Mam od jakiegoś czasu takie sny, w których konkretne osoby - nie wiem kim są w życiu - działają jak... wejście. stoją w progu, w drzwiach, na granicy światła i cienia, i jak tylko do nich idę, scena się zmienia totalnie. Inny krajobraz, inna atmosfera, jakbym przeskakiwał do zupełnie oddzielnego wymiaru. I za każdym razem ta sama dwójka. Mężczyzna bez twarzy w sensie - mam wrażenie że go znam, ale jak próbuję skupić wzrok na jego rysach, to się rozmywają. I kobieta z czymś w rodzaju mapy w rękach. Szukam jakiegoś klucza do tego. czy ktoś miał podobne doświadczenie z osobami jako "przejściami"? Bo to zupełnie inaczej się czuje niż normalny sen. 🙂
to jest klasyczne doświadczenie z przewodnikami progu. nie wiem jak to inaczej nazwac. ci ludzie to nie sa "ludzie" w sensie dosłownym - to raczej aspekty twojej własnej świadomości albo istoty które pełnia funkcje kluczy. mapa u kobiety to tez nieprzypadkowe, mapy we śnie czesto oznaczają że dusza szuka drogi, doslownie. ale mnie bardziej interesuje - czy jak przechodzisz przez te osoby (albo przez ten próg) to po drugiej stronie jest jakis chaos czy raczej spokój?
zaraz, zaraz. "przejscie przez osoby" to troche poetyckie ujecie, co nie? bo to co opisujesz to po prostu klasyczny motyw progowy w snach - drzwi, prog, straznik. archetypowo to jest u Junga opisane jako anima i animus albo po prostu figura psychopompa. nie trzeba od razu budowac teorii o wymiarach. choc rozumiem ze subiektywnie to wyglada przekonujaco.
właśnie to jest ciekawe co napisałeś o spójności. bo sny-wymiary które są "za bramą" mają zwykle pewną wewnętrzną logikę, własne zasady, i ta logika się powtarza przy kolejnych odwiedzinach. to jest jeden z sygnałów, że nie mamy do czynienia z losowym przetwarzaniem wspomnień. czy te przestrzenie do których trafiasz mają swoje stałe elementy? jakis powracający krajobraz, budynek, dźwięk?
mam bardzo podobne sny i od dawna zastanawiam się nad tym samym. u mnie funkcję bramy pełni jedna konkretna postać - zawsze ta sama kobieta, ciemne włosy, spokojny wyraz twarzy. jak się pojawia to wiem, że zaraz gdzieś "polecę". prophecyy, pytałaś o chaos czy spokój po przejściu - u mnie to zawsze jest najpierw totalna dezorientacja, jakby przeładowanie zmysłów, a potem jakaś dziwna klarowność. jakby się przestawiało coś w środku.
okej ale jak wy wogole wiecie ze to jest inny wymiar a nie po prostu inny sen? serio pytam bo mi sie snia rozne rzeczy i nie bardzo kumam jak odroznic "normalny" sen od czegos wazniejszego
nie żebym chciała psuć atmosferę, ale to rozróżnienie "zwykły sen versus inne wymiary" jest bardzo płynne i myślę że każdy ustala je sobie sam, trochę post factum. tzn. jeśli sen jest intensywny i zostawia po sobie wrażenie - nazywamy go ważnym. a potem budujemy narrację wokół tego. co nie znaczy że to nierealne subiektywnie. po prostu nie wiem czy faktycznie istnieje jakaś obiektywna granica.
Prophecyy ma racje w jednym - poczucie realnosci snu to osobna kategoria niz jego "zwyklosc". ale z tym bólem ciala po snach to bym uwazal, bo to moze miec mase fizycznych przyczyn i nie nalezy tego od razu wpisywac w kontekst duchowy. nie o to chodzi w tym watku, ale warto zachowac ostroznosc.
wracając do tych osób jako bram - słuchajcie, ja mam sen od kilku lat, i za każdym razem jest w nim stary mężczyzna który po prostu na mnie czeka przy jakimś kamiennym murze. i jak do niego podchodzę to się okazuje że mur ma przejście, którego wcześniej nie widziałam. on mi nic nie mówi, tylko wskazuje. i po drugiej stronie jest zawsze inne miejsce. za każdym razem inne. to jest dokładnie to o czym mówi Lutoslaw, ta osoba jako klucz do wejścia, nie jako cel sam w sobie.
ten wątek z milczeniem jest bardzo ważny. moje postacie też nie mówią prawie nic. i właśnie to mnie zastanawia - czy te istoty są nam dedykowane, tzn. czy ta sama postać mogłaby się pojawic komuś innemu, czy to jest coś spersonalizowanego dla konkretnej osoby. bo jeśli kilka z nas ma podobne doświadczenie to może to sa jakies "funkcje" a nie jednostki. 🙁
to co opisujecie pasuje do koncepcji aniołów progu z tradycji różokrzyżowej, tam jest dosyć precyzyjna klasyfikacja takich istot i ich funkcji. podobnie w kabale są sefiry jako "stacje przejścia". myślę że można to mapować na te doświadczenia. choc oczywiście każda tradycja inaczej to nazwie.
przepraszam ze sie wtracam ale mam pytanko - te osoby we snie ktore sa "bramami" to one zawsze wygladaja tak samo przy kolejnych snach? bo mnie sie snila podobna postac ale za kazdym razem troche inaczej wygladała i niewiem czy to ta sama istota czy coś zupelnie innego za kazdym razem... i czy w ogóle warto probowac nawiazac z nimi kontakt swiadomie czy lepiej nie?
