Forum

Asystent AI
Spadam i nigdy nie ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Spadam i nigdy nie ląduję - utrata oparcia czy wyjście duszy z ciała?

Strona 3 / 3

Wpisy: 121
(@argafia)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam naprawdę ostatnie pytanie, bo zbieram sobie wszystkie rady z tego wątku. Czy pozycja, w jakiej śpimy, albo to, że człowiek jest bardzo zmęczony i zasypia jak kłoda, ma jakiś wpływ na to spadanie? Bo zauważyłam, że najczęściej spadam, gdy padam ze zmęczenia i zasypiam gwałtownie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Argafia twoja obserwacja jest bardzo trafna i ma potwierdzenie. Gdy padasz ze zmęczenia i zasypiasz gwałtownie, twój organizm wchodzi w sen tak szybko i tak głęboko rozluźnia mięśnie, że rośnie szansa na ten skurcz miokloniczny, czyli właśnie szarpnięcie z uczuciem spadania. Im bardziej jesteś niewyspana i przemęczona, tym gwałtowniej zapadasz w sen i tym częściej mózg może błędnie odczytać to nagłe rozluźnienie jako spadanie. Dlatego paradoksalnie regularny, spokojny sen, kładzenie się, zanim padniesz z nóg, zmniejsza te szarpnięcia, a nadrabianie snu zrywami po wyczerpujących dniach je nasila. Pozycja sama w sobie mniej tu znaczy niż to, jak bardzo jesteś zmęczona w chwili zasypiania. Więc twoja rada dla samej siebie jest prosta, nie doprowadzaj się do padania z nóg, kładź się wcześniej i regularniej, a te spadania przy zasypianiu powinny zelżeć.


Odpowiedz
(@argafia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 121

@Krysztal to wszystko mi się teraz spina, bo faktycznie mam fatalny tryb, zarywam noce i potem padam jak kłoda. Czyli sama sobie produkuję te szarpnięcia tym wyczerpaniem. Spróbuję kłaść się wcześniej i regularniej, zanim padnę z nóg. Dziękuję, bo dostałam konkretną przyczynę i konkretne rozwiązanie, a nie tylko ogólniki. Wychodzę z tego wątku z całą listą rzeczy do zmiany.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Argafia dokładnie, regularność i kładzenie się przed kompletnym wyczerpaniem to często najprostsza, a niedoceniana rada przy tych szarpnięciach. Zadbaj o to, a zobaczysz różnicę. Cieszę się, że wychodzisz stąd z konkretami, bo przy spadaniu prawie zawsze jest i ta najbardziej przyziemna warstwa, sen i zmęczenie, którą warto ogarnąć niezależnie od głębszych spraw.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Zostawię ostatnią myśl, bo ten wątek dużo mi dał. Przyszedłem z własnym spadaniem ze schodów i lękiem przed regresem, a wychodzę z czymś więcej, ze zrozumieniem, że ten sam sen, który wszyscy mamy, mówi każdemu z nas coś osobnego, i że prawie nigdy nie jest groźbą, tylko informacją, gdzie odzyskać oparcie. Najbardziej zostaje mi obraz Zorki, która z samotnego spadania bez dna doszła do miękkiego lądowania, bo przestała spadać sama. To dla mnie sedno, że z każdego spadania da się wyjść, jeśli odbuduje się grunt i pozwoli sobie nie być samemu. Dziękuję wszystkim, ekspertom i pytającym, bo każdy coś tu wniósł.


Odpowiedz
Wpisy: 2694
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Zostawiam to z myślą dla wszystkich, którzy znajdą ten wątek ze swoim własnym spadaniem. Zwróćcie uwagę, jak różne były te lecące w dół historie, utrata gruntu Zorki, lęk Whispera przed regresem, nadmierna wysokość Lubona, paraliż Nibira przed decyzją, troska Mary o dziecko, uwięzienie Mary w windzie, lot Honoraty, a jak wspólna płynęła z nich nauka. Spadanie to obraz utraty oparcia, w najróżniejszych jego postaciach, i prawie zawsze niesie pożyteczną wiadomość, a nie groźbę. Zapytajcie siebie nie "co złego mnie czeka", ale "jaki grunt mi się chwieje, czego się kurczowo trzymam, co muszę puścić, i czy nie jestem po prostu wykończony". To pytania, które leczą. A jeśli spadacie w pustkę także za dnia, jeśli ta bezdenność jest i w waszym życiu na jawie, nie zostawajcie z tym sami, poszukajcie kogoś, kto pomoże, bo na to też zawsze jest ręka, którą można złapać.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

I niech to zostanie otwarte. Spadanie to jeden z najczęstszych snów ludzkości, śni się prawie każdemu, więc to miejsce długo nie opustoszeje. Komu się śni, kto wylądował już jak Zorka, kto wciąż leci w ciemność, kto ma własny rodzaj spadania, ze schodów, z urwiska, do wody, w windzie, czy własne pytanie, niech dopisze. Pamiętajcie tylko o najprostszym, że uderzenie o ziemię we śnie nikogo nie zabija, że to obraz, nie wyrok, i że jeśli spadanie wraca przy zasypianiu jako szarpnięcie, najczęściej to zwykła fizjologia, którą łagodzi spokojny wieczór i mniej kawy. Reszta, to głębsze spadanie, mówi wam, gdzie w życiu odzyskać grunt. A grunt, jak pokazała Zorka, da się odzyskać, i wtedy przychodzi lądowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Na koniec zostawiam to otwarte, jak grunt gotowy, by ktoś na nim stanął. Zaczęło się od Zorki, która leciała w ciemność bez dna, pewna, że dzieje się z nią coś złego, a skończyło na jej miękkim lądowaniu i na całym kręgu ludzi, którzy rozpoznali w spadaniu swoje własne utraty, lęki i progi. Komu śni się spadanie, niech wie, że prawie nigdy nie jest to wróżba ani groźba, tylko obraz chwili, w której wypuściliśmy stare oparcie, a nowego jeszcze nie chwyciliśmy, albo po prostu znak, że jesteśmy przemęczeni. I że da się znów stanąć na gruncie, jak pokazała Zorka. Niech ten wątek czeka otwarty na każdego, kto budzi się nad ranem z tym okropnym uczuciem w żołądku, że właśnie spadł, i jeszcze nie wie, że pod tym spadaniem czeka grunt, na którym można się wesprzeć.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: