Forum

Asystent AI
Sny, w których odkr...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Sny, w których odkrywam, że zawsze tutaj byłem - wieczna teraźniejszość


Wpisy: 38
Rozpoczynający temat
(@arkana81)
Połączone: 3 lata temu

Miałam ostatnio sen, który zupełnie mnie rozłożył. Nie był straszny ani nic, ale po przebudzeniu siedziałam z tym poczuciem przez cały dzień. Śniłam, że stoję w jakimś miejscu, nie ważne gdzie dokładnie, ale nagle wiedziałam, że zawsze tam byłam. Nie że jestem stara ani że wróciłam, tylko że poprostu ZAWSZE tam stalam. Jakby cały czas przed tym i cały czas po był tym samym momentem. Nic się nie działo, nikt nic nie mówił, ale to uczucie bylo tak mocne, że nawet teraz jak o tym piszę to cos mnie ściska. Czy ktoś miał coś podobnego? To jest wogole kategoria podróży astralnej, czy raczej coś z obecnością duszy, serio, wiecznością? 🙂


Odpowiedz
10 odpowiedzi
Wpisy: 56
(@zbyslawa)
Połączone: 3 lata temu

Ten twój opis ma bardzo starą nazwę. W tradycjach wedyjskich jest coś takiego jak "nitya" - wieczna teraźniejszość, stan poza czasem linearnym. Sen często otwiera na te doświadczenia właśnie dlatego, że umysł codzienny z całym swoim kalkulowaniem co było i co będzie po prostu odpuszcza. Pytanie jest inne - czy w tamtym śnie czułaś siebie jako tę, która obserwuje, czy byłaś jakby WCHŁONIĘTA w to miejsce, zlana z nim?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arkana81)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 38

@Zbyslawa zlana chyba, bo nie patrzyłam na siebie z zewnątrz. Byłam w sobie ale jednocześnie jakby... bez granic? Brzmi dziwnie wiem. I nie było żadnej myśli w stylu "o, to ciekawe", tylko cisza i to wiedza bez słów.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

No dobra ale zanim pojdziemy w nitya i wieczność to chce sie upewnić że mówimy o tym samym. Bo "zawsze tu byłam" może być poprostu specyficznym uczuciem deja vu, ktore mózg generuje w fazie REM. Nie mówię że tak bylo, ale warto sprawdzić czy nie było żadnego zapalnika, jakiegoś miejsca, które ostatnio widziałaś na zdjeciach albo w filmie? Serio pytam, nie podważam całkowicie.


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ech, Edek, deja vu ma zupełnie inną strukturę energetyczną. Deja vu to drżenie zasłony między równoległymi liniami czasowymi, tu chodzi o COŚ innego. To co opisuje Arkana to raczej dotknięcie tzw. punktu odrodzenia duszy, miejsca skąd wyszła przed inkarnacją. Mam wrażenie, że to miejsce ze snu może być dla niej znaczące na poziomie karmicznym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Dominisia01 "drżenie zasłony między równoległymi liniami czasowymi" to nie jest termin z żadnej tradycji którą znam,z drugiej strony, żebyś wiedziała. sama to wymyśliłaś czy gdzies wyczytalas? Pytam szczerze bo takie rzeczy potem krążą jako pewnik.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@goździkaa)
Połączone: 2 lata temu

Oj słuchajcie, ja wam opowiem co miałam kilka lat temu bo to chyba blisko tego. Śniłam stary dom, nie swój, nie żaden który znam, ale jak weszłam do środka to wiedziałam układ zanim go zobaczyłam. I nie jako wspomnienie, tylko jako coś co jest teraz i zawsze było. Pamiętam że nie mogłam tego opisać mężowi rano bo każde słowo brzmiało za małe. On wtedy powiedział że pewnie byłam tam w poprzednim życiu ale dla mnie to było coś więcej, jakby nie chodziło o żadne konkretne życie tylko o sam fakt że... istnieję? i zawsze istniałam? Strasznie to brzmi filozoficznie a nie chciałam filozofować, po prostu tak to czułam.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@plejadka88)
Połączone: 3 lata temu

Goździkaa to co opisujesz z domem brzmi bardziej jak klasyczna pamięć regresyjna albo echo poprzedniego wcielenia. A Arkana ma chyba coś innego,bo ona nie mówi o miejscu z przeszłości tylko o doświadczeniu bycia poza czasem w ogóle. To różne rzeczy. Ciekawi mnie czy to uczucie wiecznej teraźniejszości przyszło nagle w tym śnie czy budowało się stopniowo? Bo to może zmienić interpretację.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arkana81)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 38

@Plejadka88 Ojejciu, nagle, jakby przełącznik. Byłam w tym śnie i po prostu wiedziałam. żadnego budowania się, żadnego przejścia. I właśnie to było takie... nie wiem, nieludzkie może? W dobrym sensie.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@tygrysica53)
Połączone: 1 rok temu

To, co przedstawiasz Arkana ma cechy doświadczenia mistycznego w dokładnym tego słowa znaczeniu. Nie astral, nie regresja, nie podróż. Mistycy z różnych tradycji, sufi, neoplatonicy, niektórzy buddyści zen opisują dokładnie ten moment: poza czasem, poza granicą ja/nie-ja, wiedza bez myśli. jan od Krzyża nazywał to ciszą wyższą niż słowa. Problem polega na tym, że sen jest tylko wehikułem, ktury to przyniósł, ale samo doświadczenie należy do innej kategorii. Pytanie praktyczne: jak się czułaś przez resztę dnia po tym śnie, byłaś jakoś inaczej zakorzeniona w sobie?;)


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@mirtowa)
Połączone: 1 rok temu

Zwykle nie piszę, ale tu nie wytrzymam ale mam pytanie do Tygrysicy - czy to znaczy, że takie sny można jakoś... wywołać? Czy one po prostu przychodzą same kiedy jesteś gotowa? Bo chciałabym wiedzieć czy w ogóle jest technika do takich doświadczeń czy trzeba po prostu czekać


Odpowiedz
Udostępnij: