Śniło mi się ostatnio coś dziwnego i nie mogę przestać o tym myśleć. Moje imię, wiesz jak jest - słyszysz je i to po prostu słowo, moje imię, nic specjalnego. A tutaj we śnie ktoś, nie wiem kto, jakaś postać za mgłą, powiedział moje imię i to nie było tak jakby ktoś mnie zawołał. To było jak... melodia? Jakby ktoś zaśpiewał moje imię ale bez śpiewu. Każda sylaba miała inny kolor, inną wagę. Obudziłam się z tym uczuciem, że byłam gdzieś daleko daleko. Ktoś jeszcze coś takiego przeżył? Bo nie wiem jak to inaczej opisać.
No tak, no nieźle, czytam to i mam gęsią skórkę dosłownie. Bo ja miałam coś podobnego, tylko troche inaczej - w moim śnie imię było jak echo, odbijało się od czegoś, może od ścian, może od wody, i z każdym odbiciem było inne, ale wciąż moje. Jakby ta sama nuta grana w różnych oktawach. Nigdy nie myślałam o tym w kategoriach melodii ale po twoim opisie to dokładnie to samo uczucie. Myślisz, że to ma jakieś znaczenie, że to akurat imię a nie jakaś inna scena?
Imię w tradycjach magicznych to nie przypadek. W wielu szkołach ezoterycznych imię jest uważane za pierwszą wibrację danej duszy w tej inkarnacji, coś w rodzaju tonu startowego. Kiedy we śnie ktoś lub coś wypowiada twoje imię jako melodię, a nie jako słowo - to może być sygnał, że kontakt odbywa się na innym poziomie niż zwykła komunikacja mentalna. Warto zapytać: czy ta postać robiła coś jeszce, czy tylko wypowiadała imię?
nie bede udawac ze rozumiem to z tymi tonem startowym ale mam podobne doswiadczenie i to od dawna. mi sie sni ze stoje gdzies wysoko, moze na gorze, moze na wiezi, i slyszę swoje imie wychodzące z dolu. i to nie jest krzyk ani wolanie, to jest bardziej jak gdyby ziemia mowila moje imie. za kazdym razem budze się z tym dziwnym spokojem, co jest dziwne bo sceneria jest raczej straszna. ciekawi mnie czy to co slyszysz rozchodzi sie w gore czy w dol albo w bok, bo moze kierunek cos znaczy
Kierunek brzmienia w śnie to ciekawy trop, Bartez. W symbolice dźwięku w snach góra i dół mają różne znaczenia - to co przychodzi z dołu bywa kojarzone z głębszymi warstwami jazni albo z przodkami, a to co przychodzi z góry częściej z przewodnikami albo wyższymi stanami świadomości. 🙂 Ale żebym nie teoretyzowała za dużo - Klimcia, wiadomo, napisałaś, że imię miało "inne kolory". To jest akurat bardzo rzadko opisywane. Czy te kolory towarzyszyły poszczególnym sylabom, czy bardziej całemu doznaniu?
nie brzmi absurdalnie! ja tez czasem słyszę we śnie dźwięki z kolorami, nie moje imię ale w ogole dzwieki. myślałam ze to tylko ja tak mam i że to jakieś pomieszane zmysły. nie wiedziałam że to można kojarzyć z ezoteryką, ojej, myślałam bardziej że poprostu tak działa sen 🙂
a czy to nie jest po prostu synestezja? bo synestezja to jest kiedy jeden zmysł aktywuje drugi i to jest zjawisko neurologiczne, nie duchowe. nie twierdzę ze to nic nie znaczy, ale czy na pewno od razu skaczemy do ezoteryki zamiast rozważyć to?
hej, ja chcę dorzucić cos do tego wątku z imionami bo czytam i mam swoje trzy grosze. mialem kiedyś sen, w którym słyszałem imię ale to nie było moje imię - to było imię, którego nigdy nie słyszałem, a jednak wiedziałem we śnie że to jestem ja. jakby alternatywna wersja mojego imienia albo imię z innego czasu. to brzmiało jak stara muzyka, prawda, trochę jak śpiew gregorianski ale nie. i zastanawiam się od lat czy to nie było imię z poprzedniego wcielenia. Klimcia, czy twoje imię we śnie brzmiało jak twoje obecne, czy może trochę inne?
W starych słowiańskich wierzeniach imię miało moc właśnie dlatego, że było dźwiękiem, nie tylko znaczkiem na papierze. Prawdziwe imię człowieka to nie to, które wpisujemy w dokumenty - to dźwięk, który rozpoznaje dusza. Są opowieści o tym, że wiedźmy i znachorki "słyszały" imiona ludzi których miały leczyć, i to zawsze była melodia, nie słowo. Klimcia opisuje coś bardzo zbliżonego do tego co w tradycji nazywało się "usłyszeniem własnego imienia przez duszę". To rzadkie i zazwyczaj coś poprzedza albo zamyka.
To o czym mowisz z ta obecnością to mi sie kojarzy z przewodnikiem duchowym bo ktoś mi kiedys mówił że przewodnicy rzadko pokazują twarz, czesto są właśnie mgłą albo cieniem albo czymś na obrzeżu wzroku. czy po tym śnie nie miałaś przypadkiem jakiegos silnego przeczucia co do czegoś waznego w życiu? bo podobno jak przewodnik się odzywa to zostawia jakiś ślad na jawie
Fable, z tym kojarzeniem z przewodnikiem trzeba być ostrożnym. Nie każda nieznana obecność w śnie to przewodnik. Klimcia napisała, że doznanie było porządkujące, ustawiające cos na miejsce - to akurat brzmi jak coś wewnętrznego, nie zewnętrznego. Może to nie ktoś inny wypowiadał jej imię, tylko ona sama - jakaś głębsza część siebie. Imię wypowiedziane przez własną duszę to zupełnie inny przypadek niż imię wypowiedziane przez zewnętrzną istotę.
to ciekawe co Plejadka mowi, bo jakos nie przyszlo mi do glowy ze to moze byc sam siebie. w moim przypadku zawsze zakladalem ze to ziemia mowi, zewnetrze, nie ja. ale teraz sie zastanawiam. moze granica miedzy mna a ziemia w tym snie nie jest taka wyrazna jak myslalem. sam nie wiem czy to ma sens ale jakos to czuje
Bartek to ma jak najbardziej sens. Bo we śnie granice między ja a resztą są płynne, nie? 🙁 Ja przynajmniej tak to czuję, że w snach rzadko jest twarda granica między mną a sceną, a mną a innymi postaciami. I właśnie dlatego pytanie "kto wypowiada imię" jest trudne, bo może odpowiedź jest - wszystko naraz, i ty i przestrzeń i ta obecność, to jedno.
mam głupie pytanie pewnie ale - czy to że imię brzmi jak melodia we śnie ma jakieś znaczenie dla kogoś kto w życiu nie lubi swojego imienia? ^^ bo ja np. zawsze miałam problem z imieniem, wydaje mi się za poważne i za duże dla mnie. ciekawi mnie czy taki sen mógłby coś zmienić w tym odczuciu
przeglądam tę dyskusję od jakiegos czasu i mam pytanie ktore mi chodzi po glowie - czy ktos z was zwracał uwagę na to KIEDY przychodzil taki sen z imieniem? mam na mysli czy był przy jakimś przejsciu, zmianie, nowym etapie. bo mi się wydaje że te śnienie o własnym imieniu jako dzwieku nie jest przypadkowe i raczej nie zdarza się w środku spokojnego okresu. u Klimci byl jakiś konkretny kontekst w życiu wtedy?
