Dobra, muszę napisać bo to mnie trochę chodzi po głowie. Kilka razy już mi się to zdarzyło i za każdym razem jest identycznie. Śnię że uczę się jakiegoś zawodu, ale takiego, który po prostu nie istnieje. Ostatnio byłem coś w rodzaju... tkaczem snów? Dosłownie, siedziałem w jakimś warsztacie i tkałem ze świetlnych nici rzeczy, które miały gdzieś trafić do ludzi podczas snu. Miałem mistrza, który mi pokazywał techniki, był cały system terminowania, jakieś zasady. I to nie był zwykły chaos sennych obrazów, to było spójne, miało logikę. Obudziłem się i naprawdę czułem, że coś wiem, że się czegoś nauczyłem, tylko nie bardzo wiem czego. Czy zdarzyło się komuś coś takiego? Bo trochę głupio mi nawet to opisywać.
O, niema czego się wstydzic, bo to jest naprawdę ciekawy motyw. U mnie coś zbliżonego pojawiło się kilka razy, za każdym razem w snach po nowiu. Byłam nawigatorką, ale nie w sensie marynarki ani GPS, tylko kogoś, kto wyznacza drogi między miejscami, których nie ma na żadnej mapie. Też był mistrz, też były etapy nauki. Prowadzę notatki snów od dawna i jak przejrzałam swoje zapiski, to te "zawodowe" sny skupiają się w określonych porach roku, głównie przełom jesień-zima. Nie wiem, czy to przypadek, ale wydaje mi się, że coś z tym jest. A te twoje świetlne nici, to mnie zastanawia, bo nić i tkactwo to bardzo stary symbol przekazywania i łączenia energii. Dosłownie we wszystkich tradycjach.
Mnie to bardzo przypomina coś co czytałam o naturalnych magazynach energi. Sen jest jednym z takich miejsc gdzie dusza, powiedzmy to tak, laduje baterie albo też sie uczy rzeczy których nie moglaby sie nauczyc na jawie. I te zawody ze snów to może nie są zawody w naszym rozumieniu, tylko role jakie dusza pełni w innych warstwach rzeczywistości. Pytanie do ciebie: jak wyglądał ten mistrz? Był człowiekiem? Bo to może dużo powiedzieć.
No dobra, zapytam wprost: skąd wiadomo że to nie jest po prostu przetworzenie jakiegoś serialu albo książki, którą ostatnio czytałeś? Bo "tkacz snów" to całkiem klasyczny motyw fantasy. Nie twierdzę, że nic to nie znaczy, ale zanim zaczniemy budować teorie o rolach duszy i energetycznych magazynach, to warto to sobie uczciwie postawić. zresztą z tym "nauczyłem się czegoś" po śnie to jest sprawa indywidualna, bo mózg potrafi bardzo przekonująco udawać wiedzę, której nie ma.
O matko, w runach jest koncept ze sen to nie odpoczynek ale praca na innym poziomie. Laguz i Mannaz razem w pewnych ukladach wskazuja wlasnie na nauczanie w snie, przyjmowanie wiedzy od gdzies. nie chce za bardzo wchodzic w interpretacje bo nie znam calego snu ale to uczucie zmeczenia po przebudzeniu jest dosc typowe dla takich snów. ja sama kilka razy czulam sie jak po ciezkiej robocie, no nie wiem, bez przesady.
A właśnie to zmęczenie jest ciekawe, bo ja po takich snach mam wrażenie że moje czakry są jakby przestawione. 🙁 Nie potrafię tego inaczej opisać. Normalny sen zostawia mnie spokojną, a po tych "pracy we śnie" coś jest inaczej z energią. Czy ktoś jeszcze to zauważył? Mnie to trochę niepokoi szczerze.
To zmęczenie po snach "roboczych" jest znane od dawna i nie ma sie czym straszyc. Ale chciałam nawiązać do tych naturalnych magazynów energii, bo to dobre ujęcie. Ciało podczas snu regeneruje się fizycznie, ale jeśli traktujemy sen jako przestrzeń duchową, to nasuwa się pytanie, skąd ta przestrzen bierze materiał. I odpowiedź w wielu tradycjach jest taka, że z tego samego źródła co np. miejsca mocy, linie ziemskie, pewne kamienie. Śnienie głębokie to nie pobieranie energii byle skąd, tylko kontakt ze stabilnymi źródłami. Stąd może znaczenie pewnych miejsc do spania, orientacji łóżka i tak dalej. Nie mówię że każdy musi w to wierzyć, ale warto wiedzieć że ten wątek istnieje.
No proszę, wracając do samego sedna tematu, bo ciekawe jest to rozróżnienie między snem jako miejscem odpoczynku a snem jako miejscem transferu czegoś. Jeśli te "zawody ze snów" rzeczywiście są rodzajem roli duszy, to warto zapytać, czy te role są stałe czy zmieniają się z czasem. Bo u mnie na przykład przez długi czas byłam we snach kimś, kto zbiera i przechowuje, a potem zaczęłam bywać kimś, eee, kto rozdaje. I te zmiany zbiegały się z konkretnymi momentami życiowymi. Czy u was też jest jakaś ewolucja?
kurcze, ja nawet nie wiedzialem że można w ogóle tak myśleć o snach. Zawsze mi się wydawało że to po prostu głowa śmieci wyrzuca w nocy. Ale ten wątek to naprawde coś, mega dziekuje wszystkim za te odpowiedzi. 😀 Mam pytanie, trochę głupie może: jak w ogóle zapamiętać taki sen wystarczająco dobrze zeby go potem analizować? Bo ja zwykle po 10 minutach mam już tylko urywki.
Mnie zaciekawił ten wątek z mistrzen. Bo jeśli te zawody ze snów są prawdziwe w jakimś sensie, to skąd się biorą tacy mistrzowie? Ktoś ich przydziela, czy to jakaś część nas samych, czy może coś zupełnie innego? pytam szczerze bo nie mam pojęcia i chciałbym posłuchać co inni myślą.
Chcę dorzucić jeszcze jeden kontekst bo nikt o tym nie wspomniał. Jeśli mówimy o snach jako o miejscach gdzie coś jest gromadzone albo przekazywane, to ważne jest w jakim momencie cyklu księżycowego te sny się pojawiają. Pełnia to czas kiedy wszystko jest wyostrzone i wzmocnione, łącznie ze snami. nowiu to czas ciszy i początków, wtedy sny bywają spokojniejsze ale głębsze. I jeśli te sny-zawody pojawiają się regularnie, to warto sprawdzić czy nie układają się w jakiś wzorzec z fazami. Mam wrażenie że to może być klucz do tego, czy to jednorazowe doświadczenie czy coś co wraca z jakiegoś powodu i warto za tym iść.
No dobra, jedno muszę przyznać, że ta dyskusja poszla ciekawiej niż się spodziewałam.;) Nadal uważam że warto zachować sceptycyzm przy interpretacjach, bo zbyt szybkie naklejanie etykietki "rola duszy" może zamknąć na inne wyjaśnienia. Ale sam motyw uczenia się zawodu ktury nie istnieje, i to z mistrzem, z systemem, z jakąś spójnością, to jest rzeczywiście osobna kategoria snu. Nie każdy sen jest równy. Mam jedno praktyczne pytanie do autora tematu: czy te sny wracają cyklicznie, czy to były pojedyncze epizody? Bo to zmienia dużo w interpretacji.
