Porządek zamiast logiki - to jest bardzo precyzyjne. W hermetycznym rozumieniu snu istnieje coś, co można by nazwać snem o strukturze, gdzie nie ma przypadku i nie ma też linearnej przyczyny. Jest tylko układ. Goplana, czy w tym śnie był jakiś element, który wyglądał jak środek - coś, od czego wszystko się układało?
Postać jako środek snu, nie jako element - to mi się łączy z tym, co w astrologii bywa opisywane przy silnym Saturnie w dwunastym domu. Figura, która porządkuje, ale sama jest przemijająca. Goplana, czy ta postać była ci znajoma, czy obca? Bo wcześniej w wątku było pytanie o nieznanych ludzi w snach i to wraca.
Postać była obca. Nie rozpoznałam jej na jawie i nie mam wrażenia, że ją znam. Ale we śnie była ważna w sposób, który nie wymagał historii. Jakby jej obecność była wystarczająca sama w sobie. Leopold, rozumiem twój opór - też nie szukam tu schematu. Ale skojarzenia Zlaty coś mi porządkują, nawet jeśli nie są pewne.
Ale właśnie to mnie zatrzymuje - obca postać, która jest ważna bez historii. Jak to możliwe, że coś, czego nie znamy, może mieć we śnie taki ciężar? Goplana, czy to był ciężar emocjonalny, fizyczny, czy raczej to poczucie, że ta postać coś sobą reprezentuje?
Przypomnienie o czymś, o czym nigdy nie zapomnę - to jest zdanie, które mnie uderzyło. Bo jeśli dobrze rozumiem, Goplana nie wie, o czym jest to przypomnienie, a mimo to ma pewność, że to właśnie ono. Czy to nie jest właśnie ten "porządek", o którym mówiłaś wcześniej? Nie logika, tylko pewność struktury?
Postać progowa, odejście w stronę świtu, gotowe zakończenie bez zaskoczenia. Słuchajcie, bo ja zaczynam się zastanawiać, czy nie mieszamy tu dwóch pytań. Pierwsze: co Goplana śniła. Drugie: dlaczego to zakończenie było "gotowe". I to drugie pytanie z tytułu wątku chyba gdzieś nam uciekło. Goplana, wracając do początku - ta wiedza o zakończeniu, zanim się ono rozegra: była we wszystkich tych snach, czy tylko w tym ze świtem?
To co Goplana opisuje jako "jedyna możliwość" - czy to nie brzmi jak przeznaczenie? Nie pytam złośliwie, naprawdę. Bo ja we własnych snach czasem mam to uczucie, że coś musi się stać, nie dlatego że wiem co, ale dlatego że to po prostu należy do snu. Tylko nie wiem, czy to jest coś głębszego, czy po prostu tak działa narracja senna.
