Hej wszystkim 🙂
mam do Was pytanie, bo chciałabym się dowiedzieć jakie znaki od Aniołów sami dostaliście i co o tym myślicie. Bo powiem Wam, że miałam ostatnio pewną przygodę w kościele... znalazłam piórko, takie szare, zwykłe ptasie, nic szczególnego z wyglądu, ale leżało akurat tuż pod wizerunkiem Archanioła Michała (przynajmniej tak mi się wydawało że to on). No i wzięłam je sobie, bo pomyślałam że to nie może być przypadek. A powiem Wam dlaczego tak myślę, bo był to dokładnie ten dzień kiedy po raz pierwszy od bardzo wielu lat zamówiłam mszę za bliską mi zmarłą osobę. Pierwsze co poczułam to że to mój Anioł Stróż dał mi jakiś znak, jakby chciał powiedzieć że wszystko w porządku...
i teraz mam właśnie to pytanie do Was, bo sama nie wiem co o tym myśleć. Był to prawdziwy znak czy tylko zbieg okoliczności? Bo może jestem naiwna i szukam sensu tam gdzie go nie ma, ale jakoś nie mogę pozbyć się tego uczucia że to było coś więcej
szczerze? to myślę że jak coś odbierasz intuicyjnie jako znak to tak właśnie jest. nie ma co za bardzo analizować.
u mnie bywa różnie, np. idę i myslę o swoim Aniele, i nagle patrzę pod nogi a tam leży pióro. albo wieczorem powierzam dzieci Aniołom Stróżom, a rano wstają i z poduszki wyciągają pióro... takie rzeczy ciężko tłumaczyć przypadkiem.
a dziś zdarzyło się coś co mnie naprawdę ucieszyło, szczególnie po ostatnich trudach. nawet mój mąż, który podchodzi do tego wszystkiego dość sceptycznie, sam powiedział że mam chody u Aniołów 🙂 i wiesz co, chyba ma rację
Kilka dni temu zdarzyło mi się coś podobnego. Leżałam z koleżanką na plaży, gadałyśmy sobie o wróżkach, przepowiedniach i takich tam rzeczach, i nagle przyleciało do nas małe szare piórko. Śmiałyśmy się, że to znak od Aniołów, że są gdzieś blisko. A po chwili przyleciało drugie, większe. Co ciekawe, ptaków na tej plaży prawie nie było, przez cały czas widziałyśmy tylko jedną mewę. Więc nie wiem co o tym myślec, czy to naprawdę był jakiś znak, czy po prostu zbieg okoliczności.
Mam też znajomą, która bardzo często widuje Anioły, podobno ukazują jej się jako świetliste kule które tańczą. Szczerze? Trochę jej zazdroszczę, bo mi nigdy nic takiego się nie przytrafiło w takiej wyraźnej, realnej postaci 🙁
Pamiętam sylwestra 2005 na 2006... dostałam wtedy bardzo wyraźny znak od Aniołów. Petarda uderzyła w szybę okna na szóstym piętrze. Moje małżeństwo już wtedy ledwo dychało, wisiało na włosku.
Kiedy szyba pękła, dotknęłam jej większych kawałków i powiedziałam sobie w duchu, że wygram. Ale gdzieś w środku czułam, że to byl znak właśnie tego, co nieuniknione, że moje małżeństwo rozleci się jak ta szyba. I tak wlasnie się stało.
hmm, sama nigdy nie widziałam aniołów ale mam wrażenie że ich działanie jest wokół mnie. jak byłam jeszcze w liceum to modliłam się przed klasówką z matmy o więcej czasu na naukę i tego samego dnia nauczyciel zachorował 🙂 mogłam sie lepiej przygotowac. u mnie anioły kontaktują się przez myśli które nagle do mnie przychodzą...
mam taki konflikt z rodziną męża, doznałam od nich strasnych krzywd, pomówień, zazdrości i obłudy. co prawda przeprosili mnie ale wiadomo że ludzie się nie zmieniają i dalej robią swoje. tak się tym przejmowałam że włosy wychodziły mi garściami. poszłam do koscioła pomodlić sie i akurat ksiądz mówił o obłudzie, oskarżeniach, obgadywaniu. bylam naprawdę w bardzo złym stanie psychicznym i nagle coś mnie dotknęło, ogarnął mnie spokój, ciepło, jakieś poczucie miłości... wróciłam do domu zupełnie innym człowiekiem.
inny raz byłam w szpitalu z moim malutkim dzieckiem, miało 7 miesięcy i było bardzo źle, strasznie się bałam. dziecko płakało bez przerwy i nagle do sali weszli jakiś chłopak i dziewczyna, może z 18 lat, wyglądali zwyczajnie ale biło od nich takie ciepło i dobra energia, byli ładni i jakoś niezwykli. pogłaskali dziecko po główce, powiedzieli ze wszystko będzie dobrze i wyszli. więcej ich nie widziałam a ja poczułam spokój jakiego nigdy wcześniej nie znałam.
był też taki raz że miałam samotnie spędzić Wielkanoc, serce mi pękało na samą myśl żeby usiąść do śniadania samej. płakałam bardzo i nagle zadzwonił kuzyn którego nie widziałam 6 lat że przyjedzie. to był cud, najlepsze święta jakie pamiętam.
a 1 stycznia usiadłam sobie w fotelu i zapytałam sama siebie co przyniesie nowy rok i nagle przyszła myśl że umrze babcia. po trzech miesiącach odeszła, chociaż nie chorowała...
myslę że anioły działają przez ludzi, posyłają nam myśli, albo tak układają zdarzenia żeby nas ratować. trzeba mieć otwarte oczy i uszy i pamiętać żeby dziękować im za pomoc. czują naszą duszę, odbierają nasz smutek i strach i niepokój.
no to niesamowite 😀 u mnie aniolek tez daje znaki ale zupelnie inaczej... czuje taki lekki dotyk, jakby ktos muskał mnie po ramieniu albo po karku i za kazdym razem wiem ze to on, po prostu wiem i już 🙂
ale tak jak piszesz, na początku trzeba sie troche postarać, czyli myślec o nim, rozmawiać z nim w głowie, zanim w ogóle coś poczujesz. jakby trzeba bylo sie nastroic na ta sama częstotliwość co on. u mnie tez nie pojawia sie codziennie, raczej kiedy sam chce albo kiedy naprawde tego potrzebuje
pozdrawiam wszystkich tu w wątku 🙂
No i powiem wam, że nie do końca wiem, co o tym myśleć. Wczoraj wróciłam do domu, patrzę a tu przy wycieraczce leżą jakieś postrzępione kawałki papieru, bardzo pomięte i poskręcane. Normalnie pewnie bym przeszła obok, ale mam taki zwyczaj że podnoszę co znajdę i przyglądam się. Zebrałam więc te strzępki w rękę i zajrzałam do środka, a tam... naklejka z Aniołem. Porządnie podarta i zmięta, ale jakoś ją złożyłam do kupy i skleiłam. Napisane jest na niej, że to „Anioł ze snu Józefa, który ostrzegł Świętą Rodzinę”.
Zastanawiam sie teraz, czy mam w tym coś upatrywać, czy może po prostu ktoś wyrzucił starą naklejkę i tyle. I w ogóle ciekawe, co to za Anioł dokładnie, bo nie bardzo wiem.
Co ciekawe, przed Świętami też coś podobnego mi się trafiło, znalazłam inny obrazek, tylko nie z Aniołem, a z Matką Boską z medalikiem.
Jak wy w ogóle podchodzicie do takich znalezisk? Czy czytacie w nich jakiś znak, czy raczej wzruszycie ramionami i idziecie dalej? Bo ja sama szczerze mówiac nie wiem, czy mam sie cieszyć, czy bardziej uważać na siebie...
hm, no właśnie... chyba trzeba się tego po prostu nauczyć, żeby w ogóle zacząć dostrzegać te znaki. i potem jeszcze wiedziec co z tego wyciagnąć, bo samo zobaczenie to jedno ale wyciągnięcie wniosków to juz co innego chyba
