Znalazłem gdzieś w sieci taki tekst i wrzucam go tutaj, bo jestem szczerze ciekaw waszej opinii. Sam nie jestem ezoterykiem ani nie praktykuję niczego związanego z okultyzmem, więc traktuję to jako materiał do dyskusji. Pytanie brzmi: czy to po prostu kościelna propaganda, czy może jednak coś poważniejszego stoi za takimi słowami?
Tekst twierdzi mniej więcej tyle, że analfabetyzm religijny to gleba, na której żerują wszelkiej maści wróżbici, magowie, astrologowie i bioenergoterapeuci. Ich działalność jest według autora reklamowana wszędzie, oferują rozwiązanie każdego problemu, handlują amuletami i talizmanami, i to wszystko za odpowiednio wysoką opłatą. Im słabsza wiara w Boga, tym ludzie bardziej garną się do takich usług.
Co ciekawe, autor twierdzi, że wróżbici często maskują swoja działalność krzyżami, obrazkami świętych, wplatają modlitwy w magiczne rytuały, a same praktyki są według niego dokładnym zaprzeczeniem wiary. Okultyzm we wszystkich swoich formach jest tu wprost nazywany religią szatana. Joga, medytacje wschodnie, kontakt ze zmarlymi, wszystko wrzucone do jednego worka.
Jeden z przywołanych w tekście znawców tematu mówi, że osoby leczone przez bioenergoterapeutów po pewnym czasie zaczynały odczuwać dolegliwości gorsze niż te, z którymi przyszły na leczenie. Bóle głowy, bezsenność, stany lękowe. Jego zdaniem rozwiązaniem jest modlitwa i prośba o zerwanie wszelkich więzów z praktykami okultystycznymi.
Tekst kończy się apelem, żeby niszczyć wszelkie amulety, talizmany i książki o tematyce okultystycznej i wracać do sakramentów. No cóż, mnie interesuje co wy o tym myślicie, bo perspektywa koscielna jest tu dość jednoznaczna...
ano właśnie, coś mi tu śmierdzi... moja znajoma też się w to bawiła, taroty co chwilę, jakis amulet na szyi i te dziwne formułki które powtarzała bez przerwy. i wiesz co? skończyło się depresją i stanami lękowymi. serio, nie żartuję. nie mówię że to na sto procent przez to, ale zbieżność czasowa jest dosyć zastanawiająca. jak dla mnie coś w tym musi byc, choć sama nie wiem co o tym myślec...
No jasne, to oczywista kościelna propaganda. Wszystko co mogłoby im uciec z rąk, co mogłoby sprawić że ludzie zaczną myśleć samodzielnie, od razu jest złe i diabelskie. Bo kościołowi nie zależy żeby ludzie byli wolni, zależy żeby byli potulni i przestraszeni.
W kościele jest więcej zabobonów i przekłamań niz we wróżbiarstwie, serio. Tak, zdarzają się naciągacze którzy żerują na naiwnych, nie zaprzeczam. Ale cały kościół jako instytucja jest od wieków zbudowany na strachu i kłamstwie, to nie jest żadna tajemnica.
„Do szczęścia wystarczy tylko Bóg”, dobre sobie 😀 A skoro każą niszczyć amulety, to może równie dobrze wyrzucmy różańce i święte obrazki? Bo czym to się właściwie różni? Niczym, tyle że jedne są ich, a drugie nie.
No ale po tym jak kościół wywinął z in vitro, to szczerze mówiąc trudno się spodziewać czegoś rozsądniejszego. Pozdro 🙂
właśnie, wydaje mi się że to zwykła propaganda KRK i nic więcej. Bo pomyślcie sami, msza swięta to przecież też rytuał, tak samo modlitwa... nazwane inaczej, ale w gruncie rzeczy też jakaś „praca” z energiami, prawda? 🙂
A weźcie pod uwagę choćby Voodoo albo Santerię, one są ściśle powiązane z katolicyzmem. Wyznawcy Voodoo to przeciez katolicy, ta religia wprost odwołuje sie do katolickich świętych, do kościoła, do całej tej tradycji. A Voodoo to magia, dla wielu przede wszystkim magia właśnie... kółeczko się zamyka, nie?
To takie moje uproszczenie oczywiście, ale chyba daje do myślenia 🙂
dobra, jedno muszę przyznać że się zgadzam z jednym punktem całkowicie.
te wszystkie narzędzia w rękach kogoś przypadkowego to realne zagrożenie, i to niemałe. najlepiej po prostu nie bawić się w żadne magie i nie grzebać w tym. jak czytam o jakichś rytach i całej reszcie tego wynalazczości, to mam jedno skojarzenie, kasa. ludzie wydają kasę, a wmawia im się rzeczy których nie ma.
a karty? wróżki? jak pójdziecie do kogoś i poczujecie ze ta osoba chce rządzic waszym życiem, to wstańcie i wyjdźcie. bez płacenia. serio.
i jeszcze jedno, kościół niech zajmuje się bogiem i trzyma się swojego miejsca, czyli kościoła właśnie. tymczasem biegają po wróżkach a tu serwują takie żałosne teksty... jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo ze chodzi o pieniadze, zawsze 🙂
Artykuł mógłby być interesujący, gdyby nie to że autor wyraźnie nie zna się na tym, o czym pisze. Serio, jak można wrzucić do jednego worka wróżenie, jogę i medytacje wschodnie? To zupełnie różne rzeczy i każdy kto choć trochę zgłębiał temat, doskonale o tym wie...
No to zabawne... bo jak się czyta takie zarzuty pod adresem okultyzmu, a potem spojrzy na to co robi kościół, to człowiek musi się uśmiechnąć.
„Żerują na nim różnego rodzaju sekciarze, wróżbici, magowie, astrologowie, bioenergoterapeuci, którzy codziennie na masową skalę oszukują naiwnych ludzi, wyciągając od nich wielkie sumy pieniędzy.”
Serio? Bo mi sie od razu przypomina kler, który za każdą posługę oczekuje pieniążków, i to niekoniecznie z własnej inicjatywy wiernych. Chrzciny, pogrzeb, ślub, niedziela, imieniny parafii... zawsze się coś znajdzie.
„Proponują im łatwe osiągnięcie szczęścia, sukcesu życiowego, pozbycie się kłopotów i problemów zdrowotnych.”
A duchowni chrzescijańscy za totalne podporządkowanie umysłowe i regularne datki do koszyczka obiecują wiekuiste szczęście, tyle że w tamtym życiu. Na kłopoty zaś polecają pokorę i modlitwę. Różnica polega chyba tylko na tym, że jedna opcja jest społecznie akceptowana a druga nie.
Komu temat okultyzmu naprawdę leży na sercu i chce poczytać coś sensownego a nie straszaki, niech poszuka rzetelnych materiałów, jest ich w sieci całkiem sporo.
