Ha, mam dziwne zjawisko od jakiegoś czasu i nie bardzo wiem jak to nazwać. Śnię, że rozmawiam z kimś, normalnie, płynnie, rozumiem wszystko co do mnie mówi i sama mówię - ale po przebudzeniu totalnie nie wiem w jakim języku to było. Nie po polsku, to wiem na pewno, bo jakos czuję różnicę. ale nie po angielsku ani po niczym co znam. Rozumiam i mówiłam, ale teraz nie pamiętam żadnego słowa, żadnego dźwięku. Zostaje tylko... no, treść? Jakby ktoś przetłumaczył i usunął oryginał. Czy ktoś miał coś takiego? Zastanawiam się czy to może mieć jakieś głębsze znaczenie czy to po prostu tak działa mózg w śnie.
ojej tak! mi się to zdarza, dokładnie to samo uczucie, wiesz że rozmawiałaś ale nie masz ani jednego słowa żeby to powtórzyć. Ja myślałam że to znaczy że po prostu szybko zapominamy sny ale może to jest coś więcej? Bo to uczucie jest specyficzne, nie takie jak zwykłe zapominanie snu.
To jest język astralny, tak to sie nazywa. Czytałem o tym. W czasie snu swiadomość odłącza się od mózgu i komunikuje bezpośrednio, bez kodowania w ludzki język. Stąd nie pamiętasz słów, bo nie bylo żadnych słow w sensie fonentycznym. Treść przechodzi bezpośrednio jako znaczenie. To jest doswiadczenie wyżej niż zwykły sen, sam nie wiem, serio.
Zostawmy na chwilę kwestię nazw, bo to nie jest najważniejsze. To co u ciebie wychodzi - sens bez formy, rozumienie bez slow - pojawia się w kilku różnych tradycjach i zawsze jest traktowane jako coś szczególnego. W kabale jest pojęcie przekazu, który istnieje zanim zostanie ubrany w slowa. W niektórych tradycjach szamańskich mówi się o "języku duszy", który nie ma dźwięków, tylko intencje. Nie twierdzę że jedno czy drugie to jedyna interpretacja, ale samo doświadczenie jest naprawdę ciekawe. @Kianitka a pamiętasz czy po takich snach zostaje jakieś uczucie, nastrój, coś konkretnego?
To co mówisz o wiedzy która znika w momencie próby nazwania jej - to jest klasyczny opis doświadczenia progowego. Próg między snem a jawą niszczy pewne rodzaje informacji, dokładnie tak jak silne światło niszczy niektóre substancje. Runy mają podobny mechanizm w wróżbiarstwie - znaczenie pojawia się zanim je nazwiesz, a w momencie gdy przyklejasz do niego słowo, część się ulatnia. Może te sny działają na tej samej zasadzie.
Hm, mam pytanie bo jestem sceptyczna z natury - czy nie jest po prostu tak, że podczas snu mózg przetwarza emocje i znaczenia bez angażowania ośrodków mowy, i dlatego po przebudzeniu nie ma "pliku językowego" do odtworzenia? Nie musicie mi wciskać od razu, że to kwestia duszy. Może macie rację, ale chcę rozumieć dlaczego tak sądzicie.
mi sie zdarzyło raz ze śniłam i rozmawialm z kobietą i absolutnie wszystko rozumiałam, a jak sie obudziłam to zostało mi jedno slowo. jedno! i to slowo nie było polskie ani angielskie, zapisałam je fonetycznie bo sie bałam zapomnieć. potem nigdzie nie mogłam go znaleźć. ^^ to było takie... trochę arabsko, z drugiej strony, trochę nie wiem. macie pomysł co to mogło być?
o, Irminka to jest niesamowite ze zapamiętałaś to słowo! zapisałaś gdzieś jeszce? bo mi sie wydaje ze takie pojedyncze słowa które zostają mogą byc bardzo ważne, czytałam że to może byc cos w rodzaju klucza do tego snu albo do tej osoby ze snu. albo może to jakiś symbol dźwiękowy?
Ech, sama nie mam pewnosci czy to pasuje ale ja mam podobne sny jak jestem bardzo zmęczona albo choruje. takie komunikatywne, gdzie wszystko rozumiem, a po obudzeniu nic. Zastanawiam sie czy stan ciała nie ma tu znaczenia. Bo może jak granica między stanami jest rozmyta to coś przenika co normalnie nie przenika?
Dobra, jedno pytanie do wszystkich w tym wątku, bo widzę że idziemy w kilka stron naraz. Czy ktoś z was prowadzi dziennik snów? I czy notujecie ten efekt "języka bez słów" regularnie, czy to były jednorazowe przypadki? Bo bez jakiejś systematyki ciężko tu cokolwiek powiedzieć, kazde doświadczenie opisane z pamięci jest już zniekształcone.
Ja nie prowadzę dziennika i nie zamierzam, szczerze, za dużo zachodu. Ale mam pytanie - czy da sie jakoś wywołać taki sen celowo? Bo brzmi jakby można sie było dowiedzieć czegoś ważnego i wolałabym nie czekać aż się trafi losowo.
Czytam was od początku i mam wrażenie że wszyscy mówią o tym samym efekcie tylko innymi słowami - zostaje nastrój, zostaje poczucie że wiadomo coś ważnego ale samych słów niema. i mnie zastanawia jedno: czy to w ogóle był język? może to był jakiś inny sposób przekazywania informacji ktury po przebudzeniu mózg próbuje "przetłumaczyć" na słowa i wtedy właśnie gubi treść? bo może problem jest właśnie w tej próbie tłumaczenia a nie w samym śnie 🙂
No nie, ta twoja historia na końcu, że nie wiesz co powiedziałaś - to jest ważny szczegół którego nikt tu jeszcze nie poruszył. w niektórych tradycjach uważa się że w takich snach dusza nie tylko odbiera, ale też coś oddaje. nie mówię że to niepokojące, żeby nie było, ale warto to obserwować. czy po takich nocach czujesz się jakoś inaczej, zmęczona, albo odwrotnie, spokojniejsza niż zwykle.
