Miałam ostatnio sen, który kompletnie nie daje mi spokoju. Stałam na łące i patrzyłam jak znajomi mi ludzie - nie wiem kto dokładnie, ale czułam że ich znam - mają zamiast nóg korzenie. Takie grube, brązowe, wbite głęboko w ziemię. I oni się poruszali, ale nie chodzili - falowali jak rośliny na wietrze. Jeden z nich wyciągnął do mnie rękę i powiedział żebym nie bała się zakorzenić. Obudzilam się z dziwnym uczuciem w nogach, jakby mnie coś ciągnęło w dół. u kogoś było podobnie? Nie mogę tego wyrzucić z głowy.
o matko, to brzmi niesamowicie. ja nic takiego nie miałam ale od razu pomyślałam o chakrze korzenia! to hyba nie przypadek że we śnie korzenie były właśnie tam gdzie nogi i stopy. może to ma coś wspólnego z uziemieniem? czytałam że jak mamy problemy z poczuciem bezpieczeństwa to śnimy rzeczy związane z ziemią i glebą
Uziemienie, chakra korzenia, no tak, pierwsze co przychodzi do głowy. Ale ja bym się nie spieszyła z taką interpretacją. Ten sen może być po prostu o czymś zupełnie innym - o braku ruchu, o utknięciu w miejscu, o relacjach które cię trzymają. Korzenie mogą symbolizować więzy, nie koniecznie coś pozytywnego. Frydka, jak się czułaś patrząc na te osoby? Bałaś się czy ci to nie przeszkadzało?
To, co ci się przytrafia Frydka ma w sobie dużo warstw. W symbolice sennej drzewo czy roślina to często obraz duszy ktura szuka zakorzenienia - ale uwaga, zakorzenienie nie musi być czymś statycznym. drzewa rownież rosną, tylko inaczej niz my chodzimy. To moze być pytanie o to jaki rodzaj ruchu jest ci w tej chwili potrzebny. 😮 Ruch poziomy - chodzenie, co ciekawe, ucieczka, zmiana miejsca - czy ruch pionowy, w głąb i wzwyż jednocześnie. Co się u ciebie teraz dzieje w życiu, jeśli mogę zapytać? Takie sny rzadko przychodzą bez powodu.
hej, ja sie wlasnie zastanawiam czy to moze byc cos z poprzednich wcieleniach? jak drzewo ktore pamieta ze kiedys bylo czlowiekiem albo odwrotnie. bo hyba w niektorych tradycjach ludzie wierzyli ze dusze wchodzi w drzewa po smierci. przepraszam jesli to nie na temat, dopiero sie ucze tego wszystkiego
Metek, nie, to jak najbardziej na temat! W tradycji słowiańskiej właśnie tak to widziano - drzewo jako dom duszy, zwłaszcza drzewa stare, przy grobach, przy mogiłach. Ale tu mamy odwrotność - człowiek który staje się rośliną, nie roślina która nosi duszę człowieka. I to jest ciekawe, bo sugeruje jakiś ruch w tę stronę, jakieś przejście. Frydka, te osoby we śnie - one były w trakcie przemiany czy już gotowe, zakończone?
to uczucie w nogach po przebudzeniu to mnie uderzyło najbardziej szczerze. jak coś cię ciągnie w dół to może sen próbował dosłownie zadziałać na ciało? słyszałam że w głębszych stanach snu ciało i aura są bardziej przepuszczalne. to jest w ogóle możliwe żeby sen zostawił fizyczny ślad?
Wandka, a co przez to rozumiesz dokładnie, przepuszczalne? Bo to brzmi ładnie ale co to znaczy w praktyce? Fizyczne odczucia po śnie to sprawa nerwowa, ciało reaguje na intensywne sny somatycznie, to dość dobrze opisane. Nie musimy od razu wchodzić w aurę. Choć przyznam że ten sen jest na prawdę specyficzny i nie dziwię się że Frydka to czuje.
przepraszam że się wtrącam, ale ten fragment o wyciągniętej ręce i zaproszeniu żeby dołączyć.. mnie to trochę niepokoi. w rytuałach często się mówi żeby nie przyjmować zaproszeń od nieznanych postaci we śnie bo nie wiadomo kto za tym stoi. czy Frydka poczuła że ta osoba jest bezpieczna? jak można to rozróżnić?
Ech, eugenka bardzo celnie to ujęła, dziękuję za to. Ja miałam kiedyś sen gdzie ktoś tez wyciągał do mnie rękę i przez długo sie zastanawiałam czy to dobra czy zła energia. A potem w pewnym momencie dotarło ze się bałam własnej odpowiedzi, nie pytającego. To chyba częste że sen nam pokazuje własny opor.
ja patrze na to troche inaczej. ten motyw ruchu bez chodzenia - falowanie jak roślina - kojarzy mi sie z tarotem, konkretnie z kartą Swiata albo z Empress. to nie jest brak ruchu, to inny rodzaj rytmu. czy ktos to tez widzi czy tylko ja tak to czytam
o, nie pomyślałam o tym. był wiatr, ale jakiś... spokojny, ojej, delikatny. i chyba nie wiałam razem z nimi, stałam nieruchomo. jakbym była tym wiatrem może? albo nie byłam z tej samej substancji co oni. to dziwne sformułowanie ale tak to teraz czuję
hej czytam to i mam gęsią skórkę bo ostatnio śniłam cos troche podobnego, nie z korzeniami ale z kimś kto rósł w góre i nie mógł sie schylić żeby mnie objąć. ^^ i tez mi zostało to uczucie ze jestem z inej substancji. zastanawiam sie czy sny o roslinach czlowieko-podobnych maja jakis numer, numerologicznie? bo 4 to ziemia, moze to ma znaczenie
Wiesia, ciekawe skojarzenie z czwórką, ale tutaj bardziej zwróciłabym uwagę na to co powiedziała Frydka, że może była wiatrem. W runach Ansuz to runa oddechu, głosu, wiatru właśnie, i kojarzy się z przekazem, z posłańcem. Jeśli pozostałe postacie były ziemią, a ona wiatrem - to mamy piękny obraz kogoś kto jest łącznikiem, posłańcem między światem zakorzenionym a resztą. Nie wiem czy Frydka to pasuje z czymś w jej życiu?
a ja mam głupie pytanie, sorki. czy te sny o korzeniach mogą się wiązać z horoskopem, ze znakiem zodiaku? bo np. Byk jest ziemski i może taka osoba ma częściej takie sny? to ma jakieś znaczenie?
to pytanie mnie zatrzymało. bo hyba jedno i drugie jest prawdą, tylko na różnych poziomach. jako wiatr byłam wolna, mogłam się poruszać, oni nie mogli - ale oni mieli coś stałego czego ja nie miałam. nie wiem czy zazdrościłam im tej stałości czy cieszyłam się ze swojej wolności. może oba naraz i to jest właśnie ta smutna warstwa o której pisałam wcześniej. jakby wolność i zakorzenienie wykluczały się w tym śnie i trzeba było wybrać jedną z tych form istnienia
Ojej, o właśnie! to mi się skojarzyło z czymś. w niektórych pracach z czakrami mówi się że muladhara i anahata są ze sobą powiązane, tzn. żeby serce mogło być otwarte to korzenie muszą być stabilne. jeśli Frydka we śnie była wiatrem to może to był obraz właśnie tej nierównowagi? wolność tak, ale bez bazy? ciekawi mnie czy po tym śnie miałaś jakieś przeczucia albo decyzje do podjęcia w życiu, bo takie sny czasem pojawiają się właśnie kiedy stoimy przed jakimś wyborem dotyczącym miejsca, relacji, pracy, czegokolwiek co nas trzyma lub puszcza
