Ostatnio mam bardzo dziwne sny i nie umiem ich nigdzie przyporządkować, bo nie pasują do żadnego opisu jaki czytałam. Śnię, że wędruję przez różne miejsca i czasy, i w każdym z nich jest inna wersja mnie. Nie chodzi o to że widzę siebie z zewnątrz, tylko że jestem tam naprawdę, w innym ciele, w innym wieku, czasem w ogóle nie wiem w jakich czasach. I jakby zbierałam te wersje siebie - dosłownie, jedną po drugiej - i niosłam je ze sobą. Jak puzzle albo odłamki. Raz miałam taką scenę że siedziałam przy ognisku z dziewczynką która miała moją twarz ale może 6-7 lat i ona mi coś mówiła ale nie pamiętam co, tylko wiem że bardzo żałowałam że nie zapisałam. Spotkał się ktoś z czymś takim? Co to w ogóle może oznaczać, zbieranie samej siebie z różnych kawałków?
no ładnie, to brzmi jak klasyczna praca z fragmentacją jaźni! Czytałam o czymś takim w kontekście pracy z czakrą serca i czakrą splotu słonecznego, bo podobno właśnie tam przechowujemy "kawałki" siebie z różnych etapów życia albo wcześniejszych wcieleń. To, że ta dziewczynka miała twoją twarz, to chyba nieprzypadkowe. Masz może poczucie, że gdzieś w dzieciństwie coś zostawiłaś, jakąś część siebie? 🙂
zastanawiam się czy bym to tak szybko łączył z czakrami, bo to trochę skrót. Ale sam motyw zbierania siebie z różnych czasów jest rzeczywiście opisywany w tradycji szamańskiej jako odzyskiwanie fragmentów duszy. Nie każda tradycja to widzi tak samo, ale schemat jest podobny: trauma albo silne przeżycie powoduje że część energii "zostaje" w tamtym miejscu i czasie. Sen może być sygnałem że coś takiego się dzieje. Pytanie tylko: czy po tych snach czujesz się jakoś inaczej rano? Bardziej pełna, spokojniejsza, czy raczej zmęczona?
ten opis z "kompletniejszą" to ważny szczegół. Znam kilka osób które opisywały podobne doświadczenia i to uczucie po przebudzeniu często jest silniejszym wskaźnikiem niż sama treść snu. Zmęczenie z jednoczesnym poczuciem integralności to nie jest typowe po zwykłym chaotycznym śnie. Mam jedno pytanie do ciebie: czy w którymś z tych snów zdarzyło ci się, że jakaś wersja ciebie odmówiła? Ze nie chciała z tobą iść? 🙁
słuchajcie, mam pytanie bo mnie to trochę zastanawia. Ta interpretacja z fragmentami duszy brzmi poetycznie, ale skąd wiemy że to nie jest po prostu sen o własnej tożsamości? Laurencja, czy masz teraz w życiu jakiś moment zmiany, coś dużego się dzieje? bo te sny często przytrafiają się kiedy człowiek jest na jakimś przełomie i podświadomość próbuje podsumować różne etapy. Nie mówię że odrzucam tę duchową interpretację, ale nie zakładałbym od razu fragmentacji duszy bez sprawdzenia prostszych wersji.
czytam ten wątek od początku i zastanawia mnie jedna rzecz, bo o tym zbieraniu siebie nigdzie wcześniej nie trafiłam. Ta postać starsza, 60-letnia, która się wahała - to nie mogłaby być jakaś forma przewodnika albo strażnika a nie dosłownie ty? Pytam bo w snach podobno bardzo często to co wygląda jak my, wcale nie musi być nami. Mogłaby to być jakaś istota która przyjmuje znajomą twarz żeby nie przestraszyć. Albo mówię głupoty, nie wiem, dopiero zaczynam się tym interesować.
a ja wróce do tego co Gorzyslaw powiedział o energii "zostającej" w miejscu traumy bo mi to dało do myślenia. Jeśli tak jest, to czy to zbieranie siebie we śnie mogłoby mieć jakiś efekt ochronny? Znaczy, czy zebranie tych fragmentów mogłoby sprawić ze człowiek jest mniej podatny energetycznie? Bo znam koncepcje ze fragmentacja auры osłabia pole energetyczne i robi luki przez ktore można "wchłaniać" cudze stany. Ciekawi mnie czy ktoś zauważył u siebie taki efekt po takich snach.
właściwie to ciekawe co Dominisia pisze, bo ja coś podobnego miałam ale w drugą stronę chyba. Śniłam że jestem porozrywana na kawałki i nie mogłam się zebrać, i przez kilka tygodni potem byłam strasznie przesiąkliwa na czyjeś nastroje, w sensie ludzie w złym humorze i ja od razu leciałam w dół. Nie wiem czy to jest połączone ale twój opis Laurencja jest jakby odwrócony - ty zbierasz zamiast się rozpadać. I to uczucie kompletności rano może być właśnie tym, że pole się scala. Nie wiem, to tylko moje odczucie.
wy tu mówicie o ochronie energetycznej i fragmentacji auры ale to wszystko są metafory które różne tradycje opisują różnym językiem. W tradycji runistycznej jest runa Mannaz ktora mówi właśnie o integracji aspektów własnej osoby, dosłownie o "człowieku złożonym z wielu". Sny takie jak ten który opisuje Laurencja bywają interpretowane jako aktywacja tego archetypu. Czy ma to związek z fizycznym polem energetycznym, tego nie wiem i nie udaję że wiem. Ale że jest to doświadczenie o jakimś znaczeniu - to tak, nie wyglada mi to na zwykłe śmieciarskie sny z poprzedniego dnia.
