Śni mi się ostatnio pewna osoba i coś mnie w tym śnie bardzo nurtuje. Ta osoba nie jest sobą, rozumiecie? Znaczy, wygląda jak ona, ma jej twarz, jej ruchy, ale kiedy do mnie mówi, to mówi DOKŁADNIE jej słowami. Nie wymyśla nic nowego. Jakby była zlepkiem wszystkich naszych rozmów, które pamiętam. Tylko tyle i nic więcej. Siedzimy przy stole i ona powtarza mi zdania, które naprawdę wypowiedziała, w tej samej kolejności, z tymi samymi pauzami. Jakby ktoś odtwarzał nagranie. Zaczęłam się zastanawiać czy to ja buduję tę postać z materiału, który mam w pamięci, czy ona rzeczywiście jest czymś więcej. I trafiłam na coś o nagrywaniu intencji przed snem, o tym żeby intencjonalnie wpływać na to kogo zapraszamy do snu. Ktoś z was miał podobnie, że postać ze snu była jakby "zmontowana" z zapamiętanych chwil?
Ojej, to brzmi niesamowicie i jakoś mnie to bardzo uderzyło bo sama miałam coś podobnego z moją babcią. Ona odeszła jakieś cztery lata temu i przez długi czas śniła mi się dokładnie tak jak piszesz, mówiła rzeczy które naprawdę mówiła za życia, nic nowego, żadnych nowych informacji. Zastanawiałam się czy to znaczy że to tylko moja pamięć odtwarza ją, czy naprawdę ona do mnie przychodzi. Ale w końcu zaczęła mówić coś czego nigdy wcześniej nie słyszałam i to był dla mnie przełom. Co to znaczy że "nagrywanie intencji"? Możesz rozwinąć bo pierwszy raz się z tym spotykam
Ten twój opis ma swoją logikę jeśli patrzyć na to od strony mechaniki snu. Mózg w fazie REM sklada postacie z dostępnego materiału wspomnieniowego. Więc jeśli znasz kogoś głównie z rozmów, to ta osoba w twoim śnie BĘDZIE złożona z rozmów. To trochę tak jak z aktorem, który improwizuje kwestie z tego, co zdążył usłyszeć - tylko że tym aktorem jesteś ty, we własnej głowie. Ale to nie zamyka pytania o głębszy wymiar. Mnie bardziej ciekawi to co opisujesz jako "nagrywanie intencji". Słyszałem o tym w kontekście pracy ze snami, ale nigdy nie rozumiałem co konkretnie się nagrywa i jak
Czytam i trochę mi ciarki po plecach. Ja mam tak z pewnym człowiekiem, z którym rozmawiałam bardzo dużo przez komunikatory, znaczy głównie tekst pisany, i śni mi się że rozmawiamy i on używa dokładnych zdań jakie pisał. Dosłownie. Czasem rano pamiętam frazę i sprawdzam w historii rozmów i rzeczywiście tam jest. to mnie trochę niepokoi, to znaczy nie wiem czy się bać czy się cieszyć 🙂
Hej, ale zaraz, to może po prostu znaczy że mocno siedzisz w tych rozmowach w głowie i mózg to odtwarza? Nie wiem czy od razu trzeba to interpretować ezoteryczno. Choć przyznam że ta wersja z nagrywaniem intencji brzmi intryguj... znaczy ciekawie. co to właściwie jest, pytam serio
To bardzo gleboke pytanie, bo jezeli snisz postac zbudowana z tego co juz znasz, to ona moze ci powiedziec tylko to co juz wiesz. Jest jak zwierciadlo twojej pamieci. Ale jezeli w pewnym momecie powie cos czego nie pamietasz ze wspolnych rozmow, to wtedy dopiero jest pytanie skad to pochodzi. Ja w tarocie mam karte Ksiezniczki Mieczy ktora mowi o komunikacji oderwanej od zrodla, troche to samo chyba
a czy ktos probowl tego nagrywania na glols przed snem i sie udalo? bo czytam i jestem ciakawa ale brzmi troche jak... nie wiem jak to powiedziec jak rozmaianie z manekinem? sory za porownanie
Pokrzywka zadała dobre pytanie bo to kwestia praktyczna. Sam próbowałem coś podobnego, nie nagrywania, ale zapisywania intencji na kartce przed snem. Efekt był taki, że sny były bardziej skupione na temacie ale czy spotkałem rzeczywistą osobę? To już trudniej powiedziec. Miałem sny w których ktoś bliski mówił rzeczy których nie pamiętałem że mówił, a potem weryfikowałem i okazywało się że naprawdę to powiedział. Ale to mogło być po prostu zapomniane wspomnienie, nie dowód na cokolwiek
no nie, właśnie to jest dla mnie najtrudniejsze żeby odróżnić. znaczy, skąd wiem że to jest echo mojej pamięci a nie naprawdę jakaś głębsza forma kontaktu? Czy jest jakiś sygnał we śnie który by wskazywał na to że to coś więcej?
Chcę się wtrącić bo mam dokładnie ten problem. Śni mi się kolega z którym przestałam się kontaktować i te sny są właśnie takie jak opisujesz, złożone z rozmów które naprawde mieliśmy. Ale raz, jeden jedyny raz, powiedział mi we śnie cos o sobie czego nie wiedziałam. I kiedy kilka miesięcy potem przez przypadek się dowiedziałam że to prawda, to byłam w szoku. Nie wiem co z tym zrobić. Czy to telepatia? Czy to przypadek?
czytam od początku i mam pytanie może naiwne ale czy ta technika z nagrywaniem głosu przed snem nie jest przypadkiem tym samym co afirmacje? Bo robiłam afirmacje przed snem i jakoś nie czułam żeby mi to szczególnie zmieniało sny. Więc pytam z ciekawości co tu jest inaczej
Ojejku, Cezaryna to co napisałaś jest niesamowite. powiedział ci coś prawdziwego o sobie czego nie wiedziałaś. Ja bym chyba nie spała po czymś takim. Czy próbowałaś do niego napisać albo zapytać o to co ci się przyśniło? Przepraszam że pytam o prywatne, nie musisz odpowiadać
Wracajac do tej techniki nagrywania bo jestem niecierpliwa 😛 czy to działa od razu czy trzeba czekać tygodniami? Bo jak coś ma działać po miesiącu to mnie to nie interesuje szczerze mówiąc, chcę wiedzieć czy jest jakiś szybszy efekt
ok rozumiem ale jak NIE od zera to ile? tydzień? miesiąc? bo mam konkretną osobę w głowie i nie wiem czy to ma sens w ogóle próbować czy po prostu czekać aż samo przyjdzie
Chcę wrócić do tego co Teofilka napisała o zaskoczeniu jako kryterium. To jest bardzo stara intuicja, pojawia się w różnych tradycjach pracy ze snem. Jeśli postać robi dokładnie to czego oczekujesz, to jesteś autorem całego snu. Jeśli cię zaskoczy, przerwie ci, powie coś czego nie chciałaś usłyszeć, to jest sygnał że dzieje się coś więcej. Nirvana ma rację że to subiektywne, ale w pracy ze snem subiektywność jest materiałem, nie przeszkodą.
a jak zapisywac emocje jezeli czesto niemam slow na to co czuje po snie? jak to sie normalnie robi? bo ja zawsze ide od razu po obrazy i moze dlatego tak duzo mi umika
