Zastanawiam sie czy ktoś tu przeżył coś takiego że wiara, w którą naprawdę wierzył, nagle przestała dawać odpowiedzi. Nie mówię o zwykłych wątpliwościach, bo te ma chyba każdy. mówię o takim momencie, kiedy patrzysz na swoje praktyi, rytuały, modlitwy, cokolwiek to bylo, i czujesz... Pustkę. Jakby ktoś wyłączył światło... 😀 Mnie to spotkało jakiś czas temmu, byłam dość mocno zakorzeniona w tradycji neopogańskiej, a potem nagle cały system przestał mi działać. Nie wiem jak to inaczej nzwać. Czy to jest normalny etap na ścieżce czy rczej sygnał, że byłam w złym miejscu?
To co opisujesz ma nazwę w wielu tradycjach. W mistyce chrzśecijańskiej to "ciemna noc duszy", u sufich coś pdobnego nazywa się fanaa rozpad ego przed nowym otwacriem. Nie każde wygśnięcie jest końcem czasem jest to wejście w głębszy poziom. Pytanie jest inne czy w trakcie tej pusttki czujjesz całkowity brak czegokolwiek czy raczej taki rodzaj ciszy? Bo to dwie różne rzeczy i każda ma inne zaczenie.
O matko, ja mam dokładniie to samo ostatnio z medytacją. Siadałam codziennie, czułam cos, miałam jakies wrażenia, a potem z dnia na dzien przestało. Siedzę i nic, absolutnie nic sie nie dzieje. Myślalam ze cos robię zle ale morze to jest wlasnie to o czym piszesz? Jak to odróżnić czy robbimy cos nie tak czy to jest ten "etap"?
Kryzys wiary to nie jest "coś normalnego" jak ból głoyw. To jest moment inicjacyjny. Większość tradycji szamańskich, a i hermetycznych tez zakłada że ścieżka duchowa musi cię złamać zanim pójdziesz dalej. Bez tego zostaje sie na powierzchni. Ale uwaga bo to jest też moment kiedy możan wpaść w pułapkę i zaczćą szukać na zewnątzr czegoś intensywniejszego, nowego systemu nowej grupy, nowego mistrza. I to jest czerwona falga
@Norbert76 powiedział cos ciekawego bo ja wlasnie tak zrobiłam, po kryzysie z wróżbiarstwem wylądowałam w zupełnie innym miejscu i przez chwilę myślałam ze to jest odpowiedź. Ale potem sie okazalo ze poprostu przeskoczyłam z jednej bańki do drugiej... Skąd wiadomo kidy szukanie nowej drogi jest zdrowe, nie ukrywam a kiedy jest ucieczką? To jest pytanie którego jeszce nie rozwiązałam
Eh, szczerze? To rozróżnienie między etapem a sygnałem ze cos nie gra jak dla mnie to jest strasznie wygodna narrcaja... Większość tradycji tłumaczy każdy kryzys jako część planu. Jeśli idzie dobrze to jest postę, jeśli idzie źle to jest próba. Taki układ w którym nic nie może obalić teorii wzbudza u mnie nieufność. Może po proostu dana tradycja nie była dla ciebie i tylle,bez żadnej kosmicznej lekcji.
Powiem wam z doświadczenia bo byłam w podobnym miejscu kilkakrotnie. Kryzys wiary i opuszczenie ścieżki to dwa różne doświadczenia jakościoowo... W kryzysie jest ból i opór, chcesz żeby działało i nie działa. Przy naturalnym odejściu jest spokój jakby drzwi sie zamknęły ale bez dramatów. Oczywiście to brdzo subiektywne i wiem ze Czarek zaraz powie ze to koolejna narracjaa. Ale jednak coś w tym jest.
Hej, ja mam pytanie trohę z boku, bo jestem bardzej od strony medytacji i afirmacji niż wierzeń jako takich ale czy ten kryzys o którym piszecie, czy on może być fizyzcny? Znaczy czy można go poczuć w ciele? Bo kiedy ja miałem taki moment zwątpienia w sens tego co robię to dosłownie byłem wyczerpany, ciało mi mówiło stop... I dopiero jak odpuściłem na jakiś czas wszystkie praktyki to coś wróciło... Może to jest poprostu przepraocwanie i niema sensu szuakć głębszych znaczeń?
@Donatek64 to ciekawe co piszesz bo ja mysle ze cialo i duchowość są ze sobą mocnij zwiazane niż większość tradycji przyznaje. Wyczerpanie morze być sygnałem z poziomów energetycznych, a nie tylko ze zmęczenia fizycznego. Ale faktycznie odpuszczenie bywa bardziej właściwe niż intensywniejsze praktyki. Jak długo byłeś bez praktyk i co wróciło? Ale nie jestem specjalistą
To jest straszne co piszesz i trochę mi to daje do myslenia bo sama czasem mam wrarzenie ze niewiem czy to co czuję podczas moich praktyk to jest "prawdziwe" czy to ja sama to sobie wmawiam... Jak ty to wczesniej rozróżniałaś? Bo masz dużo więcej doświadczenia i ciekawi mnie czy miałaś jakis sposób żeby to sprawdzić.
To co Karolka74 opisuje jako "poczucie że budowałam to na wyobraźni" to jest klasyczny ruch umysłu racjonalnego ktury attakuje w momencie słabości. To nie znacyz ze ma rację. Każda głęboka tradycja mówi że etap zwątpienia jest wbudowany w ścieżkę i wlasnie wetdy jest najważniej nie odpuszczać.
@Czarek ma rację że ten argument jest problematyczny,ale Norbert tez dotknął czegoś realnego. Zwątpienie bywa produktywne i bywa destrukcyjne, i to dwa różne zwątpienia. Produktywne zadaje pytania i szua. Destrukcyjne poprostu podmywa grunt bez żadnego celu. Pytanie do Karolka74 czy w tej pustce pojawiają się jakieś pytania, jakieś ślady szukania czy to jest na prawde tylo cisza?
Ehh, hej, nie chce przeszkadzać ale wchodzę tu bo temat mnie zahaczył... Ja nie jestem za bardzo religijny ani ezoteryczny, ale przez jakis czas interesowałem sie snami i ich interpretacją i miałem cos podobnego, przez jakiś czas sny były bardzo wyraźne i znaczące, a potem nagle, nic, nomralne sny bez sensu. I to wyczerpanie o którym pisał Donatek tez to znam. Nie wiem czy to wogóle porównywalne z waszą tematyką ale jakoś widzę podobieństwo?!
Słuchajcie, ja to bym powiedziała że taki kryzys to prawie zawsze ma związek z tym co się dzieje w horoskopie! Saturnianie tranzyty potrafią totalnie wyciąć człowieka z kontaktu z intuicją, dosłownie jak nożem. Jakby Saturn mówił: sprawdź czy naprawdę w to wierzysz czy tylo przyzwyczajenie. @Karolka74 kiedy to się zaczęło u ciebie, bo morze da się to sprawdzić?
Wracajac troche do Karolki, bo jej pytanie o to jak odroznic "to nie moja droga" od "jestem w waznym miejscu" jest naprawde ciekawe. Po tylu latach z tarotem powiem tak: ja pytam karty ale kraty pytam o to jak sie czuje, nie co robic. I to jest ta roznica. Karta nie powie ci czy masz zostac czy odejsc, ale moze powideziec czy jest w tobie jeszcze ogien czy juz tylo popiol
A ja mam głupie pytanie moze, ale co robić jak sie boisz ze jak przestaniesz na jakis czas to juz nie wrócisz? Bo ja z rytuuałami tak mam,tak po prostu ze jak raz przerwam to potem nie moge zaczac od nowa i sie boje ze te przerwy mi wszystko psują
To o czym pisza Brygitka i Gracja ma wspolna nazwe w wielu tradycjach. Przywiazanie do praktyki zaiast do tego do czego praktyka ma prowadzic.... W numerologii jest to cisza miedzy cyframi,ta przestrzen ktora nadae sens samym liczbom. Praktyka bez przestrzni jest jak ciag liczb bez odstepu, nie mozna nic odczytac. Przymus nie otwiera, zamyak
Hektor dobrze to ujla. Ja ze swojej strony dodałabym ze ciło naprawde pokazuje kiedy praktyka jest z leku a kiedy ze spokoju. Przymus to napięice w klatce piersiowej albo szczęce. Autentyczna chec to takie otwarcie, co ciiekawe trudno to opisac słowami ale się czuje. @Brygitka czy jak siadasz do medytacji to gdzie czujesz napięcie?
No laddnie, slyszcie, chce wrocci do czegos co Czarek powiedzial wczesniej ze argument "nie odpuszczaj w zwatpieniu" utrzymujje kogos w systemie ktory mu nie slzy. To jest prawda czesc tego jest manipulcaja. Ale sa tez tradycje i wspolnoty gdze ten argument jest uczciwy,a nie manipulacyjny. Pytanie jak odroznic te ktore cie zatrzymuja dla siebbie od tych ktore zatrzymuja cie dla ciebie
Zaraz zaraz, wchoodze bo temat mi sie trafiil i mam pytanie do tego co Czarek pisal. Czy ten test z falsyfikacja dziala tez na doswiadczenia osobiste? Bo jezeli ktos mial cos co odebral jako kontakt z duchem albo ze straz,y to czy da sie to sprawdzic czy to naprawde bylo cos czy nie? Bo mi sie cos przytrafilo ostatnio i nie wiem co z tym zrobic
