No i masz, mam ten sen chyba ze trzy razy w miesiącu i za każdym razem to samo. Stoję przed drzwiami, otwieram je i za nimi nie ma nic. Dosłownie nic, żadnej ściany, żadnego pokoju, tylko taka... próżnia. Ale co dziwne, ta próżnia nie jest straszna. Nie czuję lęku, raczej coś w rodzaju oczekiwania? Jakby coś miało się za chwilę pojawić, ale nigdy się nie pojawia. Budzę się zanim cokolwiek się wydarzy. spotkał się ktoś z tym? Nie wiem co z tym zrobić bo nie pasuje mi do żadnego opisu z sennika.
O, to ciekawy sen. Drzwi to jeden z tych archetypów który pojawia się naprawde u mnóstwa osób i zazwyczaj chodzi o przejście, tak przy okazji, decyzję, próg który trzeba przekroczyć. Ale ta próżnia za nimi to już coś rzadszego. pytanie jest takie - jak ty się czujesz kiedy otwierasz te drzwi? Czy to jest konkretna chwila, bardziej jak uroczystość czy raczej codzienny gest?
Ojoj ojoj,właśnie miałam podobny sen jakiś czas temu i długo się nad tym zastanawiałam. u mnie to były drzwi w starym domu, bardzo ciężkie, drewniane i za nimi ta sama cisza i pustka. Ale ja mialam lęk, więc twoje doświadczenie jest inne niż moje. Ta próżnia pełna możliwości jak napisałaś w tytule to chyba klucz do interpretacji, bo jeśli nie czujesz strachu to ta pustka może być naprawde czymś otwartym, nie skończonym, rozumiesz? Nie brakiem, a przestrzenią.
No ba, no a ja się zastanawiam czy kolor tych drzwi ma jakieś znaczenie bo w litoterapii na przykład kolory mają konkretne przypisania energetyczne, i może coś podobnego działa w snach? Jakie są te twoje drzwi, drewniane, metalowe, stare, nowe?
Ojeju, zanim ktos zacznie wróżyć z tych drzwi to chciałabym zapytać - czy to jest sen który pojawia się w szczególnych momentach życia, przed jakąś decyzją, zmianą czy raczej przychodzi losowo i nie możesz powiązać go z niczym konkretnym? ^^ bo to robi sporą różnicę w tym jak to czytać.
Hmm, a czy w runach jest coś co by odpowiadało takiemu motywowi, Kadulo? pytam bo niedawno czytałam o Pertho i chodzi tam właśnie o ukryte możliwości i niewiedzę co będzie. Nie mam pojęcia czy to pasuje ale skojarzyło mi się.
Ja mam takie własne doświadczenie z drzwiami we śnie i chcę powiedzieć że u mnie zawsze poprzedzały jakąś zmianę. Kiedyś śniło mi się że stoję przed niebieskimi drzwiami i nie mogę ich otworzyć, i po jakimś czasie okazało się że to był moment przed dużą decyzją zawodową. A potem jak już zdecydowałam, znowu śniło mi się z drzwiami ale tym razem otwierałam je bez problemu i za nimi był korytarz, nie pustka. Tak jakby sen pokazywał etapy. Ale to moje własne doświadczenie, może u ciebie to co innego.
Szczerze to zastanawiam się czy ta próżnia to na pewno coś metafizycznego a nie po prostu taki mechanizm snu, bo mózg kiedy nie ma co generować po drzwiach, bo nie ma kontekstu, to po prostu nie generuje nic. Sen nie zawsze musi być symbolem, no dobra, czasem to tylko niedokończona struktura. Ale okej, jesli to wychodzi cyklicznie i zawsze tak samo to może warto pogrzebać.
Ja mam bardzo podobny sen od dawna! 🙁 U mnie to są drzwi w piwnicy, zawsze te same, stare, obitę skórą, i za nimi też ta pustka ale u mnie jaśniejsza, prawie biała. I tez nie boję sie, jest coś wrecz przyjemnego w tej chwili zaraz po otwarciu. Nigdy nie weszłam, coś mnie zatrzymuje. Myslalam że może to chodzi o to ze jestem na progu czegoś co jeszcze nie ma formy.
Ta biała pustka to ciekawe. w kilku tradycjach ezoterycznych taki obraz przed przejściem przez próg oznacza miejsce między jedną a drugą rzeczywistością, jakby przedsionek, eee, gdzie nic jeszce nie istnieje ale wszystko moze zaistniec. Pytanie czy w tym śnie jest jakiś impuls zeby wejść czy raczej wyraźne poczucie ze nie wolno albo nie czas?
Ojej, właśnie przeczytałam wszystkie posty i tak mi się serce ścisnęło bo ja mam COŚ podobnego, tylko u mnie nie ma drzwi tylko okno i za oknem ta sama bezkształtna jasność! nigdy nie skojarzyłam że to może być ten sam rodzaj snu. Bardzo wam dziękuję że o tym piszecie, bo czułam się z tym trochę dziwnie i nie wiedziałam jak to nazwać.
No to jest ciekawe bo widzę że kilka osób ma ten motyw pustki za jakimś przejsciem, drzwi, okno, i nikt z was sie nie boi. Zastanawiam sie czy to nie jest poprostu taki sen w którym podświadomość próbuje powiedzieć coś o tym że stoisz na jakimś progu ale jeszcze nie masz gotowości żeby wejść. Nie złego, po prostu jeszcze nie teraz. Może warto zapisywać te sny i zobaczyć czy pojawia się jakiś wzorzec z tym co sie dzieje w życiu kiedy ten sen przychodzi.
Nie odpisywalam bo czytałam uwaznie i zastanawialam się. Mam pytanie do wszystkich bo ono mnie nurtuje - czy ktos z was próbował w świadomym snie aktywnie wejść w tą próżnię? Nie biernie stanąć i czekać, tylko zdecydować się i zrobić krok?
Siedzę nad tym wątkiem od jakiegoś czasu i mam takie pytanie do wszystkich, bo nurtuje mnie jedna rzecz. Czy ktoś z was zwrócił uwagę kiedy te sny przychodzą w odniesieniu do fazy księżyca? Bo zastanawiam się czy ta próżnia za drzwiami nie jest związana z nowiem, takim momentem gdy księżyc znika i jest ta pauza przed nowym cyklem. Jakby sen odzwierciedlał coś co dzieje sie na zewnątrz w naturze. Azalia, pamiętasz może orientacyjnie kiedy miałaś te sny najczęściej?
No dobra, wchodzę z innej strony bo ten wątek zaczyna mi się troche kręcić w kółko. Mamy drzwi, próżnię, nie-wejście i teraz jeszce fazy księżyca. Tylko czy ktoś zapytał wprost co się dzieje po OTWARCIU tych drzwi w sensie praktycznym, nie metaforycznym? Bo Azalia pisze że otwiera i stoi, ale co potem, stoi jak długo, no, próbuje coś zobaczyć w tej próżni, coś do niej mówi? Te szczegóły są ważniejsze niż symbolika samych drzwi moim zdaniem.
