Mam taki sen,ktory wraca do mnie od jakiegoś czasu i nie daje mi spokoju. Śniła mi się kobieta, nie znam jej z zycia, siedziała naprzeciwko mnie przy stole i mówiła powoli: "kiedy spotkasz tę osobę, będziesz wiedziała, że już ją znałaś". Nic więcej, tylko to zdanie, powtórzone trzy razy. Minęły jakieś dwa lata i... spotkałam kogoś, przy kim poczułam dokładnie to, o czym tamta kobieta mówiła. Nie wiem co z tym zrobić. Czy ktoś miał podobne doświadczenie, że sen dosłownie zapowiedział coś, co potem nastąpiło, ale nie od razu, tylko z dużym opoznieniem? Jakby pouczenie dostarczone z wyprzedzeniem, ale bez podania daty ważności.
Oj tak, znam to uczucie i to całkiem dobrze. U mnie był sen z mężczyzną bez twarzy, który pokazał mi rysunek jakiegoś budynku i powiedział tylko "tam będziesz czekac". Wtedy nic z tego nie rozumiałam, myślałam że to zwykłe śmieciowe marzenie. A potem, po trzech czy czterech latach, stałam przed bardzo podobnym budynkiem czekając na wyniki pewnych badań i nagle mnie tknęło. Dosłownie poczułam tamten sen całym ciałem. Mnie najbardziej zastanawia to, że te ostrzeżenia czy pouczenia z takich snów są zazwyczaj sformułowane tak... ogólnie. Jakby celowo, żebyś nie mogła zadziałać przed czasem. Czy ta kobieta ze swojego snu wyglądała jak ktoś "zwykły" czy miałaś wrażenie, że to coś więcej?
O matko, niesamowite. Ja jeszce nigdy nie miałam takiego snu ale strasznie chciałabym! A można jakoś... wywołać taki sen celowo? To znaczy czy są jakieś techniki żeby poprosić o taką wiadomość z wyprzedzeniem? Może intencja przed snem albo coś?
No i tu się z Blanką całkowicie zgadzam, co zdarza się rzadko. Ale mam też inne pytanie do autorki tematu bo mnie bardziej interesuje sam mechanizm. Piszesz "odkryjesz dopiero po latach" - skąd wiesz że to była zapowiedź a nie poprostu twój mózg skleil dwa odległe zdarzenia i uznał je za powiązane? Mam na myśli to, że pamiec ludzka jest plastyczna i potrafi retrospektywnie nadawac sens rzeczom, ktore go nie miały. Nie mówię, że tak jest w twoim przypadku, ale jak to odróżnić?
A ten zeszyt to zawsze przy sobie nosisz? Bo mi się wydaje ze jak ktoś regularnie zapisuje sny to naturalnie więcej z nich pamięta i statystycznie większa szansa ze cos sie pokryje z rzeczywistoscia. Nie mowie ze twoj sen nie byl prawdziwy, ale... no wlasnie to jest moj problem z takimi historiami. Nie wiem jak oddzielic zbieg okolicznosci od czegos wiecej.
Ja mialam cos podobnego ale troche inaczej. Nie kobieta, tylko głos, bez ciała, bez twarzy. Powiedział mi że "kiedy stracisz to co najważniejsze, zostanie ci to co niezbędne". Przez długi czas myślałam ze to bzdura bo nie rozumiałam. A potem straciłam prace, związek, mieszkanie prawie jednym ciągiem, i zostałam z... no właśnie, z paroma relacjami i własną głową. I wtedy dotarło. Mnie uderzyło nie to co powiedział głos, ale fakt ze ja to WIEDZIAŁAM i jakoś nie rozpadłam sie całkowicie w tamtym czasie. Jakbym była przygotowana, choc nie wiedziałam ze jestem.
o rany to co napisała Ilonka to na prawdę mi otworzyło oczy na ten temat, dziękuję za podzielenie się czymś tak osobistym! I to slowo "amortyzatory" od Salomei jest idealne, tak to czuję. mam pytanie do wszystkich: czy te osoby lub głosy ze snów, ktore dają takie "wiadomości z opóźnieniem", pojawiają się potem znowu? Wracają z kolejnymi pouczeniami czy to jednorazowa wizyta?
Ta kobieta przy stole z pierwszego posta, glos bez ciała, mężczyzna z rysunkiem. Różne formy ale ta sama funkcja. Zastanawiam sie czy wszyscy rozmawiamy o tym samym rodzaju istoty ale ubrana w różne stroje senne zależnie od osoby. Bo nie sądze żeby to były przypadkowe projekcje. Coś lub ktoś decyduje o tym co przekazać i kiedy. I nie udzielamy odpowiedzi na pytanie Nashiry bez powodu, bo sama odpowiedź jest ciekawsza, kiedy ktoś to sam u siebie zaobserwuje.
Mnie sie raz zdarzyło ze kobieta ze snu powiedziała mi zdanie którego wtedy nie rozumiałam w ogóle. mówila coś o "domu który jeszcze nie ma ścian". Przez jakiś czas myślałam ze to metafora mojego stanu emocjonalnego albo coś. A potem zaczęłam budowę domu, tak w ogóle, dosłownie, na działce która wtedy nawet nie była moja. I jak stałam na tym pustym fundamencie to sie popłakałam bo nagle to zdanie nabrało sensu. Ale nie wiem czy ona wróci. Nie miałam jej potem już we śnie ani razu 🙂
Wejdę wam w słowo bo jestem tu nowa w tym temacie ale... czy wy sie nie boicie tych snów? Znaczy ja rozumiem ze to może być pouczenie i w porządku ale jak mam sen w którym ktoś obcy mi cos mówi poważnie i patrzy mi w oczy to sie budzę wystraszona. Skąd wiadomo ze taka istota ze snu życzy nam dobrze? Może po prostu mówi prawdę ale nie dlatego ze nam sprzyja.
