Śniło mi się ostatnio coś co do tej pory nie dawało mi spokoju, a teraz nagle wszystko układa się inaczej. Stałam w ogrodzie pełnym kwiatów, które sama sadziłam, bardzo piękny ogród, i nagle wiedziałam że muszę z niego odejść. Bez żalu, bez płaczu, po prostu wyszłam przez furtkę i ogród zniknął za mną. Obudzilam się ze spokojem jakiego dawno nie miałam. I to mnie zastanowiło bo w życiu na jawie strasznie kurczowo trzymam się rzeczy i ludzi, boję się strat, a tu nagle we śnie wyszłam z tego bez żalu. Czy sen może nas uczyć odpuszczania? Jakby podświadomość ćwiczyła coś, do czego na jawie nie mamy odwagi.
To, o czym wspominasz to bardzo konkretny typ snu, nie kazdy go ma i nie każdy rozumie co się w nim dzieje. Ogród własnoręcznie sadzony to przywiązanie zbudowane własną pracą, a furta to próg. nie brama na oścież, nie mur do przeskoczenia, wiadomo, tylko zwykła furtka. Spokój po wyjściu to klucz do tego snu, nie sam fakt odejścia. Pytanie do ciebie: czy ten ogród mial konkretne kwiaty? Czy zapamiętałaś jakie?
No ba, fajny sen ale nie bym od razu mówiła o duchowym uwolnieniu. Może po prostu byłaś zmęczona i mozg odreagował. Znam to z własnego podwórka, miałam kiedyś serię snów gdzie rozdawałam swoje rzeczy nieznajomym i interpretowałam to jako jakis znak, a potem wyszło że to był zwykły stres po przeprowadzce. Nie mówię że twój sen nic nie znaczy, ale skąd wiadomo kiedy to naprawdę coś duchowego a kiedy tylko przetwarzanie dnia?
Mnie ciekawi to co napisałaś na początku że w życiu kurczowo trzymasz się rzeczy. Myślisz że ten sen przyszedł właśnie dlatego że coś w środku chce żebyś puściła, czy raczej pokazał ci tylko że możesz? Bo to duża różnica według mnie. Jedno to ostrzeżenie albo komunikat, a drugie to jakby trening, próba generalna. 🙁
Zagladam tu od jakiegoś czasu i mam wrażenie ze to co opisujecie to może nie chodzic wcale o odpuszczanie tylko o akceptacje straty, prawda bo jakby te sny o oddawaniu, wychodzeniu, zostawianiu to nie jest odpuszczenie z mocy tylko pogodzenie sie z tym ze cos i tak odejdzie. albo juz odeszlo. mam takie pytanie do wszystkich: czy mieliscie kiedys sen gdzie musieliscie zostawic cos co kochacie i WIEDZIELISCIE ze to wasze a jednak sie nie broniliscie?
Miałem. Wiele razy. ostatni raz śniło mi się ze oddaję komus obcemu coś co wyglądało jak mała rzezba i wiedziałem że to część mnie. Nie walczyłem. I po tym śnie przez kilka tygodni miałem poczucie że coś we mnie jest lżejsze. Nie puste, właśnie lzejsze. To ważna różnica. Pustka to strata. Lekkość to uwolnienie.
hej, przepraszam że się wtracam ale nie bardzo rozumiem jak mozna odroznic czy ten spokój po śnie to naprawdę coś duchowego czy może człowiek po prostu miał głęboki sen i dobrze spał? pytam serio bo staram się to pojąć
Czytam od dawna i muszę coś napisać o podstawy, ale jak właściwie wygląda to kiedy sen nas czegoś uczy? bo myślałam że sny to tylko obrazy z głowy a tu czytam i mam wrażenie że mówicie o czymś więcej, sama nie wiem, jakby sen sam miał jakiś zamiar. czy tak to rozumiecie?
O matko, no właśnie, Bazylka zadała dobre pytanie bo to jest fundament całej tej rozmowy. bo jak sen ma zamiar to znaczy że ktoś za nim stoi albo coś. jeśli nie, to to co opisujecie jest poprostu efektem tego że mozg sam sie porządkuje podczas snu i daje nam gotowe obrazy rozwiązań. nie mówię że to złe, ale chyba warto wiedzieć czy wierzymy w sen jako sposób podświadomości czy jako przekaz z zewnatrz.
mi się kiedyś śniło że muszę zostawić psa, którego mam od lat. obudziłam się z płaczem ale nie ze strachu, raczej z jakiegoś dziwnego spokoju jak mówisz Eweliniunio. nie wiedziałam co z tym zrobić. po kilku tygodniach okazało się że pies był chory, nie my nie wiedzieliśmy wcześniej. nie mówię że sen przepowiedział, ale jakby mnie jakoś przygotował. do dziś nie wiem co o tym myśleć.
wracajac do tematu wątku bo trochę odpłynęliśmy, ojej, mnie bardziej chodzi o ten aspekt uczenia się rezygnacji przez sen. czy to w ogóle ma praktyczne zastosowanie? to znaczy, czy można intencjonalnie wejść w sen z pytaniem: pokaż mi od czego mam się uwolnić? czy to tak nie działa?
dobra, bo Trzygłow napisał coś ważnego na końcu i trochę mi to zostało, że sen nie lubi konkretnych zamówień. ale to mnie właśnie intryguje, bo jak to dziala w praktyce? bo ja jak próbowałam iść spac z intencja to albo w ogóle nic nie śniłam albo snilam o zupełnie niezwiązanych rzeczach jak zakupy albo praca. czy to znaczy że zrobiłam coś źle, czy raczej że może dostałam odpowiedź ktorej nie rozpoznałam?
no ale to jest właśnie ten problem o którym mówiłem wczesniej że każdy symbol można dopasować do każdej intencji po fakcie. szukasz kluczy bo boisz się że je zgubisz, albo bo niedawno je zgubiłeś, albo bo podświadomość przetwarza codzienny lęk, niekoniecznie że coś trzymasz za mocno. skąd wiadomo że ta konkretna interpretacja jest ta właściwa a nie inna
o właśnie to "trochę boli" bardzo mi pasuje do tego co czułam po tym moim śnie z furtką. nie był to ból jak smutek, bardziej jakby coś zaczęło się poruszać tam gdzie stało w miejscu od dawna. i wcale nie było mi od razu dobrze, raczej miałam takie dziwne uczucie że coś straciłam zanim zdążyłam się z tym pożegnać. czy wy też tak macie że takie sny najpierw są trochę przykre zanim zrobi się z nich coś dobrego?
tak, dokładnie tak. u mnie ten sen o psie też był najpierw zupełnie nie do rozgryzienia bo nie wiedziałam czy to ostrzeżenie czy żałoba z wyprzedzeniem czy coś innego. a teraz jak patrzę wstecz to myślę że to było pożegnanie które dostałam wcześniej żebym nie była zupełnie nieprzygotowana. ale to widzę dopiero teraz, wtedy tylko płakałam i nie rozumiałam
