Forum

Asystent AI
Czy da się pokonać ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy da się pokonać przeznaczenie?


Wpisy: 611
Rozpoczynający temat
(@gosia-93)
Połączone: 16 lat temu

Zastanawiam się często nad tym, czy w ogóle da się wygrać z przeznaczeniem, czy to jest taka walka z góry przegrana... bo z jednej strony człowiek chciałby wierzyć, że ma jakiś wpływ na własne życie, że coś zależy od niego. Ale z drugiej strony patrze na ludzi wokoł i co widze? Jednemu wszystko idzie jak po maśle, wiatr zawsze w plecy, wszystko się układa samo. A drugi się stara, haróje całe życie i ciągle pod górkę. Jakim cudem to działa? Skąd ta różnica?

No i to mnie właśnie zastanawia najbardziej. Czy naprawdę jesteśmy w stanie zobaczyć co nas czeka? I czy gdybyśmy zobaczyli, moglibyśmy cokolwiek zmienić, czy to i tak pójdzie swoją drogą? Może każdy z nas ma jakąś ścieżkę wyznaczoną i tyle, możemy sobie dywagowac ile chcemy, a i tak wyjdzie jak wyjdzie. A może jednak mamy w ręku coś więcej niż nam się wydaje? Chciałabym wierzyć w to drugie, ale życie czasem skutecznie odbiera złudzenia 🙂


Odpowiedz
32 odpowiedzi
Wpisy: 1
(@maciek-41)
Połączone: 16 lat temu

no właśnie, to jest tak jak mówi to stare powiedzenie: co komu przeznaczone, na środku drogi rozkraczone. Nie ma co uciekać przed losem ani z nim walczyć, można go co najwyżej trochę przyspieszyć albo opóźnić, ale nie ominąć.

Sam to wiem z doświadczenia, a właściwie ze swojego życia rodzinnego. Przed ślubem ksiądz ostrzegł mnie żebym uważała na welon przy świecach, bo jak mi się zapali to na starość spotka mnie wielkie nieszczęście. I uważałem przez całą ceremonię, przez całą mszę, obchodzenie ołtarza, wszystko. Już myślałem że jestem bezpieczna, ulga... i właśnie przy ostatnim klęknięciu przed końcem mszy, tuż zanim kościelny zabrał świece, stanąłem w ogniu. Potem łzy, kwiaty na ołtarzu, cały ten smutek...

Gdybym wtedy miała taką wiedzę i rozum jak dzisiaj, to zanim wszedłem do kościoła porozmawiałbym z tym księdzem zupełnie inaczej, zapytała co dokładnie widział.

Co do przyszłości, myślę że nie można jej zobaczyć wprost, dosłownie, tylko przez symbole. A przeszłość to mnie ciekawi jedno: czy wróżka jest w stanie opisać klientowi jego sny sprzed 20 lat? Ze szczegółami, tak jak je miał? bo jeśli tak, to może i to jest częścią tego przeznaczenia...


Odpowiedz
Wpisy: 4
(@tomek-47)
Połączone: 16 lat temu

Gdzieś w Piśmie jest powiedziane wprost i bez owijania w bawełnę: oto kładę przed tobą życie albo śmierć, błogosławieństwo albo przekleństwo, więc wybieraj.

I naprawdę nie ma tu trzeciej drogi. Wybierasz Boga, to wybierasz życie i błogosławieństwo. Wybierasz grzech, nieprawość, szatana pod jakąkolwiek jego postacią, to wybierasz śmierć i przekleństwo. Proste, choć dla wielu trudne do przyjęcia.

A teraz to co najbardziej istotne i o czym mało kto mówi głośno: jeśli ktoś z twoich przodków, gdzieś w tej linii rodzinnej, dokonał takiego złego wyboru, to to przekleństwo nie zostaje z nim. Ono ciągnie się dalej, pokolenie za pokoleniem, jak niewidzialne brzemię które wszyscy dźwigają nawet nie wiedząc dlaczego.

i tylko Jezus może to zmienić. Naprawdę tylko On. Dopiero oddając Mu swoje życie w całości możesz poczuć, że stoisz na pewnym gruncie...


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@iskra235)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 56

@tomek-47 dokładnie tak, wiesz... to jest forum ezoteryczne, od tego są inne miejsca żeby pisać o religii


Odpowiedz
(@tomek-47)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 4

@iskra235 a tak się zastanawiam, gdzie tu właściwie widzisz religię? Pytanie dotyczyło wróżby, nie teologii...


Odpowiedz
(@gosia-93)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 611

@tomek-47 słuchaj, to co napisałeś naprawdę mnie przeraziło. bo jak to w ogóle możliwe żeby karać kogoś za wybory jego przodków? to jest po prostu okrutne i krzywdzące, bez dwóch zdań. jeśli rzeczywiście tak to działa, to jakoś ciężko mi odnaleźć sens w takim życiu... i wiesz co, paradoksalnie w takim układzie to szatan wychodzi na uczciwszego gracza niż Bóg.


Odpowiedz
(@maciek-41)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 1

@gosia-93 hej, nie bluźnij tak przeciw Bogu i nie porównuj Go z szatanem, bo On jest ponad nim, ponad wszystkim. Możesz wierzyć albo nie wierzyć, to Twoja sprawa i wolna wola, ale dla wierzących takie porównanie to naprawdę duży nietakt.

W Księdze Powtórzonego Prawa jest napisane mniej więcej tak: Bóg kładzie przed nami błogosławieństwo i przekleństwo. Błogosławieństwo jeśli słuchamy Jego przykazań, przekleństwo jeśli od nich odchodzimy i idziemy za innymi bogami. To jest właśnie sedno sprawy.

Jak pisalam wczesniej, każdy człowiek jest dzieckiem Boga i dostał wolną wolę. Sam decyduje czy wybierze drogę dobra czy zła. I jeśli ktoś wybiera zło, to zniewala sie przez to działanie demonów, co może ciągnąć się nawet do czwartego pokolenia. Objawia się to różnymi problemami, zdrowotnymi, psychicznymi, finansowymi i innymi. Ale wyjście z tego istnieje. Nawrócenie i szczera modlitwa o uwolnienie to droga do odzyskania Bożego Miłosierdzia, i to nie tylko dla siebie ale też dla innych członków rodziny.

Mówię to z własnego doświadczenia. Byłem wystawiana na bardzo poważne próby i moge powiedzieć z całą pewnoscią że szatan naprawdę próbował mnie zabić. Uratowałem się wzywając Jezusa. Więc wiem co mówię.


Odpowiedz
(@gosia-93)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 611

@maciek-41 otóż to, skoro ta walka jest z góry nierówna, to może przynajmiej warto wiedziec jak ograniczyć te straty do minimum? Zastanawiam się czy biała albo czarna magia cokolwiek tu daje, czy to ma w ogóle jakiś sens?


Odpowiedz
(@tomek-47)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 4

@gosia-93 nie, nie zgadzam się z tym co napisałaś. To nie jest żadna kara, to jest po prostu dziedzictwo. Wyobraź sobie że ojciec miał duży majątek i przepił go doszczętnie... dziecko nie odziedziczy już tego majątku, prawda? Będzie startować od zera, i to jeszcze z całym bagażem emocjonalnym DDA na plecach. Może ciężko pracować całe życie, może przepracować traumę, ale w jedno pokolenie nie odbuduje tego co ojciec zniszczył. A może też pójść na skróty, żeby zagłuszyć ból, i zacząć pić, fundując swoim dzieciom dokładnie to samo piekło co sam przeżył. A jak jeszcze dorzucimy do tego biedę i drobne kradzieże żeby było na butelkę, to kolejne pokolenie wpada w jeszcze głębsze bagno.

I właśnie na tym polega to całe błogosławieństwo albo przekleństwo. To jest konsekwencja wyborów człowieka, nie kara Boga. Bóg przecież ostrzega, dał zasady których przestrzeganie pozwala żyć w spokoju i godności. To człowiek swoimi wyborami ściaga na siebie i na swoich bliskich albo szczęście, albo nieszczęście. Mówienie że to Bóg jest winny to bardzo niedojrzałe unikanie odpowiedzialności za własne decyzje.

Pomyśl o małym dziecku przy kominku. Tata mówi: nie dotykaj szyby, bo się oparzysz i będą bolały paluszki. Dziecko widzi te piękne płomyki, jest zafascynowane... i w końcu dotyka, bo chciało. I płacze z bólu. Czy to tata jest winny że bolą bąble? Czy to tata za karę sprawił ze palce pieką? To absurd. Tak samo absurdem jest zwalanie winy na Boga i stawianie szatana wyżej od Niego. naprawdę, to jest kolosalna bzdura.


Odpowiedz
Wpisy: 611
Rozpoczynający temat
(@gosia-93)
Połączone: 16 lat temu

No widzisz, ja bym tu podeszła do tego trochę inaczej niż magia czarna czy biała... bo moim zdaniem ta „walka” ma sens tylko wtedy, gdy myślimy o czymś więcej niż tylko o minimalizowaniu strat tu i teraz.

Życie bez jakiejś głębszej perspektywy faktycznie może wydawać się bezsensowne, skoro i tak wszyscy umrzemy, prawda? Ale właśnie dlatego tyle tradycji mówi o zbawieniu, o zyciu wiecznym, o tym że jest jakaś nadzieja poza tym co widzimy. I tu wchodzi Bóg jako jedyne zródło tego życia. Zbawienie to nie jest jakiś abstrakcyjny koncept, to uwolnienie od wszystkiego co nas niszczy, chorób, śmierci, wojen, tego całego zła.

Jezus powiedział to naprawdę prosto, miłuj Boga całym sercem i bliźniego jak siebie samego. Tylko tyle i aż tyle. Na tym opiera się całe Prawo. A czy to jest stosowane? No sama widzisz jak wygląda świat... przemoc, krew, czary i magia właśnie, to wszystko jest dowodem że zło ma się na naszym globie całkiem dobrze.

Bóg jednak postanowil to zmienić. Wyznaczył swojego Syna na Króla i dał nam Przykazania jako drogowskaz. Znamy je przecież wszyscy, gdzieś w środku, mamy je wpisane w serce. Nie kradnij, nie zabijaj, czcij rodziców, nie pożądaj... Posłuszeństwo wobec tego to droga do zbawienia.

Co do zmartwychwstania, to nawet współczesna nauka zaczyna dostrzegać że to nie jest takie niemożliwe. Kod DNA, zapis całego człowieka, jego myśli, doświadczeń... Bóg który to stworzył jest w stanie to odtworzyć.

I nie liczy się tak naprawdę magia, żadna, ani biała ani czarna. Licza się uczynki. Każda myśl każdy czyn jest rejestrowany. Sądzeni bedziemy z miłości do Boga i do bliźniego, nie z tego jakich zaklęć używaliśmy 🙂 Nawet bez żadnej księgi, mamy to Prawo w sobie. Wystarczy słuchać sumienia i się modlić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ewa-23)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 2

@gosia-93 no nie wiem, trochę obok tematu chyba jesteś... napisałaś tyle o zbawieniu, Królestwie Bożym, przykazaniach i DNA, a ja mam tu teraz rozmawiać o piosence Laskowskiego? Serio?

Znam te słowa, tak, i owszem, coś w tym jest. Świat rzeczywiście nie za bardzo lituje się nad niczyimi łzami, to fakt. Ale jakoś nie potrafię połączyć tej refleksji z całą resztą tego co napisałaś wyzej. Wydaje mi się, że to trochę dwie różne rozmowy naraz.


Odpowiedz
(@gosia-93)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 611

@ewa-23 wiesz, ja bym tu trochę inaczej spojrzała na tę sprawę. Bo Laskowski Laskowskim, ale łzy łzom nierówne... jest coś takiego jak dar łez i to jest zupełnie inna historia niż te codzienne łzy z piosenki.

Kiedy płyczesz na modlitwie i po prostu nie możesz przestać, to jest właśnie ten dar. Nie każdy go ma, serio. I te łzy to oczyszczenie, dla duszy i dla ciała razem, tak jak deszcz oczyszcza ziemię. Pomyśl o tym przez chwilę, bo to naprawdę piękne porównanie.

Jest też taki rodzaj płaczu, kiedy jesteś jak małe dziecko co przychodzi do Taty i pokazuje mu bolące kolano. Przychodzisz do Boga i pokazujesz to miejsce w środku które boli. I to jest dobre, to jest potrzebne.

Myślę ze naprawdę warto czasem wylac to morze łez, żeby pozbyc sie tego ciężaru, żalu, rozpaczy, tego wszystkiego co gniecie nas od środka. Człowiek nie powinien sie wstydzić że płacze, wręcz przeciwnie! To jest właśnie pomoc przychodzaca od Boga, coś pięknego. Mamy szczęście że w ogóle potrafimy płakać 🙂


Odpowiedz
(@oddech697)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@ewa-23 no tak, zgadzam sie z tym co mówisz. Ale pytanie jest inne, czy naprawde nic nie mozemy zrobić, czy jednak mamy jakiś wpływ na to co sie dzieje? Bo zastanawiam sie, czy da sie poznać swoje przeznaczenie, jakoś zajrzeć w przyszłość i ją zmienić.


Odpowiedz
Wpisy: 611
Rozpoczynający temat
(@gosia-93)
Połączone: 16 lat temu

Wiesz, pięknie to napisałaś o tych łzach i masz rację, że to wielki dar... ale chciałam dorzucić coś od siebie, bo temat jest szerszy niż tylko modlitwa i oczyszczenie.

Święty Tomasz z Akwinu, jeden z największych teologów Kościoła, napisał wprost w swojej Sumie Teologicznej że demony mają realną władzę nad ciałem człowieka i nad jego wyobraźnią, oczywiście tylko na tyle, na ile Bóg im na to pozwala. I właśnie przez to magowie mogą rzucać uroki, bo korzystają z tej właśnie siły. Tomasz nie pisał tego jako jakiś domysł, tylko jako naukę Ojców Kościoła.

No i jest jeszcze to, co mówi Pismo Swiete. Paweł apostoł wymienia bałwochwalstwo i wróżbiarstwo wśród rzeczy które wykluczają człowieka z Królestwa Bożego, dosłownie, Galacjan piąty rozdział. A Jan w Apokalipsie dodaje że bałwochwalcy i wróżbici mają czekać jezioro ogniste z siarką...

Piszę to nie żeby straszyć, tylko żeby pokazać że walka o którą pytacie w tym wątku, to nie jest walka z wymysłami, ale z czymś co Kościół traktuje śmiertelnie poważnie od wieków. Łzy i modlitwa to jedno, ale świadomość z czym się walczy, to drugie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 611
Rozpoczynający temat
(@gosia-93)
Połączone: 16 lat temu

No widzisz, i tu właśnie jest sedno całej sprawy. Skoro nawet taki autorytet jak Tomasz z Akwinu pisał o tym wprost, to chyba warto się nad tym zatrzymać i pomyśleć.

Bo pytanie czy magia biała albo czarna w ogóle działa jest ciekawe, bo to zjawisko jest dziś naprawdę wszędzie, modne, popularne, ludzie się tym fascynują. Ale dlaczego u jednych niby działa, a u innych nie? Moja odpowiedź jest taka: jeżeli przyjmiemy, że czary rzeczywiście mogą być skuteczne, to wynika z tego, że te siły, te demony, działają tam, gdzie Zły ma już uchylone drzwi. A uchyla je grzech. To nie jest żaden mag, żaden wróżbita ani nawet demon jest naszym największym wrogiem. Naszym największym wrogiem jesteśmy my sami, a właściwie własny grzech.

Prawdziwa szkoda dla człowieka zaczyna się wtedy, kiedy żyje jakby Boga nie bylo, w oddaleniu od Niego. Natomiast jeśli ktoś trwa w łasce, regularnie się modli, przystępuje do sakramentów, do spowiedzi, wyraża żal za grzechy i robi pokutę, to ta nierozerwalna więź z Bogiem jest tak naprawdę zwycięstwem w tej walce. Taką osobę Zły ma po prostu utrudniony dostep... 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 0
(@zrodlo349)
Połączone: 16 lat temu

Wiesz, sam długo zadawałem sobie podobne pytania i gryzłem się nimi nie raz. Ale odkąd oddałem całe swoje życie, i to co było, i co jest, i co będzie, Bogu, to jakoś te pytania same się rozwiały 🙂 Pozdro!


Odpowiedz
Wpisy: 0
(@runa952)
Połączone: 16 lat temu

Myślę, że los można zmieniać... i to naprawdę.

Na to co nas spotyka składa się kilka warstw jednocześnie. Jest karma z poprzednich wcieleń, która ciągnie się za nami jak długi cień. Są nasze własne przekonania, poglądy, wewnętrzne programy które sami sobie wbudowaliśmy przez całe życie. Jest karma rodowa, czyli to co przynosimy ze sobą z linii przodków. I jest jeszcze działanie innych ludzi, bo nie żyjemy w próżni.

Wszystko to razem tworzy pewien obraz, splata się w całość i wpływa na nasze wybory, na to co nas spotyka, na to jak żyjemy na co dzień. Ale właśnie dlatego, że składa się z tych elementów, mozna ten los modyfikować. Trzeba tylko wiedziec co konkretnie chce się zmienić i wtedy podjąć pracę z tym jednym elementem. Niekoniecznie ze wszystkim naraz.


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@gosia-93)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 611

@runa952 no wiesz, zgadzam się z tym co napisałaś o karmie i tych wszystkich elementach, ale ja bym do tego dorzuciła jeszcze jedną rzecz, bo dla mnie to jest fundament wszystkiego...

Myślę, że zanim w ogóle zaczniemy cokolwiek zmieniać, powinniśmy najpierw zaakceptować że jesteśmy dziełem Boga i że On nas stworzył świadomie, nie przypadkowo. Żaden błąd się tu nie wkradł. I druga rzecz, absolutnie kluczowa, trzeba przyjąć do serca, że Bóg nas kocha. Brzmi banalnie, ale w praktyce ludzie w to zwyczajnie nie wierzą! Wiele osób gdzieś w środku jest przekonanych, że Bóg kocha ich tylko kiedy się dobrze sprawują, a jak nawymykali to On na nich macha ręką. I właśnie stąd bierze się ten ogromny problem który obserwuję u mnóstwo ludzi, straszliwie niskie poczucie własnej wartości. Człowiek słyszy przez całe życie krytykę, od rodziców, od otoczenia, i w kółko, i w pewnym momencie zaczyna mu się wydawac że nawet Bóg do niego tak mówi. A to jest nieprawda.

Psychologia tu pomaga, owszem, ale nie zawsze trzeba od razu iść na terapię. Czasem wystarczy naprawdę posłuchac słowa Bożego, bo ono mówi jasno: jesteś synem albo córką Boga. Stąd właśnie powinno płynąć poczucie własnej wartości, nie z ocen innych ludzi.

No i jeszcze to, wszyscy grzeszymy, to oczywiste, ale wielu ludziom najtrudniej jest właśnie zaakceptować siebie jako kogoś grzesznego i mimo to wartościowego. A bez tego trudno w ogóle wstać i iść dalej. I tu właśnie wchodzi słowo Boże, bo ono ma moc naprawdę przemieniać od środka, otwierać na uzdrowienie wewnętrzne. Duch Święty robi resztę, nieważne z jakimi problemami przychodzimy 🙂


Odpowiedz
(@oddech697)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@gosia-93 słuchaj, mówię wprost bo taki już jestem. To co napisałaś jest okej, rozumiem skąd to podejście, ale to nie jest to czego tu szukam.

Nie wierzę w zbawienie, życie wieczne i inne takie obietnice. I proszę tych, którzy chcą mnie nawracać, żeby sobie odpuścili posty tutaj. Serio, to nie jest miejsce na misję. Jeśli ten świat jest taki jaki jest, to dlaczego jakiś następny miałby być lepszy? Nie kupuję tego.

Mnie interesuje TU i TERAZ. Interesuje mnie czy ktoś, kto zna się na tej robocie, tzn. wróżbiarstwo, jasnowidztwo, ezoteryka, magia biała lub czarna, ma jakiś pomysł czy coś w ogóle da sie zmienić w swoim życiu za pomocą takich narzędzi. Czy jest jakaś szansa, jakiś sposób, cokolwiek... Proszę o głos tych co naprawde sie na tym znają a nie tych co chcą mnie kierować w stronę kościoła.


Odpowiedz
(@runa952)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@oddech697 rozumiem, że nie chcesz słyszeć o zbawieniu ani o przyszłym życiu, ale właśnie o tym chcę pisać, bo to jest ściśle związane z tym, o co pytasz. Nie jako kazanie, tylko jako praktyczna informacja.

Z magią, nieważne jaką, białą czy czarną, jest tak że ona owszem działa... ale skutki nie kończą się na tym jednym życiu. Muszą ją pilnować pewne istoty, strażnicy, którzy karmiią się energią. I to energią obu stron, zarówno tego kto rzuca, jak i tego kogo dotyczy. Magia nie usuwa problemu, ona tylko przesuwa bieg wydarzeń, a przy okazji zabiera to co najcenniejsze, czyli wolność. Już sam ten koszt powinien dać do myslenia.

Jeśli masz coś trudnego w życiu, brak pracy, pieniędzy, miłości, to pytanie brzmi: skąd to pochodzi? Nakładanie kolejnych warstw magii na to, co już jest, to jak malowanie ściany z zagrzybienia zamiast zerwać tynk i sprawdzić co jest w środku.

Piszę to poważnie: na to co teraz przeżywamy, składają się ślady wydarzeń z dawnych wcieleń, nawet sprzed bardzo dawna. Prawo karmy działa prosto, jeśli ktoś skrzywdził kogoś, ta sama sytuacja wróci, życie po życiu, dopóki nie zostanie rozwiązana. I tak samo z magią używaną dawniej np. przez przodków, bo to też zostawia ślady.

Jedna z osób które tu pisały przed chwilą wspominała też o chorobach. To samo dotyczy nawet raka, który jest skutkiem uszkodzenia DNA, a przyczyna tego uszkodzenia leży głębiej. Usuń źródło, a ciało zaczyna samo wracać do równowagi.

Zanim sięgniesz po cokolwiek magicznego, naprawdę radzę spojrzeć na źródło. Ustawienia rodzinne albo czyszczenie karmy przez zrozumienie i wybaczenie, to nie są puste słowa. Karma nie czyści się inaczej niż miłością i prawdziwym przebaczeniem. To jedyna droga która nie zostawia długu


Odpowiedz
(@oddech697)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@runa952 a da się jakoś tę karmę w ogóle poznać? Chodzi mi o to czy można dojść do tego samemu, czy raczej trzeba kogoś kto powie co i jak trzeba naprawic.


Odpowiedz
(@energia175)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@gosia-93 właśnie o to chodzi, bo ja mam podobne pytanie do tego co ty tu piszesz. Modlę się, staram się żyć porządnie, przestrzegam przykazań... i co z tego? Bóg jakby się uparł akurat na mnie i nie słyszy.

Życie mam ciężkie, bez taryfy ulgowej, a patrzę na innych którzy dawno odeszli od Kościoła, od Boga, i jakoś im się wszystko układa, mają z dostatkiem, marzenia się spełniają. Jak to wytłumaczyć?

Masz jakąs odpowiedź na to? Bo ja szczerze mówiac, nie bardzo rozumiem tę logikę.


Odpowiedz
(@gosia-93)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 611

@energia175 wiesz, może po prostu to o co prosisz nie wpisuje się w plan, jaki Bóg ma dla ciebie. Tak to czuję. No i jest jeszcze jedna rzecz, o której mało kto mówi wprost, a mianowicie że modlitwa musi być z prawdziwą wiarą, z takim totalnym zawierzeniem i oddaniem, bo jeśli gdzieś tam w środku mamy wątpliwości, to jakby blokujemy sami sobie...

Rozumiem ten bunt, serio. Różne tragedie i trudne chwile sprawiają, że człowiek się na Boga gniewa, czasem nawet Go odrzuca. A potem wraca i prosi. I to jest ludzkie, nikt ci tego nie będzie wytykać. Ale Pan Jezus obiecał przecież, że modlitwa koronki do Bożego Miłosierdzia może wyjednać wszystkie łaski, no jeśli tylko jest to zgodne z wolą Bożą. Kluczowe jest to „zgodne z wolą Bożą”, bo to On widzi szerszy obraz niz my.

Co do tych ludzi którzy mają łatwo, a odeszli od Boga, nie zazdrość im. To jest, hmm, jak by to powiedzieć, każdy ma inną drogę. Dla jednych majątek to cały sens istnienia, dla innych liczy się zupełnie co innego. Każdy sam wybiera co mu w duszy gra. Modl się długo i wytrwale, nie poddawaj sie 🙂


Odpowiedz
(@runa952)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@energia175 napisz tutaj dokładniej co konkretnie chciałabyś zmienić w swoim życiu i o jakie sprawy się modlisz... oraz jak wyglądają te Twoje modlitwy, bo bez tego trudno mi cokolwiek sensownego powiedzieć. Dopiero wtedy będę mogła Ci wyjaśnić dlaczego masz wrażenie że Bóg jakby nie słyszy Twoich próśb.


Odpowiedz
(@energia175)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@runa952 modlę się właściwie bez przerwy, codziennie w domu, co niedziela w kościele, w każdej wolnej chwili jak tylko mogę.

Proszę o osobiste szczęście, o konkretnego człowieka przy swoim boku i... nic. A przecież dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, tego jestem pewna. Tymczasem wciąż trafiają mi się jacyś nieodpowiedni mężczyźni, może sama ich jakoś przyciągam, nie wiem.

Kiedyś, dawno temu, chodziłam do wróżek. Ale to jeden wielki blef, przekonałam się o tym sama na własnej skórze. To po prostu zdolni psycholodzy i jednocześnie klamcy. Dlatego wróciłam do Boga.

Czasem przychodzi mi do głowy taka mysl, że może ma po prostu zbyt wiele próśb od ludzi żeby zawracać sobie głowę moimi błahostkami...


Odpowiedz
(@tomek-47)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 4

@energia175 nie mogę Ci pokazać gdzie to obejrzeć, bo nie ma jak tu wkleić linku, ale spróbuj poszukać filmów o wyborze partnera życiowego, są takie które naprawdę pięknie tłumaczą tę kwestię...

Co do modlitwy, to chcę Ci powiedzieć jedno: modlitwa to nie lista życzeń wysyłana do Boga. Są różne jej rodzaje, prosząca to tylko jedna z nich. Jest też dziękczynienie, uwielbienie, przeproszenie. Warto żeby w tej rozmowie z Bogiem było wszystko, nie tylko „daj mi to i tamto”. Poczytaj może o ignacjańskim rachunku sumienia, bo to nie jest to samo co rachunek przed spowiedzią, coś zupełnie innego. Naucz się najpierw dziękować, a potem z czasem także wielbić. Roznica polega na tym, że dziękuję za coś konkretnego, a wielbię po prostu dlatego że Bóg jest, że jest w swoim majestacie i potędze, że zniża się do mnie... Na początku może byc ciężko znaleźć za co dziękować, ale spróbuj każdego wieczoru wydobyć z minionego dnia choćby jedną rzecz za którą możesz być wdzięczna. Potem dwie, potem trzy. To działa.

A teraz ta sprawa z facetami. Czasem jest tak, że „niewłaściwy” to właśnie ten dobry, tyle że się na nim nie skupiasz bo uparłaś się na jednego konkretnego i reszta do Ciebie nie dociera. Ale jeśli naprawdę ci się trafiają faceci którzy po prostu nie nadają się do wspólnego życia, to zastanów się co ich łączy. Czy to podobny typ? Jeśli tak, to szukaj przyczyny w sobie, w dzieciństwie. Bardzo często wybory miłosne robimy zupełnie nieświadomie i kierujemy sie kodami wdrukowanymi w nas bardzo wcześnie. Każde dziecko rodzi się z potrzebą miłości rodziców i to czego doświadcza jako niemowlę staje sie potem wzorcem miłości w dorosłości. Jeśli dorastało w domu gdzie były ciągłe awantury, to taki obraz miłości ma zakodowany i będzie nieświadomie wybierać partnerów którzy to powielają. A spokojna, bezpieczna miłość będzie go nudzić albo wręcz odpychać. Brzmi absurdalnie, ale tak właśnie działa podswiadomosc. Na to jest jedna rada, terapia i praca nad zmianą tych zakodowanych wzorców. Trudne, ale jak najbardziej możliwe do zrobienia.

I jeszcze jedno, Bóg pochyla się nad każdym z nas i słyszy każde wołanie. To my mamy problem z usłyszeniem Jego głosu. Ale kiedy się już nauczymy odróżniać ten ciepły, dobry głos od wszystkich innych które nam szumią w uszach, to naprawdę idzie się lżej 🙂

www . youtube . com/watch?v=C_oBnv4YdcQ


Odpowiedz
(@energia175)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@tomek-47 no słuchaj, cieszę się że poruszyłeś ten wątek z dzieciństwem bo musiałam się do tego odnieść. Moje dzieciństwo było naprawdę dobre, kochający rodzice, cudowna siostra która wyrosła na mądrą i piękną kobietę. Więc tutaj tego źródła szukać nie trzeba.

Mój problem jest inny. Po prostu trafiają mi się mężczyźni którzy nie chcą się wiązać, traktują kobiety jak... no wiadomo jak. I nie jestem w stanie umawiac się z kimś na siłę, bo to po prostu nie ma sensu i nigdy dobrze nie wychodzi.

Przez to wszystko jestem emocjonalnie rozbita, bo brak ustabilizowanego życia osobistego naprawdę daje w kość. Szukam spokoju w modlitwie, bo chce po prostu zaznać tego wewnętrznego wyciszenia... ale przyznam szczerze że nie zawsze mi to wychodzi i czasem czuję się z tym bezradna.


Odpowiedz
(@tomek-47)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 4

@energia175 zastanawiam się skąd tak naprawdę pochodzi ten brak zaufania do mężczyzn. Bo jasne, teraz to pewnie przez tych ostatnich co się na nich natknęłas i którzy potraktowali cię naprawdę brzydko... ale czy coś nie zaczęło się wcześniej? Pierwszy chłopak, wczesna młodość, jakies starsze doswiadczenia?

I jeszcze jedno, masz piękną i mądrą siostrę, jak sama napisałaś. Czy gdzieś głęboko nie siedzi w tobie jakieś porównywanie siebie do niej? Takie rzeczy potrafią naprawdę namieszać, nawet jeśli dom był ciepły i kochający.

No i jeszcze pomyślałem, czy przypadkiem nie dokładają ci do tego pieca babcie, ciotki, sąsiadki z tymi wiecznymi pytaniami „a kiedy ślub, a kiedy chłopak„? Bo to też potrafi człowieka emocjonalnie wykończyć...

Napisz tutaj jeśli chcesz, nie musisz się krępować 🙂 Czasem lepiej rozpisać to w wątku, bo i inne osoby mogą coś dorzucić od siebie.


Odpowiedz
(@swiatlo360)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@tomek-47 hmm, mam trochę inne podejście do tego tematu niż ty. Myślę że odpowiedź na pytanie z tytułu wątku brzmi: tak, można tę walkę wygrać. Ale zanim ktokolwiek zacznie szukać przyczyn w siostrze, babciach czy pierwszym chłopaku... to trzeba najpierw zrozumieć jedną podstawową rzecz. Wszystko i tak sprowadza sie do własnych wyborów. Każdy z nas sam decyduje jak reaguje na to co go spotyka i w jakim kierunku idzie. Nikt inny tej decyzji za nas nie podejmie. Zamiast pisać gdzieś poza forum, lepiej rozmawiajmy tu otwarcie, bo po to ten wątek w ogole istnieje 🙂


Odpowiedz
(@energia448)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@energia175 no to odpowiem ci szczerze, bo nie lubię owijać w bawełnę.

Moim zdaniem boga po prostu nie ma. i nie mówię tego złośliwie, tylko tak jak to widzę.

Jeśli go nie ma, to nie masz wobec niego żadnych zobowiązań, żadnych długów wdzięczności. Odejście od tej wiary to nie jest porzucenie kogoś czy zdrada... po prostu zaczynasz żyć swoim życiem. Zaczynasz wreszcie widzieć co tak naprawdę zależy od ciebie, jakie masz możliwości, jakie masz ograniczenia, i możesz pracować nad tym żeby tych ograniczeń było coraz mniej. Opierasz się na sobie i na ludziach, którym rzeczywiście ufasz. To wlasnie jest coś konkretnego.

Historia o chrześcijańskim bogu i Jezusie jest mniej więcej tak samo prawdopodobna jak ta o Zeusie. Gdyby ktoś straszył cię gniewem Zeusa albo mówił że czegoś nie dostajesz bo Zeus tak zdecydował, to byś się śmiał/a, nie? No właśnie. Dla mnie to ten sam poziom absurdu. Więc przestrogi różnych bogobojnych traktuj jak to, czym są, czyli bajki.


Odpowiedz
Wpisy: 0
(@pole84)
Połączone: 16 lat temu

no i właśnie tu jest pies pogrzebany... pewna wróżka powiedziała mi kiedyś, że nic mi w życiu nie wyjdzie i że zawsze będzie kiepsko. i co, mam w to wierzyć? mam przyjąc, że takie jest moje przeznaczenie i się z tym pogodzić? albo co gorsza, skoro nic nie można zmienić, to może w ogóle nie warto żyć?

no przepraszam, ale to jest absurd.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gosia-93)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 611

@pole84 słuchaj, ta wróżka to była zwykła szarlatanka i nie masz co w to wierzyć. Sama pewnie miała takie życie że widziała tylko ciemność i tyle mogła ci zaoferować. Co to za „wróżka„ która sieje w człowieku taką czarną wizję zamiast pomóc... serio, to o niej mówi więcej niż o tobie.

A życie jest piękne, naprawdę. Wiem, że to brzmi jak gadanie, ale popatrz na takie ptaki, nie mają nic swojego prócz gniazda i piskląt, a od rana śpiewają jakby nie było jutra. To my ludzie ciągle szukamy powodów do nieszczęścia, bo zawsze czegoś brakuje, zawsze coś nie tak... ale może właśnie trzeba zacząć dostrzegać te małe rzeczy wokół siebie. I co do tego zabijania sie, nie pisz tak nawet żartem bo to nie jest żart, życie jest twoje i tylko twoje, żadna babka z kartami nie ma prawa ci mówić co z nim zrobisz 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@dorota-76)
Połączone: 16 lat temu

Sprawdź, czy nie masz za ścianą czegoś, co mogłoby na Ciebie oddziaływać. Takie rzeczy bywają bliżej niż myślimy.


Odpowiedz
Udostępnij: