Mam taki sen, który wraca od jakiegoś czasu i nie mogę go rozgryźć. Śni mi się, że siedzę w czymś w rodzaju klasy albo pracowni, ale bez ławek, i ktoś - nigdy nie widzę twarzy tej osoby - dyktuje mi zdania. Uczę się je na pamięć. Powtarzam, sylaba po sylabie, i czuję, że to ważne, że muszę to zapamiętać bezbłędnie. I wiem we śnie, że tych zdań nigdy nie powiem na jawie. Że nie są dla mnie. Że ja jestem tylko... przekaźnikiem? Jak skrzynka pocztowa. Budzę się z poczuciem ogromnej odpowiedzialności i z absolutnie pustą głową. Nic nie pamiętam z treści. Zero. Ale uczucie precyzji zostaje - jakby każde słowo miało swoje jedyne miejsce i nie można go przestawić. Ktoś miał coś podobnego?
To, o czym wspominasz z tą precyzją i poczuciem że słowa maja swoje "jedyne miejsce" - to mi coś mówi. Pytam wprost: czy w trakcie tego snu masz wrazenie, że rozumiesz te zdania, czy tylko je mechanicznie powtarzasz? Bo to dość istotna różnica przy interpretacji.
Ten opis u ciebie z tym "rozumieniem bez słów" - to nie jest przypadkowe. Gardlowa czakra, gdy jest aktywna podczas snu, czesto przetwarza informacje, ktore nie przechodza przez umysł analityczny. Stad właśnie ta luka po przebudzeniu. Mam pytanie do ciebie: czy te sny zdarzają się częściej w konkretne noce albo po konkretnych sytuacjach z dnia?
Ojejciu, hm, z gardłową bym się nie spieszyła z tym wnioskiem. Mnie bardziej zastanawia ten motyw "przekaźnika". Bo to nie jest tak, że uczysz się tych zdań dla siebie - sam napisałeś, że wiesz że ich nie powiesz. to sugeruje coś innego niz praca własnej czakry. Bardziej jakiś rodzaj... przepływu między poziomami. Jakbyś był kanałem dla czegoś, co szuka formy. Widziałam podobny wzorzec w interpretacji kart przy osobach, które mają silny związek z przodkami albo z jakąś tradycją przekazu. Czy masz coś takiego w rodzinie?
ojej, ja miałam coś podobnego raz tylko ale właśnie to uczucie pustej głowy po przebudzeniu i jednocześnie ta pewność ze cos bylo wazne - to jest niesamowite bo niby nic nie pamiętasz a jednak cos zostaje. Mnie ciekawi czy te zdania mogą gdzieś "wychodzić" inaczej, swoją droga, nie przez mówienie. czy np. coś potem piszesz albo rysujesz i czujesz ze to skad pochodzi?
nie wiem czy dobrze rozumiem ale... jeśli ktoś jest "przekaźnikiem" to kto po drugiej stronie? Bo to brzmi jakby ktoś cię używał i trochę mnie to niepokoi szczerze. Nie mówię ze to zle, pytam serio - czy we śnie masz poczucie ze ta postać bez twarzy to cos dobrego? Czy raczej nie wiesz?
hej,mam pytanie trochę z boku - czy ktoś tu rozważał ze to moze być po prostu mózg trenujący pewien rodzaj skupienia? Nie mówię ze to NIE ma wymiaru duchowego, ale mechanizm "uczenia się precyzji" we śnie to dość znana rzecz z badań nad snami. Mnie interesuje co Ewaryst myśli o tym jak odróżnić, kiedy to czakra gardłowa a kiedy mózg po prostu przetwarza jakiś codzienny stres związany z komunikacją.
