Rety,nie wiem jak to opisać ale od jakiegoś czasu mam sny, w których chodzę po miejscu, które nie ma granic. znaczy - jest taki krajobraz, łąki, jakieś drogi, domy w oddali, ale kiedy próbuję dojść do krawędzi, to po prostu... nie ma krawędzi. Idę i idę i nie ma miejsca, gdzie by się to zaczynało ani kończyło. I to nie jest straszne, raczej takie dziwnie spokojne, ale po obudzeniu czuję się jakby moja głowa też nie miała granic, trochę jak mgła. trafiło się to komuś jeszce? Bo nie wiem co z tym zrobić.
Ojej ojej, to, co ci się przytrafia brzmi jak doświadczenie przestrzeni bezkształtu, takie stany zna kilka tradycji mistycznych. Pytanie do ciebie - czy w tym śnie masz poczucie, że TY też nie masz granic, czy tylko świat wokół? Bo to by dużo mówiło o tym, co się dzieje na poziomie energetycznym.
No nieźle, mam dokładnie to samo i od razu wiedziałam o czym piszesz! Ten brak krawędzi jest dosłownie namacalny we śnie, taka trochę strach-nie-strach, idziesz i idziesz i nic. Mnie to bardo niepokoi przy przebudzeniu wlasnie ta mgla co pisałas. Trwa ci długo ta mgła po wstaniu?
Słuchajcie, w niektórych tradycjach (np. celtyckich) takie miejsca we śnie to tzw. miejsca między - ani tu ani tam, ani żywe ani martwe, ani przeszłość ani przyszłość. Sen bez granic mógłby być właśnie wejściem w taki stan pomiędzy. I ciekawa jestem czy w tym śnie jest jakaś postać, ktoś inny, czy jesteś sama?
a czy to nie może być po prostu taki sen o nieskończoności? jak sobie wyobrażam wieczność to właśnie tak to wygląda chyba 😮 kto wie czy to coś znaczy ale tak mi się skojarzyło
imo takie sny sa zwiazane z rozszerzaniem swiadomosci, swoją drogą, czytalem ze jak ego zaczyna sie rozluzniac w snie to wlasnie traci sie poczucie gdzie sie konczy cialo i zaczyna swiat. niekoniecznie duchowe, moze byc tez zwiazane z jakims kryzysem granic w zyciu na jawie. macie moze cos takiego ze nie umiecie czegos komus powiedziec nie albo ze czujecie sie zagubione co do siebie?
Wróćmy do opisu samego snu, bo jest tam jeden szczegół który mnie zatrzymał. Piszesz, że chodzisz po łąkach i drogach, są domy w oddali. Ale nigdy do tych domów nie dochodzisz? bo jeśli nie - to te domy mogą być symbolem celu, którego nie możesz osiągnąć właśnie dlatego, że przestrzeń nie ma granic. Bezgraniczność wtedy nie jest stanem spokoju, tylko pułapką. To dwa zupełnie różne odczytania i chciałabym wiedzieć więcej zanim cokolwiek powiem
słuchajcie a ja mam pytanie do wszystkich - u mnie w tym bezkrawędziowym śnie pojawia sie swiatło, takie równomierne z każdej strony, nie wiadomo skąd. Czy u was też? bo zastanawiam się czy to nie jest jakiś element charakterystyczny dla tych snów i może coś znaczy to rownomierne swiatło bez źródła
o właśnie, u mnie w podobnych snach jest takie szare-białe tło, nie jasne ale tez nie ciemne, i też nie wiem skąd to światło pochodzi 😮 może to ma jakies znaczenie z czakrami? czytałam że korona czakra jak się otwiera to pojawia się biale swiatło w wizjach
a czy te sny zdarzają wam się częściej przy pełni? bo mam teorie że księżyc w pelni albo nowiu rozciąga jakby granice świadomości w śnie i może dlatego pojawiają się te przestrzenie bez granic. Ktoś sprawdzał kalendarz?
to co Felicytka pisze o bardo jest interesujące, nie wiem, czytałam o tym i faktycznie opisują to jako "przestrzen otwartą ze wszystkich stron" - bez góry bez dołu bez centrum. podobno dlatego jest dezorientująca dla niewtajemniczonych
Do Rezedaa - to światło bez źródła to ważny szczegół. W wielu opisach stanów granicznych, zarówno w tradycji mistycznej jak i w relacjach NDE, pojawia się właśnie takie światło ktore jest wszędzie i nigdzie jednocześnie. Nie traktuję tego jako dowód na cokolwiek, ale warto zapisywać te detale. Czy to światło jest stałe przez cały sen, czy coś się z nim dzieje?
ja mam troszkę inne doswiadczenie z tymi bezkrawędziowymi snami. u mnie to nie jest spokój tylko jakis dziwny niepokój bo niby nic się nie dzieje ale jednoczesnie mam poczucie że za chwilę coś się stanie, no dobra, takie napięcie bez powodu. i nigdy nic nie następuje, budzę się z tym zawieszeniem. czy to tez jest wersja tej samej przestrzeni?
a no właśnie to napięcie brzmi jak klasyczny stan pomiędzy, czytałem o tym że jak swiadomosc jest w pewnym przejsciowym miejscu to czuje ten rodzaj oczekiwania bo dosłownie jest na granicy miedzy dwoma stanami i nie wie ktory wybrac. moze to nie zapowiedz czegos konkretnego tylko opis stanu samej duszy
myślę że to może być związane też z tym co czytałam o czakrze splotu słonecznego, bo ona odpowiada za napięcie i oczekiwanie na działanie? jakby coś blokowalo ten przepływ i sen to pokazuje jako tę przestrzeń bez końca gdzie czekasz i czekasz... chociaż nie wiem czy dobrze rozumiem
No nie, wracając do tego co Fraida pisała o domach w oddali, bo mnie to bardzo uderzyło. w folklorze słowiańskim jest takie wyobrażenie zaświatów jako łąk i pól bez końca, gdzie widać zabudowania ale się do nich nie dochodzi. i niekoniecznie to jest złe miejsce, po prostu inne. ciekawe, że Wrozbitka58 czuje obojętność a nie frustrację - może to właśnie ważny klucz?
To co mówisz o odłączeniu jest ważne. Chcę zapytać jeszcze o jedną rzecz,bo nie padło to wcześniej. Czy w tym śnie masz ciało? Znaczy, czy czujesz nogi kiedy chodzisz, ręce, czy widzisz siebie? Bo część snów bez granic to sny w których perspektywa jest, ale ciała nie ma. i to zmienia odczytanie całości.
