Śniło mi się ostatnio coś bardzo dziwnego i nie wiem do końca czy to odosobniony przypadek, czy ktoś mial podobnie. Rozmawiałam z kimś we śnie, nie wiem z kim dokładnie, twarz nie była wyraźna, i za każdym razem kiedy coś mówiłam, słowa dosłownie zamieniały się w ptaki i odlatywały. Nie metaforycznie, naprawdę widziałam jak litery albo coś w rodzaju liter układają się w sylwetki ptaków i znikają gdzieś w górze. Cisza po tym była bardzo dziwna, głęboka. Zastanawiam się czy to ma jakiś związek z energią słów, z tym że coś wysyłam i to odlatuje i już do mnie nie wraca. Czy ktoś coś takiego widział?
No fajnie, to ciekawe obraz. Ptaki w tradycji wielu kultur to posłańcy, nośniki energii między światami. pytanie jest takie - w którą stronę odlatywały? Bo to ma znaczenie. Jeśli w górę i ku słońcu, to raczej pozytywny przekaz, nie wiem, twoje słowa trafiają tam gdzie mają trafić. Jeśli w dół albo w ciemność, to już inna historia. Pamiętasz kierunek?
Mi to brzmi jak coś z obszaru zwrotów energii. Jakbyś wysyłała intencje i energia wychodzi ale nie dostaje odpowiedzi.;) Te ptaki to może właśnie ta energia słowna wychodząca od ciebie. Ciekawe czy ta cisza po odlocie była neutralna czy nieprzyjemna
Właśnie to mnie tu uderza,ta cisza. W pracy z czakrą gardła cisza po wypowiedzeniu czegoś to często moment, w którym energia albo wraca przetworzona, albo przepada. Jeśli poczułaś coś jak pustkę czy stratę to warto zastanowić sie czy w życiu na jawie nie masz podobnego wzorca, wypowiadasz coś ważnego i nie dostaje to odzewu, co ciekawe, jest ignorowane albo ginie bez śladu. Sen moze to obrazować dosłownie.
No dobra ale pytanie zasadnicze, dlaczego od razu zakładamy że to energetyczny zwrot? Może to po prostu twój mózg przetwarza jakieś doświadczenie komunikacyjne z ostatnich dni i robi z tego metaforę wizualną. Ptaki jako słowa to dość powszechny archetyp literacki, można to było gdzieś przeczytać i mózg to sobie przyswoił. Nie mówię że sen nic nie znaczy ale analiza energetyczna na podstawie jednego obrazu to trochę strzelanie w ciemno.
Ja raz miałem cos podobnego tylko nie ptaki tylko coś jak iskry. Mowilem coś w snnie i słowa rozpadały sie na iskry i gasły od razu. To bylo nieprzyjemne, tak przy okazji, takie uczucie ze nic co mowie nie dociera. Nie wiem czy to ten sam mechanizm ale może.
Ta nieruchoma postać która patrzy jak słowa odlatują, to mi mówi więcej niż same ptaki. kto to dla ciebie był, czułaś że znasz tę osobę? Bo to może być fragment twojej własnej psyche, no dobra, część ciebie która obserwuje jak tracisz głos. Albo ktoś realny z twojego otoczenia wobec kogo czujesz że twoje slowa nie mają wagi
Nie wiedziałam że sny mogą tak konkretnie pokazywać relacje z ludźmi w życiu. To troche przeraża. Znaczy w sensie pozytywnym, bo to znaczy że sen może mówić wprost o tym z kim mamy problem a nie chcemy tego przyznać na jawie? 😮
Wracajac do tytułu tematu i tego co napisała Strzaska na początku,ta analiza energii zwrotnej mnie ciekawi. bo ptaki odlatują, czyli energia wychodzi. Ale co wraca? W normalnym obiegu energetycznym słowo wysłane powinno generować jakiś zwrot, echo, rezonans. Jesli nic nie wraca to albo mamy do czynienia z jednostronnym wychodzeniem energii, swoją drogą, co jest wyczerpujące, albo ta energia wraca innym kanałem i spiąca tego nie lapie.
Czytam cały ten wątek i zastanawiam się tylko, czy gatunek ptaków miał jakieś znaczenie? Bo jeśli to były np. gołębie albo wrony to chyba różne symbole. Czy w ogóle było widać jaki to ptak, czy tylko sylweta?
Kurde, stadne odlatywanie to już zupelnie inna symbolika niż pojedynczy ptak-posłaniec. Stado sugeruje że te słowa to nie były jednostkowe intencje tylko coś wielokrotnego, coś co mówiłaś wiele razy, wzorzec a nie jednorazowy gest. Ciekawe czy ta rozmowa ze śniącego snu to była raczej wyjaśnienie się, przeprosiny, może prośba, czy coś innego w tonie.
Ta obserwacja Gosiuni o wzorcu mnie uderzyła. Bo faktycznie jak tak myślę, to nie mówiłam czegoś raz. To była taka rozmowa którą prowadzę od dawna, w kółko, i nigdy nie dochodzi do puenty. Może dlatego stado a nie jeden ptak.
No ale czekajcie, bo nikt tu nie zapytał o jedną rzecz. Te ptaki odlatywały i co, serio, wracały? Bo jeśli nie, to ja bym to czytała jako energię która wychodzi jednostronnie i niema powrotu. A to już nie jest kwestia symbolu, tylko realnego drenażu. Znacie to uczucie po rozmowie z kimś kiedy wychodzicie puści? To to.
Właśnie ten wątek drenażu jest ważny i chce go podchwycic. W pracy z czakrami, kiedy gardlo jest zablokowane lub niesymetrycznie otwarte, zdarza się że energia słowna wypływa bez regulacji. mówisz, mówisz, słowa lecą dosłownie jak ptaki ze snu, ale brakuje tej pętli zwrotnej. Strzaska, mam pytanie, czy ta osoba w śnie ktura stała i patrzyła, miała jakiś wyraz twarzy? Neutralny, smutny, obojętny?
No i tutaj mnie zaczyna uwierać ta cała interpretacja energetyczna. Bo ta "nieobecna" postać to równie dobrze może być poprostu projekcja twojego wyobrażenia o tej osobie, a nie zaden realny kontakt energetyczny. Podświadomość buduje kukłę z tego co wiesz o kimś i wkłada ją w sen. To nie znaczy że ta kukła coś odbiera od ciebie na serio.
Czesia ma tu rację i rzadko to mówię,ale w kwestii praktycznej to faktycznie różnica. jeśli ktoś zacznie kombinować z jakimiś rytuałami na "odcięcie" zanim wogóle zrozumie co sen pokazuje, to może narobić sobie więcej zamieszania niż pożytku. Strzaska, a ty sama co chcesz z tym zrobić? Masz jakiś kierunek czy szukasz samego wyjaśnienia?
