Mam ten sen od jakichś trzech lat i za każdym razem budzi mnie to samo uczucie, jakbym połknęła kamień. Jest scena, coś się dzieje, ja stoję z boku i patrzę, ale jednocześnie jestem w środku i czuję to co ta postać w środku czuje. A ta postać robi coś, czego ja naprawdę żałuję. I nie chodzi o jakieś wielkie grzechy, chodzi o konkretne rzeczy z życia, które zawiodłam albo skrzywdziłam. We śnie wina nie jest myślą. Ona ma kolor. Kształt. Raz była jak gęsta czarna ciecz na rękach, raz jak cień który za mną chodzi i rośnie kiedy się poruszam. Budząc się czuję to na skórze przez chwilę, zanim mózg ogarnie że to był sen. Zastanawiam się czy te obrazy są projekcją podświadomości, czy może dusza dosłownie pokazuje mi co jeszcze nie zostało przetrawione. I ten dualizm, bycie obserwatorem i uczestnikiem na raz, to chyba najbardziej mnie w tym niepokoi.
To zjawisko, które opisujesz, ten podwójny ogląd, jest w tradycji onirycznej nazywane rozszczepioną obecnością. nie jesteś ani tylko widzem ani tylko aktorem, dusza jakby próbuje zobaczyć siebie z zewnątrz żeby coś przetrawić. Czerń na rękach to klasyczny obraz w snach z kręgu odpowiedzialności, bardzo stara symbolika, spotykam ją w opisach snów z różnych kultur. Pytanie które bym zadał, czy ta postać w środku tej sceny wie że ją obserwujesz? Bo to zmienia interpretację o sto osiemdziesiąt stopni.
Szczerze to nie wiem czy to aż tak ezoteryczne. może po prostu kiedy śpisz mózg przetwarza rzeczy z którymi sobie nie poradziłeś i wizualizuje emocje jako obrazy. Wina jako czarna ciecz to dość logiczne skojarzenie, nie trzeba od razu mówić o duszy i kulturach. choć, no, ten dualizm obserwatora i uczestnika brzmi rzeczywiście dziwnie.
no nieźle, czytam to i mam dreszcze bo ja też mam coś podobnego. Nie dokładnie ten sam sen ale ten dualizm obserwatora, tak jak napisałaś. Jakbym stała obok siebie i patrzyła. U mnie to się pojawia głównie kiedy coś ważnego wisi w powietrzu w życiu, zmiana, decyzja. Czy u ciebie tez jest jakiś pattern kiedy ten sen wraca? Bo zastanawiam sie czy to jest powiązane z cyklem, no wiesz, może księżyc albo jakiś konkretny czas roku?
Ten dualizm o którym piszecie, bycie jednocześnie w scenie i poza nią, to jest coś co w pracy ze snem widzę bardzo często przy niesieniu dawnych emocji. Ja to rozumiem tak: część świadomości wchodzi żeby poczuć, a część zostaje na zewnątrz żeby nie zostawić się samej sobie w tym co boli. To jest mechanizm ochronny duszy, nie jej słabość. Co do kształtów winy, czerń, cień który rośnie, ciecz na rękach, to są obrazy z bardzo głębokiej warstwy, tej gdzie symbolika jest niemal archetypiczna. Nie sądzę żeby to był przypadek że twoja dusza sięga po tak konkretne, zmysłowe metafory. Pytanie co się stało z tą czerną cieczą kiedy się budziłaś, zanikała powoli czy nagle znikała?
Śledzę ten wątek i jestem trochę zagubiona. czyli jeśli dobrze rozumiem, wina we śnie może mieć dosłownie kształt, coś co się widzi i czuje fizycznie, nie tylko jako uczucie? Zawsze myślałam że emocje we śnie to tylko emocje, nie wiedziałam ze mogą się materializować w ten sposób. jak się to rozróżnia od zwykłego snu gdzie po prostu jest nam przykro?
ale co z tym zrobic praktycznie? bo to wszystko brzmi ciekawie ale jak taki sen wraca trzy lata to cos chyba trzeba z tym zrobic nie? czy jest jakas technika zeby do tej sceny wrocic swiadomie i jakos to rozwiazac w snie?
szczerze? trochę się boję. ale tez czuję że ten sen wraca właśnie dlatego że coś czeka żeby być dokończone. jakby ta scena była zawieszona w pół drogi i nie może się zamknąć bez mojego udziału. dlatego mnie ten dualizm obserwatora tak zajmuje, może właśnie dlatego jestem na zewnątrz, bo jeszcze nie jestem gotowa żeby w pełni tam wejść.
eh, hm a czy ktos probowal zapisywac te sny zaraz po przebudzeniu? bo czytalem gdzieś ze jak zapisujesz to sen zaczyna sie zmieniac. niewiem czy to prawda ale podobno samo opisanie snu go jakos przepracowuje. moze to pomogloby z ta scena zeby sie nie wracala?
a ja sie zapytam o inną rzecz bo mnie intryguje ta kwestia z osobą z przeszłości jako kluczem. Masz kontakt z ta osobą i sen wraca to co jeśli ten sen to nie przepracowanie twojej winy ale jakis kontakt energetyczny z ta osobą? Ze ta osoba cie jakoś przyciąga z powrotem do tej sceny, moze nawet bezwiednie?
To jest bardzo dobre pytanie i uczciwa odpowiedź brzmi, że nie zawsze można to łatwo rozdzielić. Bywa że to jedno i drugie naraz, własna rana i nitka do drugiej osoby. Ale jest jedna wskazówka, jeśli w samym śnie ta osoba jest obecna i ma jakiś wpływ na tę scenę, to raczej ten drugi przypadek. Jeśli jest cię w tej scenie tylko jako pamięć albo jej nie ma w ogóle, to raczej twoja własna praca.
czytam to od początku i jestem pod wrażeniem jak dokładnie to opisujesz. Ja miałem raz coś podobnego, stałem obok siebie i patrzyłem jak robię coś głupiego i nie mogłem tego zatrzymać mimo ze wiedziałem że to sen. Myslałem ze to dziwne tylko u mnie. nie wiedzialem ze to ma nazwe czy cokolwiek.
dziękuję za ten wątek, naprawdę, bo ja też mam sny w których czuję wyrzuty sumienia po przebudzeniu i zastanawiałam sie czy to normalne. Nigdy mi nie przyszło do głowy ze to moze byc cos ważnego co czeka az to przetrawię, myslałam ze po prostu jestem taka a nie inna. Teraz patrzę na to zupelnie inaczej.
Wracając do tego co napisałaś, że ta scena jest zawieszona w pół drogi i czeka na dokończenie. To jest bardzo trafna intuicja. Sny które się powtarzają przez lata rzadko są przypadkowe, one mają tendencję do wracania właśnie dlatego że zawierają coś co dusza uznaje za niedomknięte. I ten dualizm obserwatora to nie jest przypadkowy, to może być sposób w jaki twoja psychika chroni cię przed pełnym zanurzeniem zanim będziesz gotowa. Jakbyś sama sobie stawiała dawkę. Ciekawi mnie jedno, czy w tej scenie kiedykolwiek udało ci się zrobić coś inaczej niż w poprzedniej wersji tego snu, czy zawsze odgrywa się tak samo?
a to nie jest trochę tak że można tłumaczyć dowolny wynik w tę samą strone? sen wraca, to znak że coś czeka. sen nie wraca, ale zostaje uczucie, to tez znak. a jak sen nie wraca i uczucia nie ma, to pewnie "wyparlismy". jak cokolwiek nie pasuje to się dokłada kolejne wyjaśnienie żeby teoria się zgadzała
ok to uczciwa odpowiedź, przyznaję. ale nadal bym chciał żeby była jakaś różnica miedzy snem który "czeka na dokończenie" a takim który po prostu się powtarza bo mózg tak ma. jak Otylka miałaby to rozróżnić u siebie?
to ciekawe co piszesz o tej lewej stronie. czytałam gdzieś że lewa strona ciała to strona bardziej "odbiorcza", związana z przyjmowaniem energii, a prawa z dawaniem. czy ten ciężar zawsze jest po lewej czy to przypadkowe?
nie jestem ekspertką i mogę się mylić ale w tym co czytałam o czakrach to lewa strona jest bardziej yin, bardziej związana z tym co przychodziło z zewnątrz, z relacjami, z przyjmowanymi emocjami. i jeśli wina o której śnisz jest w dużej mierze związana z kimś konkretnym, z tamtą relacją, to może ma to jakiś sens. ale Ludka pewnie wie więcej 🙂
