Miałem ostatnio serię snów,ktore mnie trochę rozbiły - i dopiero po kilku tygodniach znalazłem na to jakieś slowa. Śniło mi się, ze jestem w pokoju pełnym ludzi, ale nikt mnie nie widzi. Nie dlatego że mam zdolność niewidzialności, nie dlatego że coś mnie ukrywa. Po prostu... jakby mnie nie było. I co dziwne, w tym śnie JA TEŻ nie mogłem siebie zobaczyć. spojrzałem w dół i nie było rąk. Nie przestraszyłem się, to nie był koszmar, raczej... taki zimny spokój. Jakbym obserwował pokój z miejsca, które nie istnieje. znacie to? Bo nie wiem nawet jak to ugryźć, senniki milcza na ten temat
To jest jedno z trudniejszych doświadczeń do opisania, bo dotyka czegoś głębszego niż zwykła symbolika. W tarotu mam taką kartę która mi od razu skojarzyła się z twoim snem, to Głupiec - on tez jest na krawędzi, poza mapą, niezauważony przez innych na swojej drodze. Ale twój wariant jest jeszcze bardziej wyostrzony, bo tracisz widzialność SIEBIE dla siebie. Pytanie które mi przychodzi do głowy: czy w tym pokoju rozpoznałeś kogoś? Czy byli tam konkretni ludzie?
O, to jest ciekawy wątek. znam podobne doświadczenie ze swoich snów, serio, choć trochę inaczej - u mnie byłam widzialna dla innych, ale sama siebie nie moglam znaleźć w żadnym lustrze, w żadnym odbiciu. I pamiętam to uczucie jakby mnie "nie było w środku", ale byłam na zewnątrz. Czytałam kiedyś coś o tym w kontekście run - Hagalaz w pozycji odwróconej może symbolizowac wlasnie taki stan rozproszenia formy, kiedy energia istnieje ale nie ma kształtu. Ciężko powiedzieć czy to tu pasuje, ale skojarzyło mi się mocno.
Mnie ten temat trochę niepokoi bo ja bym się strasznie bała takiego snu. Nie mieć rąk, nie widzieć siebie... to nie brzmi jak coś neutralnego. Czy to nie może być sygnał że gdzieś gubimy się w relacjach, że pozwalamy się "wymazać"? Pytam szczerze, bo sama przechodzę taki okres gdzie czuję się niewidzialna w pracy i w domu i głowię się czy to może też przychodzić przez sen.
Zenobka, to co opisujesz - to uczucie bycia wymazaną - może faktycznie manifestować się w snach jako dosłowna niewidzialność. Ale zwróć uwagę na różnicę między snem w którym ktoś nas ignoruje albo nie dostrzega, a snem gdzie MY sami siebie nie widzimy. To dwa zupełnie różne przekazy. Ten drugi jest rzadszy i głębszy. Dotyczy nie relacji zewnętrznych, ale kontaktu z własną esencją.
no dobrze ale jak w ogóle można "nie widzieć siebie"?? 🙁 tzn rozumiem metaforycznie ale we śnie to co to fizycznie znaczy że patrzysz w dół i nie ma rak, to jest jak sen o lataniu tylko odwrotnie? przepraszam że takie podstawowe pytanie ale chce to zrozumieć
"Punkt widzenia bez ciała" - to jest bardzo precyzyjne określenie i w gruncie rzeczy nieźle opisuje pewien stan świadomości. w praktykach wychodzenia z ciala ten moment jest opisywany podobnie: percepcja istnieje ale niema substancji do której jest przyczepiona. Nie mowie że masz OOBE, bo to wymagałoby innych elementów, ale forma snu jest podobna. roznica jest taka ze w projekcji astralnej zazwyczaj WIDZISZ swoje cialo gdzies z zewnątrz. Tutaj go w ogole nie ma. To jest ciekawsze.
Słyszałam kiedyś że takie sny zdarzają się ludziom którzy przechodzą jakiś wewnętrzny przełom, jakby dusza tymczasowo wychodzi poza swój stary kształt zanim znajdzie nowy. Trochę jak wąż który zrzuca skórę i przez chwilę jest "niczym". Czy u ciebie działo się ostatnio coś takiego, jakaś duża zmiana?
Ojejku, to co Antaresa mówi o wężu i zrzucaniu skóry to mi się bardzo podoba. Mam swoje doswiadczenie z tym tematem choć trochę z innej strony - śniłam raz ze byłam w pokoju i próbowałam komuś coś powiedzieć ale nie tylko mnie nie słyszeli, ale dosłownie ich wzrok przez mnie przechodził. I to uczucie było dziwnie... wyzwalające? Jakby przez chwilę byłam poza regułami tej rzeczywistości. Kto wie czy to jest podobne do twoich snów.
Hej, wchodzę w to bo temat jest naprawdę ciekawy. Mam pytanie do Godzimira - czy ten sen się powtarza? Bo jedno takie doświadczenie mogłoby byc czymkolwiek, ale seria oznacza że podświadomość coś mocno przerabia. I drugie pytanie, czy masz poczucie ze w tym śnie coś chcesz zrobić, czy raczej poprostu obserwujesz?
Aha, stan bez fabuły, to brzmi prawie jak medytacja. I wcale nie żartuję. Czytałam sporo o snach lucydnych i często opisuje się tzw. sny "czystej świadomości" - nie ma w nich narracji, postaci, problemów do rozwiązania. Tylko obecność. Nie wiem czy twój sen jest lucydny, ale ta bezcelowość którą opisujesz - chodzenie i patrzenie - to jest właśnie cecha takich stanów. Czy masz w trakcie tego snu poczucie że śnisz?
Dziwnie znajomego - to mnie uderzyło. Bo ja mam podobnie z miejscami we śnie, takie uczucie że byłam tam już wcześniej choć logicznie nie mogłam. A tu jest podobnie tyle że nie z miejscem, tylko ze STANEM. Jakbyś ten stan niewidzialności dla siebie gdzieś znał. To jest trochę jak deja vu tylko nie wizualne tylko... egzystencjalne? haha przepraszam za takie słowo ale nie umiem tego lepiej ująć
Bazylia trafia w coś ważnego. Ten rodzaj rozpoznania - "znam to ale nie wiem skad" - bywa sygnałem że sen dotyka czegoś co nie pochodzi z obecnego życia. Nie chcę od razu mówić o wcieleniach, bo to bywa nadużywane, ale niektóre stany świadomości które pojawiają się w snach mają jakość starszą niż nasze obecne doświadczenia. Jakby część nas pamiętała coś czego umysł nie pamięta.
przepraszam że się wtrącę bo jestem niezorientowana w temacie ale czytam i mam takie pytanie - skoro osoba śniąca jest niewidzialna NAWET DLA SIEBIE, to czy to nie może znaczyć że gdzieś straciła kontakt z własną tożsamością? pytam bo znam to uczucie na jawie kiedy patrzę w lustro i nie poznaję siebie, i zastanawiam się czy to ma związek z tym co Godzimir opisuje, tylko on przezywa to przez sen a ja przez zwykłą codzienność
To ciekawe zestawienie Sedzislawo, ale uwazaj na pochopne łączenie. Uczucie wyobcowania od swojego odbicia to jedno, a sen o byciu niewidzialnym dla samego siebie to drugie. 😀 Pierwsze bywa codzienną dysocjacją albo wyczerpaniem, drugie - w ujęciu które tu przyjmujemy - może być aktywnym doświadczeniem podróży przez stan "przed formą". Choć rozumiem skojarzenie.
hej, czytam ten watek od początku i mam głupie pytanie może ale, czy jak nie masz ciała w tym śnie to w ogóle czujesz że jesteś TY? tzn że to godzimir a nie ktoś inny albo nikt? bo właśnie nie wiem jak to działa jak nie ma żadnego "opakowania"
ale hej, jak to w ogóle możliwe że jest poczucie "ja" bez ciała?? tzn na jawie jak zamknę oczy to wiem że mam ręce, czuję ciężar, swoją drogą, oddech i tak dalej. a we śnie na prawdę można po prostu... nie mieć tego i dalej wiedzieć że się istnieje? to troche mnie przeraża szczerze mówiąc 😀
Kasieńka, właściwie to sporo tradycji mistycznych mówi że WŁAŚNIE to jest "czyste ja", czyli świadomość bez przywiazania do formy. I to ma być cel, nie coś przerażającego. Ale rozumiem że jak się to zdarzy bez przygotowania i bez żadnego kontekstu, to może być dziwne uczucie. Godzimir - piszesz że po obudzeniu to czujesz jako "znajome". Mam pytanie: czy to znajome jak wspomnienie, czy raczej jak powrót do czegoś co normalnie jest ukryte?
