Od jakiegoś czasu ćwiczę świadome śnienie i regularnie spotykam w snach tę samą postać - przynajmniej tak mi się wydaje. Problem w tym, że jej wygląd się zmienia. Raz to wysoki mężczyzna w szarej szacie, innym razem coś w rodzaju świetlistej kuli, a raz pojawiła się jako stara kobieta. Energia za każdym razem jest podobna - spokój, pewien autorytet. Mam wrażenie, że to ten sam byt, ale nie mam pewności. Czy ktoś ma doświadczenie z przewodnikami, którzy zmieniają formę? I drugie pytanie, które mnie trapi od dłuższego czasu - po sesjach świadomego śnienia mam poważny problem z wychodzeniem ze stanu sennego. Leżę z otwartymi oczami i nie wiem do końca, czy śnię dalej, czy już jestem rozbudzony. Trwa to czasem kilkanaście minut. Czy ktoś wie, czy to jest stan normalny przy regularnej praktyce, czy powinienem zacząć się niepokoić?
To co opisujesz z tym wyglądem to bardzo klasyczny przypadek. Przewodnicy rzadko kiedy mają jeden stały kształt - forma to tylko to, co twój umysł jest w stanie przetworzyć w danym momencie. Pytanie, które bym zadała, jest inne: co czujesz w momencie kontaktu? Strach, ciepło, neutralność? Bo to ważniejsze niż wygląd.
Zatrzymajcie się na chwilę. Kwestia tożsamości bytu w śnie - to jest jedno zagadnienie. Ale ten problem z powrotem do rzeczywistości, który opisujesz na końcu, to już coś, o czym powinienem powiedzieć wprost. To co opisujesz brzmi jak hipnagogia lub hipnopompia, stany przejściowe między snem a jawą. One same w sobie nie są groźne, ale jeśli zdarzają się regularnie i trwają długo, to przy intensywnej praktyce świadomego śnienia może to być znak, że robisz to zbyt agresywnie. Ile razy w tygodniu ćwiczysz i jak długo trwają twoje sesje?
Godzina dziennie przy regularnej praktyce to jest sporo. Mózg potrzebuje czasu na integrację tego co przetwarza w trakcie świadomego snu. Jeśli nie dajesz mu tej przerwy, granica między stanami się rozmywa. To nie jest mistyczne - to neurologia. Stany hipnopompiczne u regularnych praktyków są dobrze udokumentowane. Polecam poczytać chociażby Stephena LaBerge'a, który od strony badawczej opisuje te mechanizmy. Zmniejszenie częstotliwości to pierwszy krok.
Słuchajcie, a czy ktoś zwrócił uwagę na to kiedy dokładnie te zmiany wyglądu przewodnika się pojawiły? Pytam bo numerologicznie rzecz biorąc, pewne cykle osobiste mogą wpływać na to jak postrzegamy byty w snach. Wedrowiec, nie chcę za dużo zakładać, ale czy te różne formy pojawiają się losowo czy może jest jakiś wzorzec, na przykład o określonych porach roku albo w konkretnych sytuacjach życiowych?
Wracając do głównego pytania - ta sama istota w różnych formach. W wielu tradycjach jest to uznawane za normę. W szamanizmie na przykład przewodnik może przybierać formę zwierzęcia, człowieka albo żywiołu w zależności od tego czego potrzebujesz w danym momencie. Forma to komunikat sam w sobie. Starzec to często mądrość, spokój, wiedza. Światło to czysta energia bez filtrów. Jeśli za każdym razem masz to samo poczucie bezpieczeństwa i ten sam "podpis energetyczny" - to prawie na pewno ta sama istota. Zmieniasz ty, nie ona.
To jest właśnie kluczowe pytanie i szczerze mówiąc nie ma na nie prostej odpowiedzi. Z perspektywy psychologii to co widzisz w śnie świadomym to zawsze w jakimś stopniu twój własny umysł. Ale z perspektywy ezoterycznej te dwie rzeczy niekoniecznie się wykluczają. Pytanie czy w ogóle potrzebna jest ta granica - czy wystarczy, że kontakt jest dla ciebie znaczący i przynosi ci coś wartościowego?
I właśnie tu wracam do swojego pierwotnego pytania. Skoro nie mam pewności czy to mój umysł czy coś zewnętrznego, to jak w ogóle oceniać te zmiany wyglądu? Może całe rozróżnienie na "prawdziwy przewodnik" kontra "wytwór wyobraźni" jest po prostu złym pytaniem.
Myślę że trafiłeś w sedno. Zadajesz sobie pytanie w kategoriach zero-jedynkowych, a doświadczenie senne tak nie działa. Ale mam do ciebie konkretne pytanie: kiedy forma się zmienia, ty to obserwujesz spokojnie czy próbujesz tę zmianę zatrzymać?
Nie brzmi absurdalnie, to bardzo ludzka reakcja. Ja też tak miałam na początku. Jakby zmiana była zagrożeniem. Ale potem zauważyłam że im bardziej puszczałam tę kontrolę, tym wyraźniejsze stawało się coś innego - właśnie ta energia o której mówił Froen. Forma przestawała mieć znaczenie.
A czy ktoś próbował dokumentować te zmiany? Mam na myśli pisać daty, co się pojawiło, co wtedy działo się w życiu na jawie? Bo numerologicznie to może być bardzo czytelne kiedy masz dane rozłożone w czasie. Wedrowiec, wspomniałeś o stresie i spokojnych okresach - ale czy masz to gdzieś zapisane czy to z pamięci?
Dziennik snów to naprawde dobry pomysł, ja polecam każdemu. Tylko ważne żeby pisac zaraz po przebudzeniu, nie po godzinie bo szczegóły uciekają. A te formy które opisujesz Wedrowiec - czy w dzienniku masz jakoś opisane co czułeś przy każdej z nich, nie tylko jak wyglądała?
przepraszam że znowu wchodzę z moim pytaniem, ale skoro piszecie o dzienniku snów - czy to że postać stała w ciemności i milczała może znaczyć że to nie jest przewodnik tylko coś innego? trochę się boję że to może być coś złego
a skąd wiecie co jest wrogie a co nie? serio pytam, bo jak dla mnie wszystko co nieznane w śnie jest trochę straszne i nie umiem odróżnić czy to złe czy po prostu nieznane
Jest, ale tu ostrożnie. W szamanizmie mówi się o "zwoływaniu" przewodnika, ale to wymaga wcześniejszej relacji. Jeśli zaczniesz narzucać formę jednostronnie, możesz skończyć z projekcją własnych oczekiwań, a nie z rzeczywistą komunikacją. Mam pytanie: po co ci ta konkretna forma? Czego szukasz w tej stabilności?
To jest pułapka weryfikacji przez wygląd. Forma jest najtańszym sposobem oszukania samego siebie w śnie świadomym. Mózg jest mistrzem w tworzeniu przekonujących wzorców. Apolonia mówiła o energii - to znacznie trudniej sfabrykować niż wygląd. Wedrowiec, czy kiedykolwiek doświadczyłeś czegoś czego nie spodziewałeś się po tej istocie? Czegoś co cię zaskoczyło?
No właśnie i to jest to. Pytanie czy ta pewność się rozmyła dlatego że twój umysł zaczął to racjonalizować po przebudzeniu, czy może dlatego że kolejne kontakty były już inne jakościowo? Bo to są dwie różne sprawy.
To jest interesujące bo podświadomość też zna te rzeczy. Pytanie jest trudne i nie próbuję ci zabrać tego doświadczenia, ale - czy mógłbyś tak samo trafić na tę informację sam, bez snu? Czy to było coś co wiedziałeś ale nie przyznawałeś, czy coś czego w ogóle nie wiedziałeś?
Ale z tą zmianą wyglądu - czy ta istota, która powiedziała to ważne, wyglądała tak samo jak ta którą widujesz teraz? Czy forma wtedy też była inna? Bo mam wrażenie że przez całą dyskusję nie padło wprost czy zmiany wyglądu pokrywają się z jakimś wzorcem - bardziej wyraźna istota kontra mniej wyraźna.
To co piszesz ma sens. Wyraźna forma przy głębokim kontakcie, rozmyta lub zmieniająca się przy płytszym - to mogłoby sugerować że zmiana wyglądu jest objawem jakości połączenia, nie dowodem na inną tożsamość. Ale to rodzi inne pytanie: co powoduje te gorsze jakościowo sny? Coś w tobie, jakiś stan, czy coś zewnętrznego?
