ostatnio miałam sen, z którego nie umiem się otrząsnąć. śniłam, że jestem w jakimś korytarzu i idę, a każda myśl, którą mam w głowie, zostawia ślad na ścianie. dosłownie - pomyślę coś, i to się pojawia na tynku jak napis albo rysunek. nie jakimiś literami, bardziej kształtami, plamami, liniami. jakby ściany były z wosku i moje myśli je rzeźbiły. ale tu jest ta dziwna część - ja byłam jednocześnie w tym korytarzu i gdzieś poza nim, obserwowałam siebie z góry. dwie rzeczy naraz. jakbym była w środku akcji i jednocześnie patrzyła na siebie z zewnątrz jak w kinie. obudziłam się zupełnie zdezorientowana. macie jakieś pomysły co to może być?
o, to brzmi jak klasyczny dualizm świadomości we śnie! ja to znam z własnego podwórka. to kiedy jednocześnie jesteś uczestnikiem snu i jakby jego obserwatorem. dla mnie to zawsze był sygnał że zbliżam się do świadomego śnienia albo że sen niesie coś ważnego i ta "wyższa ja" chce żebym to zauważyła. a te ślady na ścianach - myślałaś może że to zapis twojej własnej energii? że podświadomość pokazuje ci jak twoje myśli dosłownie kształtują przestrzeń?
dobry temat. ta podwójna perspektywa to jest ciekawe zjawisko. miałem kiedyś serię snów gdzie byłem jednocześnie graczem i widzem, i potem czytałem że to może być przejaw tzw. świadomości świadka, tej części nas ktora obserwuje bez oceniania. ale mnie bardziej ciekawi ta część ze śladami myśli na ścianach. bo to nie jest przypadkowy symbol. ściany w snach to często granice, podziały, to co oddziela jedno od drugiego. a myśl która zostawia ślad na ścianie, to myśl która przekracza jakąś granicę albo ją tworzy. co pisało sie na tych ścianach? jakieś konkretne kształty? 😛
Ojej no, spirale i fale na ścianach, to są stare symbole. spirala to ruch ku centrum, ku jądru siebie. fala to rytm, przemijanie, ale też łączność z tym co niewidoczne. to ze myśli spokojne zostawiają lżejszy slad a niespokojne są lepkie, to mi bardzo wiele mówi. sen pokazuje ci dosłownie czym jest myśl jako energia. ta "lepkość" ciemniejszych śladów, to nie jest przypadek. ciężka myśl wiąże się z przestrzenią, zostaje. pytanie jest takie - czy w tym śnie czułaś że możesz kontrolować co zostawiasz na tych ścianach, czy to się działo samo z siebie?
słuchajcie, zanim pójdziemy za daleko w interpretacje, to mam pytanie do opisującej sen. ten korytarz był zamknięty, jasny, hmm, ciemny? i jak długo trwał? bo zanim zaczniemy mówić o symbolach spirali i energii myśli, to warto wiedzieć czy to był sen który miał nastrój grozy, czy raczej neutralny albo nawet spokojny. bo to diametralnie zmienia odczyt. poza tym ta podwójna perspektywa, opisywana tu jako "dualizm świadomości", ma kilka różnych możliwych źródeł i nie wszystkie są tak spektakularne jak brzmi.
ojej ta bezradność którą opisujesz brzmi znajomo! ja miałam coś podobnego, że obserwowałam siebie i wiedziałam że idę w złym kierunku ale nie mogłam krzyknąć do siebie żeby się zatrzymać. to uczucie rozdwojenia jest naprawdę intensywne. ale u mnie nie było żadnych śladów na ścianach. to jest ten element który mnie najbardziej intryguje w tym śnie, że myśli mają materialny wymiar, zostawiają fizyczny ślad. to jakby wizualizacja tego że myśl to energia, nie?
hej a mi sie to skojarzyło z czymś innym. czytałem kiedyś o koncepcji że w snach możemy wchodzić do warstw podświadomości gdzie myśl i materia nie są oddzielone. tzn ze tam gdzie idziemy w snach zasady działają inaczej i myśl jest już rzeczą. To co tu wrzucasz z tymi śladami jakby to potwierdzało,tak w ogole, nie? te smugi to po prostu twoje myśli które stały się materialne bo w tej przestrzeni snu nie ma podziału na "to tylko w głowie" i "to prawdziwe".
Kappi to są koncepcje z okolic myśl tworzy rzeczywistość i generalnie jestem sceptyczny wobec dosłownego rozumienia tego. ale w kontekście snu to już inna sprawa. we śnie ta zasada działa wprost. twoja myśl dosłownie jest snem, dosłownie go tworzy. więc ta ściana zapisana myślami to może być po prostu meta-sen, czyli sen o tym jak sny działają. co jest dziwne i ciekawe zarazem.
a to co pisała Wojslawa o spiralach i falach to mnie jakoś uderzyło. mam ksiązke o symbolice snów i tam jest napisane że spirala to jeden z najstarszych symboli przejścia, że się gdzieś zmierzamy, do jakiegoś centrum. ale to że te ślady zostają, że sie wżerają, to może być ważne. jakby sen mówił że pewne myśli mają trwalszy charakter niż inne? te lepkie to może obsesyjne myśli albo lęki?
Chryzoprazka.1 odpowiadam na twoje pytanie - korytarz był dosyć ciemny ale nie przerażający, raczej szary, stonowany. emocjonalnie to był mix. z jednej strony spokój tej obserwującej części, z drugiej coś w rodzaju niepokoju tej która szła i widziała te ślady. to nie był koszmar, ale też nie było tam przyjemnie.;) bardziej takie... poważne.
to że "obserwująca" część była spokojna a "chodząca" niiespokojna to jest bardzo znaczące. w wielu tradycjach ta obserwująca część to wyższe ja, dusza jako świadek. ona wie więcej, stąd spokój. natomiast ta która chodzi po korytarzu to jaźń codzienna, ta która przetwarza i reaguje. to że twoje myśli zostawiają ślady które widzisz z góry spokojnym okiem, może być zachętą żebyś w codziennym życiu czesciej schodziła na tę obserwujaca pozycje. żebyś patrzyła na swoje mysli z tej górnej perspektywy zamiast dać sie im nieść.
hm, ciekawe ale ja mam inne skojarzenie. ta podwójność którą opisujesz, i ta bezradność że jedna część widzi a druga nie może nic zrobić, to brzmi trochę jak wewnętrzny konflikt. nie mówię że nie ma tu nic symbolicznego, ale czy ostatnio masz wrażenie że rozumiesz pewne rzeczy intelektualnie, wiesz jak powinno byc, ale emocjonalnie nie możesz tego wprowadzić? bo to by pasowało do tego obrazu.
te ślady to mogą też być coś z akashą związanego, nie jak zapis w tej kosmicznej bibliotece. czytalam że podobno wszystkie myśli i czyny zostawiają ślad w pewnym sensie i może ten sen po prostu to pokazuje. te sciany korytarza jako fragment tej zapisanej przestrzeni. czy te ślady wyglądały jakby tam były od dawna czy pojawialy się na bieżąco?
to że te ściany były już wczesniej zapisane to mnie jakoś chwyciło za serce. jakby to nie był pierwszy raz. jakbyś tam była wiele razy i nie pamiętasz. albo jakby to był twój własny ślad z jakiegoś dawniejszego czasu? czy cokolwiek z tych wcześniejszych śladów rozpoznałaś czy były inne od tych które zostawiałaś teraz?
ja mam może głupie pytanie ale czy ta obserwująca część była nad tobą, z tyłu, z boku? bo mi się wydaje ze to może mieć znaczenie. czytałam że perspektywa z góry jest inna energetycznie niz np z boku. i zastanawiam się czy ta obserwująca część miała jakieś emocje w stosunku do tej chodzącej, czy tylko patrzyła.
