Od jakiegós czasu mam sny w których ból, no taki fizyczny który znam na jawie, staje sie kimś. Nie wiem jak to inaczej opisać. Ostatnio znowu mi sie to przytrafiło i siedziało naprzeciwko mnie przy stole, patrzyło i mówiło że jest częścią mnie i że nie zamierza odejść. Nie był to jakiś potwór, raczej szara, chuda postać bez wyraźnej twarzy. I rozmawiałyśmy. Długo. Mówiłam do niego, on odpowiadał. po przebudzeniu pamiętałam treść ale za chwilę sie ulatniało, jak zawsze. Zastanawia mnie czy to coś więcej niż tylko sen bo powtarza sie ten motyw od bardzo dawna. ktoś miał coś podobnego, że ból dosłownie do was przemawia?
Ojej ale, ta twoja historia to jest klasyczna personifikacja, ale nie w sensie baśniowym tylko energetycznym. 🙂 Ciało kiedy jest w długotrwałym bólu generuje pewien rodzaj pola, ja to tak interpretuję po swoich snach i po tym co słyszałam od innych. Ta postać przy stole to nie przypadkowy symbol. Pytanie mam jedno: czy podczas tego snu czułaś do niej strach czy raczej coś innego?
No proszę, to brzmi jak coś, z czym mogłyby pomóc runy. Konkretnie Nauthiz, bo ona jest runą potrzeby i ograniczeń, i często pojawia sie w kontekście bólu który trzeba przepracować a nie wypchnąć. Jeśli chcesz sie z tym bytem skontaktować świadomie, można spróbować ułożyć runy przed snem jako zestaw: Nauthiz plus Raidho żeby ukierunkować podróż. Gwarantuję że sen będzie inny 🙂
No tak, a moze to ma cos wspolnego z czakrą splotu słonecznego? bo bol czesto sie tam lokuje i ta czakra jest zwiazana z mocą osobistą i tożsamoscią. jesli czakra jest zablokowana to moze właśnie taki byt-ból przychodic w snach żeby zwrócić uwagę? chociaz nie wiem jak sie to ma do ran, bo nie kazdy bol jest z czakry 🙂 pytam bo sama miałam raz sen z postacia ktora siedziała i patrzyła i po tym śnie byłam strasznie wyczerpana
Oj, ten wątek mnie bardzo wciąga. Słyszałam o praktyce z różnych tradycji, hmm, niekoniecznie runicznych, gdzie celowo wchodzi sie w dialog z personifikacją choroby albo bólu. W szamanizmie jest coś takiego. Ale to co mnie tutaj ciekawi to ta kwestia treści rozmowy która zanika. Czy to jest mechanizm obronny, że podświadomość nie pozwala zapamiętać za dużo? ^^ Czy może ta postać celowo wypowiada cos czego nie możemy zabrać z powrotem na jawę? Mam wrazenie że w tych snach jest więcej niż jeden poziom.
to nie jest troche tak, ze mózg poprostu przetwarza sygnały bólowe i dlatego je personifikuje? tzn pytam serio bo ta interpretacja jako bytu wydaje mi sie odległa ale z drugiej strony to forum i nie będę tu odgrywał sceptyka. chce tylko wiedzieć, skąd autorka wie że to coś więcej niż sen o bólu. coś sie wyróżniało, jakiś szczegół?
