Już od jakiegoś czasu chciałam napisać o tym śnie, bo nie wiem co z nim zrobić. Śnił mi się dom, ale to nie był zwykły dom z pokojami, salonem, sypialnią, kuchną. Zamiast tego, jak wchodziłam w kolejne przestrzenie, czułam się jakby każde "pomieszczenie" było innym zapachem. Jedno miejsce miało w sobie coś ciężkiego, kurcze, wilgotnego jak ziemia po deszczu i wiedziałam, że to jest coś w rodzaju piwnicy albo miejsca wspomnień. Kolejne miało zapach lawendy i ciepłego mleka i tam czułam się bezpiecznie jak u babci. Ale najdziwniejsze było to, że poruszałam się między nimi nie przez drzwi, tylko przez zmianę stanu. jakby samo przejście wymagało ode mnie zmiany nastroju. Czy macie tak czasem? Bo to mnie naprawde zastanawia
Ta sytuacja u ciebie jest bardzo ciekawe z perspektywy onirycznej. Mam pytanie - czy w tym śnie miałaś poczucie,że te zapachy "niosą" jakis nastrój, czy może raczej odwrotnie, że twój nastrój tworzył zapach? 😀 bo to jest kluczowe rozróżnienie przy interpretacji takich doświadczeń. Jeśli najpierw czułaś emocję i ona wywoływała zapach, mamy do czynienia z czymś innym niż gdyby zapach cię "przełączał".
Ojej, to brzmi jak coś związanego z czakrami! Zapach ziemi to pierwsza czakra, korzeniowa, bezpieczeństwo i zakorzenienie, a lawenda to wyższe rejestry, spokój, szósta czakra. Może sen pokazywał ci przejścia między nimi? Ciekawi mnie czy był jakiś zapach, który cię odpychal albo budzil lęk.
nie chce psuć klimatu ale wydaje mi się ze to co opisujesz to mogą być po prostu wspomnienia węchowe spiete z emocjami. mózg przechowuje zapachy inaczej niz inne zmysly, sa bezposrednio podlaczone do ukladu limbicznego. dom ze wspomnień który mózg buduje nocą to calkiem normalne. nie mówię ze to banalny sen, ale zanim zaczniemy od razu lecieć w czakry i pola energetyczne, warto zapytać czy nie przeżywałaś ostatnio czegoś związanego z domem rodzinnym albo tęskniłaś za kimś.
O rany,zeby wrzucic trochę inny kat: to co opisujesz przy przejściach, czyli że musisz zmienić stan żeby przejść dalej, to mi przypomina cos co w niektórych tradycjach nazywa sie przenoszeniem stanu przez pole. Chodzi o to ze pole energetyczne czy jak kto woli, pewna czestotliwosc emocjonalna, z drugiej strony, jest kluczem do przestrzeni. Drzwi są tylko metaforą. Zapachy mogą być w tym kontekście czymś w rodzaju sygnatur poszczególnych stanów. pytanie do Antaresy: czy po przebudzeniu pamiętałaś zapachy jako zapachy, czy raczej jako emocje do których zapachy były przyczepione?
To ciekawe co piszesz o tym wspomnieniu "pod żebrami". Ja miałam raz sen gdzie czułam zimno i to zimno rowniez zostało ze mną gdzieś w klatce piersiowej przez cały ranek. zastanawiam sie czy zapachy i temperatura we śnie działają jakimś innym kanałem niż zwykłe obrazy. Jak to jest z tymi drzwiami bez drzwi - czułaś opór przy przejściu czy to było plynne?
Obserwuję tę dyskusje od początku i trochę mi nieswojo, bo ja też miałam ostatnio coś podobnego, choć mój dom miał pokoje ale każdy pachniał inaczej i miałam wrażenie, że zapachy decydują o tym jak się czuję w środku, nie na odwrót. Nie wiedziałam jak to opisać, więc nie zakładałam tematu. Nie chcę przejmowac wątku Antaresy ale to chyba to samo zjawisko? przepraszam jeśli nie na miejscu 🙂
A ja właśnie myślę sobie, że może te zapachy to nie są symbole do rozkodowania, tylko dosłownie coś zostaje przeniesione. Jak ktoś zostawia ślad energetyczny w miejscu i my to czujemy we śnie. Moja ciotka zawsze mówiła że każdy dom ma swoją woń i że śpiąc możemy wejść w pole innego miejsca albo innej osoby. To by tłumaczyło dlaczego wspomnienie siedzi w ciele a nie w głowie, bo to nie jest nasze wspomnienie w całości. Może część jest pożyczona?
