Forum

Asystent AI
Sny, w których wczo...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Sny, w których wczorajszy świat dzisiaj jest inne - kraina zmienia topografię co noc

Strona 1 / 2

Wpisy: 99
Rozpoczynający temat
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Mam taki sen od jakiegoś czasu i nie wiem co z tym zrobić. Chodzi o to, że śnię sobie jakieś miejsce, powiedzmy dolinę z rzeką i lasem po lewej stronie, jakiś mostek. Zapamiętuję to całkiem dobrze. A potem wracam tam w kolejnym śnie i tego mostku już nie ma, rzeka płynie zupełnie inaczej, po prawej, a las jakby się cofnął dalej. To nie jest tak, że sen się zmienił — to jakby to MIEJSCE żyło i zmieniało się między moimi wizytami. Czy ktoś miał coś takiego? Bo nie wiem czy to znak, czy ja po prostu słabo zapamiętuję.


Odpowiedz
62 odpowiedzi
Wpisy: 594
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Znam to i to nie jest kwestia słabej pamięci, bo u mnie jest podobnie i pamiętam szczegóły bardzo wyraźnie. Mam takie jedno miejsce, nazwijmy je 'miasto na wzgórzu', i za każdym razem kiedy tam wracam, coś jest przestawione. Raz główna ulica idzie na wschód, raz wprost urywa się przy ścianie budynku, którego wcześniej nie było. Mnie bardziej ciekawi to, czy te miejsca mają jakąś własną logikę zmian, czy zmieniają się przypadkowo. Bo u ciebie ta rzeka — czy zmienia się w sposób, który jakoś pasuje do tego, co wtedy przeżywasz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Wrotycz szczerze to nie łączyłem tego z tym, co przeżywam. Ale teraz jak pytasz... to ciekawe, bo chyba wtedy kiedy rzeka płynęła inaczej, byłem w jakimś trudniejszym momencie. Nie pamiętam dokładnie. Zacznę to zapisywać. Ale powiedz mi — to twoje 'miasto na wzgórzu', czy ono w ogóle istnieje w jakiejś formie, czy to coś totalnie wymyślonego?


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@idzik70)
Połączone: 9 miesięcy temu

No właśnie mnie to samo zastanawia, bo też mam jedno miejsce, do którego wracam. I też się zmienia. Tylko u mnie to bardziej że raz są tam ludzie, raz pustka. A topografia, no mniej więcej ta sama, ale jakieś szczegóły inne. Ale chciałem zapytać — czy u was to jest jakieś konkretne, realistyczne miejsce, jak prawdziwe miasto albo prawdziwy las, czy bardziej coś surrealistycznego, co nie mogłoby istnieć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Idzik70 u mnie jest pół na pół. Samo wzgórze i ogólny układ mógłby być realny, ale szczegóły są niemożliwe — na przykład domy z wejściami po trzy metry nad ziemią, albo place bez widocznego nieba. Myślę, że właśnie to rozróżnienie ma znaczenie. Jeśli miejsce jest realistyczne i tylko topografia się przesuwa, to mogłoby być coś w rodzaju pamięci duszy, jakieś miejsce, które faktycznie istnieje lub istniało. Jeśli jest surrealistyczne od początku, to bardziej skłaniałabym się ku temu, że to żywa przestrzeń podświadomości.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czytam to z uwagą, bo też mam powracające senne miejsca, ale nigdy nie myślałam o tym od strony topografii. Zawsze skupiałam się na tym, co się dzieje, a nie jak wygląda przestrzeń. A może zmiana przestrzeni to właśnie przekaz? Że zamiast słuchać co się mówi w śnie, trzeba patrzeć jak się zmienia tło?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Orlikowa.pl to ciekawe spostrzeżenie, ale wydaje mi się, że niekoniecznie albo-albo. Przestrzeń i zdarzenia razem tworzą obraz. Mnie bardziej zastanawia to, co powiedział Blazej — że rzeka zmieniła kierunek. W symbolice wodnej rzeka ma kierunek, ma cel, coś niesie. Jeśli nagle płynie w przeciwną stronę, to może coś o odwróceniu jakiegoś procesu? Tylko nie chcę tu wróżyć bez kontekstu. Blazej, a co się działo w twoim życiu mniej więcej wtedy kiedy po raz pierwszy zauważyłeś tę zmianę?


Odpowiedz
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Eremitka68 no właśnie to jest trudne do ustalenia, bo nie wiem kiedy to się zaczęło. Mam wrażenie, że to miejsce miałem od dawna, ale zmiany zaczął zauważać może rok temu? A rok temu to był u mnie dosyć trudny okres, zmiana pracy, trochę się posypało prywatnie. Może coś w tym jest.


Odpowiedz
Wpisy: 1109
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Jest pewna tradycja w pracy ze snami, która mówi o tak zwanych 'stałych miejscach sennych' — to nie jest mój termin, spotkałem go u Junga pod nieco inną formą. Chodzi o to, że pewne przestrzenie w snach nie są przypadkowe, ale są czymś w rodzaju sceny, na której grana jest wasza wewnętrzna dynamika. I właśnie dlatego ta scena może się zmieniać — bo zmienia się to, co rozgrywa się w środku. Pytanie, które bym postawił: czy zmiany krajobrazu poprzedzają zmiany w waszym życiu, czy po nich następują?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 149

@Kobalt właśnie, to jest ważne pytanie, bo ja mam wrażenie że u mnie raczej poprzedzają. Jakby miejsce wiedziało wcześniej. Ale to może być też po prostu dobre zapamiętanie tego, co już podświadomość wiedziała, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@tadek57)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę tu z innej strony, bo mnie interesuje aspekt cykliczny. Astrologia uczy, że pewne energie wracają w cyklach i być może takie senne miejsca też mają swój rytm. Czy ktoś z was sprawdzał, czy zmiany krajobrazu sennego pokrywają się z jakimiś datami, fazami księżyca, albo nawet porami roku? To brzmi może zbyt technicznie, ale może by coś wyjaśniło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Tadek57 to nie brzmi zbyt technicznie, to całkiem sensowne pytanie. U mnie mam wrażenie, że najintensywniejsze powroty do 'miasta na wzgórzu' zdarzają się jesienią, ale nie prowadziłam dokładnych zapisków. Może czas to zmienić. Tylko jak to sprawdzić rzetelnie, skoro sny zapamiętujemy wyrywkowo?


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, ale ja mam pytanie bardziej praktyczne. Bo to wszystko ciekawe, te analizy i symbolika, ale co z tego wynika? Jeśli to miejsce się zmienia, to czy można jakoś na to wpłynąć? Czy można wejść do snu i spróbować, na przykład przez świadome śnienie, sprawdzić dlaczego rzeka płynie inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Celestyna.1 można próbować, ale bym nie szedł od razu w interwencję. Najpierw obserwacja. Świadome śnienie w takich miejscach ma sens, ale jeśli wchodzi się z nastawieniem 'chcę to zmienić', można zagłuszyć to, co to miejsce próbuje powiedzieć. Lepiej wchodzić z nastawieniem: 'chcę zobaczyć i zrozumieć'. To duża różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@polcia93)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja nie mam takich snów z powracającymi miejscami, ale teraz po przeczytaniu tego zaczynam się zastanawiać, czy czasem nie mam i po prostu nie łączę tego w całość. Bo mam różne sny z lasem, ale nie myślałam że to ten sam las. Czy jest jakiś sposób żeby stwierdzić, że różne sny to to samo miejsce? Może brzmi głupio, ale naprawdę nie wiem jak to rozpoznać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Polcia93 nie brzmi głupio, to dobre pytanie. Mnie rozpoznanie przyszło przez jeden konkretny szczegół, który się powtarzał — u mnie to jest pewien rodzaj brukowanej uliczki z kamieniami ułożonymi w łuski. Kiedy to widzę, wiem że jestem 'tam'. Czasem to właśnie jeden szczegół, który wraca, a nie cały krajobraz. Spróbuj przy kolejnym śnie z lasem poszukać czegoś takiego — drzewo o szczególnym kształcie, ścieżka, cokolwiek stałego.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słuchajcie, mam jedno pytanie do was wszystkich, bo pracuję trochę z energetyką i czakrami, i mnie zastanawia coś innego. Czy te zmieniające się krajobrazy mogą być związane z tym, jak zmienia się pole energetyczne osoby? Mam na myśli to, że czakra korzenia odpowiada za poczucie stałości i gruntu pod nogami. Jeśli jest w rozchwianiu, czy to nie mogłoby właśnie objawiać się tym, że senny 'grunt' dosłownie się przesuwa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Sewer76 to ciekawa hipoteza, ale nie łączyłabym tego tak bezpośrednio. Czakra korzenia to jedno, ale sny to często praca całego systemu energetycznego, nie jednego centrum. Poza tym, jeśli by to była tylko kwestia rozchwanego uziemienia, to skąd ta systematyczność zmian? Blazej opisuje coś bardzo konkretnego — rzeka zmienia kierunek. To nie jest chaos, to jest coś raczej celowego.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś z numerologii, bo to może niespodziewanie pasować. W numerologii pewne liczby wiążą się z pojęciem 'żywej przestrzeni' — coś, co nie ma stałej formy, ale ma stałą funkcję. I mnie zastanawia, czy ktoś z was liczy te powroty. Ile razy wrócił do tego samego miejsca? Bo jeśli to cykl, to może ma jakąś liczbową strukturę, co sewen czy dziewięć powrotów i coś się zmienia jakościowo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Ludwiczek no teraz mi się robi głupio, bo nigdy tego nie liczyłem. Mam ogólne poczucie, że byłem tam może kilkanaście razy przez ostatni rok, ale konkretnych zapisków nie ma. Chyba czas założyć jakiś dziennik snów. Ale powiedz mi — co to miałoby zmienić, gdybym wiedział że to na przykład dokładnie dziewięć razy?


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@orlikowa68)
Połączone: 1 rok temu

Ja tu trochę z boku, bo takich snów nie mam, ale wychowałam się w tradycji, gdzie mówiono że jeśli miejsce we śnie się zmienia za każdym razem, to znaczy że ono żyje i cię obserwuje, nie ty je. Babcia mówiła, że takie miejsca mają duszę i same decydują co ci pokazują. Nie wiem czy to prawda, ale to interesujące odwrócenie perspektywy — może nie warto pytać 'dlaczego się zmienia' tylko 'co ono chce mi pokazać'?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Orlikowa68 to bardzo stare przekonanie, że pewne miejsca mają swoją wolę. W tradycjach słowiańskich mówiono o przestrzeniach 'żywych' i 'martwych', przy czym żywe potrafiły się zmieniać i miały pamięć. Ale mam pytanie — czy babcia rozróżniała między miejscami, które obserwują życzliwie, a tymi, które coś od ciebie chcą? Bo to chyba nie to samo.


Odpowiedz
(@orlikowa68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 92

@Eremitka68 szczerze mówiąc, nie pamiętam żeby robiła takie rozróżnienie. Mówiła po prostu, że takie miejsce 'patrzy'. Ale teraz jak pytasz, to zastanawiam się, czy sam fakt, że Blazej czuje się tam bezpiecznie albo niespokojnie, nie jest właśnie odpowiedzią na to pytanie. Może intencja miejsca odbija się w odczuciu?


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

To co powiedziała @Orlikowa68 o odczuciu jako sygnale, to mi klikło. Ja w swoim 'mieście na wzgórzu' czuję zawsze coś w rodzaju oczekiwania. Jakby coś miało się zaraz zdarzyć. I nigdy nie zdarzało się nic złego, ale to napięcie jest. Blazej, a ty co czujesz, kiedy już jesteś w tym miejscu? Niepokój, ciekawość, może coś innego?


Odpowiedz
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Wrotycz to dobre pytanie, bo wcześniej nie analizowałem emocji, tylko sam obraz. Jak teraz myślę — czuję coś jak nostalgię, ale za czymś, czego nie znam. Trochę jakbym wracał gdzieś, gdzie nigdy nie byłem. I właśnie przy rzece, gdy zmienił kierunek, poczułem coś jak niepokój, że coś się przesunęło. Nie złego, ale znaczącego.


Odpowiedz
Wpisy: 99
Rozpoczynający temat
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten komentarz Orlikowej68 i zastanawiam się nad tym zdaniem, że miejsce obserwuje mnie, a nie ja je. Bo to zupełnie odwraca perspektywę. Przez cały czas myślałem o tym jak o swojej podróży, swoim powracaniu. A co jeśli to ta przestrzeń mnie 'zaprasza' za każdym razem? I to ona decyduje, co mi pokaże?


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@idzik70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ta nostalgia za czymś nieznanym, to jest coś. Mam dokładnie to samo i nigdy nie umiałem tego nazwać. Jedna z moich znajomych powiedziała kiedyś, że to może być pamięć duszy, nie pamięć osoby. Że pewne miejsca pamiętamy z poprzednich żyć, tylko nie mamy do nich świadomego klucza. Czy to ma sens dla kogoś tutaj?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Idzik70 ma sens jako hipoteza, ale bym jej nie przyjmował za pewnik. 'Nostalgia za nieznanym' ma nawet swoją nazwę — portugalscy poeci nazywali to saudade, ale to pojęcie nie zakłada poprzednich wcieleń, tylko pewien rodzaj tęsknoty za czymś nieuchwytnym. Pytanie brzmi raczej: czy to miejsce czujesz jako 'swoje dawne', czy jako 'coś, do czego dążysz'? Bo to dałoby różne odpowiedzi.


Odpowiedz
(@idzik70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 149

@Kobalt kurde, to rozróżnienie jest trudne. Jak mam to w ogóle sprawdzić? Bo u mnie to chyba bardziej 'swoje dawne', ale nie jestem pewny czy to nie jest po prostu moje przekonanie, a nie realny sygnał.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Idzik70 właśnie o to chodzi — skąd wiesz co jest przekonaniem, a co sygnałem. Tu nie ma prostego testu. Ale jest jedna rzecz, którą warto sprawdzić: czy to miejsce daje ci informacje, których nie możesz znać na jawie? Jeśli wracasz stamtąd z czymś nowym, czego nie miałeś wchodząc — to jeden sygnał. Jeśli tylko z emocjami — to inny.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słuchajcie, chcę wrócić do zmiany topografii, bo myślę że ten wątek trochę odpłynął. Pytanie konkretne: czy któreś z was zauważyło, że konkretny element, właśnie rzeka, droga, drzewo zmienia się regularnie, a nie przypadkowo? Bo to by mogło znaczyć, że ta zmiana ma rytm, a nie jest chaosem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Sewer76 u mnie te zmiany nie mają wyraźnego rytmu, ale mają kierunek. Jakby miasto się rozrastało, ale nie równomiernie. Jedne dzielnice zostają, inne się zmieniają. Rzeki u mnie nie ma, więc nie mogę porównać z Blazejem, ale zastanawiam się, czy kierunek rzeki w snach to nie jest coś bardzo konkretnego symbolicznie. Czy płynie ku tobie czy od ciebie?


Odpowiedz
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Wrotycz nie pomyślałem o tym w ten sposób. Muszę to odtworzyć. W starym śnie rzeka płynęła gdzieś w prawo, jakby przed siebie, w dal. Po zmianie płynęła bardziej ku mnie, jakby wracała. Czy to może mieć znaczenie, że coś, co odchodziło, teraz wraca?


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Rzeka płynąca ku tobie — w symbolice solarnej i lunarcjo-wodnej to jest coś zupełnie innego niż rzeka odpływająca. Odpływ to zwykle koniec etapu, oczyszczenie, pożegnanie. Wpływ, czyli rzeka płynąca do ciebie, może oznaczać, że coś wraca do pola twojej świadomości. Niekoniecznie dosłownie, raczej jakiś temat, jakaś energia. Blazej, powiedziałeś wcześniej, że rok temu był trudny czas. Czy coś z tamtego okresu wróciło ostatnio?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Eremitka68 to jest pytanie, które mnie zatrzymuje. Bo tak, wróciły pewne sprawy. Nie te same okoliczności, ale podobne decyzje do podjęcia. Jakby historia się powtarzała trochę inaczej. I to zbiegło się właśnie z tą zmianą w snach. Może rzeczywiście ta rzeka coś sygnalizuje.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@tadek57)
Połączone: 1 rok temu

To co teraz opisuje Blazej jest bardzo ciekawe z perspektywy cykli. Podobna sytuacja życiowa wraca, rzeka we śnie zmienia kierunek w tym samym czasie. W astrologii mówimy o powrotach planetarnych, gdzie planeta wraca do swojej pozycji z narodzin i wywołuje echo tych samych tematów. Blazej, ile masz lat? Nie musisz odpowiadać dokładnie, ale na przykład okolice trzydziestki to Saturn return, który jest właśnie o powtarzaniu i decyzjach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Tadek57 mam czterdzieści siedem, więc Saturn return to raczej nie, ale jest coś takiego jak drugi Saturn return po pięćdziesiątce, prawda? Jestem niedaleko. Może to coś.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@tadek57)
Połączone: 1 rok temu

tak, drugi Saturn return zaczyna się trochę przed pięćdziesiątką i to jest czas przeglądu — co zbudowałeś, co porzuciłeś, co wraca do ciebie jako nierozwiązane. Zmiana kierunku rzeki w tym kontekście mogłaby być właśnie obrazem tego przeglądu. Ale to hipoteza, nie pewnik.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, przepraszam, że wejdę z inną stroną, ale mam wrażenie że trochę za bardzo analizujemy każdy szczegół i gubimy to, o co chodziło na początku. Bo Blazej napisał o topografii, która się zmienia co noc. I mnie nadal zastanawia to słowo 'co noc'. Czy to naprawdę dzieje się przy każdym śnie w tym miejscu, czy to bardziej że przy każdym kolejnym powrocie? Bo to duża różnica.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Celestyna.1 dobra uwaga, muszę sprecyzować. Nie każdej nocy w tym miejscu. Wracam tam może raz na kilka tygodni. Ale za każdym razem kiedy wracam, coś jest inne niż ostatnio. Nie radykalnie, ale zawsze coś.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@polcia93)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja mam głupie pytanie, ale powiem. Skoro to się zmienia za każdym razem, to czy jesteście pewni, że to to samo miejsce? Bo może to są podobne miejsca i tyle, a nie jedno żywe które ewoluuje? Jak to rozróżnić tak naprawdę?


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@polcia93)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobra, rozwijam własne pytanie, bo mi się tu coś kręci w głowie. Skoro to miejsce zmienia się stopniowo, a nie radykalnie, to może to tak działa jak miasto w którym mieszkasz? Jak wracasz po roku, to drzewo wycięli, postawili kiosk, ale wiesz że to to samo miasto. Może mózg albo dusza albo cokolwiek to jest, też tak to rozpoznaje. Tylko skąd to rozpoznanie? Co sprawia że Blazej czuje 'to tam', skoro to wygląda inaczej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Polcia93 to jest dobre ujęcie. U mnie też tak jest z tym miastem na wzgórzu — rozpoznaję je nie po wyglądzie, tylko po jakimś odczuciu. Jakby atmosfera była ta sama, mimo że fasady się zmieniają. Zastanawiam się czy to nie jest właśnie dowód na to, że te miejsca mają coś w rodzaju tożsamości niezależnej od formy.


Odpowiedz
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Wrotycz właśnie tak. Rozpoznaję to miejsce zanim jeszcze zorientuję się co widzę. To jest jakieś wewnętrzne 'tak, tutaj'. I dopiero potem rejestruję że rzeka płynie inaczej albo że zamiast lasu jest pole. Polcia ma rację, że to rozpoznanie jest kluczowe. Tylko też nie umiem powiedzieć skąd ono pochodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co opisujecie, to rozpoznanie przed percepcją, ma swoje miejsce w fenomenologii snu. Nie oceniam tego naukowo, mówię o tym jako o doświadczeniu. Są tradycje, które nazywają to rozpoznanie 'pieczęcią miejsca' — pewna energia lub intencja, która jest stała, nawet gdy forma się zmienia. Ale mam pytanie do Blazeja: czy to rozpoznanie jest przyjemne? Czy raczej neutralne, takie techniczne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Eremitka68 przyjemne, zdecydowanie. To jest ten moment w śnie, który chciałbym zatrzymać. Nie żeby coś robić, tylko żeby być. Jakby samo dojście tam już coś kończyło albo zaczynało.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracam do kwestii rytmu zmian, bo mi to nie daje spokoju. Blazej, próbowałeś kiedyś sprawdzić, czy te wizyty w tym miejscu łączą się z czymś konkretnym w życiu na jawie? Bo mam wrażenie, że nie rozmawiamy tutaj o przypadkowych zmianach krajobrazu, tylko może o jakimś wskaźniku. Jakby mapa reagowała na ciebie, nie na jakieś zewnętrzne czynniki.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@idzik70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Okej, ale jak sprawdzić czy mapa reaguje na ciebie? Blazej, masz jakiś zapis tych snów? Bo jak nie, to trochę trudno cokolwiek porównać. Pytam serio, nie złośliwie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Idzik70 mam urywki w notatkach, ale nie prowadziłem dziennika metodycznie. Zapisywałem kiedy coś mnie uderzyło, ale nie każdy sen. Więc nie mam pełnego obrazu. Sewer76 ma rację, że powinienem to sprawdzić, ale teraz już nie jestem w stanie odtworzyć chronologii. Zaczynam od nowa, właśnie założyłem notes.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale czytam ten wątek od początku i nie rozumiem jednej rzeczy. Jak to jest możliwe, żeby w śnie pamiętać jak wyglądało to miejsce poprzednim razem? Bo kiedy ja śnię, to nie pamiętam poprzednich snów, jestem po prostu w danym miejscu. Blazej, czy ty w samym śnie wiesz, że tam już byłeś i że coś jest zmienione?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Teodorka tak, i to jest chyba najdziwniejsza część. W śnie mam świadomość, że to jest 'moje' miejsce, że wracam. Nie zawsze pamiętam dokładnie jak było, ale czuję różnicę. Jakby ktoś przestawił meble w twoim pokoju — nie musisz pamiętać jak było, żeby wiedzieć że coś nie jest na miejscu.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Teodorka to jest naprawdę dobre pytanie i Blazej dobrze to ujął z tymi meblami. W literaturze o świadomym śnieniu mówi się o pamięci śnienia jako osobnym torze od pamięci na jawie. Niektórzy mają go silnie rozwinięty naturalnie, bez żadnych technik. Ale tu jest coś więcej do sprawdzenia: Blazej, czy ta pamięć miejsca jest raczej emocjonalna czy wizualna? Bo to może coś mówić o charakterze tych snów.


Odpowiedz
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Kobalt zdecydowanie emocjonalna. Wizualne szczegóły zatrzymuję po przebudzeniu, ale w samym śnie to jest czucie. Orientuję się przez jakąś wewnętrzną mapę, nie przez to co widzę.


Odpowiedz
Wpisy: 594
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

To co mówi Blazej o wewnętrznej mapie, bardzo mi koresponduje z czymś, co czytałam o śnieniu u rdzennych Australijczyków. Tam jest pojęcie songlines, szlaków śpiewu, które są jednocześnie geografią zewnętrzną i wewnętrzną. Nie twierdzę że to to samo, ale ciekawa zbieżność. Czy ktoś śnił kiedyś o miejscu, które znał tylko 'z wewnątrz', bez żadnego wizualnego zakotwiczenia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@orlikowa68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 92

Ja śniłam taki korytarz, nie wiem czy to odpowiada na pytanie @Wrotycz. Ciemny, nie widziałam ścian, ale wiedziałam gdzie skręcić. Wiedziałam to zanim pomyślałam. Może to właśnie taka wewnętrzna mapa.


Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Orlikowa68 ten korytarz bez ścian bardzo mnie ciekawi. Czy wiedziałaś gdzie chcesz dojść, czy tylko wiedziałaś gdzie skręcić, bez celu? Bo to mi się wydaje ważna różnica.


Odpowiedz
(@orlikowa68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 92

@Iga60 bez celu. To było jakby pamiętanie drogi, ale nie wiedziałam po co nią idę. I nigdzie nie doszłam, bo się obudziłam. Ale wiem, że gdybym skręciła w lewo, coś by się stało. Co, nie mam pojęcia.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Słuchajcie, ale czy my nie odpływamy od topografii Blazeja? On pytał o mapy które się zmieniają, a teraz jesteśmy przy korytarzach bez ścian. Chcę wrócić do czegoś konkretnego. Blazej, czy kiedyś wróciłeś do tego miejsca we śnie i było dokładnie tak samo jak poprzednim razem? Ani trochę inne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Celestyna.1 chyba nie. Zawsze coś jest inne. Nawet jeśli nie krajobraz, to pora dnia, albo powietrze. Nigdy nie miałem wrażenia że trafiam dokładnie w to samo miejsce w tym samym momencie. Ale to ciekawe pytanie, bo może gdyby raz było identycznie, to byłoby niepokojące.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu bo mam wrażenie że nikt nie powiedział wprost jednej rzeczy. W numerologii i w niektórych podejściach do snów, zmiana przy każdym powrocie to nie jest anomalia, to jest norma. Nic co żyje nie stoi w miejscu. Pytanie do Blazeja: czy te zmiany układają się w jakiś kierunek? Czy raczej to takie losowe przesunięcia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Ludwiczek i do Blazeja, bo to jest dokładnie to o co pytałem wcześniej. Kierunek zmian to klucz. Jeśli są kierunkowe, to mamy do czynienia z procesem. Jeśli losowe, to może jednak coś innego.


Odpowiedz
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Sewer76 i Ludwiczek, dobra, próbuję sobie teraz przypomnieć. Mam wrażenie że zmiany nie są losowe, ale nie potrafiłbym powiedzieć że są kierunkowe w jakimś oczywistym sensie. To nie jest tak że z każdą wizytą robi się bardziej zielono albo bardziej pusto. Raczej jakby to miejsce miało swój nastrój w danej chwili i dostosowywało do niego formę. Kiedy wracałem w trudnym okresie, krajobraz był bardziej zamknięty, gęstszy. Kiedy coś się kończyło, pamiętam że był tam otwarty horyzont, którego wcześniej nie było. Ale to retrospekcja, nie wiem ile tutaj mojej interpretacji a ile tego co naprawdę widziałem.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: