Mam z mężem dziecko i wiem ze nasz związek jest karmiczny... i tak bardzo chciałabym się od tego uwolnić 🙁
Czy takie związki w ogóle się kończą? Czy jestem skazana na to żeby się z nim męczyć do końca życia?
Miłości to już do niego nie czuję, to wiem na pewno, strasznie mi dał w kość przez ostatni czas. Ostatnie dwa lata naprawdę mocno mnie zmieniły i wiem, że życie już nie będzie takie jak kiedyś. Zawsze miałam pod górkę, ale czegos takiego nie przewidziałam, naprawdę nie...
Eh. Czy da się to jakoś zakończyć, uwolnić się od tego? 🙁 bardzo proszę o jakieś wskazówki jeśli ktoś przez cos podobnego przechodził
szczerze to sama chciałabym się dowiedzieć jak to w ogóle można rozpoznać. Pytam bo też słyszałam że niby jestem z kimś w takim związku karmicznym i zastanawiam się czym one się właściwie charakteryzują, bo nie do konca rozumiem co to oznacza w praktyce. Skąd wiadomo że to właśnie to, a nie zwykła silna więź z człowiekiem?
Właśnie, ale mnie bardziej nurtuje inne pytanie w tym wszystkim... czy w ogóle da się uwolnić od takiej karmicznej więzi jeśli się już nie jest z tą osobą razem? Bez żadnej magii, bez rytuałów, normalną drogą? Bo może jest jakiś inny sposób na to, tylko po prostu nie wszyscy o nim wiedzą
Wiesz, uwolnienie od karmy to tak naprawdę „naprawienie tego, co kiedyś się popsuło”. Dopóki sama tego nie zrobisz, to będzie się za tobą ciągnąć, nie ma innej drogi. Różni ludzie mogą ci w tym pomóc, nie tylko wróżbici czy osoby od rytuałów, ale nawet zwykli psychologowie, bo oni też potrafią spojrzeć na twoje życie i podpowiedzieć nad czym trzeba popracować, co zmienić w sobie. Ale zrob to jasne, nikt za ciebie tej roboty nie odwali. Karmy nie da się po prostu „zmienić” z zewnątrz, to nie działa w ten sposób 🙂
Wiesz, jak dla mnie to nie ma żadnych szans żebyście to po prostu zakończyli, los już dawno postanowił za was że będziecie się wzajemnie doprowadzać do szaleństwa 🙂
Tak jest, dokładnie o to mi chodziło kiedy czytałam twój wpis 🙂 jak się przestaje komuś poświęcać energię i uwagę, jak nie chodzi się z poczuciem winy za wszystko i umie się sobie i tej drugiej osobie wybaczyć, to ta karma po prostu... odpuszcza. nie trzeba od razu sięgać po jakieś rytuały czy zaklęcia. po co? wystarczy ominąć człowieka szerokim łukiem, traktować go jak powietrze i poczekać aż sam zgaśnie. bo jak nie ma czym się żywić, to gaśnie, tak jak napisałaś z tą iskrą - piękne porównanie btw. ja sama sobie radzę właśnie tak, zwykłym unikiem. i wiesz co, działa lepiej niż niejedna magia 🙂 bo chyba największą magią jest to, że sami mamy w sobie siłę żeby coś takiego przeprowadzić własnymi rękoma, bez żadnych zewnetrznych wspomagaczy.
Karma to w zasadzie nic innego jak pamięć poprzednich wcieleń, wszystkich tych wydarzeń, ran i urazów, ale też dobrych chwil, miłości i radości z poprzednich żyć. Mamy ją z niemal każdą napotkaną osobą, tylko z jednimi jest silniejsza, z innymi słabsza. To co ludzie nazywają „złą karmą„ albo „związkiem karmicznym” to po prostu odtwarzanie sytuacji z poprzednich żyć, które były dla nas nieprzyjemne, albo czasem właśnie te przyjemne. Jeśli w poprzednich wcieleniach kłóciliśmy się z jakąś osobą, to możemy kłócić się z nią i teraz, ale nie musimy. Ktoś kto nam kiedyś pomagał, prawdopodobnie pomoże i w tym życiu.
Czyszczenie karmy, czy jak kto woli uwalnianie się od związku karmicznego, to tak naprawdę jedno: wybaczanie. Zarówno tego co było w poprzednich życiach jak i tego co dzieje się teraz. I podkreślam to bardzo mocno: WYBACZANIE.
Do tego nie potrzeba żadnej wróżki ani jasnowidza. Wystarczy spojrzeć na konflikt z dystansu, z pozycji obserwatora, i dostrzec że każda ze stron ma swoją racje i trzyma swój koniec kija. Prawda leży gdzieś po środku, a po środku jest akceptacja i miłość.
Nelson Mandela kiedyś powiedział mniej więcej tyle, że nie będziesz wolny dopóki nie wybaczysz. I żeby wybaczyć, trzeba zrozumieć że człowiek który nas krzywdzi, robi to dlatego, ze coś go boli. Ma do nas żal, a im mocniej kocha, tym ten żal jest głębszy i krzywda może być większa.
Dlatego Jezus uczył żeby modlić się za wrogów i kochać nieprzyjaciół, bo w gruncie rzeczy oni pragną tylko naszej akceptacji i miłości, a krzywdą czy manipulacją próbują to wymóc, dążąc po swojemu do jakiejś harmonii.
Jeśli wybaczysz mężowi, to albo wasza relacja się poprawi, albo po prostu pozwoli ci odejść... może nawet pomoże ułożyć życie na nowo.
A jeśli wybaczyć jest ci bardzo ciężko, pomodl się do Boga, poproś swojego Anioła Stróża o pomoc w zrozumieniu jego postępowania. Jak zrozumiesz, wybaczysz. A jak zaczniesz wysyłac mu miłość, on też się zmieni.
no cóż, to znaczy że po tym jak karma między wami zostanie przepracowana, powinniście się rozstać i przestać do siebie czuć? Tak to rozumieć?
Hm, zastanawia mnie to...
