Dobra, muszę to komuś powiedzieć bo siedzę z tym od tygodnia i nie wiem co o tym myśleć. śniło mi się, że stoję na jakimś rynku i obserwuję tłum ludzi. I nagle zaczynam widzieć że każdy z nich zamiast serca ma zegar. nie wszyscy, ale większość. Słyszałam jak tykają, każdy w innym rytmie. Jeden szybko, drugi wolno, jeden się zatrzymywał i ruszał. I to nie było straszne, to było... nie wiem, smutne? Jakby widziałam ile czasu komu zostało. A potem jeden mężczyzna spojrzał na mnie i pokazał mi swój zegar przez klatkę piersiową, otwartą jak okno, i zegar był rozbity. I obudziłam się. Co to może znaczyć?
to jest bardzo nieoczywisty sen, bo łączy dwa obrazy które rzadko się razem pojawiają - ciało jako dom czasu i czas jako żywy organ. zegarek zamiast serca to stary symbol w tradycji hermetycznej, oznacza duszę uwięzioną w mechanizmie, w powtórzeniu. ale ty nie miałaś swojego zegarka, ty widziałaś cudze. to ważne. co czułaś patrząc na rozbity?
Ojej, ale mocny obraz. mnie od razu rzuciło się w oczy że ty w tym śnie nie miałaś zegara, inni mieli. Byłaś jak obserwatorka, stałaś z boku. To coś mówi o tym jak się teraz czujesz w życiu - jakbyś patrzyła na cudzą grę, nie uczestniczyła? Albo - i to ciekawsze - jakbyś miała zdolność widzenia czegoś czego inni nie widzą. Ten rozbity zegar na końcu... zgaduję że to nie był przypadkowy człowiek, coś ci mówił?
zatrzymajcie sie chwile. zanim zaczniemy interpretowac kto kogo wybrał i dlaczego - jedno proste pytanie. czy takie sny miales/as wczesniej, albo czy akurat teraz przeżywasz jakis wiekszy stres albo zmiane? bo zegar zamiast serca to bardzo czytelna metafora i mozna ja przeczytac na kilka sposobow, niekoniecznie mistycznych
hej a nie ma tu przypadkem watku o tym ze popadniecie w szalenstwo moze byc inicjacja? bo mi sie to naturalnie z tym snem skojarzylo. jakby ten widok - widzenie czegos czego inni nie widza - zegarkow zamiast serc - to moze byc poczatek jakiegos przebudzenia ktore z zewnatrz wyglada jak obled ale od srodka to cos zupelnie innego. szamani mieli to samo nie?
Hektor dobrze czuje ten trop. W wielu tradycjach inicjacja zaczyna się właśnie od momentu kiedy widzisz to czego inni nie widzą i nie wiesz jeszcze czy to dar czy choroba. To jest punkt graniczny. Sen z zegarami zamiast serc może być takim progu doświadczeniem. Ciało bez serca żywego to ciało bez duszy, jest tylko mechanizm. A ty widziałaś która część tłumu jeszcze żyje naprawdę, a która już tylko chodzi i tyka.
ale chwila, bo mam inne skojarzenie. rozbity zegar to nie zawsze koniec. w symbolice hermetycznej i w niektórych tradycjach tarotowych - zatrzymany czas to wyjście poza czas. może ten mężczyzna z rozbitym zegarem był jedyną wolną osobą w tym tłumie? jedyną bez "programu"?
czytam i nie mogę przestać. mnie ta scena na rynku przypomina coś z kabały - jest taki motyw ner tamid, wiecznego płomienia, i kontrast ze zrekonstruowanym czasem. ale nie znam się na tym dobrze, tylko mi to mignęło. czy ktoś wie czy w senniku słowiańskim jest coś o zegarach albo mechanizmach zamiast narządów? bo to dosyć specyficzny obraz i ciekawi mnie czy ma jakiś odpowiednik w starszych tradycjach
W starych sennikach zegarów jako takich nie ma, bo to za stary motyw - zegary mechaniczne to późny wynalazek. Ale jest serce i rytm. Puls w sennikach słowiańskich to nić życia, jak ona słabła we śnie to znaczyło chorobę kogoś bliskiego. Mechanizm zamiast pulsu to pewnie współczesna wersja tego samego lęku. Ciekawe czy ta autorka snu ma jakiś kontakt z kimś kto jej zdaniem "chodzi jak automat", bez uczuć. Może to nie o czasie, może o emocjach?
to ciekawe co piszesz z tym automatem. mam jedną osobę w życiu o której tak właśnie myślę ostatnio. ale wolę nie pisać szczegółów. i tak nie sądzę żeby sen był dosłownie "o niej", ale... może podświadomość zamieniła ją w tłum? jakby ona zarażała innych tym samym?
przepiękny sen, serio. i rozumiem czemu nie możesz go puścić. mnie w tarocie ten obraz natychmiast kojarzy się z kartą Świat odwrócony albo z Kołem Fortuny - czas który się zacina, cykle które się kręcą mechanicznie bez sensu. a to że jedna osoba miała rozbity zegar i była w tym spokojna - to mi przypomina arketypowo Głupca. ten który wychodzi poza system i nie jest złamany, jest wolny. zastanawiam się czy to nie jest sen o tym że masz do wyboru: zostać w rytmie tłumu albo coś "rozbić"
nie wiem czy mogę sie tu wtrącić bo trochę nie mój temat, ale ten sen mnie bardzo poruszył. mam podobne sny o tłumach w których czuję się jedyna widzącą i zawsze się po nich budzę bardzo smutna. czy to normalne ze takie sny zostawiają ten smutek? bo ja to noszę potem przez cały dzień i nie wiem co z tym zrobić. przepraszam jeśli to nie na temat
wracając do oryginalnego snu - mam pytanie do autorki. czy w tym śnie słyszałaś te zegary? tzn. czy tykanie było głośne, jednostajne, czy każdy miał inny dźwięk? bo to by dużo mówiło o tym jak "przestrajałaś się" na ten tłum. słuch we śnie jest rzadszy niż wzrok i kiedy się pojawia to zwykle niesie konkretne znaczenie
okej, to już jest interesujące nawet dla mnie. cisza tam gdzie był rozbity mechanizm to nieoczywisty obraz - mozna czytac jako smierc, ale mozna tez jako brak uwarunkowania. co ciekawe, w tradycji zen zero dzwięku to nie pustka tylko pełnia. nie mowie ze autorka snu miala sen zen, ale ten element z cisza rozbija prostolinijna interpretacje ze rozbity = zepsuty
to co mówisz o tej ciszy przy rozbitym zegarze - to mnie zatrzymało. bo w różnych tradycjach cisza ma inną wartość. w słowiańskim kręgu cisza po śmierci to czas zawieszenia, dusza jeszcze nie odeszła i nie wróciła. ale cisza jako brak mechanizmu to co innego - to może być punkt przed stworzeniem, przed pulsem. pytanie do autorki - czy ta cisza była spokojna czy niepokojąca? bo to chyba robi całą różnicę przy interpretacji.
ulga przy rozbitym mechanizmie - no to jest wlasnie ten motyw inicjacyjny o ktorym mowilem wczesniej. ze to co z zewnatrz wyglada jak uszkodzenie albo szalenstwo z wewnatrz jest odetchnieniem. i mnie sie tu od razu nasuwa pytanie - czy autorka w swoim zyciu ma tez jakies miejsce albo osobe ktora dziala jak ten rozbity zegarek? takie miejsce gdzie nie musi tykac?
kurcze, przeglądam tę rozmowę od początku i coraz bardziej myślę, że ten sen ma kilka warstw naraz. warstwa zewnętrzna to tłum i mechanizm, środkowa to mężczyzna który "wie", a wewnętrzna to autorka jako jedyna obserwatorka. i ta trzecia warstwa mnie najbardziej ciekawi - bo we śnie nie pytała po co jej to pokazuje, po prostu patrzyła. jakby już wiedziała że ma patrzeć. czy ktoś wie czy to jest cecha snów inicjacyjnych, że po prostu wiesz co masz robić? 🙁
dorzucę swoje trzy grosze bo dopiero zaczynam czytać ten temat ale bardzo mnie to zaciekawiło. mam pytanie może naiwne - czy taki sen można wywołać celowo? tzn. czy jest jakiś rytuał albo intencja przed snem żeby spotkać kogoś takiego jak ten mężczyzna z rozbitym zegarem? bo czytam i myślę sobie, że ja bym chciała coś takiego przeżyć.
Fortunat ma rację, serio. to nie było "fajne doświadczenie", to było przytłaczające i zostało ze mną na dlugo. jakbym weszła w coś co potem nie chciało wyjść. nie polecam szukać tego specjalnie.
wracam do tego chóru zegarów - to jest dla mnie bardzo ważny element i trochę brakuje mi że tak szybko go pominęliśmy. w tarocie, jak wyciągam karty na czas albo rytm wydarzeń, to właśnie różna prędkość mówi o tempie procesów. szybki brzęczący zegar to ktoś w kryzysie, wolny to ktoś na granicy wygaszenia - i to autorka intuicyjnie poczuła, nie "wiedziała". to jest dla mnie jeden z mocniejszych znaków że ten sen był prawdziwy odbiór, nie projekcja. bo projekcja by ujednoliciła, prawda? nie dałaby każdemu innej prędkości.
