55 a skąd to założenie ze nikt nie widział w oryginale? tantraloka jest dostępna po angielsku w przekładzie Dyczkowskiego od lat, część fragmentów po polsku tez można znaleźć. i nie, nie trzeba czytać po sanskrycie żeby miec cos sensownego do powiedzenia. ale rozumiem frustrację bo faktycznie watek trochę odpłynął w sronę bibliografii


Odpowiedz
(@sylweria55)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 75

@Irisa91 dobrze, przyznam rację w kwestii dostępności. ale dalej uważam że ta rozmowa unika pewnego oczywistego pytania - skoro "Księga Rozmnażania" to metafora to dlaczego tytuł wątku sugeruje ze to konkretny tekst? ktoś miał plan czy to wyszło przypadkowo?


Odpowiedz
Wpisy: 111
Rozpoczynający temat
(@dola_c)
Połączone: 3 lata temu

tytuł celowo jest prowokacyjny, tak, przyznam. 🙁 chodziło mi o to żeby zebrać pod jednym hasłem całą tę rozproszoną tradycję - od pieśni nad pieśniami przez kaulę po hermetyczne alegorię zaślubin. ale punkt Sylwerii jest uczciwy. może powinnam była napisać "seksualność jako droga" wprost. co do pytania Romci - jak to wygląda od środka to jest naprawde inne pytanie i właściwie ważniejsze


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

aha, właśnie to "od środka" jest dla mnie kluczem w całej tej rozmowie. bo można gadać o tekstach, hierarchiach, ryzyku nadużyć, historii - i to wszystko ważne. ale jest coś co doświadczenie energetyczne w kontekście bliskości ma w sobie specyficznego, czego żaden tekst nie opisuje dobrze. nie wiem jak inni ale ja pierwsze zetknięcie z tym wymiarem miałam zupełnie bez żadnej tradycji, bez guru, bez nazwy


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zbyszek90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 186

@Niezapominajka_68 o to właśnie chodzi! Niezapominajka_68 możesz powiedziec więcej co masz na myśli? bo rozumiem "wymiar energetyczny bliskości" ale nie wiem czy mówimy o tym samym. czy to jest cos co powtarzalne, sprawdzalne czy raczej jednorazowe doświadczenie którego nie da się powtórzyć


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Zbyszek90 to jest powtarzalne w tym sensie że jak już raz to poczujesz to potem rozpoznajesz ten stan. ale nie jest "sprawdzalne" w laboratoryjnym sensie, jasne. to bardziej jak rozpoznawanie jakości uwagi - albo jesteś w tym ze sobą i z drugą osobą, albo nie. i to "bycie" ma wyraźnie inną jakość energetyczną. wiem że to brzmi mgliście


Odpowiedz
(@kminek99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Niezapominajka_68 hm okej ale to co Niezapominajka pisze mogłoby opisywać po prostu dobry seks bez żadnej duchowości. skąd wiadomo że to jest "energia" a nie po prostu chemia i hormony? pytam naprawdę, nie złośliwie


Odpowiedz
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Kminek99 i to jest właśnie ta fundamentalna trudność. w tradycjach taoistycznych powiedzieliby że rozróżnienie "chemia kontra energia" to fałszywy dylemat bo jing, hormony i życiowa esencja to różne opisy tego samego systemu. ale to nie odpowiada na twoje pytanie empirycznie. szczerze - nie wiem jak rozróżnić. i podejrzewam że nikt nie wie


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@ezoteryk63)
Połączone: 1 rok temu

no ale to jest problem bo jeśli niema żadnego kryterium rozróżnienia to jak w ogóle ćwiczyć cokolwiek? tzn ja czytałem o technikach oddechowych przy karezza i o zatrzymaniu, i tam są konkretne instrukcje, ale czy to "działa duchowo" czy tylko fizjologicznie - kto to ocenia?


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

to pytanie Ezoteryika jest naprawde ciekawe i uczciwe ale mam wrażenie ze zakłada ze "duchowe" i "fizjologiczne" to dwie rozne kolumny. W hermetyzmie - "jak na górze, tak na dole" - żadnej przepaści tu nie ma. ale zeby odpowiedzieć praktycznie: kryterium jest zmiana stanu świadomości i jej trwałość. Nie samo doznanie w trakcie ale to co zostaje. Czy inaczej myślisz, inaczej reagujesz czy zmienił sie twój stosunek do własnego ciała i do innych


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@medard55)
Połączone: 3 lata temu

lecę przez ten wątek i mam inne zastrzeżenie. mówicie o "zmianie stanu świadomości" jakby to był jednoznaczny marker czegos pozytywnego. ale zmiana stanu świadomości to też dysocjacja, to też trauma, to też efekt post-intensywnych doświadczeń emocjonalnych. skad pewność ze to co opisujecie jako "duchowe" nie jest po prostu efektem neurobiologicznym po silnym przeżyciu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjopeja_n)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Medard55 medard trafia w coś ważnego i to wróci nas do punktu ktory poruszałam wcześniej. :)) Jest naprawdę cienka granica między tym co tradycje opisują jako transformację a tym co psychologia opisuje jako dysocjację pourazową. i w kontekście praktyk z partnerem - zwłaszcza w hierarchicznych układach guru-uczeń - ta granica jest ekstremalnie łatwa do przekroczeina bez wiedzy osoby której to dotyczy


Odpowiedz
Wpisy: 111
Rozpoczynający temat
(@dola_c)
Połączone: 3 lata temu

to jest ważne ostrzeżenie Kasjopei i chcę je podtrzymać. ale pytanie leci do niej - czy uważasz że ryzyko przekroczenia tej granicy dyskwalifikuje tradycje jako całość, czy raczej że trzeba narzędzi rozróżnienia? bo to są dwa różne wnioski


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@kasjopeja_n)
Połączone: 2 lata temu

nie dyskwalifikuje tradycji. ale wymaga zdecydowanie większej ostrożności niż ta którą widzę w popularnych opisach tantrycznych kursów weekendowych. tradycja owszem ale z pełną świadomością ryzyka i z konkretnymi zabezpieczeniami. a tych zabezpieczeń w oryginalnych tekstach jest mało bo pisane były dla kogos kto latami chodził z guru, nie dla kogos kto przyszedł na warsztat w hotelu spa


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@wahadelka71)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 39

kurcze, hotel spa to jest najlepsze podsuumowanie tego co jest nie tak z popularna tantra haha. zgadzam sie z Kasjopeja totalnie. widziałam to na żywo - facet prowadzący "tantryczny warsztat" bierze 800 zł, pali kadzidła, mowi o boginii i po tygodniu trzy kobiety piszą na grupie ze coś bylo nie tak. i nie ma żadnej struktury wsparcia, żadnego "po", nic


Odpowiedz
(@bogus)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 21

@Wahadelka71 to jest konkretny przykład i trochę mnie zmroziło. czy te osoby szukały późneij pomocy? pytam bo zastanawiam sie jak wylgąda wyjście z takiej sytuacji, tzn. czy tradycje mają cos na to czy to już jest poza ich zakresem


Odpowiedz
(@sennaria)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 523

ehh, to co Wahadelka opisuje to jest dokładnie ten punkt gdzie duchowość staje sie wektorem krzywdy. i niema znaczenia jak głęboka jest tradycja za tym - wynik jest taki sam jak w każdej innej sytuacji gdzie ktos wykorzystje zaufanie. z mojej perspektywy - jeśli ktos po takim doświadczeniu ma zaburzony sen, lęki, replay'e wspomnień - to sa sygnały że potrzebna jest pomoc psychologiczna, nie kolejny rytuał. nie o tym pisałem wcale


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Sennaria to co Sennaria pisze jest kluczowe i chcę to podkreślić - czasem najważniejsza praca po trudnym doświadczeniu to nie kontynuacja duchowej ścieżki ale po prostu zatrzymanie i zadbanie o siebie w bardzo przyziemny sposób. terapia, rozmowa, bezpieczeństwo. i to nie jest wyrzeczenie się tradycji, to jest jej część - troska o naczynie, zanim wlejemy cokolwiek do środka. wybacz ale przekręcasz moje słowa


Odpowiedz
(@romcia_91)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 213

@Niezapominajka_68 to co piszecie o tej granicy między transformacją a traumą - to mnie zatrzymało. nigdy o tym tak nie myślałam. czy jest jakis sposob żeby przed wejściem w cokolwiek podobnego sprawdzić czy się jest gotową? nie mówię o kursach w hotelach, ale nawet o samodzielnej pracy z tym tematem


Odpowiedz
(@kasjopeja_n)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Romcia_91 to uczciwe pytanie i nie ma na nie łatwej odpowiedzi. 😀 ale kilka sygnałów ostrzegawczych ktore znam: jesli szukasz w tym doświadczeniu głównie ucieczki od czegos, a nie kontaktu z czymś - to zły punkt startowy. jesli masz nierozwiązane trudne doświadczenia z przeszłości związane z bliskością - to jest teren gdzie naprawde potrzeba kogoś z zewnątrz, nie solo pracy. czy masz kogoś, terapeutę albo kogoś bliskiego, z kim mogłabyś o tym rozmawiać?


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@romcia_91)
Połączone: 1 miesiąc temu

to co piszecie o tej granicy między transformacją a traumą - to mnie zatrzymało. nigdy o tym tak nie myślałam. czy jest jakiś sposób żeby przed wejściem w cokolwiek podobnego sprawdzić czy się jest gotową? nie mówię o kursach w hotelach, ale nawet o samodzielnej pracy z tym tematem


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@numerolog04)
Połączone: 3 lata temu

powiem wprost bo widzę ze ten watek zaczyna robic się poradnią: gotowość do pracy z energią seksualną jako ścieżką duchową to nie jest kewstia samosprawdzenia przed lustrem. tradycje ktore brały to poważnie - i mówię o pełnej inicjacji tybetańskiej, nie hotlowym weekendzie - wymagały lat przygotowania, stabilnej praktyki medytacyjnej, i relacji z nauczycielem ktory zna praktykanta. nie dlatego ze chciały utrudniać dostęp, tylko dlatego ze wiedziały co sie moze wydarzyć gdy ktos nie jest gotowy


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zbyszek90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 186

@Numerolog04 ale co to znaczy "lata przygotowania"? bo to brzmi jak argument ktory zawsze odsuwa praktykę o kolejne lata. znam ludzi którzy po 10 latach medytacji nadal nie czują sie gotowi. czy nie ma jakiegoś praktycznego kryterium zamiast "jeszcze nie"?


Odpowiedz
(@numerolog04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 94

@Zbyszek90 lata przygotowania to nie jest mit o niedosięgalnej gotowości. to konkretne rzeczy: umiejętność obserwowania własnych stanów bez utożsamiania sie z nimi, znajomość własnych wyzwalaczy emocjonalnych, zdolność do zatrzymania praktyki gdy cos idzie nie tak. jesli ktos tego niema po 10 latach medytacji, to znaczy że medytował powierzchownie, nie że standard jest za wysoki. to już lekka złośliwość


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@medard55)
Połączone: 3 lata temu

ale wróćmy do pytania Romci - ja bym ujął to inaczej niż gotowość. pytanie nie brzmi "czy jestem gotowy" tylko "czy mam zasoby na wypadek gdyby coś pozsło nie tak". tzn. czy masz kogos do kogo możesz zadzwonić, czy wiesz jak sie zatrzymać w trakcie jeśli cos czujesz co nie jest okej, czy znasz różnicę między dyskomfortem który jest częścią procesu a dyskomfortem ktory mowi "stój". to jest bardziej operacyjne niż pytanie o gotowość


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romcia_91)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 213

@Medard55 to jest bardzo konkretne i dziękuję. ta różnica miedzy dyskomfortem który jest częścią procesu a tym ktory mówi stój - jak to w praktyce rozróżnić?? bo wydaje mi się że właśnie tego nie umiałabym ocenić sama. moge sie mylić


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@sennaria)
Połączone: 2 tygodnie temu

cholera, to pytanie Romci jest chyba jedno z ważniejszych w całym tym wątku. i nie sądzę żeby była na nie jedna prosta odpowiedź. z mojej obserwacji - w snach ten sygnał "stój" ma inną jakość niz napięcie procesowe. jest bardziej jak ściana niz jak góra do przejścia. ale w praktykach na jawie - naprawde nie wiem czy sama bym umiała to odróżnić bez kogos z zewnątrz


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@wahadelka71)
Połączone: 3 lata temu

no i tu jest sedno. te wszystkie tardycje miały jedno czego nam brakje - spolegliwość wspolnoty. tzn. nie byłes sam w tym, byl ktos kto widział co sie z toba dzieje z zewnatrz. teraz masz youtube i ebooka i siedzisz sam w pokoju i niby "praktykujesz". to nie jest to samo, sorry


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Wahadelka71 zgadzam się z tezą o wspólnocie ale nie zgadzam się że to jest nieodwracalnie stracone. są grupy praktyczne które działają uczciwie i mają te mechanizmy - wzajemna obserwacja, informacja zwrotna, możliwość przerwania. problem nie jest "teraz kontra dawniej", problem jest "samotna praktyka z internetu kontra realna relacja z kimś kto wie co robi"


Odpowiedz
(@ezoteryk63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 82

dobra ale to znowu wychodzi że bez "właściwego nauczyciela" nic nie można. a skad w ogóle wiadomo ze nauczyciel jest właściwy? to jest kółko. każdy kto twierdzi ze jest właściwy moze nie być, a jak to sprawdzić jeśli sie dopiero zaczyna?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Ezoteryk63 to jest realne pytanie i nie jest bez odpowiedzi. są cechy ktore wyróżniają uczciwych nauczycieli niezależnie od tradycji: nie wymagają wyłączności,nie odcinają od rodziny i przyjaciół, są otwarci na pytania i wątpliwości, nie stawiają siebie w cntrum praktyki ucznia. to nie jest gwarancja ale to jest filtr. ktos kto nie przechodzi przez te cztery kryteria - odpada, bez względu na referencje


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

Rasphul ma rację z tymi kryteriami ale brakuje mi jeszcze jednego - co robi gdy ktoś mu powie "nie", "stop", "potrzebuję przerwy". :)) to jest test. i w kontekście praktyk ktore omawiamy w tym wątku - to jest test absolutnie podstawowy


Odpowiedz
(@kminek99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Wahadelka71 dobra ale wróćmy na chwilę do tego co Wahadelka mówiła o tym facecie z kadzidłami i 800 zł. mnie to zastanawia - te kobiety które potem miały problemy, czego szukały idąc na taki warsztat? tzn. co je tam przyciągnęło? bo to chyba ważne zeby zrozumieć jak to działa


Odpowiedz
Wpisy: 111
Rozpoczynający temat
(@dola_c)
Połączone: 3 lata temu

chcę tu wrócić do pytania Romci bo jest w nim coś co zostało bez odpowiedzi. pytała o samodzielną pracę z tematem - nie o kursy, nie o nauczyciela. i myślę że to jest oddzielna ścieżka. czy ktoś ma doświadczenie z samodzielną pracą z energią seksualną jako praktyką duchową i może powiedzieć co mu dało narzędzia, a co okazało się pułapką?


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

mam to doświadczenie i powiem szczerze: samodzielna praca z tym tematem może być wartościowa jesli zaczyna się od bardzo prostych rzeczy - obserwacja oddechu, ciała, własnych wzorców reagowania w kontekście intymności. bez żadnych technik "zaawansowanych". te pierwsze warstwy dają już bardzo dużo i nie niosą ryzyka. dopiero gdy są stabilne można iść dalej. i nawet wtedy - wolno


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@almandynka_w)
Połączone: 2 lata temu

o kurcze,czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie które pewnie będzie brzmiało naiwnie. mówicie o ryzyku i wspólnocie i nauczycielu - ale czy te praktyki w ogóle są dla osób które nie są w związku? bo wszystko o czym mówicie zdaje sie zakładać że jest partner. a co jesli ktoś jest sam?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zbyszek90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 186

@Almandynka_W nie naiwne pytanie wcale. taoistyczna praca z jing ma olbrzymi dział solowy - retencja, ćwiczenia oddechowe, wizualizacja obiegu energii - to wszystko mozna robic samemu. podobnie część praktyk tantrycznych skupia sie na własnym ciele i własnej świadomoości bez drugiej osoby. partner podnosi stawkę i mżliwości ale nie jest warunkiem koniecznym na początku


Odpowiedz
Udostępnij: