To, że coś cię przestraszyło we śnie, jest samo w sobie informacją. Nie trzeba od razu etykietki "duchowe" czy "biologiczne" - wystarczy zapytać, co ten strach mówił. Jakaś rzeka, jakieś uczucie. Czy pamiętasz, co czułeś stojąc nad tą rzeką?
A czy ktoś próbował przy takich snach z wodą jakiegoś rytuału? Chodzi mi o coś, co by pomogło zrozumieć przekaz albo wzmocnić ten kontakt. Słyszałam, że kryształy przy łóżku mogą pomagać w świadomym śnieniu, ale nie wiem, które konkretnie pasują do snów o wodzie.
Wracając do moich snów - to tonięcie było zdecydowanie intensywne, panika, duszność. A ten spokojny pływ rzeką to coś zupełnie przeciwnego, jakieś poczucie, że wszystko jest w porządku i nic nie muszę robić. Ciekawi mnie, czy te dwa rodzaje snów mogą się wzajemnie tłumaczyć albo czy mówią o dwóch różnych sprawach jednocześnie.
Sny z tej samej serii rzadko mówią o jednej rzeczy naraz. To raczej jak rozmowa, która toczy się przez kilka nocy. Jedna wizja stawia pytanie, kolejna podpowiada odpowiedź, trzecia pokazuje, gdzie jest problem. Woda w różnych stanach - ciemna, spokojna, zamglona - to jakby trzy różne rozdziały tej samej historii. Pytanie, co się dzieje w twoim życiu teraz, bo te obrazy zawsze mają zakotwiczenie w rzeczywistości.
Przepraszam, że pytam o podstawy, ale jak w ogóle zacząć pracować z takimi snami? Mam na myśli - czy wystarczy je zapisywać, czy trzeba coś więcej robić? I czy ten dziennik snów, o którym słyszałam, naprawdę działa?
Miałam i to kilka razy. Jeden sen zadaje pytanie, kolejny pokazuje miejsce, trzeci zmienia zakończenie. Przy pracy z takimi seriami zwracam uwagę na to, co się zmienia między snami - czy woda jest spokojniejsza, czy głębiej wchodzisz, czy zmieniają się osoby wokół ciebie. W twoim przypadku masz chyba wyraźny kontrast między topieniem a płynięciem. Co się wydarzyło między tymi snami? Mam na myśli - coś w życiu się zmieniło?
To byłoby spójne z tym, co widzę w układach tranzytowych. Kiedy trudna decyzja jest jeszcze przed tobą, woda może być ciemna i przytłaczająca - bo Neptun niepewności zalewa wszystko. Kiedy decyzja jest podjęta, przepływ wraca. Czy pamiętasz mniej więcej, kiedy były te sny? Nawet miesiąc wystarczy, mogłabym spojrzeć, co wtedy przechodziło przez twój ascendent.
Przepraszam, że znowu wejdę, ale to ciekawe, co Mimoza powiedziała - że sen o spokojnym płynięciu przyszedł po podjęciu decyzji. Dla mnie to brzmi bardziej jak normalna psychologia niż astrologia. Ulga po decyzji to chyba najzwyklejsza rzecz na świecie?
A wracając do tego, co Mimoza pisała o trzech rodzajach wody w snach - czy można by jakoś do każdego z nich dopasować inny kryształ albo przedmiot? Mam na myśli, że tonięcie to jedno, płynięcie drugie, a ta mglisty brzeg to trzecie. Brzmi jak trzy osobne energie.
Właśnie to mnie zastanawia - mówisz, że wraca ten sam nastrój i ta sama szarość. Czy pamiętasz, w jakich momentach życia ten sen się pojawia? Pytam, bo szarość wody to u mnie znak Saturna - nie blokada, ale moment, kiedy trzeba dokonać wyboru z pełną świadomością konsekwencji.
Poczekajcie, bo chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Mimoza mówi, że ten sam sen wraca, ale nie co noc - tylko w pewnych momentach. To brzmi bardziej jak coś, co mózg sam sobie przetwarza w trudnych chwilach, niż jak jakiś sygnał z zewnątrz. Czemu zakładacie od razu, że to przekaz, a nie po prostu... wzorzec?
To, co opisuje Mimoza, pasuje do Laguz w pozycji, którą ja nazywam progiem nierozstrzygniętym. Laguz nie wymaga działania - wymaga gotowości. Szarość może oznaczać właśnie tę chwilę przed przebudzeniem się woli. Czy w tych snach jest jakiś dźwięk? Woda szumi, jest cicho?
