Miałam sen, który do tej pory nie daje mi spokoju. Spotkałam siebie - ale nie siebie teraz, tylko jakąś wcześniejszą wersję mnie. Miałam może ze dwadzieścia kilka lat, siedziałam przy oknie i patrzyłam w jakiś punkt za szybą. Wiedziałam we śnie, że to ja, ale ona mnie nie rozpoznała. Podeszłam bliżej i poczułam coś bardzo dziwnego - jakby przepływ energii między nami, jak dotknięcie czegoś naelektryzowanego. Ona się odwróciła, spojrzała na mnie bez emocji i powiedziała tylko "już wiem" - i sen się skończył. Już wiem co? Budzę się z tym pytaniem. Czy ktoś miał coś podobnego, spotkanie z wcześniejszym sobą, nie z kimś obcym, tylko właśnie z własną przeszłą wersją?
Znam to uczucie, to specyficzne drżenie gdy patrzysz na siebie sprzed lat. Miałem podobny sen raz, dawno temu. Siedziała ta moja wczesniejsza wersja i płakała nad czymś czego już nawet nie pamiętam na jawie - a ja we śnie wiedziałem dokładnie nad czym i chciałem ją pocieszyć ale nie mogłem się do niej zbliżyć, jakby była za szybą. Jakieś niewidoczne odgrodzenie. Zastanawiam się od tamtej pory czy to jest faktycznie kontakt z własną energią z przeszłości, czy raczej ta część nas co jeszcze nie została przepracowana, i sen po prostu ją wyciąga na wierzch. Bo ta twoja "już wiem" - to brzmi bardziej jak zamknięcie czegoś niż ostrzeżenie.
czy to wogole jest możliwe ze we śnie spotykamy siebie z przeszłości? znaczy - skad ta wczesniejsza wersja sie bierze w snach czy to jest jak echo zostale gdzieś w energii albo co? przepraszam jeśli głupie pytanie ale nie bardzo rozumiem jak by to mialo dzialac
to co opisujesz to klasyczny przypadek spotkania z własną duszą z innej linii czasu. ta obojętność, to okno, to patrzenie w dal - ona czekała wlasnie na ciebie, eee, na tę wersję siebie ktura w końcu "doszła". "już wiem" znaczy ze ona wiedziała ze to nastąpi. nie ma w tym nic niepokojącego, wręcz przeciwnie, to oznacza domknięcie jakiegoś cyklu energetycznego. ja zawsze polecam po takim śnie zapalić biala świecę i podziękować.
to uczucie przepływu energii miedzy dwiema wersjami siebie - to jest wlasnie ten watek ktury mnie tu przyciągnął. bo mi sie śniło raz cos jakby zblizonego ale nie byłem pewny czy to jestem ja, była to postac ktora miala mój głos ale inną twarz. to juz hyba inna kategoria. ale Malgosia - czy po przebudzeniu mialas jakieś fizyczne odczucia, dreszcze, ciepło, cos takiego? zastanawia mnie czy ten "przepływ" zostaje jakoś w ciele po śnie
a co jeśli ta wcześniejsza wersja siebie we śnie to nie jest "stara ty" tylko ty z równoległej linii - czyli ona nie pamięta niczego co ty przeżyłaś, bo ona szła zupełnie inną ścieżką? i wasze spotkanie to jest punkt gdzie te linie się przecięły? wtedy to "już wiem" mogłoby znaczyć ze ona wiedziała ze możliwe jest takie przecięcie, a nie ze zna twoją historię. o matko, sama nie wiem, im bardziej o tym myślę tym bardziej kręci mi się głowa 😀 czy ktoś w ogóle próbował świadomie wrócić do takiego snu, żeby dopytać tą postać.
