ostatnio mam dziwne sny i niewiem jak to zinterpretowac. sni mi sie ze jestem w jakims miejscu, robie cos, mam plany, jakies swoje sprawy - i nagle widze siebie samego jak stoje z boku i po prostu... patrzy. nie wchodzi w to co robie, nie odzywa sie. jakby byl tylko obserwatorem. i to nie jest tak ze sie boje tego drugiego siebie, po prostu czuje ze tamten jest jakis spokojny, wiesz? ale jednoczesnie troche smutny. to sie zdarzylo juz chyba ze cztery razy w ostatnich tygodniach. co to moze byc?
to brzmi jak sen o dysocjacji jazu, ale w dobrym sensie. ta czesc ktora patrzy z boku to nie jest jakis wrogi sobowtor - czesto takie sny pojawiaja sie kiedy cos w nas obserwuje nasze zycie bez oceniania. pytanie do ciebie: ta radosc o ktorej mowisz w tytule - czy w snie naprawde to czujesz? czy raczej tylko wiesz ze powinienes byc radosny ale nie czujesz nic konkretnego?
twoj przypadek ma konkretna symbolike. w pracy z czakrami mowi sie o takim rozdwojeniu pomiedzy serca a obserwujacym swiadkiem - i nie jest to problem, to jest etap. ten co patrzy z boku to nie jest twoj wrog ani alter ego, to czesc swiadomosci ktora juz wyszla poza jakis schemat, ale reszta jeszcze nie dotarla. radosc ktora sie przyglaada a nie uczestniczy - to moze byc sygnal ze cos w twoim zyciu przynosi ci satysfakcje na poziomie dzialania, ale nie karmi glebiej. pytanie jest zawsze to samo: czemu ta czesc nie wchodzi do srodka?
ojej czytam to i az mnie scisnelo w srodku, bo mialm podobne sny rok temu mniej wiecej. u mnie ta "inna ja" stala w drzwiach i sie usmiechala ale nie ruszala sie z miejsca. wtedy bylam w okropnym miejscu zyciowo i w ogole nie rozumialam po co mi taki sen. teraz patrze wstecz i mysle ze ta wersja mnie z drzwi wiedziala cos czego ja jeszcze nie wiedzialm, rozumiesz? jakby wyprzedzala mnie o kilka krokow. nie wiem czy to pomaga ale po prostu chcialam powiedziec ze takie sny miewam i ze mi pozniej wyjasnily sie same przez sie
Siedlislaw trafnie to ujal ale ja bym dodala jeszcze jeden element. ta obserwujaca czesc w snie nie musi byc metafizyczna - moze byc tez sygnalem ze w codziennym zyciu jestes niejako "za blisko" swoich spraw i nie widzisz ich z dystansu. sen produkuje ten dystans dla ciebie. to ze ona jest spokojna i troche smutna jednoczesnie - to akurat mowi bardzo duzo. spokojna bo nie jest zaangazowana emocjonalnie w to co robisz. smutna bo widzi cos czego ty w srodku akcji nie widzisz. co to konkretnie - to juz musialbys sam wiedziec.
a ta wersja z boku - czy ma twoja twarz? bo ja raz mialam sen w ktorym bylam podwójnie i ta druga nie miala wyraznej twarzy i to bylo bardziej niepokojace niz gdyby miala moja. tu sie zastanawiam czy to ma znaczenie
ta "zmeczona" wersja to bardzo czesty motyw, widzialem go opisywany tez jako wersja z przyszlosci ktora przychodzi zobaczyc czy jeszcze jest szansa na inna sciezke. to moze brzmiec abstrakcyjnie ale w snach czas nie dziala liniowo prawda? jesli ta wersja oglaada obecna cie z rezygnacja to moze to jest ostrzezenie a nie diagnoza. moze cos jeszcze mozna zmienic i dlatego przyszla zobaczyc
Mistyk.ka, rozumiem ten kierunek ale ostrozniej z takimi interpretacjami. mowienie komus ze "wersja z przyszlosci ostrzega go" brzmi intrygujaco ale moze wywolac niepotrzebny lek. sny o sobie samym z boku rzadko sa przepowiednia w sensie doslownym. czesciej to wewnetrzny dialog - ta czesc ktora patrzy to po prostu swiadek. i dobrze ze istnieje, bo wiele osob tego swiadka nigdy nie aktywuje ani we snie ani na jawie
no wlasnie i tu sie pojawia ciekawe pytanie do calej dyskusji: czy ta obserwujaca czesc we snie to swiadek ktory juz wyrosl poza radosc - czy moze taki ktory jeszcze do niej nie doszedl? bo zarowno Siedlislaw jak i Mistyk.ka maja racje ale mowia o dwóch zupelnie roznych przypadkach i nie wiemy z ktorym tu mamy do czynienia
czytam i sie zastanawiam czy ktos tu myslal o tym ze ta figura moze nie byc czescia sniącego? w sensie - moze to cos zewnetrznego przybralo znajoma forme zeby moc byc wpuszczone do snu bez alarmu. to sie zdarza. duchy przybieraja postac kogos bliskiego zeby nie przestraszyc. nie mówię ze na pewno ale mozliwosci jest wiecej niz dwie
a mozna zapytac jak to z tymi powtorzeniami? bo autora pyta o to ze sen wrocil kilka razy, a mnie zawsze uczono ze powracajacy sen to taki który czeka na odpowiedz, nie na interpretacje. roznica jest taka ze interpretacja to rozumiesz ale nie robisz nic, a odpowiedz to jakis ruch z twojej strony. tylko jaki ruch tutaj?
Oraklia_76 dobrze to sformulowala. powracajacy sen to najczesciej niezamknieta petla, nie zagadka do rozszyfrowania. rozszyfrowanie go intelektualnie nic nie zamknie, bo to nie glowa tu jest adresatem. pytanie brzmi: co robi ta twoja wersja z boku w zyciu na jawie? czy w ogole istnieje - czy pozwalasz sobie na patrzenie na wlasne sprawy z zewnatrz, z dystansem? jezeli nie, to sen bedzie wracal dopoki tego nie wyprobujesz
to co pisze Siedlislaw bardzo mi sie zlaczylo z jedna rzecza, bo ja wlasnie przez te sny zaczelam pisac dziennik snow i to zmienilo moje podejscie do calej tej pracy ze snem. nie wiem czy pomoglby tu konkretnie taki dziennik ale chce powiedziec ze samo zapisywanie juz cos robi - jakby dajesz tej czesci siebie znac ze ja slyszysz. i moje sny sie zmienily po jakims czasie ta postac z drzwi w koncu weszla do srodka. nie wiem czy to przypadek
hej chce sie dorzucic bo ten temat mnie zlapal. czy ktos wie czy jest jakis rytual albo cwiczenie zeby zaprosic te obserwujaca czesc do srodka? bo rozumiem ze chodzi o jakis kontakt z nia ale nie wiem od czego zaczac. czy to jest cos co sie robi przed snem?
nie umiem ocenic czy tu pasuje ale od razu jak to przeczytalem skojarzylo mi sie z runicznym symbolem lustra. w odczytach run taka sytuacja - gdy widzisz siebie z zewnatrz - czesto sie interpretuje jako moment w ktorym wewnetrzny straznik probuje pokazac ci cos co przeoczyles. nie mowie ze trzeba robic ryt runiczny ale sam fakt ze ta figura jest smutna i cicha a nie agresywna jest wazny. straznicy nie krzycza
chodzi mi o Perthro choc nie kazdy tak to odczytuje. w niektorych tradycjach ta runa jest wiazana z ukryta wiedza ktora masz ale jeszcze nie wiesz ze masz. ta obserwujaca postac w snie moze byc wlasnie tym - czyms co juz wiesz ale nie dopusciles do glosu. tyle ze to tylko moje skojarzenie nie twierdze ze to jedyna sluszna interpretacja
dobra ale troche mnie gubi ta cala dyskusja w jednym miejscu. mamy tu kilka roznych tropow naraz: wersja z przyszlosci, czesc swiadomosci ktora sie oderwala zewnetrzny byt w znajomej formie runa ukrytej wiedzy. Augur88, a ty sam czujesz ktory kierunek ci najbardziej pasuje? bo mozemy tu gadac w kolko ale jesli sam nie czujesz rezonan... tzn. jesli nic z tego cie nie uderza to i tak nic z tego nie wyniknie
a wracajac do tego co pytalm wczesniej bo troche sie zgubilam w dyskusji - nikt nie odpowiedzial czy ta praca ze snem wymaga robienia czegos o konkretnej porze? bo Lucjan wspomnial o ustawieniu intencji przed zasnieciem ale czy to dziala tak samo o 22 co o 2 w nocy?
ojej ale to brzmi bardzo skomplikowanie przebudzenia w srodku nocy i fazy i plastycznosc - czy nie ma jakiegos prostszego sposobu na te prace ze snem? pytam bo zawsze mi sie wydawalo ze to co przyychodzi samo jest bardziej prawdziwe niz to co sie swidomie wymusza
