Ostatnio coraz częściej łapię te stany tuż przed zaśnięciem albo podczas drzemki - takie pół-sny, gdzie widzę wyraźne obrazy, ale jeszcze czuję materac pod sobą. Czytałam o hipnagogii i wiem, że to zjawisko ma swoją nazwę, ale interesuje mnie coś innego - czy te wizje mają inną jakość niż sny nocne? U mnie są zdecydowanie bardziej "geometryczne", widzę wzory, czasem twarze. I zastanawiam się, czy pora dnia ma tu znaczenie, bo drzemki popołudniowe dają mi inne obrazy niż to pogranicze przed nocnym snem.
Też to mam i od razu mnie uderzyło, że to musi być coś więcej niż zwykłe "zasypianie". Czy te twarze, które widzisz, to są twarze znanych ci osób, czy raczej obcych? Bo ja zawsze widzę obcych i zastanawiam się, czy to nie są duchy albo przewodnicy, którzy próbują nawiązać kontakt właśnie wtedy, kiedy jesteśmy na granicy.
A ja mialem raz taki stan gdzie usyszalem wyraznie swoje imie - głos był wyrazny, jakby ktos stał obok. I to było własnie w trakcie takiej drzemki po poludniu. Czy to tez hipnagogia czy cos innego?
Wróćmy na chwilę do kwestii pory dnia, bo to mnie bardzo interesuje. Praktykuję od wielu lat i rzeczywiście sny popołudniowe mają inną energię - słońce jest jeszcze aktywne, jest faza dnia związana z Merkurym i komunikacją. Nocne sny to bardziej Księżyc, podświadomość, głębsze warstwy. Nie zdziwiłabym się, gdyby hipnagogia popołudniowa dawała właśnie bardziej "komunikacyjne" obrazy - twarze, głosy.
Zaczepiłam się o ten wątek z porą dnia, bo sama to obserwuję od dłuższego czasu. Drzemka popołudniowa kontra pogranicze przed nocnym snem dają mi naprawdę różne materiały. Przed nocnym snem częściej widzę symbole, takie jakby kartowe albo geometryczne - coś, co mogłabym rozłożyć jak tarota. Popołudniu bardziej narracje, sceny. Czy ktoś próbował systematycznie zapisywać te różnice?
Kategorie próbowałam, ale szybko mi się posypały, bo te obrazy są bardzo osobiste i nie bardzo pasują do standardowych słowników. Mam wrażenie, że hipnagogia mówi językiem bardziej indywidualnym niż sen głęboki. Ciekawi mnie, jak ty to kategoryzujesz - masz jakiś własny system?
Ja zawsze myślałam, że sny to po prostu sny i nic za nimi nie stoi. Ale po tym co tu czytam to zaczynam się zastanawiać. Czy naprawdę każdy sen coś znaczy, czy tylko niektóre?
Słucham tej rozmowy i mam takie podstawowe pytanie - jak w ogóle rozpoznać, że jest się w stanie hipnagogicznym, a nie po prostu zaczyna się śnić normalnie? Bo sama nie jestem pewna, czy to co mi się zdarza przed snem to właśnie to.
Bo mi się zdarza coś takiego - jakby migawki obrazów, zanim naprawdę zasnę. Ale czy to już hipnagogia, czy po prostu wyobraźnia, która pracuje? Jak to odróżnić?
A czy one sa zawsze ruchome? Bo u mnie czasem to jak zdjecia, nieruchome, i nie wiem czy to sie liczy.
A ja mam pytanie bo troche zgubiłam watek - ten korytarz co widzialam, o którym pisałam wczesniej, to moze miec jakis zwiazek z tym wychodzeniem z ciała? Czytałam gdzies ze korytarze w snach to wyjscia...
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam wrażenie, że tutaj każde doświadczenie ma już gotową ezotoryczną etykietkę. A co jeśli ten głos to po prostu mózg, który zasypia i produkuje losowe dźwięki?
Ten opis "wciśnięcia pauzy" to jest ciekawe. Jakbyś powiedział, że świat się zatrzymał, żebyś coś zarejestrował. Czy to poczucie dotyczyło tylko ciebie, czy miałeś wrażenie, że dosłownie wszystko dookoła się zatrzymało?
To "ważne ale niespieszne" to bardzo trafne określenie dla hipnagogii w ogóle. Nie mam tu gotowej interpretacji, ale to jedna z cech odróżniających ten stan od zwykłego snu - ta powaga bez pilności. Czy inni to rozpoznają?
Rozpoznaję. I właśnie dlatego hipnagogia popołudniowa ma inny ciężar niż nocna - w nocy jest więcej pilności, więcej emocji. Popołudniu ten stan jest jakby spokojniejszy i przez to chyba łatwiej go zapamiętać i obserwować.
A jak mam odroznic szum od sygnalu jak nie wiem co szukam? Bo ja zawsze traktowalem te stany jakby losowe. Teraz juz nie wiem czy to ma sens.
A czy ten próg o którym piszecie można celowo wyczuć i zatrzymać się na nim? Bo ja najczęściej go przekraczam nieświadomie i budzę się już po wszystkim bez żadnego wspomnienia. Jak w ogóle zacząć to kontrolować?
Hmm. Chyba czesciej po poludniu albo wieczorem przed snem. Rano raczej nie, albo nie pamietam. Nigdy o tym tak nie myslałam ze pora moze cos znaczyc.
Przepraszam że wchodzę, ale słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i chcę zapytać o jedną rzecz. Czy te popołudniowe stany mogą być zwykłym zmęczeniem a nie żadnym progiem? Piszę bo sama mam drzemki i nic specjalnego tam nie czuję, po prostu zasypiam.
No właśnie chyba tak, po prostu wyłączam się. Ale teraz kiedy pytasz, to pamiętam że czasem mam takie dziwne urwane zdania w głowie zanim zasnę, jakby ktoś mówił coś bez sensu. Myślałam że to szum w głowie a nie żaden próg.
Mnie zastanawia jedno - wy wszyscy opisujecie te stany jakby były raczej bierne, coś do was przychodzi albo nie. A czy można aktywnie coś zrobić żeby je wywołać w konkretnej chwili? Bo siedzieć i czekać to nie moja metoda.
No właśnie nie wiem. Może po prostu chcę w końcu coś poczuć, bo czytam tu o progach i echach a ja jak zasnę to nic, czarna ściana i budzę się. Trochę mi szkoda że inni mają te doświadczenia a ja jakbym była głucha.
Czarna ściana to też informacja. Serio. Niektórzy nie pamiętają przejścia przez hipnagogię nie dlatego że jej nie ma, ale dlatego że mózg nie jest jeszcze wytrenowany żeby tę chwilę rejestrować. To nie jest kwestia głuchoty, to kwestia kierunku uwagi.
To wraca do tego skąd zaczęłyśmy, że popołudnie ma inny charakter nie tylko energetycznie ale i praktycznie. Mniej ryzykujesz zakłóceniem nocnego snu, masz krótszy czas na wejście w stan, i materiał jest inny. Mam wrażenie że to dobre miejsce dla początkujących właśnie dlatego.
To bardzo możliwe. Sama miałam tak przez długi czas, że ten moment kiedy zaczyna się cokolwiek ciekawego trwał może sekundę i potem albo zasypiałam albo się budziłam. Żeby go w ogóle zauważyć trzeba było kilka razy przepuścić zanim mózg zaczął go rejestrować. Nie powiem żeby to była przyjemna nauka.
Właściwie to brzmi jakbyście mówiły że hipnagogia sama w sobie jest niewidoczna dopóki nie wiemy czego szukać. To trochę paradoks - żeby to zobaczyć trzeba już mieć pojęcie jak wygląda, a skąd mamy wiedzieć jak wygląda skoro jej nie widziałyśmy.
Trudne zasypianie i hipnagogia mogą współistnieć. Ten niepokój przed snem - czy on ma jakąś treść, czy to czysto fizyczne? Bo jeśli w środku tego szumu są urywki myśli albo coś jakby za mgłą, to może właśnie tam jest ten próg o którym rozmawiamy.
