Zaczęłam to obserwować jakieś pół roku temu i ciągle nie wiem co o tym myśleć. Śnią mi się osoby, które znam, ale nie zawsze mają taką samą... gęstość? Nie wiem jak to inaczej nazwać. Raz moja mama jest w pełni obecna, czuję jej ciepło, słyszę głos, wszystko jest wyraźne. A innym razem ta sama osoba jest jakby z matowego szkła, przezroczysta, kontury trochę rozmyte. I nie chodzi o to że sen jest niestabilny, bo reszta otoczenia może być bardzo ostra, tylko ta konkretna postać jest jakby... mniej tu. Zaczęłam zapisywać kiedy kto jest przezroczysty a kiedy gęsty i widzę pewien wzorzec, ale jeszcze za mało danych żeby powiedzieć coś konkretnego. Ktoś potrafi to wyjaśnić?
oj tak, mam coś takiego z moją babcią która odeszła trzy lata temu. ona bywa albo zupełnie realna, dotykalna prawie, albo jakby była z mgły. i zawsze gdy jest "mglistna" to czuję że ona sama gdzieś odpływa, jakby nie miała siły żeby być bardziej obecna. nie wiem czy to ma sens co mówię
To co opisujecie jest bardzo ciekawe z perspektywy różnych tradycji. W wielu wierzeniach słowiańskich duchy i dusze miały różne poziomy manifestacji, zależnie od tego ile energii mogły zebrać żeby się pokazać. Ale tu nie chodzi tylko o zmarłych, bo Forsycja pisze o żyjącej mamie. To już inna bajka. Pytanie - czy te "przezroczyste" wizyty mamy zbiegają się z jakimiś konkretnymi momentami? Np. kiedy mama jest chora, zmęczona, albo coś przeżywa? 🙂
Nie chce tu grać adwokata diabła, ale to co opisuje Forsycja może mieć prostsze wytłumaczenie. Intensywność obrazu sennego zależy od fazy snu, poziomu zmęczenia, tego ile godzin minęło od zaśnięcia. Piszę to nie żeby podważać doświadczenie, ale żeby zapytać - czy sprawdziłaś korelację z tym o której godzinie budziłaś się z takiego snu? Niekoniecznie musi być szlak energetyczny, może być po prostu geometria faz.
Nasiegniew, no oczywiście że fizjologia gra rolę, ale forum jest od interpretacji ezoterycznej a nie od analizy polisomnograficznej. Poza tym sam argument "fazy snu" nie wyjaśnia dlaczego ta sama noc, te same warunki, a jedna postać jest gęsta a inna rozmyta. Bo to chyba Forsycja opisuje, nie? Że w jednym śnie mogą być różne "gęstości" postaci równocześnie?
Jak już mówimy o szlakach energetycznych to warto rozróżnić kilka rzeczy. Postać przezroczysta we śnie może oznaczac że ta osoba jest słabiej polaczona z naszym polem auralnym, albo że my jesteśmy słabiej połączeni z nią - to dwa różne stany. Można to porównać do sygnału radiowego: czasem nadajnik jest słaby, czasem odbiornik. Które to jest to już wymaga dłuższej obserwacji. Forsycja, czy robisz jakiekolwiek ćwiczenia z czakrą serca albo pracę z relacjami w ogóle?
hej, a czy to nie może być tak ze te przezroczyste postaci to są osoby z którymi nie mamy już takiej silnej więzi karmicznej? Czytałam gdzieś ze podczas snu podróżujemy szlakami które odpowiadają naszym aktualnym przywiązaniom i kto jest mocno z nami związany ten jest bardziej "solidny" w snach 🙂
ojej, przeczytałam cały wątek i coś takiego to rzadkość bo mam dokładnie TO samo od lat i nigdy nie umiałam tego nazwać. właśnie ta "gęstość" to idealne słowo, Forsycja dziękuję że to opisałaś bo czułam to ale nie wiedziałam jak ugryźć. u mnie jest jedna osoba - taka której nie mogę zidentyfikować w jawie - i ona zawsze jest absolutnie krystaliczna, gęstsza od wszystkiego dookoła, i zawsze stoi na skraju snu jakby pilnowała. a wszyscy inni wokół są rozmyci. zastanawiałam się czy to przewodnik ale bałam się pisać bo myślałam że to dziwne
w astrologii podobno księżyc w Skorpionie sprzyja takim głębszym snom gdzie widzimy rzeczy wyraźniej. ciekawe czy te "gęste" noce Forsycji zbiegają się z konkretną fazą lub znakiem księżyca. warto byłoby sprawdzić
sluchajcie a ja mam pytanie bo wgl nie znam sie na tych rzeczach ale wchodze tu bo ciekawi mnie ten temat - czy nie jest tak ze my sami decydujemy podswiadomie kogo rysujemy wyraznie a kogo nie? no bo sen tworzymy sami chyba w duzej mierze. skad wiadomo ze ta przezroczystosc pochodzi od tej osoby a nie od nas samych i naszego do niej stosunku
