Ciekawe czy to odpowiednie miejsce na taki temat, ale muszę się podzielić bo to mnie nie daje spokoju już od dłuższego czasu. śnię od kilku miesięcy i w każdym z tych snów słyszę szepty. nie rozumiem co mówią na jawie, ale w śnie rozumiem każde słowo, jakby to był mój język. moja koleżanka która zajmuje się historią języków powiedziała mi, że to coś w rodzaju staroczeskiego albo morawskiego dialektu, bo kilka słów jej powtórzyłam po obudzeniu i ona je rozpoznała. sama jestem w szoku szczerze mówiąc. to nie jest randomy bełkot, te słowa mają sens, mają kontekst. ten głos zawsze mówi do mnie jakby ostrzegał albo coś przekazywał, ale nigdy nie widzę kto mówi. tylko ciemność i ten szept. zdarzyło się komuś coś takiego?
To jest bardzo specyficzne doświadczenie i chcę dopytać zanim cokolwiek powiem. co dokładnie mówi ten głos, tzn. jakie treści, jakie tematy? i czy te słowa które powtórzyłaś koleżance, pamiętasz je po przebudzeniu normalnie czy to takie ulotne, że zostaje tylko ogólne wrażenie?
Zatrzymajmy się na chwilę na tej warstwie językowej, bo to jest tu kluczowe. w tradycji słowiańskiej wierzono że przodkowie przekazują ostrzeżenia właśnie przez sen i właśnie w dawnych dialektach, bo to był język który znali, język ich ziemi i ich czasu. to że twoja koleżanka rozpoznała coś staroczeskiego albo morawskiego jest bardzo wymowne jeśli masz korzenie z tamtych terenów. mam pytanie, wiesz coś o swoich przodkach, skąd pochodzą? to może być bardzo ważny klucz do tego co się dzieje.
no właśnie, ja od razu pomyślałam o pamięci przodków. czytałam że niektóre dusze niosą w sobie zapisy z linii rodzinnej i one mogą się ujawniać przez sen, szczególnie w momentach kiedy w rodzinie coś się dzieje. to że te szepty poprzedzają konkretne zdarzenia to już nie jest przypadek. moim zdaniem powinnaś spróbować rytuału połączenia z przodkami, np. przy pełni, ze świecą w kolorze kości słoniowej albo białą. postawić szklankę wody dla tych co odeszli i poprosić żeby mówili wyraźniej. często jak im się podziękuje to przekaz staje się czytelniejszy.
ale czy to nie może być tak, że trzecie oko odbiera jakieś informacje których na co dzień nie rejestrujemy i koduje je w tym śnie w jakiś symboliczny język? czytałam że czakra trzeciego oka jak jest aktywna to może generować doświadczenia które wydają się zewnętrzne a są wewnętrzne. może to nie przodkowie dosłownie, ale coś w rodzaju własnej wyższej wiedzy która mówi do ciebie przez taki... filtr archaicznego języka żebyś to potraktowała poważnie?
hm, mam inne skojarzenie. sprawdzałam swoje notatki i zapisałam kiedyś że sny z nieznanym językiem pojawiają się najczęściej przy konkretnych aspektach Neptuna do Merkurego, bo to jest połączenie wyobraźni z komunikacją. nie wiem jaki masz ascendent ani gdzie masz Neptuna, ale warto by sprawdzić. poza tym te ostrzeżenia przed zdarzeniami w rodzinie to klasyczna sygnatura snów prorockich, nie musi to być od razu kwestia poprzednich wcieleń czy przodków, może być też czysto prognostyczna funkcja snu.
ojej to jest naprawdę dziwne! ale jak ty możesz rozumieć język w śnie którego nie znasz na jawie?? to mnie zastanawia najbardziej. bo to znaczy że gdzieś w tobie ta wiedza jest, tylko uśpiona? czy to tak działa?
Mam hipotezę która nie wyklucza ani opcji z przodkami ani z poprzednimi wcieleniami. możliwe że oba jednocześnie. jeśli linia rodzinna ma korzenie na tych terenach, to i pamięć duszy i pamięć genetyczna mogą nakładać się na siebie w śnie. to nie jest rzadkie. co mnie bardziej zastanawia to ta struktura ostrzeżeń, tzn. że są trafne ale w małych sprawach. to brzmi jak coś bardzo konkretnego, niemal opiekuńczego a nie jak przypadkowy szum z poprzednich wcieleń. 🙂
sorry że się wcinam ale trochę boję się za ciebie jak to czytam. nie w złym sensie, po prostu, głos w ciemności który mówi niezrozumiałym językiem i poprzedza złe rzeczy, to nie jest trochę niepokojące? tzn. jak ty sama to czujesz podczas tego snu? strach, spokój, coś innego?
ok ale skoro to się powtarza od kilku miesięcy to co z tym robisz? bo ja bym chciała się jakoś bardziej dogadać z tym głosem, zapytać go o coś konkretnego. czy można jakoś... odpowiedzieć na ten szept w śnie? albo poprosić żeby przyszedł znowu i powiedział wyraźniej?
Chcę wrócić do wątku z czakrą bo Zurawinka87 go otworzyła i myślę że warto go dociągnąć. to co opisujesz, tzn. spokój, skupienie, poczucie ważności przekazu bez lęku, to jest właśnie sygnatura aktywnej czakry czołowej w połączeniu z otwartym kanałem intuicji. nie twierdzę że trzecie oko produkuje te treści, ale twierdzę że jest tym czym odbierasz. i właśnie dlatego rozumiesz w śnie coś czego nie rozumiesz na jawie, bo ajna nie przetwarza języka tak jak umysł dzienny. ona odbiera sens bezpośrednio, bez tłumaczenia. język to tylko forma którą ten sens przybrał.
ta interpretacja jest elegancka ale jednak zostawia mnie z pytaniem na które nikt tu nie odpowiedział, tzn. skąd pochodzi treść. bo jeśli czakra tylko odbiera, to co nadaje? i czy to w ogóle ma znaczenie praktyczne dla osoby która ten sen ma? co ma z tym dalej zrobić?
och dziękuję że założyłaś ten temat, naprawdę! bo ja też miałam raz sen z szeptem którego nie rozumiałam i wszyscy mówili że to bez znaczenia, a tu widzę że to może być coś ważnego. nie wiem czy mój był w jakimś starym języku, ale to uczucie że ktoś mi coś mówi a ja rozumiem tylko w śnie, to pamiętam bardzo dobrze 🙂
wchodzę tu bo przeczytałam cały wątek i mam pytanie praktyczne, bo tu dużo się mówi o tym skąd to pochodzi ale mało o tym co z tym robić. czy są jakieś kamienie albo przedmioty które można trzymać przy łóżku żeby wzmocnić ten kontakt? bo jeśli to jest przodek który chce coś powiedzieć, to czemu by mu nie ułatwić? mam labradoryt i czarny turmalin, ale nie wiem czy to odpowiednie do takich snów
chcę odpowiedzieć na to co Walentynka zapytała, bo sama o tym myślę od dawna. to jest tak, że w śnie te słowa mają znaczenie i ja to znaczenie czuję w całym sobie, naprawdę inaczej tego nie umiem opisać. ale jak się budzę to zostaje mi tylko dźwięk, kilka sylab, i to uczucie że wiedziałam co to znaczy ale ono gdzieś odpłynęło. jakby tłumaczenie zniknęło a oryginał został. to jest dziwnie smutne przy przebudzeniu, szczerze.
no i wiesz co, Ilonka65 masz rację co do zapisywania. sama bym tak zrobiła. i do tego dołożyłabym datę i co się stało potem, żeby zobaczyć czy jest jakiś wzorzec, nie tylko treściowy ale i czasowy. czy to przychodzi w konkretne dni tygodnia, albo przy konkretnej fazie księżyca. bo jak się pozbiera kilka takich par szept-zdarzenie, to można zacząć widzieć zależności których teraz nie widać.
ok ale to brzmi jak długi projekt badawczy a ja bym chciała wiedzieć czy jest jakiś sposób żeby już teraz spróbować z tym pogadać w śnie, albo przynajmniej spytać kto mówi. bo miesiącami zbierać dane i czekać to nie dla mnie, szczerze. nie ma jakiejś techniki świadomego śnienia którą można by tu zastosować? wejść w ten sen i po prostu zapytać?
