Mam taki dziwny sen, który ostatnio wraca i niewiem co z nim zrobić. Śnię, że jestem w jakimś szarym, ponurym miejscu, coś w stylu opuszczonego budynku albo pochmurnego miasta, i nagle czuję ogromną wdzięczność, takie coś ciepłego w klatce piersiowej, i dosłownie w tej samej chwili wszystko wokół się zmienia. Mury zaczynają jaśnieć, pojawiają się rośliny, niebo się otwiera. Nie robię nic konkretnego, nie machm rękami, nie wypowiadam zaklęć, po prostu czuję i to wystarczy. Może ktoś to zna? Bo kompletnie nie wiem jak to interpretować.
To o czym mówisz jest bardzo charakterystyczne dla snów, w których podświadomość pokazuje ci bezpośredni związek między stanem wewnętrznym a postrzeganą rzeczywistością. W wielu tradycjach, szczególnie w tej wywodzącej się z hermetyzmu, mówi się że świat snu jest czystszym odzwierciedleniem zasady "jak wewnątrz, tak zewnątrz". To że nie działasz fizycznie, tylko czujesz i rzeczy się zmieniają, to nie przypadek. Sen może ci mówić coś o twojej własnej sprawczości, której możliwe że jeszcze w pełni nie używasz na jawie.
ojej to brzmi tak pieknie!! Ja tez miewam sny gdzie cos czuje bardzo mocno i potem wszystko wyglada inaczej ale nigdy nie powiazalam tego z wdziecznoscia konkretnie. Zazwyczaj u mnie to jest strach albo radosc. Czy ta wdziecznosc miala jakis smak zapach cos takiego? Bo w snach czasem jest to bardzo zmyslowe i moze to jest wazne dla interpretacji 🙂
No dobra ale zastanawiam sie czy to nie jest po prostu to, ze jak w snie jestes w dobrym nastroju to twoj mozg maluje ladniejsze obrazy. Nie musi byc w tym nic ezotarycznego, mozg przetwarza emocje i generuje odpowiednie scenerie. Mowie to bez zlosliwosci, po prostu ciekawa jestem czy ta zmiana otoczenia nie mogla byc po prostu efektem zmiany twojego nastroju wewnatrz snu, a nie czegos "magicznego".
Mnie bardziej ciekawi ten powtarzający sie motyw szarego miejsca na początku. Czy to zawsze jest to samo miejsce? Bo jeśli tak, to może warto sie zastanowić, co konkretnie symbolizuje ten budynek czy miasto, zanim przejdziemy do tej przemiany przez wdzięczność. Czasem klucz jest na początku snu, nie w kulminacyjnej scenie.
Mam notatki z podobnych snów, u mnie nie wdzieczność ale coś co bym nazwała akceptacją, i efekt podobny, otoczenie łagodnieje. Zastanawiam sie czy to jest osobna kategoria snów, gdzie emocja działa jak klucz do zmiany przestrzeni. Bo to sie różni od snów świadomyych gdzie świadomie decydujesz co zrobić, tu nie ma decyzji, tylko poczucie i reakcja środowiska. Czytałam o czymś podobnym w kontekście snów inicjacyjnych, gdzie dusza uczy się jakiegoś prawa.
A czy probowalas po takim snie zapisac co czulac tej wdziecznosci dotyczylo? Bo wiem ze to brzmi banalnie ale w runach na przyklad Wunjo jest kojarzona z radoscia i spelnieniem, i czesto jak ktos opisuje taki sen z przemieniajacym sie otoczeniem to powiadaja ze to aktywacja tej energii. nie mowie ze musisz w to wierzyc ale moze warto sprawdzic czy w twoim zyciu jest cos z czym ta wdziecznosc moze byc zwiazana.
Ja mam proste pytanie bo jestem nowa w tych tematach - czy taki sen można jakoś wywolac celowo? Znaczy, wejsc do niego z intencją i sprawdzic czy ta zmiana przez wdziecznosc zadziala jesli sie jej chce, a nie tylko czuje spontanicznie? Bo to co opisujesz brzmi jak coś, o czym chcialbym wiedziec wiecej.
