Zaczęłam ostatnio znowu wracać do tematu, który mnie od lat nie opuszcza, mianowicie czy czlowiek może naprawdę wrócić do jakiegoś pierwotnego stanu, stanu sprzed... No właśnie, sprzed czego? :/ W tradycji chrześcijańskiej to jest ta "niewinność rajska", przed grzechem pierworodnym. Ale podobną ideę widzę wszędzie, w hinduizmie jest pojęcie mokszy, ktore część komentatorów interpretuje właśnie jako powrót do pierwotnej jedności, w gnozie jest podobnie, iskra boska wraca do Pleromy... Czy to wszystko mówi o tym samym? Że jesteśmy "wygnani" i jest jakaś droga powrotu? Ciekawi mnie czy ktoś z Was ma na to jakis własny pogląd,nie tylo z książek ale i z praktyki.
Temat stary jak śiwat, dosłownie.... Powrót do stanu niewinności to jeden z najjstarszych mtoywów w religioznawstwie, można by napisać o tym grubą książkę. Ale zannim oddpiszę szerzej mam jdno pytanie bo to kluczowe dla całje dyskusji: co rozumiesz przez "stan niewinności"??? 🙂 Bo to słowo-pułapka. W chrześcijaństwie to konkretny dogmt, w hindiiuzmie to inaczej skrojone, a w szamanizmie to w ogóle nie ma taiej kategorii jak "niewinność", tam mówi sie raczej o harmonii albo o wyjściu poza ego. te rzeczy wyglądają podobnie z zewnątrz ale w środku są zupełnie różne mechanizmy
No dobra sauwak ma rację z tą pułapką słowną ale mylse że za dużo tu nie komplikujmy od razu. Można przyjąć taką roboczą definicję: stan niewinności to stan sprzed rozszczepienia na "ja" i "świat". Przed tym co Jung nazwałby inflacją ego. I w tym sesnie to jest naprawdę motyw uniwersalny, nie tylko religijny. Kabała mówi o Ein Sof i o "pęknięciu naczyń" (shvira), gnoza mówi o upadku Sophia, orficy mówi o cyklu dusz ktore wracają do pierwotnego źródła przez kolejne wcieleniia. We wszystkich tych sstemach jest ruch: oddalenie od źródła i możliwość powrrot. pytanie które mnie badrzej interesuje to czy ten "powrót" jest dosłowny czy metaforyczny 🙂
No wlasnie, dosłowny czy metaforyczny,to jest sedno. Bo jak patzrę na to numerologicznie to liczba 0 i liczba 1 są symbolami tego prapoczątku, jednści przed poziałem. I każda podróż numerologiczna człowieka zaczyna się od 1 i wraca.... No właśnie nie do 1 lecz do czegoś ponad tym. Chodzi o to że powrót nigdy nie jest tym samym co wyjście. Nikt nie mówi że wrócimy jako niemowlę, prawda? to bardzej jak spirala niż koło. Widziałam ten motyw u wielu osób, naprawdę, ktoś przechodzi jakis kryzys,traci wszystko, i potem mówi że czuje się "oczyszczony", "jakby nowy". Czy to właśnie jest ten powrót?
Przeczytałam wątek i mam takie przyziemne pytanie,serio, nie złośliwie. Czy ktoś z Was ma wrarzenie że ten "powrót" to nie jest poprrostu metafora dla zwykłego psychologicznego oczyszczenia? Bo czytam i brzmi to pięknie ale zastanawiam sie ile z tego jest faktyczną tradycją a ile jest naszym wishful thinking, że jest jakaś droga z powrotem do czegoś lepszego... Każda kultura hyba tęskni za jakimś utraconym rajem, złotym wiekiem. Może to jest po prostu ludzka psychologia, nie kosmos?
Bardzo ciekawy wątek.... Mam takie skojarzenie, morze trochę z boku, ale w pracy z duchami przodków w tradycjach afrykańskich i afrokaraibskich ten motyw powrotu też jest, tlyko że inaczej skrojony. Tam nie chodzi o powrót do jakiejś abstrakcyjnej niewinności ale o naprawienie zerwanej nici z przodkami, z korzeniami. Przodkowie mogą pomagać wlasnie dlatego, że pamiętają skąd pryszliśm.y Czy to nie jest inny rodzaj tego samego powrotu? Powrót nie do raju ale do źródła rodzinnego, plemiennego??
Chwila, hmm a co z runami w tym kontekscie bo czytałem ze Odin wisial na Yggdrasilu wlasnie zeby odzyskac jkaąś pierwotna wiedze... To nie jest dokladnie powrot do niewinnosci ale raczej powrot do czegos sprzed... Podzialu? Nie wiem jak to lepiej powiedziec 😉
A neich to nie jestem ekspertem ale mam takie pyytane bo nikt tego nie prouszył. A co jeśli to "wyjście" z pierowtnego stanu nie jest upadkiem tylko koniecznym etapem? Bo w snach często mam motyw zejścia w dół, do jaakiejś jaskini i to wcale nie jest koszmar, to jest jak... 😉 szukanie czegos. I potem jest poowrot na górę. Ale bez zejścia nie byłobby powrotu. Może ten stan niewinności jest nie do osiągnięcia bez wcześniejszego "upadku"?!!
To co pisze Glifmistrz.x bardzo do mnie trafia bo widzę to wlasnie jako ten model spiralny o którym pisałam wczesniej... Nie kółko tylo spirala, czeba zejjść żeby wejć wyżej,i ten "wyżej" nie jest tym samym co przed zejściem. Dodam taki numerologiczny wątek, jeśli można: dziewiątka w numerologii to liczba zakończenia i oddania, "wróć do źródła, przynajmniej u mnie pozbądź sie co nabyte". Ale za dziewiątką jest jednyka nowego cyklu. Nie ta sama jedynka co na początku bo niesiesz ze sobą cały poprzedni cykl, tylko już rozłożony, przetrawiony. Może na tym polega ta "niewinność" do której wracamy: nie na braku wiedzy ale na odciążeniu.
Wow, ten wątek jest naprawdę głęboki. Mam takie osobiste pytanie, trochę z własnego doświadczenia. Pracuję od jakiegoś czasu z czakrami i po jednej mocniejszej medytacji miałam takie poczucie... Jakby cofnięcia do czegoś bardzo prostego i spokojnego. Nie wiem jak to opisać, po prostu byłam, bez myśli o przyszłości, o problemach, nic. Trwało to może kilka minut. 😉 Czy to może być właśnie dotknięcie tego o czym tu piszecie? Czy to jest wogóle coś w tym kierunku czy to zwykłe rozluźnienie?
Czytam od początku i mam wrarzenie że rozmawiamy o kilku różnych rzeczach jednocześnie. Bo jedni mówią o powrocie przez praktykę (medytacja, rytuał), drudzy o powrocie jako kosmologicznym procesie (cykl inkarnacji moksha), a jeszcze inni o poowrocie do przodków czy do korzeni. Czy to są ścieżki do tego samego mieejsca czy zupełnie różne "powroty"? Pytam serio bo trochę się gubie która z tych ścieżek jest tym o co chodzi w tytule.
No dobra, czytam tę rozmowę i zaraz mi głowa pęknie. Mam takie wrażenie że im głębiej wchodzimy tym bardzej to wszytko brzmi jak poetycka metafora a nie coś co można gdzieś dotknąć. To powrót do stanu niewinności to jest COKOLWIEK konkretnego, dającego się opisać? Czy to zawsze bedzie "fraktal", "spirala", "wzorzec"?
Właśnie to co pisze Lutobor.ka pasuje do tego co ja miałam na tej medytacji, szczerze mówiąc o której pisałam wcześniej. Nie było żadnej "kosmicznej wizji", po prostu nagle jakby wszystko ucichło i nie czułam gdzie moje ciało się kończy. Trwało może minutę? Ale pamiętam to bardzo wyraźnie... Czy to w ogóle ma jakis związek z tematem powrotu?
A jak wogole wiadomo ze ten stan jest "powrotem" do czegso a nie poprostu dziwnym stanem mozgu? Serio pytam bo sie zastanawiam czy roznica miedzy tym co Cesarzowna opisuje a np zwyklym zmeczeniem jest... Jak rozroznic?
Zastanawiam sie nad jedną rzeczą którą wcześniej podniosłem ale nikt nie odpowiedziałł, mam nadzieje ze nie zagubilo sie. Te zejscia w snahc ta katabaza jak to Lutobor.ka nazwał,przynajmniej u mnie to jest zawsze dobrowolne czy czasem jest jaks mechanizm ktury nas ciagnie w dol bez naszej zgody? Bo moje sny z jaskinia nigdy nie sa przze mnie "wybrane", poprostu sie tam jesem
Mam takie pytanie do calej rozmowy, nie do konkretnej osoby... Mówimy dużo o "powrocie do niewinności" ale wlasciwie SKĄD pochodzi ten tytuł, Księga Powrotu? Czy Iwka miała na myśli jakis koonkretny tekst bo znam kilka rzeczy które mogłyby pasować, jest gnostycka Pistis Sophia z motywem powrotu duszy, jest kabalistyczne pojęcie teszuwy które dosłownie znaczy powrót. Co was zainspirowało na początku?
