Dobra, piszę bo nie wiem jak to inaczej nazwać i może ktoś miał podobnie. Od jakiegoś czasu śnią mi się sny, w których pojawia się starsza wersja mnie - i ta wersja mnie poucza. Nie złośliwie, ale tak... z wyższością kogoś, kto już wie. W ostatnim śnie siedziałyśmy razem przy stole i ona mi mówiła żebym nie robiła czegoś, czego teraz bardzo chcę zrobić w życiu. Nie powiem co bo to prywatne, ale chodzi o dużą decyzję. I to niesamowite bo ona mówiła to z takim spokojem i pewnoscia, jakby już przez to przeszła. Obudziłam się z dziwnym uczuciem - nie lękiem, bardziej takim... ciężarem. Czy to możliwe że nasza dusza jakoś "widzi dalej" i próbuje to przekazać przez sen? Czy ktoś miał coś takiego - rozmowę z własną starszą wersją?
O, to brzmi bardzo konkretnie. Mam pytanie bo mnie to zaciekawilo - ta starsza ty, miała coś charakterystycznego? Wyglądem, gestem, sposobem mówienia? Bo zależy mi na tym żeby wiedzieć czy to naprawdę "ty" w sensie projekcji duszy, czy może jakiś przewodnik który tylko przybrał twoją postać. To ważne rozróżnienie moim zdaniem. 🙂
Przewodnik przyjmujący postać nas samych to dość klasyczny motyw. Psyche często ubiera przekaz w formę, którą jesteśmy w stanie przyjąć bez oporu. Własna twarz, własny głos - to zmniejsza dystans, zmniejsza lęk. Pytanie co ważniejsze - kto to był, czy co powiedziało. Treść przesłania zwykle zawiera więcej klucza niż forma.
no ale z drugiej strony - skad mamy wiedziec ze to naprawde "przeslanie" a nie po prostu nasz wlasny lek przed decyzja ubrany w sen? Serio pytam bo sam mam takie sny gdzie cos mi sie "objawia" ale potem mysle ze to po prostu to co i tak czulem w srodku. Jak to rozroznic?
Damianek ma rację żeby pytać. W tradycji onirycznej rozróżniano sny ex Deo, sny ex anima i sny ex corpore, czyli sny z wyższego źródła, z duszy i z ciała. Problem w tym, że żadna metoda nie daje stuprocentowej pewności od razu. Jest kilka wskaźników: intensywność emocjonalna nieproporcjonalna do treści, poczucie realności przekraczające zwykły sen, i to czy przesłanie jest spójne w czasie - pojawia się powtórnie. Jeden sen to za mało żeby orzekać. Czy to wraca?
To był drugi raz z tą samą postacią. Pierwszy był spokojniejszy, prawie bez słów, tylko patrzyłyśmy na siebie. Drugi już był z tą rozmową. Czy to wystarczy żeby mówić o powracającym motywie?
dwa razy to już coś. Szczególnie że pierwsza wizyta była niejako "zapoznawcza" a druga przyniosła konkretną treść. To jest wzorzec który pojawia się w opisach inicjacyjnych spotkań z wyższym aspektem siebie, ten etapowy kontakt. Zapisujesz te sny zaraz po przebudzeniu? Bo szczegóły mogą mieć znaczenie.
Dobra ale czy nie jest tak ze jak mamy jakiś problem i myślimy o nim cały dzień to w nocy śnimy dokładnie o tym? Mózg przetwarza. Ta "starsza ja" to może być po prostu twój własny głos rozsądku ubrany w postać. Nie mówię że to niemożliwe duchowo, ale nie wiem czy od razu skakać do wniosku że to przesłanie z wyższego ja.
Sluchajcie, ja mialem raz cos podobnego, choc nie do konca. Nie starsza wersja siebie, ale glos - moj glos, ale jakby spokojniejszy niz jestem na jawie. I ten glos powiedzial mi jedna rzecz dotyczaca pracy. Nie sluchalem. Potem zalowalem. Wiec teraz jak cokolwiek z snu jest moje i dotyczy decyzji to zapisuje i wracam do tego po kilku tygodniach. Czasem nic, czasem wszystko sie zgadza.
Onufry to akurat dobry system wgl sam zaczalem tak robic po pewnym snie ktory sie potwierdzil i tez nie sluchalem a potem... no wiadomo. Ale wracajac do tematu - Ewelinka, czy ta starsza ty mowila tez o sobie? Czy tylko o tobie teraz? Bo jak mowila o sobie, to moze probowala dac ci kontekst dlaczego radzi tak a nie inaczej. To by bylo wazne.
Ten motyw "ja z przyszłości które przeżyło to samo" jest ciekawy bo pojawia sie w dość wielu relacjach. Niezaleznie od interpretacji - czy to projekcja, czy wyższe ja, czy coś innego - energia takiego snu jest konkretna. Mam pytanie do Eweliny: jak się czułaś wobec tej postaci? Bałaś się jej? Ufałaś jej? To też mówi coś o relacji duszy z własnym przekazem.
czytam ten watek od poczatku i nie odzywalam sie ale nie moge sie powstrzymac. Mialem cos takiego jakis czas temu. Jedna jedyna raz. I to bylo tak realne ze po przebudzeniu przez chwile nie wiedzialem w ktorym miejscu jestem - tu czy tam. Nie wiem co to bylo nie smialabym twierdzic. Ale to uczucie ciezaru o ktorym piszesz na poczatku - to znam dokladnie. Jakby ktos zostawil ci wiadomosc ktora musisz nosic.
Krwawnik ale wlasnie to uczucie po przebudzeniu to chyba jeden z lepszych wyznacznikow ze cos bylo "inne". Normalne sny sie rozmazuja a te zostaja. Tyle na dzis, jak cos sie wydarzy to dopisze.
